Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kremy do rąk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kremy do rąk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 sierpnia 2018

BIOLOVE Krem do rąk miód i mleko



   Zużywam dosyć dużo kremów do rąk, a to ze względu na suchą skórę moich dłoni i często mam po kilka takich kremów. Kiedyś miałam pootwierane po kilka tubek jednocześnie, używałam wszystkich naraz. W końcu postanowiłam z tym skończyć i teraz mam jedno otwarte opakowanie kremu w łazience i drugie w pracy. Pozostałe spokojnie czekają w zapasach na swoją kolej. Krem do rąk Miód i mleko marki BIOLOVE też dosyć długo czekał na swoje miejsce na łazienkowej półce i w końcu doczekał się.



O kremie przeczytałam:
Naturalny krem do rąk o słodkim zapachu miodu i mleka. Zawiera glicerynę zapobiegającą utracie wody oraz łagodzący pantenol. Idealnie regeneruje skórę dłoni. Nie zawiera: SLS, PEG, silikonów, parabenów, barwników i konserwantów.



75 ml kremu otrzymujemy w miękkiej, plastikowej tubce. Podoba mi się jego zapach. Jest taki miodowo-mleczny i jakby z dodatkiem niewielkiej ilości wanilii. Bardzo lubię go wąchać. Krem bardzo dobrze się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej czy lepkiej warstwy. Świetnie też dba o skórę dłoni. Po wmasowaniu kremu jest ona nawilżona, miękka i delikatna. Nie ma ani śladu suchości, a moja przesuszona skóra rąk jest pod tym względem wymagająca.
Mimo tych wszystkich zalet jest coś, co mi w tym kremie przeszkadza, a mianowicie jego konsystencja. Jest wyjątkowo rzadki. Tak rzadkiego kremu jeszcze nigdy nie miałam. Prawie wylewa się z tuby. Wystarczy lekkie jej naciśnięcie i już wylewa się tyle kremu, że wystarcza nie tylko na dłonie ale na całe ręce aż po same pachy. Trzeba naprawdę bardzo uważać żeby wycisnąć z tubki tyle kremu ile potrzeba na same dłonie, a ponieważ kremu do rąk używam wiele razy dziennie to ciągłe cackanie się z tubą jest dosyć uciążliwe i denerwujące. W tej sytuacji postanowiłam używać kremu również jako balsamu do ciała. W tej roli też spisuje się świetnie, a ja prędzej wykończę uciążliwy kosmetyk.
Skład kremu:

  
Znacie kremy do rąk tej marki? Ciekawa jestem czy wszystkie są takie rzadkie.      

sobota, 28 kwietnia 2018

NATURA SIBERICA w Rossmannie



     Jakieś półtora tygodnia temu poszłam do Rossmanna żeby kupić jedzonko dla mojej Kici. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że w Rossmannie są kosmetyki rosyjskiej marki NATURA SIBERICA. Były tam kremy i scruby do ciała, kremy do rąk i stóp, szampony, odżywki i maski do włosów. Ucieszyło mnie to ale oparłam się pokusie. Kupiłam co miałam kupić i poszłam. Jednak wiadomo jak to jest. Jak mówi porzekadło: ciągnie wilka do lasu. Mnie też ciągnęło i dzisiaj znów byłam w Rossmannie. Kupiłam tylko dwa produkty chociaż miałam ochotę na więcej.


Jeden z tych kosmetyków to Naturalny ujędrniający krem do ciała z ostem szkockim oraz jodłą syberyjską. Duży, plastikowy słoik zawierający 370 ml kremu. Drugi produkt to Krem nawilżający do rąk. Tuba ma pojemność 75 ml. Zamierzałam kupić krem do ciała z tej samej linii co krem do rąk ale, niestety, już go nie było. Zdecydowałam się więc na ten, który widać na zdjęciu. 
Kosmetyki będą musiały trochę poczekać zanim znajdą się na łazienkowej półce ale niezbyt długo. Mam nadzieję, że dobrze się spiszą. 

niedziela, 22 kwietnia 2018

MIODOWA MYDLARNIA Balsam konopny do dłoni i paznokci




    MIODOWA MYDLARNIA produkuje, oprócz mydeł, również kosmetyki pielęgnacyjne. Są to balsamy do ust i do rąk, masła do twarzy i ciała, maseczki, peelingi, a także pudry i sole do kąpieli. Gdy jakiś czas temu zamawiałam tam mydełka skusiłam się też na Balsam konopny do dłoni i paznokci.



