Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BIOFFICINA TOSCANA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BIOFFICINA TOSCANA. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 11 października 2018
Kilka kosmetycznych nowości
Moje kosmetyczne zapasy systematycznie się zmniejszają i jestem z tego bardzo zadowolona. Kupuję teraz kosmetyki rzadziej i w mniejszych ilościach gdyż uważam, że gromadzenie nadmiernych zapasów nie ma sensu. Jednak czasem trzeba coś dokupić i tak właśnie uczyniłam. Dzisiaj kurier przyniósł mi paczuszkę z taką oto zawartością:
Kupiłam tylko te kosmetyki, które już się skończyły lub wkrótce się skończą. Włoską markę BIOFFICINA TOSCANA częściowo już poznałam. Uważam, że są to produkty godne uwagi i dlatego skusiłam się na Delikatny żel do mycia. Producent zapewnia, że żel można używać do mycia ciała, twarzy i do higieny intymnej. Zamierzam używać go głównie do higieny intymnej ale pewnie ciało i twarz też czasem nim umyję. LAVERA to marka popularna wśród zwolenniczek naturalnej pielęgnacji ale ja znam ją słabo. Od kilku lat używam pudru sypkiego tej marki (klik), a poza tym miałam jeden z kremów do rąk (klik), szampon i odżywkę z wyciągiem z kwiatów chmielu (klik), (klik) oraz łagodny szampon Basis Sensitiv (klik). Z tego ostatniego szamponu byłam wyjątkowo zadowolona postanowiłam więc poznać inne produkty z tej linii. Kupiłam Krem nawilżający do twarzy z koenzymem Q10 i Krem do rąk z bio-olejem migdałowym i bio-masłem shea. Kolejny produkt to Tonik do twarzy HydraPlus hiszpańskiej marki NAOBAY. Nie miałam jeszcze kosmetyków od NAOBAY i chyba nie miałam jeszcze żadnych hiszpańskich kosmetyków jeśli dobrze pamiętam. Tonik zawiera sok z aloesu i ekstrakt z prawoślazu. Mam nadzieję, że moja cera go polubi. Ostatni kosmetyk to Aloe Vera emulsja pielęgnacyjna do skóry wrażliwej i zmęczonej od MARTINY GEBHARDT. Miałam już tę emulsję i pisałam o niej tu. Bardzo podobało mi się jej działanie i dlatego postanowiłam do niej wrócić. Lubię czasem wracać do sprawdzonych, dobrej jakości kosmetyków, a ta emulsja (i parę innych produktów tej marki) z pewnością na to zasługuje.
Znacie te kosmetyki?
czwartek, 12 stycznia 2017
Moje kosmetyczne hity roku 2016


Jak widać na zdjęciu w mojej ubiegłorocznej pielęgnacji twarzy niepodzielnie królowały kosmetyki nowozelandzkiej marki ANTIPODES. Krem pod oczy z olejem z pestek kiwi rewelacyjnie nawilżał i odżywiał delikatną skórę pod oczami i na powiekach. O skórę twarzy wspaniale dbał Lekki krem na dzień Rejoice. Jeszcze niedawno sera dosyć rzadko gościły w mojej kosmetyczce lecz Serum bogate w przeciwutleniacze Worship sprawiło, że dziś nie wyobrażam sobie pielęgnacji mojej cery bez dobrego serum. Pielęgnacji kosmetykami Antipodes dopełniał Delikatny, bogaty w przeciwutleniacze tonik Ananda. Bardzo lubiłam chwile gdy oczyszczoną twarz zraszała pachnąca mgiełka tego toniku. Był to niewątpliwie jeden z lepszych toników jakie kiedykolwiek miałam. Dodać muszę, że kosmetyki Antipodes są bardzo wydajne i dlatego długo trwałe ich zużywanie. Gdy skończyło się serum Worship zaczęłam rozglądać się za następnym. Tym razem mój wybór padł na Antyoksydacyjne serum do twarzy włoskiej marki BIOFFICINA TOSCANA. Z tego kosmetyku też jestem zadowolona. Serum jest przyjemne w użyciu, nawilża, lekko napina i wygładza skórę. Stosuję je głównie na dzień.

