Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DELIDEA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DELIDEA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 stycznia 2016

Moje kosmetyczne hity roku 2015




    Trudno jest wybrać kosmetyczne hity gdyż w ubiegłym roku przetestowałam wiele dobrych kosmetyków. Po przejrzeniu swoich postów z roku z roku 2015 zdecydowałam, że na miano absolutnych hitów zasługują te oto kosmetyki :


Pielęgnacja twarzy




  • SYLVECO Oczyszczający peeling do twarzy - ten peeling zdobył moje serce od pierwszego użycia. Dobry, naturalny kosmetyk i do tego w przystępnej cenie. Recenzja tutaj.
  • ABELLIE  Organiczny krem witalizujący - świetny krem z aloesem i produktami pszczelimi: z miodem, woskiem pszczelim i mleczkiem pszczelim. Recenzję znajdziecie tu. Żałuję tylko, że kosmetyków tej marki nie można już znaleźć w polskich sklepach.
  • ANTIPODES Vanilla Pod Nawilżający krem na dzień - jestem zachwycona tym kremem. Recenzji jeszcze nie ma ale będzie.


 Pielęgnacja włosów



  • LAVERA Odżywka do włosów cienkich i delikatnych z bio-wyciągiem z kwiatów chmielu - nie wiem czy pamiętacie ale w podobnym poście w styczniu ubiegłego roku pisałam, że mam już kosmetyk, który ma szansę być hitem roku 2015. To była ta odżywka Lavery. Moje włosy bardzo ją polubiły. Recenzja tutaj.
  • BIOEARTH  Szampon przeciwłupieżowy do włosów przetłuszczających się - dobrze oczyszczający, a jednocześnie delikatny szampon. Polubiłam go i ja i moje włosy. Więcej o nim możecie przeczytać tutaj.
  • APEIRON NATURAL CARE Szampon Keshawa do włosów delikatnych i przetłuszczających się - kolejny szampon, który wysoko cenię. Podobnie jak poprzedni dobrze oczyszcza włosy i jednocześnie jest delikatny. Delikatność szamponów jest dla mnie bardzo ważna ze względu na wrażliwy skalp. Recenzję szamponu znajdziecie tutaj.

Pielęgnacja ciała




  • DELIDEA BIO COSMETICS  Rewitalizujący krem do ciała - bardzo przyjemny krem o pięknym zapachu miodu i cynamonu. Tutaj napisałam o nim więcej. Żałuję tylko, że jest do kupienia wyłącznie w zestawie i nie można nabyć go solo.
  • BIOLAVEN ORGANIC  Balsam do ciała - ten balsam miło mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się, że będzie taki dobry. Jest kolejnym dowodem na to, że można wyprodukować dobry, naturalny kosmetyk nie rujnując jednocześnie naszych kieszeni. Recenzja jest tutaj.

Mydła naturalne


 

  • W roku 2015 poznałam dwie polskie marki mydeł naturalnych. Są to SZTUKA MYDŁA i 94b hand made. Nie potrafię powiedzieć, które z tych mydeł są lepsze. Obie firmy produkują wspaniałe mydła naturalne. Mycie ciała tymi niewielkimi kosteczkami to prawdziwa przyjemność. Naprawdę warto je kupować.
To już wszyscy moi ulubieńcy roku 2015. Oprócz nich miałam też inne dobre produkty ale te, moim zdaniem, były najlepsze. Czy Wy też miałyście w ubiegłym roku kosmetyki, które szczególnie przypadły Wam do gustu?

poniedziałek, 2 listopada 2015

Projekt DENKO - wrzesień i październik 2015




     Dwa jesienne miesiące 2015 roku, wrzesień i październik, mamy już za sobą i przyszedł czas na pokazanie tego, co udało mi się w tym czasie wykończyć. Nie ma tego zbyt dużo, zresztą zobaczcie:



Kosmetyki do twarzy



1. BANIA AGAFII  Witaminowa fitoaktywna maseczka do twarzy - bardzo przyjemna maseczka o wyglądzie i zapachu owocowego sorbetu. Pisałam o niej tutaj. Maseczka z pewnością zasługuje na ponowny zakup.

2. LAVERA  Puder sypki transparentny Trend Sensitiv - nie potrafię obejść się bez pudru sypkiego, a ten od Lavery spełnia wszelkie moje oczekiwania. Świetnie matuje skórę, a sam pozostaje zupełnie niewidoczny. Więcej na jego temat przeczytacie tu. Czy kupię ponownie? Już kupiłam i następne opakowania też zamierzam kupić.

