Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LAVERA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LAVERA. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 14 kwietnia 2019
LAVERA Basis Sensitiv Krem nawilżający z koenzymem Q10
LAVERA to popularna marka kosmetyków naturalnych ale ja znam ją słabo. Poznałam tylko kilka produktów LAVERY i postanowiłam to zmienić. Nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku do pielęgnacji twarzy tej marki, a więc skusiłam się na Krem nawilżający z koenzymem Q10 z linii Basis Sensitiv.
Na temat tego kremu przeczytałam:
Starannie przygotowana receptura kremu zawiera pielęgnujący olej jojoba, silnie nawilżający żel z aloesu oraz przeciwzmarszczkowy koenzym Q10. Wygładza zmarszczki i głęboko nawilża skórę twarzy. Koenzym Q10 stymuluje odnowę komórkową i opóźnia starzenie.
Olej jojoba jest bogaty w witaminę E, fitosterole, kwasy tłuszczowe i skwalen. Posiada wysoką zgodność biologiczną z ludzką skórą co sprawia, że szybko się wchłania i dobrze nawilża redukując jednocześnie wydzielanie sebum. Żel z aloesu silnie nawilża skórę, wspomaga regenerację naskórka, łagodzi reakcje alergiczne i pobudza produkcję kolagenu. Koenzym Q10 jest świetnym antyoksydantem, a więc zapobiega procesom starzenia się skóry. Sprzyja spłyceniu zmarszczek i poprawia elastyczność skóry.
W kremie znajduje się więcej wartościowych substancji, a jedną z nich jest olej abisyński. Olej ten poprawia kondycję skóry i redukuje zmarszczki. Bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Są też hydrolaty: z melisy lekarskiej i z kwiatów róży damasceńskiej, masła: shea i mango i inne, naturalne składniki.
Skład kremu (INCI): Water (Aqua), Dicaprylyl Ether, Crambe Abyssinica Seed Oil, Alcohol*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Magnifera Indica (Mango) Seed Butter, Oryza Sativa (Rice) Germ Powder*, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Glycine Soja (Soybean) Oil*, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Melissa Officinalis Leaf Water*, Rosa Damascena Flower Water*, Dehydroxanthan Gum, Glyceryl Undecylenate, Olea Europaea (Olive) Oil Unsaponifiables, Hydrogenated Palm Glycerides, Ubiquinone, Hydrogenated Lecithin, Brassica Campestris (Rapeseed) Sterols, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Helianthus Annuus (Sunfloer) Seed Oil, Chlorophyllin-Copper Complex (CI 75810), Fragrance (Parfum)**, Limonene**, Linalool**, Geraniol**, Citral**, Citronellol**, Benzyl Benzoate**, Benzyl Alcohol**.
* - z kontrolowanych upraw biologicznych,
**- z naturalnych olejków eterycznych.
50 ml kremu otrzymujemy w plastikowym słoiczku zapakowanym w kartonik, na którym znajdziemy wszystkie potrzebne informacje. Krem ma bardzo przyjemną, maślaną konsystencję. Nie jest jednak tłusty ale jest treściwy. Bezpośrednio po aplikacji na skórze pozostaje lepka warstwa. Po pierwszym użyciu trochę mnie to zdziwiło bo przecież jest to krem na dzień. Okazało się jednak, że ta lepka warstwa szybko się wchłania i można przystępować do nakładania makijażu. Trzeba jednak uważać żeby nie użyć zbyt dużo kremu gdyż wówczas lepki film będzie się dłużej wchłaniał. Bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę. Powoduje, że jest ona miękka i gładka. Nie jestem natomiast w stanie stwierdzić czy rzeczywiście opóźnia starzenie. Chyba nie da się tego stwierdzić :) Używałam go zimą i wczesną wiosną. Ze względu na jego konsystencję uważam, że najlepiej jest stosować go właśnie podczas chłodnych pór roku. Nie za bardzo widzę go w roli kremu na lato. Warto jeszcze dodać, że kremik posiada bardzo przyjemny zapach. Moim zdaniem jest to zapach kwiatowy chociaż czasem miałam wrażenie, że w tle wyczuwam delikatny aromat wanilii ale może to tylko wrażenie.
W sumie zadowolona byłam z tego kremu i bardzo możliwe, że jesienią znów sobie go kupię. Podczas zimy obserwujemy dużą różnicę temperatur między tą w domu i tą na zewnątrz. Poza tym w domu działa centralne ogrzewanie. Te czynniki powodują wysuszenie skóry i porządne nawilżenie jest jej bardzo potrzebne. Krem Lavery sprosta tym wymaganiom.