Moja sucha skóra na ciele wymaga solidnego odżywienia, nawilżenia i natłuszczenia. Dlatego właśnie w jej pielęgnacji preferuję masła i oleje, rzadziej sięgam po balsamy. Spośród mazideł do ciała jakie miałam w ubiegłym roku najwyżej oceniam Otulające masło do ciała marki PAT&RUB. Masełko świetnie odżywiało skórę, a jego dodatkowym plusem był piękny zapach wanilii, cytryny i karmelu.
W roku 2016 zaczęłam poznawać niemiecką markę BIOTURM. Zaczęłam od Kremu do rąk nr 52. Krem potrafił skutecznie zadbać o przesuszoną skórę moich rąk, co sprawiło, że nabrałam ochoty na inne produkty tej marki. Skończyło się to zakupem czterech kosmetyków do higieny intymnej. Były to: Żel do higieny intymnej nr 91 z bio-serwatką i bio-żurawiną, Pianka do higieny intymnej nr 90 z bio- serwatką i bio-żurawiną, Dezodorujący spray z bio-serwatką do pielęgnacji intymnej nr 29 i Maść do pielęgnacji intymnej nr 92 z bio-serwatką i bio-żurawiną. Kosmetyki te spisują się świetnie, a ich wysoka jakość sprawia, że zasługują na umieszczenie ich w zacnym towarzystwie kosmetycznych hitów. Ostatnim produktem w tej kategorii jest SCHMIDT`S Dezodorant z bergamotką i limonką. Jest to mój pierwszy dezodorant w kremie na bazie sody oczyszczonej. Spotkałam się z opiniami, że tego rodzaju dezodoranty innych marek są lepsze. Jednak ja tych innych jeszcze nie poznałam i, póki co, dla mnie najlepszy jest właśnie ten. Przede wszystkim jest skuteczny oraz niesamowicie wydajny. Czegóż więcej chcieć od dezodorantu?

Kosmetyki włosowe reprezentują dwa szampony. EUBIONA Szampon rewitalizujący do włosów przetłuszczających się i MaterNatura Szampon z czystkiem do włosów przetłuszczających się i skłonnych do łupieżu. Prawdę mówiąc miałam pewien problem z wyborem produktów z tej kategorii gdyż w ubiegłym roku nie trafił mi się żaden kosmetyk do włosów, który jakoś szczególnie by się wyróżniał na tle innych, a z tego co miałam chyba najlepsze były te dwa szampony. Każdy z nich dobrze oczyszczał skalp i włosy będąc jednocześnie tak delikatnym, że nie podrażniał skóry głowy. Zmywały też z włosów oleje. To są podstawowe cechy jakich wymagam od szamponów i one te warunki bardzo dobrze spełniały.
aW roku 2016 poznałam sporo nieznanych mi wcześniej mydlanych marek. Były to mydła zarówno polskie jak i z innych krajów. Wszystkie były jakościowo dobre ale niekwestionowanymi gwiazdami pośród nich były dwie polskie marki: HAGI i Pszczela Dolinka. HAGI Naturalne mydło z masłem tucuma o ciekawym, ziołowym i trochę orientalnym zapachu i intensywnym żółtym kolorze świetnie się spisało w myciu twarzy, ciała i w higienie intymnej. Najbardziej jednak zachwyciło mnie Mydło naturalne miodowe Sam Miód od Pszczelej Dolinki. Kostka zawiera 33-34% miodu spadziowego. To dużo i pewnie dlatego mydełko ma piękny miodowo-mydlany zapach otulający podczas całej kąpieli. Urzekła mnie ta nieregularna, półprzezroczysta kostka.
To już wszystkie moje hity minionego roku. W tajemnicy powiem Wam, że mam już jednego kandydata na ulubieńca bieżącego roku. Czy rzeczywiście nim zostanie? To się dopiero okaże. Jeszcze go testuję i jeszcze o nim nie pisałam.
sobota, 10 grudnia 2016
BIOFFICINA TOSCANA Antyoksydacyjne serum do twarzy
Od jakiegoś czasu sera są stałym elementem pielęgnacji mojej twarzy. Kiedyś używałam ich sporadycznie, a teraz jest na odwrót. Sporadycznie zdarza się, że nie mam żadnego serum w łazience. Po prostu doszłam do wniosku, że lat mi przybywa, cera się starzeje, a więc trzeba zafundować jej bardziej intensywną pielęgnację. Moim zdaniem bardzo dobrze nadają się do tego właśnie sera. Aktualnie używam Antyoksydacyjnego serum do twarzy włoskiej marki BIOFFICINA TOSCANA.