3. AVALON ORGANICS  Krem regenerujący z witaminą C - ciekawy krem o bogatym, naturalnym składzie i pięknym, cytrusowym zapachu. Moja cera polubiła ten krem i pewnie kupię go kiedyś ponownie. Recenzję można znaleźć tu.

Pielęgnacja ciała



4. DELIDEA BIO COSMETICS  Rewitalizujący krem do ciała - należy do linii miodowej kosmetyków do pielęgnacji ciała. Jest bardzo dobrym kosmetykiem i dodatkowo ma piękny miodowo - cynamonowy zapach. Pisałam o nim tutaj. Z całą pewnością zasługuje na ponowny zakup.

5. DELIDEA BIO COSMETICS Rewitalizujący peeling do ciała - to drugi kosmetyk z miodowej linii do pielęgnacji ciała. Piękny zapach miodowo - cynamonowy jest bardziej intensywny niż w kremie. Jedyne co mogę zarzucić temu peelingowi to niska wydajność. Cały słoiczek (150 ml) tego specyfiku wystarczył mi tylko na sześć razy. Wielka szkoda, że nie najwięcej. Więcej o nim przeczytacie tu. Czy kupię ponownie? Jeszcze nie wiem. 

6. EUBIONA Krem do rąk i paznokci - Bardzo dobry krem do rąk. Treściwy i mocno odżywczy, idealny zwłaszcza na noc. Tutaj przeczytacie więcej na jego temat. Czy kupię ponownie? Jak najbardziej.

Mydełka dwa + żel  


7. NUBIAN HERITAGE  Mydło z oliwą, zieloną herbatą i awokado - kolejne ciekawe mydło naturalne. Obficie się pieni, dobrze oczyszcza skórę nie wysuszając jej i bardzo ładnie pachnie. Pisałam o nim w poprzednim poście czyli tu. Zasługuje na ponowny zakup.

8. SAVON DU MIDI  Prowansalskie mydło z masłem karite dla panów Garrigue/zioła śródziemnomorskie - zużyłam już kilka mydeł tej marki i muszę powiedzieć, że są świetne. Bardzo podobał mi się zapach tego mydełka mimo iż był taki typowo for men. O innym mydle z tej samej linii pisałam tutaj. Z pewnością kupię je ponownie.

9. DELIDEA BIO COSMETICS  Rewitalizujący żel pod prysznic - to już ostatni kosmetyk z miodowej linii do pielęgnacji ciała. Podobnie jak krem i peeling pachnie miodem i cynamonem. Dobrze się pieni i dokładnie oczyszcza skórę pozostawiając na niej złote, brokatowe drobinki. Jest bardzo przyjemny w użyciu i warto kupić go ponownie. Recenzję znajdziecie tutaj.

I to już wszystko co udało mi się wykończyć we wrześniu i październiku. Nietrudno zauważyć, że nie ma tu ani jednego kosmetyku do włosów. Niestety, nie wykończyłam żadnego produktu z tej kategorii. Tak bywa jeśli ma się kilka otwartych szamponów czy innych kosmetyków włosowych. Myślę, że następnym razem będzie pod tym względem lepiej.

niedziela, 11 października 2015

DELIDEA BIO COSMETICS Rewitalizujący krem do ciała



    
       W skład miodowej linii kosmetyków do pielęgnacji ciała włoskiej marki DELIDEA BIO COSMETICS wchodzą trzy produkty. O dwóch z nich już pisałam, a były to: rewitalizujący peeling do ciałarewitalizujący żel pod prysznic. Dziś przyszła kolej na ostatnią pozycję z linii miodowej, a mianowicie na Rewitalizujący krem do ciała.



Krem, podobnie jak pozostałe kosmetyki z tej serii, można stosować do każdego rodzaju skóry, a zawarty w kremie miód ma ją pozostawić nawilżoną, miękką i pachnącą. Krótko mówiąc ma to być całościowa i rozpieszczająca pielęgnacja skóry. Krem jest kosmetykiem przetestowanym dermatologicznie oraz na obecność niklu. Nie zawiera substancji pochodzących z organizmów modyfikowanych genetycznie ani pestycydów. Barwniki i substancje zapachowe są pochodzenia naturalnego. Naturalność kremu potwierdza certyfikat NaTrue.