Producent tak pisze o balsamie:
Intensywnie regenerujący balsam do dłoni i paznokci z odżywczym olejem z konopi siewnej, masłem shea, olejem kokosowym, woskiem pszczelim i odmładzającą witaminą E.
Całkowicie naturalny kosmetyk o lekkiej, puszystej konsystencji i delikatnym, korzennym aromacie oleju konopnego, idealny dla przesuszonych rąk, skórek i paznokci, które wymagają odżywienia, natłuszczenia i ukojenia. Sprawdzi się doskonale w sytuacji mocno zniszczonej, podrażnionej skóry, jak i do codziennej pielęgnacji.



 Mały, szklany słoiczek z metalową zakrętką skrywa 35g balsamu. Dodatkowym opakowaniem jest kartonik o kształcie i wyglądzie charakterystycznym dla produktów tej marki.



Balsam ma konsystencję masła. Jest tłusty ale nie ma się czemu dziwić, wszak w jego składzie przeważają tłuszcze. Kolor żółty, bardziej żółty niż widać to na zdjęciu. Jest kosmetykiem nieperfumowanym i delikatnie pachnie olejem konopnym tak, jak napisał producent.
Balsam dosyć szybko się wchłania ale trzeba uważać żeby nałożyć na dłonie jego niewielką ilość. Gdy weźmiemy go zbyt dużo, to wchłanianie już nie jest szybkie. Dobrze dba o skórę rąk. Nawilża ją, natłuszcza i wygładza. Bardzo lubię stosować go na noc. Wmasowuję w ręce trochę więcej balsamu niż w ciągu dnia i mam wrażenie, że mam na dłoniach odżywczy opatrunek. Rano skóra jest mięciutka i aksamitnie gładka.
Balsam konopny jest kosmetykiem wydajnym. Mimo iż w słoiczku znajduje się go tylko 35g, to starcza na długo. Pewnie dlatego, że używa się go w niewielkich ilościach.

Skład balsamu:



Skład balsamu jest krótki i naturalny, a ja bardzo lubię kosmetyki o takich składach. Jest to produkt inny niż kremy do rąk w tubkach jakie najczęściej kupujemy. Najważniejsze jednak jest to, że jest skuteczny. Gości w mojej kosmetyczce po raz pierwszy ale nie ostatni. Od czasu do czasu będę do niego wracała.

sobota, 24 marca 2018

BIOLAVEN Krem do rąk odżywczy




    Skóra moich dłoni jest mocno przesuszona i dlatego zużywam sporo kremów do rąk. Ze względu na tę suchość skóry najlepsze są dla mnie kremy treściwe, o wyraźnym działaniu odżywczym i nawilżającym. Na Krem do rąk odżywczy marki BIOLAVEN zwróciłam uwagę dlatego, że czytałam o nim dużo opinii. Były to opinie bardzo różne, od bardzo pozytywnych do zdecydowanie krytycznych. Postanowiłam więc wypróbować go na własnej skórze.



Producent pisze, że Bogaty w składniki odżywcze krem do rąk, przeznaczony do intensywnej pielęgnacji przesuszonej i szorstkiej skóry dłoni. Zawiera masło shea, olej z pestek winogron, masło avocado, mocznik, skwalan i lecytynę sojową, które silnie nawilżają, uzupełniają niedobory lipidów i chronią delikatną skórę przed niekorzystnymi czynnikami atmosferycznymi. Naturalny olejek eteryczny z lawendy, symbol Prowansji, łagodzi podrażnienia i wszelkie zaczerwienienia.



