piątek, 18 lipca 2014

O mydle aleppo raz jeszcze



  
          Mydło aleppo zna każda blogerka kosmetyczna, a jeśli nawet nie zna, to przynajmniej o nim słyszała lub czytała. Nie ma w tym nic dziwnego, wszak aleppo to najstarsze z mydeł i niemal podstawa naturalnej kosmetyki. Ja również pisałam już o tym mydle ale dzisiaj chciałabym pokazać Wam jeszcze jedną alepową kostkę.



Jest to klasyczny alep z 16-procentową zawartością oleju laurowego. Jego skład możecie zobaczyć tu:




Nie ma w tym mydle nic szczególnego poza tym, że leżało sobie u mnie w domu aż trzy lata. Kupiłam je w lipcu 2011 roku. Pamiętam jak dziś, że byłam na Dworcu Centralnym w Warszawie (wracałam z mojej ówczesnej pracy), a ponieważ miałam jeszcze trochę czasu do mojego pociągu więc spacerowałam po podziemnych korytarzach dworca oglądając wystawy znajdujących się tam licznych sklepów. W ten sposób trafiłam na mały sklepik z pamiątkami z egzotycznych krajów, a do szyby wystawowej tego sklepu była przyklejona napisana ręcznie, a raczej nabazgrana długopisem kartka informująca, że sklep prowadzi sprzedaż mydeł aleppo. Oczywiście weszłam do środka i kupiłam  mydełko. Nie miałam zamiaru przetrzymywać go aż trzy lata ale wiecie jak to jest. Ciągle są jakieś mydlane nowości, które chce się wypróbować i napisać o nich na blogu, a to mydełko sobie leżało i czekało na swoją kolej. Wreszcie się doczekało. Trochę się obawiałam czy tak długie leżakowanie mu nie zaszkodziło. Po wyjęciu z opakowania ujrzałam taką kostkę:




 
.Mydło miało bardzo ciemny, brunatny kolor, ciemniejszy niż widać to na zdjęciach. Nie wiem, czy takie było od nowości, czy ciemniało z upływem czasu gdyż nie otwierałam wcześniej opakowania.



Mydełko bardzo dobrze się pieni. Używam je, jak każdego alepowego mydła, do mycia twarzy, ciała oraz do higieny intymnej. Jednak pewna rzecz zaczęła mnie niepokoić. Zużyłam już wiele kostek mydła aleppo i zawsze dosyć szybko ukazywał się charakterystyczny dla tego mydła kolor zielony. Tym razem mydło długo pozostawało brunatne. Już zaczęłam obawiać się czy nie jest to podróbka alepu gdy po 2,5 tygodnia używania zaczęła pojawiać się piękna, ciemna zieleń.



Właściwie to jest logiczne. Wiadomo, że świeżo wyprodukowane mydła aleppo mają kolor ciemnozielony. Podczas długiego, najczęściej dziewięciomiesięcznego, leżakowania na powierzchni mydlanych kostek zachodzi proces utleniania w wyniku czego zmieniają one barwę na różne odcienie beżu aż do brunatnego. Skoro moje mydło leżało u mnie trzy lata, to przez cały ten czas miało miejsce utlenianie i brunatna warstwa była coraz grubsza. Dlatego tak długo trwało zanim można było ujrzeć zieleń.
Tak oto, całkiem przypadkowo przekonałam się naocznie, jak długo może leżeć mydło aleppo. Podejrzewam, że gdyby poleżało jeszcze rok czy dwa, to też nic by mu się nie stało. Jeśli więc w jakimś sklepie trafimy na interesującą promocję mydeł aleppo możemy śmiało kupić kilka kostek nie obawiając się o to, że mogą się nam przeterminować i zepsuć zanim zdążymy je zużyć. Nic złego im się nie stanie.  

13 komentarzy:

  1. ja juz zuzylam 1,5 kostki (choc glownie do twarzy), i teraz zrobilam przerwe, by pouzywac innych produktow, ale nie wyobrazam sobie bym go nie miala w domu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że aleppo zawsze powinno być w domu :)

      Usuń
  2. Od niedawna używam z czarnuszką i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam mydło z czarnuszką ale jeszcze go nie używałam. Czeka w kolejce :)

      Usuń
  3. Długie leżakowanie nie szkodzi tym mydłom, a wprost przeciwnie. Te "stare" są nawet cenniejsze. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Mydło tak jak wino, im starsze tym lepsze :)

      Usuń
  4. bardzo lubię aleppo:)
    ale wiesz co, tak się zastanawiam, bo jak kupowałam swoje, to miałam na nim datę ważności... czy myślisz, że po tym terminie moje nie działa, albo słabiej?
    i jesteś pewna, że Twoje nie straciło też ważności po 3 latach?

    pozdrawiam
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na opakowaniu mojego mydła widnieją dwie daty: 10-2009 i 10-2012. Myślę, że pierwsza to jest data produkcji, a druga to data ważności.
      Nie wierzę w to, żeby mydło aleppo po kilku latach leżenia straciło na wartości. Być może to oznaczenie daty ważności spowodowane jest wymogami unijnymi. W UE na każdym kosmetyku musi być data ważności. Czasem wymogi UE są przesadne, np. morszczyn pęcherzykowaty od wieków stosowany wewnętrznie teraz jest zakazany przez UE. Można go kupić w sklepach zielarskich ale na opakowaniu musi być informacja, że jest to produkt do kąpieli. Oczywiście można go stosować wewnętrznie.

      Usuń
    2. a widzisz, to ja się bardzo cieszę, bo myślałam, że moje mydło aleppo straciło na mocy...
      nie wiem co to ten morszczyn, ale sobie poczytam... dziękuję za cudowne wyjaśnienie:)

      Usuń
  5. Ale z Ciebie Twardziel :))) ja bym nie wytrzymała tyle czasu bez otwierania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, faktycznie Ania, ja chyba też nie:P

      Usuń
    2. Dziewczyny, nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Po prostu w chwili gdy kupiłam to mydło miałam już na koncie ileś tam zużytych alepowych kostek. Nie była to więc dla mnie żadna nowość tylko dobrze znane mi mydło. Nie wiedziałam też, że poleży sobie aż trzy latka :) Natomiast trafiały mi się często mydlane nowości, których byłam ciekawa i chciałam jak najszybciej je wypróbować, co chyba jest oczywiste. Zresztą w moich mydlanych zapasach jeszcze znajdują się chyba ze trzy mydełka, których jeszcze nie używałam. Leżą dosyć długo ale nie aż trzy lata :) Jakoś nie mogę się do nich dobrać, bo przecież trzeba też zużywać wszystkie mydła zużyte np. w połowie i odłożone, bo inne nowości kusiły :) Pewnie jako blogerki kosmetyczne dobrze to znacie :)

      Usuń
  6. dobre klasyczne mydła Alep, uwielbiam i zawsze mam w zapasie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...