Rewitalizujący krem do ciała otrzymujemy w plastikowym, przezroczystym słoiczku z metalową zakrętką w kolorze złota. Znajduje się tam 150 ml kosmetyku. Konsystencja kremu jest typowa dla kremu lekkiego. Zapach taki sam jak w dwóch pozostałych kosmetykach z tej serii. Miód i cynamon. Uwielbiam ten zapach. Jest tylko nieco mniej intensywny niż w peelingu. W kremie nie ma też złotego brokatu, którego dużo jest w peelingu i w żelu pod prysznic. Mimo to na skórze pozostaje trochę złocistych punkcików pochodzących z żelu. Taka sytuacja mi odpowiada. Nie chciałabym żeby moja skóra była mocno błyszcząca.




W odróżnieniu od peelingu krem jest bardzo wydajny. Używam go od początku sierpnia i jeszcze trochę go jest w słoiczku, a wiadomo przecież, że kremu do ciała używa się codziennie, natomiast peeling robię przeważnie raz w tygodniu. Kremik dobrze się wchłania, należy tylko uważać, żeby nie nałożyć go zbyt dużo na skórę. Nie pozostawia tłustej warstwy. Mnie delikatna, tłusta warstewka na skórze nie przeszkadza ale wiele osób tego nie lubi i dla nich ten krem jest wręcz stworzony. Krem bardzo dobrze dba o skórę. Tak jak obiecuje producent pozostawia ją dobrze nawilżoną i miękką. Bardzo polubiłam ten kosmetyk, szkoda tylko, że jego piękny zapach nie pozostaje dłużej na skórze. 




Skład kremu (INCI): Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Butyrospermum Parkii Butter*, Helianthus Annuus Seed Oil*, Mel, Hydrogenated Palm Kernel Glycerides, Dodecane, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Theobroma Cacao Seed Butter*, Glyceryl Caprylate, Xanthan Gum, Cetyl Alcohol, Hydrogenated Palm Glycerides, Squalene, Beta-Sitosterol, Lactic Acid, Tocopherol, Parfum**, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Silica, Calcium Aluminum Borosilicate, Coumarin**, Linalool**, Tin Oxide, CI 77491, CI 77891. 

* - składniki organiczme,
** - z naturalnych olejków eterycznych.  

sobota, 26 września 2015

DELIDEA BIO COSMETICS Rewitalizujący żel pod prysznic



      Wiele razy pisałam jak wielką miłością darzę naturalne mydła w kostkach więc pewnie dziwi Was, że nagle piszę o żelu pod prysznic. Nie znaczy to, że rezygnuję z mydlanych kostek. Nic takiego nie wchodzi w rachubę. Jednak czasem nie zaszkodzi, tak dla urozmaicenia, wypróbować jakiś fajny żel. Taki żelowy skok w bok nie zdarza mi się często, poprzedni miał miejsce prawie dwa lata temu. Gdy skończę ten żel powrócę do mydełek tym bardziej, że kilka nowych kostek czeka na wypróbowanie.
Rewitalizujący żel pod prysznic kupiłam w zestawie razem z peelingiem i kremem do ciała (klik). O peelingu pisałam tutaj, a dzisiaj przyszła kolej na żel.




Rewitalizujący żel pod prysznic jest kolejnym kosmetykiem z linii Honey włoskiej marki DELIDEA. Producent zapewnia, że tworzy on delikatną i zmysłową pianę, delikatnie pielęgnuje i oczyszcza skórę pozostawiając równie delikatny zapach.
Żel, podobnie jak inne kosmetyki tej linii, jest przetestowany dermatologicznie, a także na zawartość niklu. Zawiera wyłącznie składniki naturalnego i neutralnego pochodzenia. Nie znajdziemy w nim substancji pochodzących z organizmów genetycznie modyfikowanych ani pestycydów i formaldehydu, a barwniki i składniki zapachowe są pochodzenia naturalnego. Tyle od producenta. 




Żel zamknięto w prostej, plastikowej butelce z metalową zakrętką. Butelka jest przezroczysta, a etykieta nie zakrywa jej całkowicie, a więc możemy kontrolować ilość kosmetyku jaka pozostaje nam do dyspozycji. Większość żelu już zużyłam, a etykieta nie odkleja się i nie niszczy od wody. Nadal wygląda jak nowa. Taka butelka bardzo ładnie prezentuje się na łazienkowej półce. 