Krem do rąk odżywczy BIOLAVEN otrzymujemy w miękkiej, plastikowej tubie z wygodnym zamknięciem. Tuba jest dosyć duża i mieści 100 ml kosmetyku. Krem ma konsystencję podobną do większości tego typu produktów, a pachnie tak, jak wszystkie kosmetyki tej marki, które miałam przyjemność poznać. Jest to zapach winogron z lekkim aromatem lawendowym w tle. Wolałabym żeby był to wyraźny zapach lawendy ale ta woń też jest przyjemna.




A jak działa ten krem? Całkiem dobrze. Po wmasowaniu w dłonie pozostawia na nich tłustą warstwę, która potrzebuje chwili żeby się wchłonąć. Po wchłonięciu znika szorstkość dłoni, a skóra jest miękka i gładka. Ani śladu suchości. Miewałam kremy do rąk lepsze niż ten ale gorsze też miałam. Uważam, że skoro ten krem sprawdza się na moich wysuszonych dłoniach, to jest to całkiem niezły kosmetyk i nie mam powodu, żeby się go czepiać. Dodatkowym jego plusem jest spora tuba (100 ml) i przystępna cena tzn. kilkanaście złotych w zależności od sklepu. Moim zdaniem zasługuje na to, żeby czasem do niego wracać.

Skład kremu:



Myślę, że wiele spośród Was zna ten krem i ciekawa jestem co o nim myślicie.

niedziela, 3 grudnia 2017

SO`BIO etic Krem nawilżająco-odżywczy do rąk z oślim mlekiem.



 
       SO`BIO etic to dosyć popularna wśród zwolenniczek naturalnej pielęgnacji francuska marka kosmetyków naturalnych. Je jednak dopiero zaczynam ją poznawać. Wcześniej miałam tylko masło do ciała tej marki, a teraz przyszła kolej na Krem nawilżająco-odżywczy do rąk z oślim mlekiem.



Na temat kremu można przeczytać:
Aby chronić dłonie przed licznymi szkodliwymi czynnikami otoczenia i na długo zachować elastyczność i gładkość ich skóry SO`BIO stworzyło nawilżająco-odżywczy krem z mlekiem oślim do rąk. Ten nietłusty krem natychmiast się wchłania i pozostawia na dłoniach pachnącą, cudownie jedwabistą i nieklejącą powłokę ochronną. Nawilżona, ochroniona i odżywiona skóra dłoni odzyskuje jedwabistą gładkość i piękno.
Zawiera:
- ośle mleko - odżywcze i regenerujące
- masło karite - odżywcze i zmiękczające
- aloe vera bio - nawilżający i kojący.



W kremie znajdują się dwa składniki, które moja skóra bardzo lubi. Jeden z nich to ośle mleko. Jak wiemy w oślim mleku kąpała się Kleopatra i wiedziała co robi. Współczesne badania potwierdzają korzystny wpływ oślego mleka na skórę. Działa ono regenerująco, rozjaśniająco i nawilżająco. Ponadto stymuluje produkcję kolagenu i elastyny w skórze, a więc ma działanie anti-aging. Jest bogate w witaminy A, B1, B2, B6, C, D i E oraz nienasycone kwasy tłuszczowe Omega-3 i Omega-6, a także wiele mikroelementów. Drugi składnik to aloes. Żel aloesowy bogaty jest w glikoproteiny, polisacharydy, polipeptydy, aminokwasy, witaminy i mikroelementy. Zawarty w kosmetykach żel aloesowy ma działanie przeciwzapalne, łagodzi podrażnienia, zmiękcza twardy naskórek. Polisacharydy z żelu ułatwiają wiązanie wody, a więc zapobiegają przesuszeniu skóry. Szkoda tylko, że aloesu jest w tym kremie niewiele, znajduje się na końcu składu.