czwartek, 11 października 2018
Kilka kosmetycznych nowości
Moje kosmetyczne zapasy systematycznie się zmniejszają i jestem z tego bardzo zadowolona. Kupuję teraz kosmetyki rzadziej i w mniejszych ilościach gdyż uważam, że gromadzenie nadmiernych zapasów nie ma sensu. Jednak czasem trzeba coś dokupić i tak właśnie uczyniłam. Dzisiaj kurier przyniósł mi paczuszkę z taką oto zawartością:
Kupiłam tylko te kosmetyki, które już się skończyły lub wkrótce się skończą. Włoską markę BIOFFICINA TOSCANA częściowo już poznałam. Uważam, że są to produkty godne uwagi i dlatego skusiłam się na Delikatny żel do mycia. Producent zapewnia, że żel można używać do mycia ciała, twarzy i do higieny intymnej. Zamierzam używać go głównie do higieny intymnej ale pewnie ciało i twarz też czasem nim umyję. LAVERA to marka popularna wśród zwolenniczek naturalnej pielęgnacji ale ja znam ją słabo. Od kilku lat używam pudru sypkiego tej marki (klik), a poza tym miałam jeden z kremów do rąk (klik), szampon i odżywkę z wyciągiem z kwiatów chmielu (klik), (klik) oraz łagodny szampon Basis Sensitiv (klik). Z tego ostatniego szamponu byłam wyjątkowo zadowolona postanowiłam więc poznać inne produkty z tej linii. Kupiłam Krem nawilżający do twarzy z koenzymem Q10 i Krem do rąk z bio-olejem migdałowym i bio-masłem shea. Kolejny produkt to Tonik do twarzy HydraPlus hiszpańskiej marki NAOBAY. Nie miałam jeszcze kosmetyków od NAOBAY i chyba nie miałam jeszcze żadnych hiszpańskich kosmetyków jeśli dobrze pamiętam. Tonik zawiera sok z aloesu i ekstrakt z prawoślazu. Mam nadzieję, że moja cera go polubi. Ostatni kosmetyk to Aloe Vera emulsja pielęgnacyjna do skóry wrażliwej i zmęczonej od MARTINY GEBHARDT. Miałam już tę emulsję i pisałam o niej tu. Bardzo podobało mi się jej działanie i dlatego postanowiłam do niej wrócić. Lubię czasem wracać do sprawdzonych, dobrej jakości kosmetyków, a ta emulsja (i parę innych produktów tej marki) z pewnością na to zasługuje.
Znacie te kosmetyki?
środa, 28 lutego 2018
Małe zakupy uzupełniające
Całkiem niedawno, bo w styczniu, poczyniłam spore zakupy kosmetyczne (klik). Niestety, okazało się, że nie o wszystkim wówczas pomyślałam lub pamiętałam i konieczne były zakupy uzupełniające. Tym razem, na szczęście, niewielkie. Zobaczcie co kupiłam:
Tym razem na zakupy "wybrałam się" do sklepu Ecco Verde i nabyłam kilka produktów. Maść do pielęgnacji intymnej BIOTURM już miałam, a ponieważ zaspokajała moje potrzeby w tym zakresie, kupiłam ją ponownie. Puder sypki transparentny LAVERY znam bardzo dobrze i jest to mój ulubiony puder. Zużyłam już kilka opakowań, a teraz zaopatrzyłam się w kolejne. Dezodorant w kremie marki SCHMIDT`S też już poznałam z tym, że dotychczas kupowałam wersję z bergamotką i limonką, a teraz wybrałam różę i wanilię. Kolejny produkt to Żel do higieny intymnej z nagietkiem i łopianem LA SAPONARIA. Kosmetyki tej marki nie są mi obce. Miałam już od nich mydełka w kostkach oraz szampon i odżywkę. Teraz postanowiłam wypróbować żel. Wkrótce zamierzam zrobić sobie peeling pomarańczowy do ciała, a tymczasem okazało się, że moja buteleczka z olejkiem eterycznym o tym zapachu jest już pusta. W tej sytuacji do koszyka musiał wpaść Olejek eteryczny ze słodkiej pomarańczy słoweńskiej marki BioPark Cosmetics. Składając zamówienie w Ecco Verde można sobie wybrać dwie bezpłatne próbki kosmetyków. Ja zdecydowałam się na szampon i odżywkę od Biofficina Toscana. Miałam już kiedyś pełnowymiarowe opakowania tych kosmetyków i bardzo miło je ( kosmetyki, nie opakowania :) ) wspominam. Chętnie odświeżę tę znajomość.
To już wszystkie moje nowości. W marcu szlaban na kosmetyczne zakupy. Trzeba przecież zużywać to, co się pokupowało. Będę to robić z przyjemnością :)
sobota, 25 listopada 2017
LAVERA Łagodny szampon do codziennego mycia włosów Basis Sensitive
LAVERA to popularna marka kosmetyków naturalnych. W jej ofercie znajduje się mnóstwo kosmetyków różnych rodzajów. Ja jednak poznałam dopiero kilka produktów Lavery: szampon i odżywkę z wyciągiem z kwiatów chmielu, jeden z kremów do rąk i jeszcze puder sypki, którego kilka opakowań już zużyłam. Łagodny szampon do codziennego mycia włosów Basis Sensitive już od jakiegoś czasu mnie kusił ale tak się składało, że gdy robiłam zakupy przegrywał z innymi szamponami. Dopiero recenzja Anuli skłoniła mnie do jego zakupu.