Żel ma konsystencję niezbyt gęstą, w zasadzie typową dla większości tego rodzaju kosmetyków. Jest przezroczysty i ma barwę żółtą. Zatopiono w nim mnóstwo złocistych, brokatowych drobinek, dzięki czemu żel wygląda pięknie i wręcz błyszczy złotem. Pachnie tak jak peeling z tej samej serii, a mianowicie miodem i cynamonem. Wytwarza obfitą pianę roztaczającą ten uwielbiany przeze mnie aromat. Dobrze oczyszcza skórę i nie wysusza jej. Mimo to, po umyciu ciała, aplikuję na skórę krem z tej samej serii. Moja skóra jest sucha i wolę ją dodatkowo zabezpieczyć. Być może osoba mająca skórę normalną nie musiałaby tego robić.
Żel pozostawia na skórze swój zapach. Jest on delikatny i nie utrzymuje się zbyt długo, a szkoda. Poza zapachem możemy zaobserwować na sobie maleńkie, złociste punkciki pięknie błyszczące gdy padnie na nie światło słoneczne pod odpowiednim kątem. Nie ma tych brokatowych punkcików zbyt dużo ale to właśnie mi odpowiada. Jest to idealny żel na lato gdyż złocisty brokat ładnie prezentuje się na opalonej skórze. Nie żałuję, że go kupiłam i z przyjemnością go przetestowałam.




Rewitalizujący żel pod prysznic  jest kosmetykiem naturalnym co potwierdza certyfikat NaTrue. Należy zużyć go w ciągu 12 miesięcy od otwarcia butelki. 

Skład żelu (INCI): Aqua, Coco-Glucoside, Glycerin, Sodium Coco-Sulfate, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Parfum**, Xanthan Gum, Mel, Glyceryl Oleate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Tocopherol, Citric Acid, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Calcium Aluminum Borosilicate, Silica, Caramel, Tin Oxide, CI 77891, CI 77491. 

* - składniki organiczne,
** - składniki pochodzenia naturalnego.     

niedziela, 30 sierpnia 2015

DELIDEA BIO COSMETICS Rewitalizujący peeling do ciała



       Peeling jest zabiegiem kosmetycznym, który bardzo lubię, a jednocześnie uważam za niezbędny w pielęgnacji skóry zarówno tej na ciele jak i tej na twarzy. Wszystkie wiemy, że powierzchniowe warstwy komórek naskórka obumierają i skóra wygląda nieciekawie. Robiąc peeling usuwamy, najczęściej mechanicznie, te martwe komórki i w efekcie mamy skórę oczyszczoną i po prostu wyglądającą młodziej.
Peelingi do ciała stosuję przeważnie raz w tygodniu. Najczęściej używam do tego celu czarnego mydła Savon Noir i rękawicy kessy. Czasem jednak, dla urozmaicenia, kupuję gotowe peelingi lub robię je sama. Tym razem chcę zaprezentować Wam Rewitalizujący peeling do ciała  włoskiej marki DELIDEA BIO COSMETICS.




Peeling wchodzi w skład zestawu zawierającego kosmetyki do pielęgnacji ciała z linii Honey. Cały zestaw pokazałam w tym poście. Producent zapewnia, że linia Honey od Delidea należy do serii produktów nadających się do każdego rodzaju skóry, a nawilżające i zmiękczające właściwości miodu z połyskującym, złotym blaskiem dają efekt promiennej skóry. Całościowa, rozpieszczająca pielęgnacja sprawia, że skóra jest miękka i zachowuje delikatny, lekki zapach miodu. Tyle od producenta.


 
Peeling zamknięto w plastikowym słoiczku z metalową zakrętką w kolorze złotym. Słoiczek ma pojemność 150 ml, a moim zdaniem jest to trochę za mało biorąc pod uwagę, że chodzi o kosmetyk służący do pielęgnacji całego ciała. Uważam, że powinno być minimum 200 ml, a nawet 250.
Jak zapewne czyni większość kobiet, znajomość z każdym nowym dla mnie kosmetykiem zaczynam od powąchania go. Muszę wiedzieć jak pachnie i czy w ogóle pachnie i już. Tak samo było z peelingiem Delidea. Odkręciłam wieczko i pod nim znalazłam dodatkowe wieczko ochronne. Byłam przekonana, że kosmetyk będzie miał zapach miodu. I rzeczywiście, wyczuwa się tam miód ale nie tylko miód. Czuję też wyraźny zapach cynamonu, który uwielbiam. Gdyby ktoś dał mi ten kosmetyk do powąchania zakrywszy mi przedtem oczy, to powiedziałabym, że wącham jabłka, takie duszone z miodem i z cynamonem jak np. do szarlotki. Ten peeling pachnie tak, że chciałoby się go zjeść!