Krem otrzymujemy w plastikowej tubie zawierającej 75 ml kosmetyku. Jest to biały kremik o dosyć lekkiej konsystencji i przyjemnym, delikatnym zapachu kojarzącym mi się trochę z wanilią, trochę z karmelem. Szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Nie ma więc obaw, że coś (np. dokumenty w pracy) zaplamimy na tłusto.
Moje dłonie są bardzo suche i dlatego wiele kremów ma po prostu zbyt słabe dla nich działanie. Wmasuję taki krem, wchłonie się i... skóra jest taka jak przed aplikacją. Jakbym w ogóle tego kremu nie wmasowała. Dlatego potrzebuję preparatu treściwego i odżywczego. Taki właśnie jest Krem nawilżająco-odżywczy do rąk z oślim mlekiem od SO`BIO etic. Mimo iż szybko się wchłania, to skóra pozostaje miękka, delikatna i jedwabista. Nie ma śladu po przesuszeniu. Takie właśnie kremy lubię i ja i moje ręce. Dodatkowym plusem kosmetyku jest jego wydajność. Niewielka ilość wystarcza na całe dłonie i trzeba wręcz uważać, żeby nie wycisnąć z tubki zbyt dużo.


Skład kremu (INCI): Aqua (Water), Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water*, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Cocoglycerides, Bentonite, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Donkey Milk, Glyceryl Stearate Citrate, Benzyl Alcohol, Ricinus Communis (Castor Seed) Oil*, Sodium Stearoyl Glutamate, Parfum (Fragrance), Sodium Benzoate, Xanthan Gum, Lactic Acid, Phytic Acid, Sodium Levulinate, Linalool, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder*, Benzyl Salicylate.
* - z rolnictwa ekologicznego
99% składników jest pochodzenia naturalnego,
21% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego.
Krem posiada dwa certyfikaty świadczące o jego naturalności: Cosmebio i Ecocert.


Znacie kosmetyki tej marki? Jeśli tak, to co o nich sądzicie?    

sobota, 8 lipca 2017

MADARA Ochronny krem do rąk




      Dobry krem do rąk to dla mnie bardzo ważny kosmetyk. No właśnie, dobry czyli jaki? Skóra moich dłoni jest bardzo sucha i dobry dla niej krem, to taki, który intensywnie odżywia, nawilża i natłuszcza. Mimo mnogości kremów do rąk na rynku niełatwo jest taki znaleźć ale czasem trafia się prawdziwa perełka. Niedawno miałam taką perełkę i pisałam o niej tu, a teraz trafiła mi się kolejna czyli Ochronny krem do rąk marki MADARA.



O kremie przeczytałam: 
"Bogaty, aksamitny krem z nadbałtycką śliwką i kwiatem lipy odżywia, nawilża i zmiękcza suche dłonie i kruche paznokcie. Tworzy ochronny film na dłoniach zamykając wilgoć. Rozjaśnia i wybiela przebarwienia na skórze. Szybko się wchłania pozostawiając dłonie jedwabiście miękkimi.
Składniki aktywne: kakao, olej słonecznikowy, pietruszka, pigwa, kwiat lipy, żurawina, nagietek, rumianek i śliwka.
Pietruszka, żurawina, pigwa: synergiczne połączenie kwasów organicznych i witamin, rozświetla i rozjaśnia skórę, usuwa przebarwienia.
Kwiat lipy, rumianek, nagietek: synergiczny kompleks o działaniu nawilżającym, kojącym i ochronnym.
Śliwka: zmiękcza, odżywia i nawilża, bogata w witaminę E."



