Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KALLOS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KALLOS. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 lutego 2014

Projekt DENKO - grudzień 2013 i styczeń 2014



              Dziś znów denko dwumiesięczne. W końcu grudnia okazało się, że mam tak mało opróżnionych opakowań, że lepiej będzie dać sobie jeszcze miesiąc czasu na zużycia. W grudniu i styczniu wykończyłam dziewięć produktów. Oto one:




1. GAIIA  Mydło Szlachetne Kurkuma-Paczula-Wetiwer - bardzo dobre mydło naturalne. Pisałam o nim bardzo dawno tutaj. Zasługuje na ponowny zakup.

2. FENIQIA Mydło Perfumowane Eukaliptus - wszystkie mydła tej marki oceniam bardzo wysoko. Recenzja tego mydełka znajduje się tutaj. Czy kupię ponownie? Chciałabym ale chyba to się nie uda. Czytałam gdzieś, że firma Feniqia likwiduje się, a więc jej produkty są już prawie niedostępne.

3. SANOFLORE  Jedwabisty olejek do ciała, twarzy i włosów - jest to tzw. suchy olejek o pięknym i dosyć trwałym zapachu. Idealny na lato. Więcej o tym olejku tutaj. Z pewnością kupię go ponownie.

4. PLANETA ORGANICA Szampon Tybetański - objętość i siła - ciekawy szampon z ekstraktami z wielu ziół tybetańskich i o pięknym orientalnym zapachu. Byłam z niego zadowolona i z pewnością kupię go ponownie. Recenzja tutaj.

5. LOVE ME GREEN  Organiczny Witalizujący Szampon do Włosów - całkiem przyjemny i delikatny szampon. Więcej na jego temat można przeczytać tu. Czy kupię ten szampon ponownie? NIE. Dlaczego? Wyjaśnienie znajdziecie tu.

6. OL`VITA  Olej z nasion pietruszki - używałam tego oleju na noc do ciała, twarzy i włosów. Z efektów byłam zadowolona. Dodatkowe plusy są takie, że jest to produkt polski, całkowicie naturalny i niedrogi. Więcej przeczytacie tu. Czy kupię ponownie? Oczywiście, że tak.

7. KALLOS  Maska do włosów Carota - o tej masce pisałam tutaj. Muszę przyznać, że włosy po jej użyciu wyglądały dobrze ale nie kupię jej więcej ze względu na chemiczny skład.

8. PAT&RUB  Rewitalizujące masło do ciała - kosmetyk ten wygrałam w blogowym rozdaniu i był to mój pierwszy kontakt z tą marką. Bardzo mi się podobało działanie masła na skórę, a także jego zapach. Efekt jest taki, że nabrałam ochoty na kolejne produkty tej marki. Recenzję znajdziecie tutaj. Kosmetyk zasługuje na zakup. Mam też ochotę na przetestowanie innych maseł (i nie tylko maseł) PAT&RUB.

9. l`ORIENT Savon Noir a la Rose de Damas - uwielbiam czarne mydło. Wraz z rękawicą kessą stanowią wspaniały duet do peelingu. To mydło miało dodatkowy atut w postaci pięknego różanego zapachu. Używałam go głównie do twarzy ale raz czy dwa użyłam też do ciała. Niestety, szybko się skończyło gdyż słoiczek zawierał tylko 100 g mydełka. Jeśli chcecie przeczytać więcej o tym kosmetyku, zajrzyjcie, proszę, tu. Czy kupię to mydło ponownie? Oczywiście, że tak. Savon Noir, tego lub innego producenta, zawsze gości w mojej łazience.