Oprócz recenzji Anuli o szamponie przeczytałam:
Łagodne, roślinne środki myjące (tensydy na bazie cukru i kokosa) niepodrażniające skóry oczyszczają i nawilżają włosy normalne. Hydrolat z bio-dzikiej róży i wyciąg z bio-pszenicy nadają włosom piękny połysk, a roślinna keratyna ułatwia ich rozczesywanie. Do codziennego stosowania. Nie zawiera silikonów. Zawiera naturalne składniki roślinne pochodzące z upraw ekologicznych, kontrolowanych dzikich zbiorów i z własnej produkcji. Wyprodukowano w Niemczech. 100% naturalny kosmetyk, wegański.

Szampon ma postać przezroczystego żelu i delikatny świeży zapach z nutą ziołową. Bardzo dobrze się pieni, a to sprawia, że jest wydajny. Jest rzeczywiście łagodny. Nie podrażnia skóry i nie powoduje uciążliwego (żeby nie powiedzieć dosadniej) swędzenia. Jednak mimo tej łagodności dobrze oczyszcza włosy i skalp i, tak jak pisze Anula, wystarczy jedna aplikacja szamponu.
Myślałam, że skoro jest to szampon łagodny, to nie poradzi sobie ze zmywaniem olejów z włosów. Myliłam się. Bez problemu zmywa olej tyle tylko, że wymaga to dwóch aplikacji szamponu.
Włosy po umyciu tym szamponem nie są bardzo splątane i dosyć łatwo się rozczesują. Po wyschnięciu są błyszczące, lekko odbite od nasady i dobrze się układają. Krótko mówiąc jest to bardzo dobry szampon szczególnie dla tych osób, które ze względu na przetłuszczające się włosy, muszą je myć codziennie. Z pewnością zasługuje na to, żeby do niego wracać.
Muszę przyznać, że już kilka razy zdarzyło mi się kupić kosmetyk pod wpływem recenzji Anuli i jeszcze na żadnym się nie zawiodłam. Tak też było i tym razem.

Skład szamponu (INCI): Water (Aqua), Sodium Coco Sulfate, Lauryl Glucoside, Glycerin, Betaine, Sea Salt (Maris Salt), Persea Gratissima (Avocado) Fruit Extract*, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract*, Sodium Cocoyl Glutamate, Disodium Cocoyl Glutamate, Lactobacillus Ferment, Zinc PCA, Hydrolyzed Corn Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Soy Protein, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Sodium Phytate, Alcohol*, Fragrance (Parfum)**, Limonene**, Geraniol**, Linalool**, Citral**, Citronellol**.
* - składniki z certyfikowanych upraw organicznych,
** - naturalne olejki eteryczne.
Szampon posiada certyfikat Na True.
piątek, 4 sierpnia 2017
Trochę nowości
Niektóre kosmetyki się skończyły, inne wkrótce się skończą, a więc zaszła potrzeba zrobienia zakupów. Zobaczcie co kupiłam.
W sklepie Iwos kupiłam kosmetyki włosowe. Łagodny szampon do codziennego mycia włosów LAVERY kupiłam pod wpływem recenzji Anuli. Mam nadzieję, że u mnie sprawdzi się tak samo dobrze. Na Szampon do włosów przetłuszczających się KHADI miałam ochotę już od dawna, a więc postanowiłam wreszcie go wypróbować. Odżywka do włosów BIOLAVEN zebrała dużo pochwał w blogosferze, co, oczywiście, pobudziło moją ciekawość. Szampon tej marki rozczarował mnie. Mam nadzieję, że odżywka spisze się lepiej.
Druga paczuszka przyszła ze sklepu Ecco Verde. Kupiłam tam Rewitalizujący żel do mycia twarzy LOGONY. Jest to mój pierwszy kosmetyk tej marki. Mam nadzieję, że będę z niego zadowolona. Kolejnym nabytkiem jest Żel do higieny intymnej z malwą i drzewem herbacianym od TEA NATURA. Ta marka nie jest mi całkiem obca. Miałam już od nich mydełka, które bardzo dobrze wspominam. Oby żel był równie dobry. UOGA UOGA to kolejna marka dla mnie zupełnie nowa. W swoim czasie w blogosferze było dużo bardzo pozytywnych recenzji kosmetyków tej marki. Znajomość z nią rozpocznę od Nawilżającego kremu pod oczy "Green Refreshment". Do koszyka dorzuciłam jeszcze Dezodorant w kremie z bergamotką i limonką marki SCHMIDT`S. Ten dezodorant już miałam. Bardzo mi odpowiadał i z przyjemnością do niego wracam.