Producent pisze, że Serum firmy Biofficina Toscana bogate jest w aktywne składniki o wysokim stężeniu. Działa na bazie opatentowanego kompleksu roślinnego Uviox-Oleox, który składa się z organicznych składników czynnych z Toskanii, jak również kwasu hialuronowego, bisabololu oraz specjalnych, organicznych ekstraktów z roślinnych czerwonych jagód. Połączenie substancji działających w kompleksie Uviox-Oleox uzyskano z liści czerwonych winogron chianti, jak również oliwek rosnących na Krecie. Chronią one przed oznakami starzenia skóry oraz optymalnie odżywiają skórę i dają jej promienny wygląd.
Uviox-Oleox zawiera wysokie stężenie biofenoli, które przeciwdziałają szkodom wywołanym przez wolne rodniki i są naturalną ochroną dla skóry. Ich połączony sposób działania oferuje optymalną pielęgnację przeciwzmarszczkową. Kwas hialuronowy na bazie roślinnej nawilża, chroni przed starzeniem skóry oraz hamuje powstawanie zmarszczek. Bisabolol uzyskiwany z rumianku pozostawia gładką i jędrną skórę. Witamina E ma antyoksydacyjne działanie na komórki skóry. Te aktywne składniki połączone z ekstraktami z czerwonych jagód i liści winogron odżywiają skórę i pozostawiają jej zdrowy wygląd. To wysoce skoncentrowane, wolne od alkoholu serum jest bogate w specjalne składniki, które sprawiają, że skóra ma gładszy i promienny wygląd.

30 ml serum zamknięto w buteleczce z matowego szkła. Butelka wyposażona jest w pipetkę, co ułatwia precyzyjne dozowanie kosmetyku. Serum ma postać gęstego, mętnego płynu. Żelem bym tego nie nazwała, jest to raczej gęsty płyn. Bardzo podoba mi się zapach tego płynu. Jest taki świeży, owocowy ale nie pozostaje długo na skórze. Serum stosuję głównie na dzień. Zauważyłam, że szybkość wchłaniania się tego kosmetyku zależy od stopnia wysuszenia skóry. Mam cerę mieszaną i w moim przypadku serum szybciej wchłania się na suchych policzkach, natomiast nieco dłużej na tłustej sferze T. Zrobiłam mały eksperyment i wypróbowałam serum na dłoni. Skóra moich dłoni jest bardzo sucha i tutaj serum wchłonęło się po prostu błyskawicznie, a ręka była znacznie lepiej nawilżona i bardziej gładka niż skóra drugiej dłoni gdzie serum nie aplikowałam. Tak samo dobrze produkt ten nawilża buzię. Nawilża, lekko napina i wygładza skórę. Gdy serum się wchłonie aplikuję na twarz aktualnie używany krem i moja cera jest wystarczająco nawilżona i odżywiona. Dodam jeszcze, że serum jest kosmetykiem bardzo wydajnym. Wystarczy trochę większa jego kropla by pokryć twarz, szyję i dekolt. W tej sytuacji 30 ml kosmetyku wystarczy na długo.
Skład serum możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu:
BIOFFICINA TOSCANA nie jest dla mnie marką nieznaną. Miałam już kiedyś od niej szampon i odżywkę do włosów oraz peeling do ciała. Pamiętam, że byłam z tych kosmetyków zadowolona. Natomiast po raz pierwszy mam kosmetyk służący pielęgnacji twarzy. Ten produkt też zdobył moje uznanie. Moim zdaniem producent spełnił swoje obietnice. Mam na myśli obietnice dotyczące nawilżenia, odżywienia i wygładzenia skóry. Czy opóźnia powstawanie zmarszczek? Tego, niestety, nie jestem w stanie stwierdzić.