 Zdaję sobie sprawę z tego, że zdenkowanie dziewięciu produktów w ciągu dwóch miesięcy to nie jest dużo. No cóż, takie mam "moce przerobowe" i nic na to nie poradzę. Najważniejsze, że wszystkie kosmetyki są zużywane do końca i nic się nie marnuje. W końcu o to chodzi w Projekcie DENKO.
 

niedziela, 1 września 2013

Projekt DENKO - sierpień 2013




         Sierpień - kolejny letni miesiąc dobiegł końca. Mimo iż kalendarzowe lato jeszcze trwa, to w powietrzu wyczuwa się już powiew nadchodzącej jesieni. Skoro miesiąc się skończył to pora na podsumowanie sierpniowych, kosmetycznych zużyć czyli na Projekt DENKO.
W sierpniu udało mi się wykończyć tylko pięć kosmetyków. Oto one:


.

1. NATURA SIBERICA Tonizujący olejek do masażu Passion - używałam go do ciała zamiast balsamu. Świetny kosmetyk o naturalnym składzie i przystępnej cenie. Recenzja tu . Zasługuje na ponowny zakup.

2. ATHENA`S Bio Oliwa z Oliwek Peeling do Ciała - bardzo przyjemny w użyciu, pięknie pachnie. Niestety, skład pozostawia trochę do życzenia i dlatego nie kupię go ponownie. Pisałm o nim tutaj.

3. KALLOS  Maska do Włosów Argan - nawet nieźle działała na moje włosy. Jest bardzo tania. Mimo to nie kupię jej ponownie głównie ze względu na brak "tytułowego" arganu. Recenzja tu.

4. NAJEL Mydło Aleppo z Glinką Rhassoul i Olejem Arganowym - naprawdę dobre, naturalne mydło. Więcej można o nim przeczytać tu. Z pewnością kupię ponownie.

5. KEA KARITE Mydło do Suchej Skóry z Miodem - kolejne naturalne mydło bardzo dobrej jakości. Wyprodukowane z masła karite i oleju kokosowego doskonale nadaje się do suchej skóry. Recenzja tu. Czy kupię ponownie? Zdecydowanie tak. 

To wszystko, co udało mi się wykończyć w sierpniu. Nie jest to imponujący wynik, być może wrzesień będzie pod tym względem bardziej udany.


 

 

 

sobota, 23 marca 2013

KALLOS Maska do Włosów CAROTA



           Jakiś czas temu, a dokładnie w listopadzie ubiegłego roku, kupiłam dwie maski do włosów marki KALLOS. Jedną z nich była maska o nazwie Argan, pisałam o niej tutaj. Druga nosi nazwę Carota.





Maska Argan rozczarowała mnie gdyż okazało się, że kosmetyk o nazwie ARGAN nie zawiera nawet odrobiny oleju arganowego. A jak jest z maską CAROTA?
Jej skład jest taki:
Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient tworzący na włosach i skórze warstwę okluzyjną), Cetrimonium chloride (substancja kondycjonująca włosy, ma działanie antystatyczne),  Dipalmytoylethyl Hydroksyethylmonium Methosulfate (humektant o działaniu zmiękczającym i antystatycznym), Cyclomethicone (mieszanka silikonów), Linum Usitatissimum (len zwyczajny), Zea Mays (kukurydza zwyczajna), Dimethiconol (silikon lotny, emolient),
Parfum (substancje zapachowe), Benzyl Alcohol (konserwant, składnik kompozycji zapachowych), Methylchloroisothiazolinone (konserwant, może działać alergizująco), Methylisothiazolinone (konserwant, może być przyczyną alergii), Isopropyl Mirystate (emolient, substancja natłuszczająca, nawilżająca, wygładzająca), Daucus Carota (marchew zwyczajna), Citric Acid (kwas cytrynowy), CI 12085, CI 11680 (barwniki), Hexyl Cinnamal (substancja zapachowa).