W ostatniej przesyłce znajdowały się nie tylko kosmetyki. Było tam też coś dla łasucha, a mianowicie dwa słoiczki miodu. Jeden zawierał Miód rzepakowy z pokrzywą, a dokładnie z dodatkiem soku z młodych liści pokrzywy. W drugim słoiku zamknięto Miód faceliowy z domieszką miodu gryczanego. Do koszyka dorzuciłam jeszcze dwie mydlane kostki: Mydło z aloesem i Mydło z pyłkiem pszczelim. Ta paczuszka pochodzi ze sklepu Ajeden.
To już wszystkie nowości. Znacie te kosmetyki? Następne zakupy zrobię dopiero wtedy gdy zużyję, przynajmniej częściowo, to co mam.
piątek, 7 kwietnia 2017
Projekt DENKO styczeń - marzec 2017
Pierwszy kwartał roku 2017 zleciał nie wiadomo kiedy i przyszła pora na pokazanie co udało mi się zużyć i wykończyć w tym czasie. Pustych opakowań zebrało się tyle:

Jak zwykle zacznę od kosmetyków do twarzy

1. DIY Serum z ekstraktem z jabłka i zielonej herbaty - serum zrobiłam z gotowego zestawu kupionego w sklepie EcoSpa. Było to całkiem niezłe serum. Zużyłam do twarzy pod krem, a ponieważ było dosyć rzadkie więc dodawałam też je do maseczek glinkowych.
2. Olej ze słodkich migdałów - używałam go do twarzy zamiast kremu na noc, dodawałam też do maseczek glinkowych. Kilka razy użyłam też do ciała. Bardzo lubię olej migdałowy i zużyłam już sporo takich butelek. Z pewnością ta nie jest ostatnia.
3. EcoSpa hydrolat z róży geraniowej ekologiczny - jest to hydrolat o silnym działaniu nawilżającym i zmiękczającym. Czasem używałam go w charakterze toniku ale głównie służył do rozrabiania maseczek glinkowych. Poza tym bardzo podobał mi się jego zapach. Z pewnością kupię go jeszcze niejeden raz.
4. MARTINA GEBHARDT Rose emulsja z różą do cery suchej i wrażliwej - emulsja, podobnie jak wszystkie kosmetyki z linii różanej tej marki, odznacza się pięknym, różanym zapachem. Jest bardzo dobrym kosmetykiem, idealna na wiosnę i lato. Pisałam o niej tu. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup.
5. EcoSpa Olej z pestek granatu zimnotłoczony - olej ten ma silne działanie antyoksydacyjne i dlatego często znajdujemy go w składzie kosmetyków odmładzających, regenerujących i przeciwzmarszczkowych. Olej jest bardzo gęsty, a więc używanie go solo raczej nie wchodzi w rachubę. Mieszałam go z innymi olejami (np. z migdałowym) i dodawałam do maseczek glinkowych. Z pewnością kupię następną buteleczkę.
6. LAVERA Puder sypki transparentny Trend Sensitiv - mój ulubiony puder. Zużyłam już kilka opakowań i nie zamierzam z niego rezygnować. Kolejne opakowanie już kupiłam i używam. Recenzję pudru znajdziecie tu.
Pielęgnacja włosów
8. ARGITAL Odżywka roślinna do każdego rodzaju włosów - moim zdaniem jest to całkiem dobra odżywka, moje włosy ją polubiły. Pisałam o niej tu . Czy kupię ją ponownie? Raczej tak.
9. EUBIONA Odżywka do włosów z olejem z pestek winogron i ekstraktem z limonki - ta odżywka też sprawdziła się na moich włosach. Była bardzo przyjemna w użyciu i żałowałam kiedy się skończyła. Z pewnością kupię ją ponownie. Recenzję znajdziecie tutaj.
10. EUBIONA Szampon rewitalizujący do włosów przetłuszczających się - ten szampon też sobie chwaliłam. Był łagodny i jednocześnie skutecznie oczyszczał włosy i skórę. Warto kupić go ponownie. Więcej na jego temat przeczytacie tu.
9. EUBIONA Odżywka do włosów z olejem z pestek winogron i ekstraktem z limonki - ta odżywka też sprawdziła się na moich włosach. Była bardzo przyjemna w użyciu i żałowałam kiedy się skończyła. Z pewnością kupię ją ponownie. Recenzję znajdziecie tutaj.
10. EUBIONA Szampon rewitalizujący do włosów przetłuszczających się - ten szampon też sobie chwaliłam. Był łagodny i jednocześnie skutecznie oczyszczał włosy i skórę. Warto kupić go ponownie. Więcej na jego temat przeczytacie tu.
Pielęgnacja ciała
11. BIOTURM Żel do higieny intymnej - bardzo dobry produkt. Daje poczucie czystości i świeżości, a jednocześnie jest bardzo delikatny. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup. O tym żelu i innych kosmetykach do higieny intymnej marki Bioturm pisałam tu.
12. WELEDA Krem do rąk z olejem rokitnikowym - na tym kremie trochę się zawiodłam. Spodziewałam się po nim lepszego nawilżenia i odżywienia skóry rąk. Pewnie ten krem lepiej by się sprawdził u kogoś, kto nie ma za bardzo wysuszonej skóry rąk. Dla mnie, niestety, był trochę za słaby i raczej nie kupię go ponownie. Recenzja znajduje się tu.