W ciemnozielonej, plastikowej tubce zamknięto 75 ml kremu. Jego konsystencja do lekkich raczej nie należy ale, mimo to, łatwo wmasowuje się w skórę i szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Moje dłonie uwielbiają ten krem. Skóra jest po nim miękka, jedwabiście gładka i taka delikatna. Nie ma mowy o żadnej suchości. Czuje się, że krem jest treściwy i świetnie odżywia skórę. Myślę, że dla osób o mniej przesuszonych dłoniach krem będzie odpowiedni na zimę ale jak się ma takie sucharki jak ja, to krem sprawdza się przez cały rok. Jego aplikację umila zapach. Delikatny, nienachalny, chyba kwiatowy. Dodatkową zaletą tego kosmetyku jest jego wydajność. Jednorazowo aplikuję go na ręce prawie połowę mniej niż innych kremów. To mój prawdziwy hit wśród kremów do rąk.


Skład: Aqua, Theobroma Cacao, Helianthus Annuus (Oil), Alcohol, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Behenyl Alcohol, Carum Petroselinum, Pyrus Cydonia, Tillia Cordata, Lecitin, Vaccinium Macrocarpon, Xanthan Gum, Stearic Acid, Calendula Officinalis, Chamomilla Recutita, Prunus Domestica (Oil), Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Glycine Soya (Sterols), Lactic Acid, Aroma, Limonene, Sodium Phytate, Palmitic Acid.


Ochronny krem do rąk MADARY jest certyfikowany przez ECOCERT. Kupiłam go w tym sklepie. Nie da się ukryć, że nie jest produktem tanim ale, moim zdaniem, jest wart tej ceny i nie żałuję ani jednej, wydanej na niego, złotówki. Jest to po prostu świetny kosmetyk. 

środa, 3 maja 2017

ABSOLUTE ORGANIC Organiczny krem do rąk



        Krem do rąk to u mnie kosmetyk pierwszej potrzeby. Wysuszona skóra moich dłoni wiele razy dziennie potrzebuje nawilżenia i natłuszczenia. Czasem krem zastępuję takim czy innym olejem ale jednak kremy dominują w pielęgnacji moich rąk. Dzisiaj przyszła kolej na Organiczny krem do rąk marki ABSOLUTE ORGANIC.


O kremie przeczytałam: 
Krem do rąk bogaty w wyciąg z gorysza (Imperatoria) - roślinę pochodzącą z Alp Szwajcarskich, znaną ze swoich niezwykłych właściwości leczniczych i przeciwdziałania stanom zapalnym. Krem jest połączeniem organicznych olejków: oliwy z oliwek, olejku ze słodkich migdałów, makadamii i jojoba oraz olejków cytrusowych, które odżywiają skórę oraz organicznego masła shea, które regeneruje skórę i chroni przed utratą nawilżenia. Aloes nawilża i łagodzi podrażnienia. Krem zawiera również witaminę E odpowiedzialną za ogólną ochronę skóry.


Kosmetyki ABSOLUTE ORGANIC produkowane są przez izraelską firmę B4U. Nie są to produkty całkiem mi nieznane gdyż miałam kiedyś Odżywcze masło do ciała tej marki i pamiętam, że sprawdziło się bardzo dobrze na mojej skórze. Dlatego właśnie skusiłam się na przetestowanie tego kremu do rąk.


Mam bardzo suchą skórę rąk i dlatego dosyć trudno przychodzi mi znalezienie odpowiedniego dla nich kremu. Często jest tak, że wmasowany w dłonie krem szybko się wchłania i skóra jest taka, jak przed aplikacją kremu. Nie zawsze trafiam na krem intensywnie odżywczy, który dobrze zadba o skórę moich łapek. Tym razem mi się udało. Organiczny krem do rąk od ABSOLUTE ORGANIC spisuje się znakomicie. Przede wszystkim jest to krem treściwy i dlatego na całkowite jego wchłonięcie skóra potrzebuje kilku minut. Warto jednak poczekać by cieszyć się skórą miękką, jedwabiście gładką bez żadnych szorstkości. Zauważyłam też ciekawe zjawisko. Po kilkudniowym, systematycznym używaniu tego kremu stan skóry moich rąk wyraźnie się poprawił. Gdy umyłam ręce i nie nałożyłam kremu skóra nadal była sucha ale nie tak bardzo jak przedtem. Zniknęły też szorstkości i ręce są gładkie. Może tak działa na skórę wyciąg z tej alpejskiej rośliny o nazwie gorysz. Myślę też, że swój udział ma tu sok z aloesu znajdujący się wysoko, bo na drugim miejscu, w kładzie. Muszę przyznać, że jest to jeden z lepszych kremów do rąk jakie dotychczas miałam. Kupić można go tu, a także w wielu innych sklepach internetowych. Dodatkowym plusem tego produktu jest rozsądna cena i spora pojemność tubki (100 ml), a naturalność kosmetyku potwierdza certyfikat Ecocert.