Serum jest kosmetykiem certyfikowanym przez ICEA, jeden z najważniejszych organów certyfikujących produkty naturalne i organiczne we Włoszech i Europie. Jest produktem wegańskim i nie jest testowany na zwierzętach. Kupiłam je w tym sklepie.
niedziela, 1 marca 2015
Projekt DENKO - styczeń i luty 2015
Pierwsze dwa miesiące roku 2015 mamy już poza sobą i przyszła pora pokazać, co udało mi się w tym czasie wykończyć. Zobaczcie:

1. ALEPIA Savon Noir Bio z karmelem - czarne mydło to, moim zdaniem, jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy), kosmetyk do peelingu. Jego dodatkowym plusem jest prosty, naturalny skład. O mydle z karmelem pisałam tutaj . Savon Noir jest stałym gościem w mojej łazience, niezmiernie rzadko się zdarza, żeby go nie było. Z dodatkami lub bez ale jakaś wersja tego kosmetyku jest. Czy kupię ponownie? Pytanie w zasadzie retoryczne. Jasne, że tak. Nawet już zamówiłam.
2. NIKEL Tonik z komórkami macierzystymi róży alpejskiej - jeden z lepszych toników jakie miałam. Recenzję znajdziecie tutaj. Czy kupię ponownie? Bardzo bym chciała ale obawiam się, że barierą będzie jego wysoka cena.
3. ALEPIA Rhassoul w pudrze Superieur - glinka marokańska rhassoul w pudrze. Uwielbiam maseczki z tej glinki. Najczęściej są to maseczki na twarz ale czasem też na włosy. Więcej możecie przeczytać tu. Ta glinka też jest niemal stałym gościem w mojej łazience. Czy kupię ponownie? Już kupiłam, tym razem mam glinkę z EcoSpa.
4. KIVVI Harmonizujący tonik do twarzy Pyrus Cydonia - z tego toniku również byłam zadowolona, a moja cera zdecydowanie go polubiła. Pewnie bym go jeszcze miała gdyby nie to, że przez moje gapiostwo część toniku mi się wylała. Recenzja znajduje się tutaj. Tonik z pewnością zasługuje na ponowny zakup.
5. DIY pokrzywowy peeling do ciała - samorobiony peeling cukrowy z dodatkiem nasion pokrzywy. Dobry dla osób, którym nie przeszkadza pozostawiona na skórze cieniutka, tłusta warstwa. Recenzję peelingu znajdziecie tutaj. Czy zrobię go ponownie? Oczywiście, a właściwie to już zrobiłam.
6, 8 COSMETIC GARDEN Naturalne mydła kastylijskie. Jedno z nich to mydełko cytrusowe, a drugie bezzapachowe z kozim mlekiem. Jestem wielką fanką mydeł tej marki. Po prostu są świetne. O tych dwóch mydełkach pisałam tutaj. Czy kupię ponownie? Z całą pewnością.
7. BIOFFICINA TOSCANA Peeling do ciała z masłem roślinnym i olejkiem z melisy - jest to peeling solny i bardzo tłusty. Pozostawia na skórze tłustą warstwę, a więc nie wszystkim przypadnie do gustu. Ja go polubiłam. Recenzję znajdziecie tu. Czy kupię ponownie? Być może za jakiś czas tak. Przedtem chciałabym wypróbować peelingi innych marek.
9. ESPRIT EQUO Maseczka peelingująca do twarzy Rhassoul - maseczkę tę użyłam tylko jeden raz gdyż miałam jej jednorazowe opakowanie. Zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Pisałam o niej tutaj. Myślę, że warto kupić ją ponownie.
10. KARAWAN AUTHENTIC Mydło alep z Aleppo 20% laurie - mała 100 - gramowa kostka. Jest to tradycyjne mydło alep. O mydłach alep pisałam już kilka razy więc tym razem sobie darowałam. Czy kupię ponownie? Jasne, że tak. Być może będzie to mydło innej marki ale też alep.
11. KIVVI Marmolada do ciała Słodka Pomarańcza - moim zdaniem kosmetyk ten bardziej zasługuje na nazwę "masło" niż "marmolada". Bardzo lubię wszelkie masła do ciała i to również mi się spodobało. Bardzo dobrze spisało się na mojej suchej skórze. Więcej przeczytacie tutaj. Warto kupić je ponownie.