13. PSZCZELA DOLINKA Nawilżające tutti frutti do ciała - bardzo przyjemne masełko do ciała. Jest tłuste i dobrze odżywia skórę. Więcej o tym kosmetyku przeczytacie tutaj. Prawdopodobnie kupię je ponownie.
14. SCHMIDT`S Dezodorant z bergamotką i limonką - był to mój pierwszy dezodorant w kremie. Jest skuteczny, wydajny, o pięknym, świeżym zapachu i prostym, naturalnym składzie. Czegóż chcieć więcej? Recenzję można przeczytać tutaj. Czy kupię ponownie? Oczywiście, że tak.
15. DIY Balsam do ciała rozgrzewająco-ujędrniający - ten kosmetyk nazwałabym raczej masłem niż balsamem. Jest odżywcze i tłuściutkie ale dosyć dobrze się wchłania. Robi się je bardzo łatwo, a szczegóły znajdziecie tu.
14. SCHMIDT`S Dezodorant z bergamotką i limonką - był to mój pierwszy dezodorant w kremie. Jest skuteczny, wydajny, o pięknym, świeżym zapachu i prostym, naturalnym składzie. Czegóż chcieć więcej? Recenzję można przeczytać tutaj. Czy kupię ponownie? Oczywiście, że tak.
15. DIY Balsam do ciała rozgrzewająco-ujędrniający - ten kosmetyk nazwałabym raczej masłem niż balsamem. Jest odżywcze i tłuściutkie ale dosyć dobrze się wchłania. Robi się je bardzo łatwo, a szczegóły znajdziecie tu.
Mydełka
16. 94b hand made trzy mydełka: Konopie, Orient i Glinka rhassoul marokańska - bardzo dobre mydła naturalne. Wszystkie trzy oceniam bardzo wysoko. Pisałam o nich tu. Z pewnośćią kupię je ponownie. Te i inne mydełka tej marki.
17. PSZCZELA DOLINKA Mydło ręcznie robione Miód z lipą - miodowe mydełko z dodatkiem naparu z lipy. Bardzo lubię miodowe mydła i to też bardzo mi odpowiadało. Z pewnością kupię je ponownie. Inne mydełka tej marki też.
18. LAWENDOWA FARMA Mydło ręcznie robione metodą na zimno Krzepka Pokrzywa - jak wskazuje na to nazwa jest to mydło pokrzywowe. Jest przeznaczone nie tylko do mycia ciała ale też do mycia włosów. Ja jednak używałam tego mydła tylko do ciała, do mycia włosów wolę używać szamponów. Mydełko bardzo dobrze się sprawdziło i zasługuje na ponowny zakup.
10. SZTUKA MYDŁA Miodostan mydło miodowe - kolejne mydełko z miodem ale zupełnie inne niż to z Pszczelej Dolinki. Pod względem jakościowym jest to bardzo dobre mydło ale drażnił mnie kształt kostki. Kostka jest niska ale szeroka prawie kwadratowa. Ten kształt sprawia, że mydło źle układa się w dłoniach, jest po prostu niewygodne. Szkoda, bo jego jakość jest godna uwagi. Nie wiem jeszcze czy kupię ponownie.
To już wszystko co zdołałam wykończyć w ciągu pierwszego kwartału bieżącego roku. Może nie jest to dużo ale kosmetyki naturalne są bardzo wydajne i każdy z nich starcza na długo. Poza tym nie chodzi przecież o to, żeby zużyć jak najwięcej kosmetyków gdyż każda z nas zużywa tyle ile potrzebuje.
sobota, 7 stycznia 2017
Projekt DENKO - od września do grudnia 2016
Dzisiaj, po raz pierwszy, denko aż z czterech miesięcy. Zazwyczaj posty denkowe pisałam co dwa miesiące. Tym razem jednak miałam tak mało pustych opakowań, że postanowiłam poczekać jeszcze dwa miesiące. Teraz opakowań po zużytych kosmetykach jest tyle:

Wbrew pozorom tych opakowań wcale nie jest dużo, po prostu koszyczek wypełniony jest po brzegi. Zobaczmy, co w nim jest.
Pielęgnacja twarzy

2. SYLVECO Arnikowe mleczko oczyszczające - mleczka używałam do etapowego oczyszczania twarzy. Dobrze oczyszcza skórę, ma przyjemny zapach. Nie podrażnia skóry ani oczu. Moim zdaniem zasługuje na ponowny zakup.
3. ANTIPODES Lekki krem na dzień Rejoice - bardzo dobry krem i niesamowicie wydajny. Dobrze nawilża i wygładza skórę. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Więcej o nim przeczytacie tu. Warto kupić go ponownie.
Pielęgnacja włosów

Czy kupię ponownie? Myślę, że tak.