Skład kremu (INCI): Aqua (Water), Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Oleate, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Glyceryl Stearate SE, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Simondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Peucedanum Ostruthium Leaf Extract*, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Beeswax*, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil*, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Dehydroacetic Acid, Potassium Sorbate, Benzoic Acid, Benzyl Alcohol.

* - składniki pochodzące z upraw ekologicznych,
97,76% składników jest pochodzenia naturalnego,
27,48% składników pochodzi z upraw ekologicznych.        

wtorek, 22 listopada 2016

WELEDA Krem do rąk z olejem rokitnikowym



      Kremy do rąk stale goszczą  w mojej kosmetyczce. Używam ich wielokrotnie każdego dnia. Po każdej wykonanej pracy w domu, po każdym umyciu wysuszona skóra rąk dosłownie błaga o nawilżenie i natłuszczenie. Ratunkiem w tej sytuacji są dobrej jakości kremy. Dziś przedstawię Wam Krem do rąk z olejem rokitnikowym szwajcarskiej marki WELEDA.


Wybrałam ten krem, a nie inny, ze względu na zawarty w nim olej rokitnikowy będący wspaniałym surowcem kosmetycznym. Zawiera mnóstwo substancji biologicznie czynnych takich jak silne antyoksydanty, aminokwasy, kwasy tłuszczowe, mikro i makroelementy i bardzo dużo witamin. Wspaniale działa na skórę. Stymuluje proces regeneracji naskórka, chroni skórę przed działaniem wolnych rodników, opóźnia proces starzenia się skóry, nawilża ją, wygładza i zmniejsza szorstkość skóry, poprawia jej koloryt i przywraca sprężystość. Moim zdaniem są to wystarczające powody dla których warto wybierać kosmetyki z olejem rokitnikowym.


O kremie można przeczytać: "Intensywnie pielęgnujący krem z olejem rokitnikowym, idealny do szybkiej regeneracji zniszczonej skóry dłoni. Natychmiast się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu na powierzchni oraz sprawiając, że skóra staje się miękka i aksamitna w dotyku."
"Odżywczy olej sezamowy oraz bogaty w witaminę C i nienasycone kwasy tłuszczowe olej rokitnikowy zapobiega utracie wody i ochronnej warstwy tłuszczowej skóry dłoni i paznokci. Głęboki, cytrusowy zapach naturalnych olejków eterycznych z mandarynki, grapefruita i pomarańczy poprawia nastrój i pozostawia długotrwałe poczucie świeżości."


Krem zamknięto w metalowej tubie i zapakowano w kartonik. Tubka nie jest duża, zawiera tylko 50 ml kremu, a więc bez problemu można zmieścić ją w torebce. Podoba mi się szata graficzna tych opakowań, kolorystycznie przypomina barwę owoców rokitnika.
Kosmetyk ma konsystencję typową dla kremów i odznacza się delikatnym, żółtym kolorem. Ten kolor to zapewne zasługa oleju rokitnikowego. Zgodnie z tym, co pisze producent, krem szybko się wchłania, a skóra dłoni pozostaje miękka i aksamitna w dotyku. Tyle, że to poczucie miękkości i aksamitności szybko znika. Podobnie dzieje się z cytrusowym zapachem kremu. Nie mogę powiedzieć, że jest to kiepski kosmetyk ale spodziewałam się po nim trochę więcej, a konkretnie lepszego nawilżenia i odżywienia skóry. Z pewnością efekty pielęgnacyjne byłyby lepsze gdyby producent dodał do kremu więcej oleju rokitnikowego. Niestety, znajduje się on pod koniec składu. Za nim jest już tylko guma ksantanowa i olejki eteryczne. 