   
A jak spisuje się w praktyce? No cóż, tu muszę trochę się poczepiać. Jest to niezbyt mocny, taki średni zdzierak, ja wolałabym mocniejszy. Jeśli chcę uzyskać mocniejsze działanie peelingu to muszę użyć go więcej, a to z kolei negatywnie odbija się na jego wydajności. Po trzykrotnym użyciu peelingu zostało go już tylko pół słoiczka. Jest to peeling cukrowy (właściwie zawiera ekstrakt z trzciny cukrowej) i myślę, że gdyby producent dodał cukru, to działanie kosmetyku byłoby mocniejsze i wydajność lepsza.
Peeling Delidea zawiera w swoim składzie tłuszcze (olej słonecznikowy i masło shea) ale nie jest kosmetykiem tłustym. Po spłukaniu ciała i osuszeniu ręcznikiem na skórze pozostaje delikatna, ledwo wyczuwalna warstewka, która jednak szybko się wchłania. Mimo to nie ma już potrzeby stosowania balsamu. Skóra jest gładziutka, miękka i nawilżona. Niestety, zapach peelingu niezbyt długo pozostaje na skórze, a szkoda, bo bardzo mi się podoba.
I jeszcze ciekawostka. W peelingu zatopiono mnóstwo maleńkich, złocistych drobinek. Na skórze pozostaje ich niewiele. Być może podczas wycierania się ręcznikiem usuwa się większość z nich. Jeśli światło padnie pod odpowiednim kątem, to drobinki bardzo ładnie błyszczą na skórze.


 
Polubiłam ten peeling pomimo iż posiada pewne wady i chętnie bym zużyła następne słoiczki z tą pachnącą zawartością. Dodać jeszcze muszę, że jest to kosmetyk certyfikowany przez NaTrue.

Skład peelingu (INCI): Helianthus Annuus Seed Oil*, Saccharum Officinarum Extract*, Mel, Hydrogenated Palm Kernel Glycerides, Silica, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Butyrospermum Parkii Butter*, Hydrogenated Palm Glycerides, Tocopherol, Calcium Aluminum Borosilicate, Beta-Sitosterol, Squalene, Parfum**, CI 77891, CI 77491, Tin Oxide.
* składniki organiczne,
** składniki pochodzące z naturalnych olejków eterycznych.   

sobota, 1 sierpnia 2015

Nowości z ECCO VERDE




        Kosmetyki mają tę cechę (zaletę?), że się kończą. Chyba to jednak zaleta, bo wtedy można z czystym sumieniem zamawiać nowe. Już jakiś czas temu postanowiłam ograniczyć swoje kosmetyczne zakupy i nie tworzyć niepotrzebnych zapasów. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo lubię te chwile kiedy mogę pobuszować po sklepach w sieci i wyszukiwać dla siebie odpowiednie produkty. Wybór wcale nie jest łatwy gdyż na mojej liście zakupowej znajduje się po kilka lub więcej pozycji z każdego rodzaju kosmetyków. Tym razem zamówienie złożyłam w sklepie Ecco Verde. Paczuszka dotarła do mnie w czwartek, a oto jej zawartość:




A teraz bardziej szczegółowo:




Jest to zestaw kosmetyków do pielęgnacji ciała włoskiej marki Delidea Bio Cosmetics. Zestaw składa się z żelu pod prysznic, peelingu do ciała i kremu do ciała. Kosmetyki te zostały wyprodukowane na bazie miodu. Zapakowane są w elegancką, kartonową torebkę i z powodzeniem mogą być atrakcyjnym prezentem.



Kolejna włoska marka to Bioearth i jej Szampon przeciwłupieżowy i do włosów przetłuszczających się. Według producenta szampon jest bardzo delikatny i ma przywracać równowagę skóry głowy. Teraz powiem tylko tyle, że w składzie na pierwszym miejscu jest sok z liści aloesu, co bardzo mi się podoba.




I wreszcie mydełka! W każdym moim zamówieniu muszą być mydełka, chociaż jedno ale musi być. Tym razem są aż trzy. Dwa z nich (nagietkowe i lawendowe) to produkty jeszcze jednej włoskiej marki TEA Natura. Są to mydła kokosowo-oliwne.
Pokazuję tu same włoskie kosmetyki ale jest jeden wyjątek. Trzecie mydełko, to w brązowym opakowaniu, reprezentuje australijską markę Apeiron natural care. Mydło o nazwie ashwaganda zalecane jest dla skóry dojrzałej i odznacza się delikatnym zapachem.
To już wszystkie moje nowości. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak porobić im zdjęcia i testować, testować, testować... Mam nadzieję, że sprawdzą się na mojej skórze i włosach. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...