5. PETAL FRESH ORGANICS Odżywczo-antyseptyczny szampon Tea Tree - ten szampon już kiedyś miałam i ponownie do niego wróciłam co chyba jest najlepszą rekomendacją dla niego. Bardzo lubię ten szampon i pewnie jeszcze niejeden raz go kupię. Więcej na jego temat przeczytacie tu.
6. LAVERA Odżywka do włosów cienkich i delikatnych z bio-wyciągiem z kwiatów chmielu - tę odżywkę też kiedyś miałam i chętnie do niej wróciłam. Mimo iż odżywka przeznaczona jest do włosów normalnych, a moje są tłuste, to bardzo byłam z niej zadowolona. Recenzja znajduje się tutaj. Ten kosmetyk z całą pewnością zagości jeszcze w mojej łazience.
Pielęgnacja ciała

7. BIOTURM Krem do rąk nr 52 - Bioturm to marka kosmetyków, którą odkryłam w ubiegłym roku, a pierwszym produktem tej marki jaki poznałam był właśnie krem do rąk. Bardzo dobrze odżywiał przesuszoną skórę moich dłoni, pozostawiał ją miękką i gładką. Recenzja kremu jest tutaj.
8. VIANEK Intensywnie odżywcze masło do ciała - jest to jedyny kosmetyk z linii Vianek jaki dotychczas poznałam. Muszę przyznać, że z początku to masełko mnie rozczarowało ale później, w miarę używania, zaczęło mi się coraz bardziej podobać. W końcu je doceniłam i już nie żałowałam, że je kupiłam. Więcej o tym kosmetyku przeczytacie tu. Moim zdaniem zasługuje na ponowny zakup.
9. DIY Krem magnezowy - w tym bialym słoiczku bez żadnej etykiety znajdował się krem magnezowy mojej produkcji. Tego kremu używam już trzeci rok. Jak mi się kończy to natychmiast kręcę następną porcję. Jak zrobić taki kremik i dlaczego warto go używać przeczytacie tu i tu.
Krem magnezowy można kupić gotowy np. w tym sklepie. Jest on jednak dosyć drogi i znacznie taniej wychodzi zrobiony samodzielnie.
Naturalne mydła w kostkach

10. HAGI Naturalne mydło z masłem tucuma - kolejna polska marka mydeł naturalnych, którą poznałam w ubiegłym roku. Bardzo dobre mydełko. Każdy, kto lubi naturalne mydła w kostkach powinien zainteresować się produktami Hagi. Recenzja tego mydełka jest tu. Czy warto kupić je ponownie? Oczywiście, że tak.
11. ALEPIA Mydło Aleppo 5% - mydła Aleppo darzę szczególnym sentymentem gdyż właśnie od nich zaczęła się moja przygoda z kosmetykami naturalnymi. W moich mydlanych zapasach zawsze znajduje się przynajmniej jedna kostka tego mydła i od czasu do czasu chętnie do niego wracam. O mydłach Aleppo pisałam już wiele razy np. tu.
12 i 13. PSZCZELA DOLINKA Mydło ręcznie robione Sam Miód i Mydło ręcznie robione Brzoskwiniowe Mango - tę polską markę mydeł naturalnych też poznałam w ubiegłym roku. Te mydełka mnie zachwyciły, a szczególnie to o nazwie Sam Miód. Pisałam o nim tutaj. Czy kupię ponownie? Jasne, że tak. Przyznam się, że już kupiłam.
To już wszystko. Z pewnością nie jest tego zbyt dużo ale, po pierwsze, kosmetyki naturalne są przeważnie bardzo wydajne i każde zaczęte opakowanie wystarcza na długo. A po drugie, to po latach stosowania kosmetyków naturalnych (używam ich od 2009 roku) zauważyłam, że zużywam ich mniej niż kiedyś. Skóra na ciele, na twarzy jest w lepszym stanie i nie wymaga tak dużej ilości mazideł jak jeszcze kilka lat temu. To dobry objaw i jestem z niego zadowolona.
Autor:
Sandra
o
02:14
14 komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
ALEPIA,
ANTHYLLIS,
ANTIPODES,
BIOTURM,
DIY czyli... MOJE WŁASNE KOSMETYKI,
HAGI,
LAVERA,
MOJE DENKO,
PETAL FRESH,
PSZCZELA DOLINKA,
SYLVECO,
VIANEK
piątek, 8 stycznia 2016
Moje kosmetyczne hity roku 2015
Trudno jest wybrać kosmetyczne hity gdyż w ubiegłym roku przetestowałam wiele dobrych kosmetyków. Po przejrzeniu swoich postów z roku z roku 2015 zdecydowałam, że na miano absolutnych hitów zasługują te oto kosmetyki :
Pielęgnacja twarzy
- SYLVECO Oczyszczający peeling do twarzy - ten peeling zdobył moje serce od pierwszego użycia. Dobry, naturalny kosmetyk i do tego w przystępnej cenie. Recenzja tutaj.
- ABELLIE Organiczny krem witalizujący - świetny krem z aloesem i produktami pszczelimi: z miodem, woskiem pszczelim i mleczkiem pszczelim. Recenzję znajdziecie tu. Żałuję tylko, że kosmetyków tej marki nie można już znaleźć w polskich sklepach.