To tyle udało mi się wykończyć w ciągu dwóch miesięcy. Kosmetyki naturalne są z reguły bardzo wydajne i wykończenie jednego opakowania kremu czy innego produktu zabiera sporo czasu, a tu ciągle kuszą nowości, ciągle chciałoby się przetestować coś innego... Trzeba jednak kierować się zdrowym rozsądkiem i nie kupować więcej niż jest się w stanie zużyć. Dlatego mocno ograniczyłam swoje kosmetyczne zakupy i każdy produkt zużywam do końca. Nic się nie marnuje. Zobaczymy ile kosmetyków uda mi się wykończyć w następnym miesiącu lub dwóch.

środa, 20 sierpnia 2014
BIOFFICINA TOSCANA Peeling do ciała z masłem roślinnym i olejkiem z melisy
Wspominałam już kilka razy, że bardzo lubię peelingi zarówno te do twarzy jak i te do ciała. Ciało najczęściej peelinguję przy pomocy czarnego mydła Savon Noir i rękawicy Kessy. Jednak czasem, dla odmiany, używam peelingów gotowych lub samorobionych np. z kawy. Tym razem skusiłam się na Peeling do ciała z masłem roślinnym i olejkiem z melisy marki BIOFFICINA TOSCANA. Już od dawna miałam chrapkę na ten peeling, a od zakupu powstrzymywała mnie jego wysoka cena. Nadarzyła się jednak okazja i peeling kupiłam w bardzo korzystnej cenie w likwidującym się (i już zlikwidowanym) sklepie Ecosme. Oto mój nabytek:
O peelingu można przeczytać:
" Naturalnie oczyszcza i odżywia skórę Twego ciała. Unikalne połączenie organicznych olejów, masła roślinnego i soli morskich. Dzięki zawartości naturalnej krzemionki wygładza skórę, usuwając martwy naskórek. Intensywnie odżywia pozostawiając skórę miękką. Olejek z melisy działa uspokajająco i relaksująco na umysł i całe ciało. Pachnie melisą, bergamotką i kwiatem gorzkiej pomarańczy."
Plastikowy słoiczek, w jakim otrzymujemy peeling, zawiera 250 g kosmetyku. Pod zakrętką słoiczka znajdziemy dodatkowe, papierowe wieczko dzięki czemu mamy pewność, że nikt przed nami tego peelingu nie używał.
Po otwarciu słoiczka moim oczom ukazało się niemal białe mazidło o konsystencji kremu ale bardzo tłuste. Wzięłam trochę mazidła w palce i poczułam, oprócz tłuszczu, bardzo drobne ziarenka. Jest to drobno zmielona sól morska.
Ziarenka są tak drobne, że nie byłam przekonana, czy aby na pewno dobrze wygładzą skórę i oczyszczą ją z martwych komórek. W praktyce okazało się ,że moje obawy były niepotrzebne. Peeling bardzo dobrze wywiązuje się ze swojego zadania. Ponieważ jest to kosmetyk tłusty więc najpierw myję ciało mydłem, spłukuję mydlaną pianę i dopiero wówczas wykonuję peeling. Na koniec ponowne płukanie i gotowe. Delikatnie osuszam skórę ręcznikiem żeby nie usunąć z niej całego, pozostałego tłuszczu. Na skórze pozostaje cienka, tłusta warstewka, a dzięki takiemu natłuszczeniu nie trzeba już używać żadnego kremu czy balsamu. Nawet mojej, bardzo suchej skórze to natłuszczenie wystarcza.
Pozostaje jeszcze kwestia zapachu. Według producenta peeling pachnie melisą, bergamotką i kwiatem gorzkiej pomarańczy. Moim zdaniem wyczuwa się również nutę olejową. Zapach jest delikatny, ledwo wyczuwalny.
Pewnie nie wszystkim odpowiadają kosmetyki pozostawiające tłustą warstwę ale ja lubię takie tłuścioszki tym bardziej, że mam suchą skórę. Po tym peelingu jest ona dobrze wygładzona, mięciutka i delikatnie natłuszczona. Używanie tego kosmetyku to dla mnie prawdziwa przyjemność.