Skład: Water (Aqua), Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Alcohol, Hydrolyzed Beeswax, Tapioca Starch, Lysolecithin, Beeswax (Cera Alba), Glyceryl Stearate SE, Hippophae Rhamnoides Oil, Xanthan Gum, Fragrance (Parfum)*, Limonene*, Linalool*, Citronellol*, Benzyl Benzoate*, Benzyl Salicylate*, Geraniol*, Citral*, Farnesol*.
* - z naturalnych olejków eterycznych.

Krem do rąk z olejem rokitnikowym od WELEDY jest kosmetykiem certyfikowanym przez NaTrue.
     

wtorek, 11 października 2016

BIOTURM Krem do rąk nr 52




       Kremy do rąk to niezbędne produkty w mojej kosmetyczce. Nie potrafię, niestety, wykonywać prac domowych w rękawiczkach, a więc skóra moich rąk często jest przesuszona i szorstka. W takiej sytuacji ratunkiem są kremy, których używam wiele razy w ciągu dnia. Kiedyś, zamiast kremów do rąk, stosowałam oleje, a teraz częściej używam kremów. Aktualnie jest to Krem do rąk nr 52 marki BIOTURM.




Podstawą większości kosmetyków marki BIOTURM jest aktywny kompleks lacto uzyskiwany z organicznej serwatki według opatentowanej metody i w ściśle kontrolowanych warunkach. W procesie tym dochodzi do przemiany białek mleka i cukru mlecznego w aminokwasy, kwas mlekowy i sole.
Producent tak pisze o kremie: "Intensywny kompleks czynny lacto połączony z wysoką jakością olejków roślinnych w naturalny sposób pielęgnuje i normalizuje skórę. Wyciągi z nagietka i korzenia lukrecji regenerują oraz koją dłonie. Produkt jest wolny od konserwantów, barwników, PEG, oleju parafinowego."



75 ml kremu zamknięto w miękkiej, plastikowej tubie. Ma on lekką, kremową konsystencję i śliczny, żółciutki kolor. Zapach... znów mam problem z jego określeniem ale chyba można nazwać go kwiatowo - owocowym. Jest wyraźny ale nienachalny. Kremik szybko się wchłania, sucha skóra moich dłoni dosłownie pije go niczym gąbka wodę. Jeśli po umyciu rąk nie zaaplikuję im kremu, to skóra wydaje się być cieniutka i mam wrażenie, że pod wpływem dotyku zacznie zaraz szeleścić niczym pergamin. Po wmasowaniu kremu BIOTURM to wrażenie znika. Skóra jest mięciutka, delikatna i niemal aksamitna w dotyku. Krem nie pozostawia na niej tłustej warstwy, a więc nie ma obaw, że cokolwiek ubrudzimy nakremowanymi łapkami. Krem do rąk nr 52 posiada certyfikat BDIH. Jest moim pierwszym kosmetykiem marki BIOTURM, a ponieważ sprawdził się doskonale, będę chciała poznać także inne produkty tej marki. Krem kupiłam w tym sklepie.