- ANTIPODES Vanilla Pod Nawilżający krem na dzień - jestem zachwycona tym kremem. Recenzji jeszcze nie ma ale będzie.
Pielęgnacja włosów
- LAVERA Odżywka do włosów cienkich i delikatnych z bio-wyciągiem z kwiatów chmielu - nie wiem czy pamiętacie ale w podobnym poście w styczniu ubiegłego roku pisałam, że mam już kosmetyk, który ma szansę być hitem roku 2015. To była ta odżywka Lavery. Moje włosy bardzo ją polubiły. Recenzja tutaj.
- BIOEARTH Szampon przeciwłupieżowy do włosów przetłuszczających się - dobrze oczyszczający, a jednocześnie delikatny szampon. Polubiłam go i ja i moje włosy. Więcej o nim możecie przeczytać tutaj.
- APEIRON NATURAL CARE Szampon Keshawa do włosów delikatnych i przetłuszczających się - kolejny szampon, który wysoko cenię. Podobnie jak poprzedni dobrze oczyszcza włosy i jednocześnie jest delikatny. Delikatność szamponów jest dla mnie bardzo ważna ze względu na wrażliwy skalp. Recenzję szamponu znajdziecie tutaj.
Pielęgnacja ciała

- DELIDEA BIO COSMETICS Rewitalizujący krem do ciała - bardzo przyjemny krem o pięknym zapachu miodu i cynamonu. Tutaj napisałam o nim więcej. Żałuję tylko, że jest do kupienia wyłącznie w zestawie i nie można nabyć go solo.
- BIOLAVEN ORGANIC Balsam do ciała - ten balsam miło mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się, że będzie taki dobry. Jest kolejnym dowodem na to, że można wyprodukować dobry, naturalny kosmetyk nie rujnując jednocześnie naszych kieszeni. Recenzja jest tutaj.
Mydła naturalne
- W roku 2015 poznałam dwie polskie marki mydeł naturalnych. Są to SZTUKA MYDŁA i 94b hand made. Nie potrafię powiedzieć, które z tych mydeł są lepsze. Obie firmy produkują wspaniałe mydła naturalne. Mycie ciała tymi niewielkimi kosteczkami to prawdziwa przyjemność. Naprawdę warto je kupować.
poniedziałek, 2 listopada 2015
Projekt DENKO - wrzesień i październik 2015
Dwa jesienne miesiące 2015 roku, wrzesień i październik, mamy już za sobą i przyszedł czas na pokazanie tego, co udało mi się w tym czasie wykończyć. Nie ma tego zbyt dużo, zresztą zobaczcie:
Kosmetyki do twarzy
1. BANIA AGAFII Witaminowa fitoaktywna maseczka do twarzy - bardzo przyjemna maseczka o wyglądzie i zapachu owocowego sorbetu. Pisałam o niej tutaj. Maseczka z pewnością zasługuje na ponowny zakup.
2. LAVERA Puder sypki transparentny Trend Sensitiv - nie potrafię obejść się bez pudru sypkiego, a ten od Lavery spełnia wszelkie moje oczekiwania. Świetnie matuje skórę, a sam pozostaje zupełnie niewidoczny. Więcej na jego temat przeczytacie tu. Czy kupię ponownie? Już kupiłam i następne opakowania też zamierzam kupić.
3. AVALON ORGANICS Krem regenerujący z witaminą C - ciekawy krem o bogatym, naturalnym składzie i pięknym, cytrusowym zapachu. Moja cera polubiła ten krem i pewnie kupię go kiedyś ponownie. Recenzję można znaleźć tu.
Pielęgnacja ciała
4. DELIDEA BIO COSMETICS Rewitalizujący krem do ciała - należy do linii miodowej kosmetyków do pielęgnacji ciała. Jest bardzo dobrym kosmetykiem i dodatkowo ma piękny miodowo - cynamonowy zapach. Pisałam o nim tutaj. Z całą pewnością zasługuje na ponowny zakup.
5. DELIDEA BIO COSMETICS Rewitalizujący peeling do ciała - to drugi kosmetyk z miodowej linii do pielęgnacji ciała. Piękny zapach miodowo - cynamonowy jest bardziej intensywny niż w kremie. Jedyne co mogę zarzucić temu peelingowi to niska wydajność. Cały słoiczek (150 ml) tego specyfiku wystarczył mi tylko na sześć razy. Wielka szkoda, że nie najwięcej. Więcej o nim przeczytacie tu. Czy kupię ponownie? Jeszcze nie wiem.
6. EUBIONA Krem do rąk i paznokci - Bardzo dobry krem do rąk. Treściwy i mocno odżywczy, idealny zwłaszcza na noc. Tutaj przeczytacie więcej na jego temat. Czy kupię ponownie? Jak najbardziej.