Peeling do ciała BIOFFICINA TOSCANA jest kosmetykiem certyfikowanym przez ICEA. Jest to jeden z najważniejszych organów certyfikujących produkty naturalne i organiczne we Włoszech i w Europie. Produkty posiadające ten certyfikat wytwarzane są z surowców naturalnych pochodzenia roślinnego. Rygorystyczne testy dermatologiczne gwarantują czystość składników odpowiednich dla skóry wrażliwej i alergicznej. Nie zawierają sztucznych barwników i substancji zapachowych, a także substancji pochodzących z roślin modyfikowanych genetycznie (GMO). Nie są też testowane na zwierzętach.
I jeszcze na koniec skład peelingu:
czwartek, 1 maja 2014
Projekt DENKO - kwiecień 2014
Kwiecień dobiegł końca i pora pokazać co udało mi się zużyć, a właściwie wykończyć, w ciągu tego miesiąca. Ostatnio zużycia szły mi dosyć kiepsko i dlatego denkowe posty publikowałam co dwa miesiące. W kwietniu udało mi się wykończyć siedem produktów, a ponieważ wiosnę mamy w pełni więc sfotografowałam swoje denka na łonie natury czyli na pobliskiej łące:
1. SYLVECO Regenerujący krem do stóp - sprawdził się na szorstkiej skórze stóp, dobrze ją nawilżał i natłuszczał. Pisałam o nim tutaj. Czy kupię ponownie? Tak.
2. BIOFFICINA TOSCANA Aktywna odżywka - oczywiście jest to odżywka do włosów. Mimo, iż adresowana jest do włosów zniszczonych, a moje zniszczone nie są, byłam z tej odżywki zadowolona. Więcej przeczytacie o niej tu. Czy kupię ponownie? Jeszcze nie wiem. Odżywka zasługuje na ponowny zakup ale przeszkodą może być wysoka cena.
3. BIOFFICINA TOSCANA Delikatny szampon - szampon rzeczywiście jest bardzo delikatny i nadaje się do wszystkich rodzajów włosów. U mnie sprawdził się znakomicie. Recenzję znajdziecie tutaj. Podobnie jak odżywka zasługuje na ponowny zakup, jest jednak dosyć drogi.
4. LOVE ME GREEN Organiczny rewitalizujący krem do rąk - długo trwało zanim go wykończyłam ale u mnie kremy do rąk zużywają się bardzo powoli. Pewnie dlatego, że oprócz kremów używam do rąk również olejków. O tym kremie pisałam tutaj. Byłam z niego zadowolona ale ponownie go nie kupię podobnie jak innych kosmetyków tej marki. Dlaczego? Wyjaśnienie tu.
5. SYLVECO Tymiankowy żel do twarzy - kolejny dobry produkt polskiej firmy. Żel dobrze oczyszczał skórę, radził sobie również ze zmywaniem makijażu. Więcej o nim przeczytacie tutaj. Czy kupię ponownie? Tak. Zamierzam też wypróbować jego rumiankową wersję.
6. FITOKOSMETIK Błękitna glinka wałdajska - uwielbiam tę glinkę i często robię z niej maseczki. Pisałam o niej tu. Czy kupię ponownie. Oczywiście, że tak.
7. LA SAPONARIA Mydło roślinne lipa i ślaz - o tym mydełku pisałam całkiem niedawno tutaj. Jest to dobre i delikatne mydło naturalne. Z pewnością kupię je ponownie.
Muszę przyznać, że jestem zadowolona z kwietniowych zużyć. Wykończenie siedmiu kosmetyków to, jak na moje możliwości, całkiem niezły wynik. Pamiętacie może, że miesiąc temu obiecałam, że w kwietniu nie kupię żadnych kosmetyków. Słowa dotrzymałam! W kwietniu nie wydałam na kosmetyki nawet złotówki. Zużywałam zapasy i testowałam (i nadal testuję) kosmetyki otrzymane w ramach współpracy. W maju skuszę się jednak na jakieś nowości, nie wiem tylko jeszcze jakie tzn. wiem jakiego rodzaju produkty chcę kupić, tylko jeszcze nie wybrałam marki. Jest ich przecież tak dużo do wypróbowania :)
czwartek, 16 maja 2013
BIOFFICINA TOSCANA Aktywna Odżywka
Pisałam niedawno, że kupiłam szampon i odżywkę marki BIOFFICINA TOSCANA. O szamponie pisałam tutaj, a dzisiaj przyszedł czas na odżywkę.