Ze składu kosmetyku wynika, że znajdują się w nim w zasadzie tylko trzy składniki naturalne, a mianowicie: marchew, len i kukurydza. Są one, niestety, skąpane w morzu chemii. I dziwna rzecz z tą marchwią.  Maska nosi nazwę "Carota", co sugeruje, że jest ona oparta na bazie marchewki. Tymczasem rzeczona marchewka znajduje się na samym końcu składu, co oznacza, że jej ilość w produkcie jest wręcz symboliczna i właściwie nie mająca znaczenia dla działania kosmetyku. Poza tym okreslenie Daucus Carota (marchew) jest bardzo ogólnikowe. Nie wiemy, czy maska zawiera olej z nasion marchwi czy macerat olejowy, a może sok czy ekstrakt... Bardzo to tajemnicze. Tak samo potraktowane są pozostałe dwa naturalne składniki czyli len i kukurydza.





Moja opinia:
Maska ma ładny, pomarańczowy kolor. Zapach - w miarę przyjemny lecz ani trochę nie kojarzący się z marchewką, za to wyraźnie wyczuwa się chemię. Kremowa konsystencja maski sprawia, że łatwo rozprowadza się ją po włosach i nie ścieka z głowy. Włosy po jej użyciu łatwo się rozczesują, są gładkie i lśniące. Do zalet tej maski zaliczyłabym jeszcze jej dobrą wydajność.
Czy jeszcze kiedyś kupię kosmetyki Kallos? Nie wiem. Prawdę mówiąc zraziłam się do tej marki. Kupiłam dwie maski i co? Jedna to maska Argan bez arganu, druga to Carota ze śladową ilością owej karoty, a przecież marchew nie jest surowcem drogim. Faktem jest, że te maski są bardzo tanie ale czy to usprawiedliwia mijanie się z prawdą? Odnoszę wrażenie, że Kallos jest firmą niepoważną i lekceważącą swoje klientki, a chyba nikt nie lubi być lekceważony.




piątek, 18 stycznia 2013

ARGAN bez arganu???



             Jakiś czas temu kupiłam sobie dwie maski do włosów węgierskiej marki KALLOS. Jedną z nich jest maska o obiecującej nazwie ARGAN.






Kupiłam tę maskę ponieważ na wielu blogach kosmetycznych czytałam bardzo pochlebne opinie o masce Latte tej samej marki. Pomyślałam więc, że maska ARGAN nie powinna być zła. Po lekturze wielu recenzji maski Latte wiedziałam, że produkty tej marki do naturalnych nie da się zaliczyć. Pewnie dlatego, kupując maskę ARGAN, nie przeczytałam jej składu. A ten skład wygląda tak:

Inci: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Hydrogenated Polysorbutene, Parfume, Panthenol, Dimethicon, Hydrolized Milk Protein, Cyclopentasiloxan, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Czy widzicie w tym skladzie olej arganowy? Bo ja nie. Ja rozumiem, że olej arganowy jest drogi. Rozumiem, że jeśli opakowanie zawierające 275ml maski kosztuje 8 zł, to nie można spodziewać się, że olej arganowy będzie wysoko w składzie. Myślę jednak, że choćby dla przyzwoitości, producent powinien dodać chociaż kilka kropel tego oleju. Bo jeśli nie ma go wcale, to jakim prawem maska nosi nazwę ARGAN? Chyba po to, żeby skusić klientki do zakupu tego produktu.

A jaka jest maska ARGAN w użyciu?



Jest to śnieżnobiały, delikatny krem. Ma bardzo przyjemny zapach, który kojarzy mi się z zapachem budyniu waniliowego. Bardzo dobrze rozprowadza się po włosach i nie spływa z nich. Używam jej nie jako maski, tylko jako odżywki i tak właśnie ten produkt działa. Włosy po jej użyciu dobrze sie rozczesują, są wygładzone i ładnie się błyszczą. Jest wydajna. Używam jej raczej obficie i niewiele ubywa.
Czy kupię ją ponownie? Jeszcze nie wiem. Nie mam pretensji do producenta, że nie jest to produkt naturalny gdyż nigdzie tego nie obiecuje. Natomiast używanie nazwy ARGAN dla kosmetyku w ogóle arganu nie zawierającego jest, moim zdaniem, nadużyciem sugerującym klientkom obecność tego oleju. No cóż, uczciwe to raczej nie jest...




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...