Mydełka dwa + żel
7. NUBIAN HERITAGE Mydło z oliwą, zieloną herbatą i awokado - kolejne ciekawe mydło naturalne. Obficie się pieni, dobrze oczyszcza skórę nie wysuszając jej i bardzo ładnie pachnie. Pisałam o nim w poprzednim poście czyli tu. Zasługuje na ponowny zakup.
8. SAVON DU MIDI Prowansalskie mydło z masłem karite dla panów Garrigue/zioła śródziemnomorskie - zużyłam już kilka mydeł tej marki i muszę powiedzieć, że są świetne. Bardzo podobał mi się zapach tego mydełka mimo iż był taki typowo for men. O innym mydle z tej samej linii pisałam tutaj. Z pewnością kupię je ponownie.
9. DELIDEA BIO COSMETICS Rewitalizujący żel pod prysznic - to już ostatni kosmetyk z miodowej linii do pielęgnacji ciała. Podobnie jak krem i peeling pachnie miodem i cynamonem. Dobrze się pieni i dokładnie oczyszcza skórę pozostawiając na niej złote, brokatowe drobinki. Jest bardzo przyjemny w użyciu i warto kupić go ponownie. Recenzję znajdziecie tutaj.
I to już wszystko co udało mi się wykończyć we wrześniu i październiku. Nietrudno zauważyć, że nie ma tu ani jednego kosmetyku do włosów. Niestety, nie wykończyłam żadnego produktu z tej kategorii. Tak bywa jeśli ma się kilka otwartych szamponów czy innych kosmetyków włosowych. Myślę, że następnym razem będzie pod tym względem lepiej.
czwartek, 10 września 2015
Zakupy w Ecco Verde po raz drugi
Niedawno Łucja z Agulkowego Pola pisała (klik), że dopadł ją wirus o nazwie Ecco Verde. Mnie dopadł dokładnie ten sam wirus. Może to jakaś epidemia? Podobnie jak ona składałam niedawno pierwsze zamówienie w tym sklepie, a wczoraj kurier dostarczył mi już drugą paczuszkę. A co w paczuszce? Oczywiście szampon.

Jest to Szampon Keshawa australijskiej marki Apeiron Natural Care. Przeznaczony jest on do włosów tłustych, a więc takich jak moje. Producent twierdzi, że szampon normalizuje funkcje gruczołów łojowych i redukuje szybkie przetłuszczanie włosów. Praktyka pokaże czy to prawda.
Do pielęgnacji twarzy używam aktualnie kremu regenerującego z witaminą C od Avalon Organics. Pisałam o nim tu. Z kremu jestem zadowolona ale jego poziom w słoiczku niebezpiecznie zbliża się do dna. Trzeba było więc pomyśleć o zakupie jego następcy. Oto on:
Jest to Aktywny krem nawilżający włoskiej marki Bioearth, który ma nawilżać i regenerować skórę bez natłuszczania. Jestem bardzo ciekawa tego kremu ale zanim zacznę go używać muszę wykończyć jego poprzednika.
Następnym kosmetykiem jest puder sypki transparentny Lavery.
Puder ten nie jest dla mnie nowością. Miałam go już i pisałam o nim tutaj. Świetnie sprawdził się na mojej cerze i dlatego kupiłam go ponownie.
Ostatnią pozycją jest oczywiście mydełko.

Mydła marki Dr. Bronner`s widywałam w sklepach internetowych ale nigdy żadnego z nich nie miałam. Teraz postanowiłam jedno wypróbować i wybrałam wersję różaną. Bardzo lubię różane kosmetyki więc ten wybór był dla mnie oczywisty.
Zapewne zastanawiacie się dlaczego tak chwalę ten sklep. Jednym z powodów jest ciekawa i bogata oferta kosmetyczna. Ale to nie wszystko. Drugim, bardzo ważnym powodem jest stosunek tego sklepu do klienta. Opowiem Wam co mi się ostatnio zdarzyło. Zamówienie, które tu pokazałam złożyłam w czwartek 3 września i wtedy też zrobiłam przelew. Okazało się (nie będę tłumaczyć dlaczego bo to zawiła historia), że przelew z mojego konta poszedł dwa razy. W piątek, już przed ósmą rano, dostałam maila od pani Moniki z Ecco Verde z informacją, ze dostali podwójną zapłatę i z pytaniem, czy jest to moja pomyłka, czy też życzę sobie za te pieniądze jakieś produkty. Odpisałam, że to pomyłka i że proszę o zwrot tych pieniędzy. Jeszcze tego samego dnia nadpłacone pieniądze wpłynęły na moje konto bankowe, a zamówienie miało status "wysłane". I jak tu nie chwalić takiego sklepu? Dodam jeszcze, że jeśli wyślę maila do Ecco Verde z jakimś zapytaniem to bardzo szybko dostaję od pani Moniki wyczerpującą odpowiedź. Chciałabym żeby wszystkie polskie sklepy mogły pochwalić się takimi standardami. Polecam wszystkim ten sklep, jest to naprawdę solidna firma.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