Odżywkę tę poznałam dzięki próbce jaką otrzymałam, wraz z zamówionymi kosmetykami, ze sklepu Skarbiec Natury. Zużyłam ją i bardzo mi się spodobało jej działanie na moje włosy. Musiałam zainteresować się tym kosmetykiem.
Odnalazłam ją na stronie Skarbca Natury i... mój zapał do jej zakupu nieco osłabł. Okazało się, że Odżywka Aktywna BIOFFICINA TOSCANA przeznaczona jest do włosów zniszczonych. Moich włosów do zniszczonych raczej bym nie zaliczyła. Zaczęły się obawy i wątpliwości. Co prawda spodobały mi się efekty jej działania ale miałam do dyspozycji tylko małą próbkę, która wystarczyła na jednorazowe użycie. A co będzie jeśli odżywka, przy systematycznym stosowaniu, się nie sprawdzi? Może będzie obciążała moje włosy? Może to, a może tamto, tym bardziej, że kosmetyk do najtańszych nie należy. W końcu podjęłam męską decyzję i odżywkę zamówiłam przydając jej jeszcze do towarzystwa szampon tej samej marki.
Producent tak pisze o tej odżywce:
"Innowacyjne połączenie oliwy z oliwek z proteinami z białej fasoli. Silna kuracja dla zniszczonych włosów - dodaje objętości, odżywia i czyni włosy miękkimi w dotyku.
Pachnie szałwią i cytryną."
Substancje aktywne: organiczna oliwa z oliwek, proteiny roślinne z białej fasoli, organiczne wyciągi z malwy, rumianku, pokrzywy i dziurawca.
INCI: Aqua, Behenamidopropyl Dimethylamine, Cetyl Alcohol, Olea Europaea Fruit Oil*, Sorbitol, Phaseolus Vulgaris Extract, Malva Sylvestris Extract*, Hypericum Perforatum Extract*, Chamomilla Recutita Extract*, Urtica Dioica Extract*, Citrus Medica Limonum Peel Oil*, Salvia Sclarea Oil, Glycerin, Xanthan Gum, Limonene, Linalool, Sodium Dehydroacetate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol.
* z certyfikowanych upraw organicznych.
Odżywka zamknięta jest w przezroczystej, plastikowej butelce o pojemności 200 ml. Ma kremową konsystencję i rzeczywiście można wyczuć delikatny ziołowo - cytrynowy zapach. Nakładam ją na umyte, mokre włosy i po kilku minutach spłukuję. Włosy, jak po każdej odżywce, dobrze się rozczesują. Po wyschnięciu są miękkię i błyszczące i rzeczywiście zwiększają objętość, co mi się bardzo podoba. Mogę powiedzieć, że obietnice producenta są spełnione. Dotyczy to moich włosów. Nie wiem jak odżywka by się sprawdziła na włosach zniszczonych.
Do jednej rzeczy muszę się jednak przyczepić, a mianowicie do tej butelki. Owszem, jest ona estetyczna i ładnie prezentuje się w łazience. Szkopuł w tym, że nie jest praktyczna. Wykonana z dosyć sztywnego plastiku i wyposażona w zamknięcie z małą dziurką nie jest odpowiednim opakowaniem dla kosmetyku o konsystencji kremu. Dosyć ciężko wyciska się odżywkę i już kilka razy zastanawiałam się nad rozcięciem butelki i przełożeniem zawartości do wygodnego pojemnika. Aż prosi się tu miękka tuba.
Podsumowując: z Odżywki Aktywnej jestem bardzo zadowolona, natomiast nad opakowaniem producent powinien, moim zdaniem, popracować.
niedziela, 28 kwietnia 2013
BIOFFICINA TOSCANA - moje najnowsze kosmetyczne odkrycie
Na początku stycznia zrobiłam po raz pierwszy zakupy w sklepie Skarbiec Natury. W paczce znalazłam, oprócz zamówionych kosmetyków, kilka próbek. Pośród nich była próbka odżywki do włosów nieznanej mi marki BIOFFICINA TOSCANA. Przeglądając marki kosmetyków oferowane przez Skarbiec Natury zauważyłam i tę, ale nawet nie obejrzałam tych produktów. Ot, jakaś tam nieznana marka... Próbka jakiś czas leżała i w końcu postanowiłam ją zużyć. I tu spotkała mnie miła niespodzianka. Odżywka wspaniale podziałała na moje włosy. Teraz już zainteresowała mnie marka BIOFFICINA TOSCANA. Przejrzałam te kosmetyki z zamiarem zakupu pełnowymiarowego opakowania odżywki. Okazało się, że oprócz niej jest też szampon. Wiecie jak to jest. Kupić odżywkę, a szampon zignorować? Niemożliwe! I tak w moim koszyku wylądował ten oto duet:
Dzisiaj przedstawię Wam szampon. Producent tak o nim pisze:
"Rekomendowany dla wszystkich typów włosów. Dzięki zawartości oliwy z oliwek, wyciągu z wrzosu, malwy, pokrzywy, szałwii i tymianku przywraca blask i żywotność. Zapach szałwii i melisy".
Skład szamponu (INCI): Aqua, Sodium Cocoyl Sarcosinate, Sodium Cocoamphoacetate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Hydroxysultaine, Sodium Myristoyl Glutamate, Glycerin, Lauryl Glucoside, Salvia Officinalis Extract*, Hedera Helix Extract*, Thymus Vulgaris Extract*, Sodium Dehydroacetate, Coco-glucoside, Urtica Dioica Extract*, Malva Sylvestris Extract*, Olea Europaea Oil*, Glyceryl Oleate, Salvia Officinalis Oil, Melissa Officinalis Oil, Lactic Acid, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Cinnamyl Alcohol, Geraniol, Linalool, Limonene, Citronellol, Linalyl Acetate.
* z certyfikowanych upraw organicznych.
Jak widać, na początku składu królują, oprócz wody, detergenty. Są to jednak detergenty łagodne i akceptowane przez organizacje certyfikujące. Mimo kilku detergentów szampon kiepsko sobie radzi ze zmywaniem olejów. Dopiero po trzecim namydleniu czułam, że oleju na włosach już nie ma. W tej sytuacji nie używam tego szamponu wówczas, gdy trzeba zmyć olej.
Substancjami czynnymi w Delikatnym Szamponie BIOFFICINA TOSCANA są organiczne ekstrakty ziołowe: z wrzosu, malwy, pokrzywy, szałwii i tymianku.
Opakowanie szamponu to prosta butelka z przezroczystego plastiku o pojemności 250 ml. Zaopatrzona jest ona w zakrętkę z niewielkim otworkiem z klapką. Dzięki temu butelkę można otworzyć nawet jedną ręką, łatwe również jest dozowanie szamponu.
Szampon jest przezroczysty o lekko słomkowym zabarwieniu. Producent wspomina o zapachu szałwii i melisy, ja jednak czuję tylko bardzo delikatny, mydlany zapach. Szampon dobrze się pieni i dobrze oczyszcza włosy, oczywiście, jeśli nie ma na nich oleju. Umyte włosy dobrze się rozczesują. Po wyschnięciu są błyszczące i miękkie. Aż miło je dotykać! Po tym szamponie mogłabym już właściwie nie stosować odżywki.
BIOFFICINA TOSCANA jest marką włoską. Muszę przyznać, że po raz pierwszy mam włoski kosmetyk.
Wszystkie produkty tej marki posiadają Certyfikat ICEA - włoskiego Instytutu Certyfikacji Etycznej i Środowiskowej. Oznacza to, że nie zawierają PEG, parabenów, pochodnych ropy naftowej, parafiny, SLS. SLES, silikonów ani sztucznych barwników. Nie są również testowane na zwierzętach. Produkując swoje kosmetyki firma BIOFFICINA TOSCANA kieruje się zasadą "0 km". Oznacza to, że do produkcji używają wyłącznie lokalnych składników. W trosce o stan środowiska produkty BIOFFICINA TOSCANA nie mają pudełek i etykiet (etykiety zastąpiono nadrukami na butelkach), natomiast wizytówki, ulotki i katalogi firmy drukowane są wyłącznie na certyfikowanym papierze z recyklingu. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tym producencie, zapraszam tutaj
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