Skład kremu: Aqua, Glycerin, Alcohol, Lac*, Helianthus Annuus Hybrid Oil*, Cetearyl Alcohol, Undecane, Dicaprylyl Ether, Glyceryl Stearate Citrate, Oleyl Erucate, Polyglyceryl-3 Stearate, Cetyl Palmitate, Sesamum Indicum Seed Oil*, Tridecane, Acacia Decurrens/Jojoba/Sunflower Seed Wax/Polygryceryl-3 Esters, Dipotassium Glycyrrhizate, Calendula Officinalis Flower Extract*, Distarch Phosphate, Palmitic Acid, Stearic Acid, Tocopherol, Tocopheryl Acetate, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum, Xanthan Gum, Oryzanol, Lactic Acid, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Sodium Stearoyl Glutamate, Citronellol, Linalool.
* - z kontrolowanych upraw organicznych  

czwartek, 23 czerwca 2016

PAT&RUB Otulający balsam do rąk



    Linia Otulająca kosmetyków do pielęgnacji ciała marki PAT&RUB z założenia miała być serią limitowaną, wypuszczoną na rynek z okazji piątych urodzin firmy. Okazało się, że kosmetyki te zdobyły ogromne uznanie klientów i w tej sytuacji firma zdecydowała się na włączenie linii Otulającej do swojej stałej oferty. W blogosferze też było widać duże zainteresowanie tymi produktami, co przejawiało się dużą ilością pozytywnych, a często wręcz entuzjastycznych, recenzji. Rozbudziło to, rzecz jasna, moje zainteresowanie i postanowiłam wypróbować te kosmetyki na własnej skórze. Zamówiłam trzy produkty z linii Otulającej, a mianowicie: masło do ciała, peeling cukrowy i balsam do rąk. O dwóch pierwszych produktach pisałam tutu, a dzisiaj przyszedł czas na napisanie paru słów na temat Otulającego balsamu do rąk



Producent tak opisuje balsam:
"Świetny Balsam na każdą porę roku dla skóry dłoni, tej w doskonałej formie oraz tej zmęczonej i suchej. Naturalne składniki użyte w balsamie odżywiają, nawilżają, zmiękczają, rozjaśniają, koją i uelastyczniają. Zapewniają ochronę przed czynnikami zewnętrznymi. Lekka, aksamitna formuła sprawia, że balsam świetnie się wchłania. Naturalny aromat otuli dłonie słodkim i ciepłym zapachem wanilii, karmelu i cytryny."



Balsam zamknięto w opakowaniu typu air-less o pojemności 100 ml. Takie opakowanie umożliwia precyzyjne i higieniczne dozowanie kosmetyku. Bardzo lubię zapach tego balsamu. Pachnie tak, jak cała linia otulająca czyli wanilią, karmelem i cytryną. Rzeczywiście można odnieść wrażenie, że ten słodko-cytrynowy aromat otula ciało, a w tym przypadku dłonie.
Balsam ma konsystencję lekkiego kremu i, zgodnie z obietnicą producenta, szybko i całkowicie się wchłania. Jednak dla moich, mocno przesuszonych rąk, jest to krem mało treściwy. Często bywa tak, że po wmasowaniu go w skórę powtarzam aplikację ponownie gdyż skóra jest taka, jakbym wcale jej nie nakremowała. Dlatego używam go tylko w ciągu dnia. Przynajmniej mam pewność, że moje ręce nie pozostawią na niczym tłustych śladów czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Na noc stosuję krem bardziej treściwy lub oleje. Moim zdaniem jest to dobry kosmetyk tyle, że przeznaczony dla osób o mniej przesuszonej skórze rąk.
W składzie balsamu znajdziemy wartościowe, naturalne składniki np. olej słonecznikowy, masło awokado, masło z oliwek, ekstrakt z cytryny, kwas hialuronowy, witamina E. Całkowity skład kosmetyku jest taki:



Znacie kosmetyki z linii otulającej Pat&Rub? Jeśli tak, to co o nich sądzicie? Przypadły Wam do gustu czy też nie? 
      

sobota, 9 maja 2015

EUBIONA Krem do rąk i paznokci




     Kremy do rąk to kosmetyki niezbędne w codziennej pielęgnacji suchej i często spierzchniętej skóry moich dłoni. Jeszcze w ubiegłym roku używałam bardzo niewiele takich kremów, a w skórę rąk wmasowywałam oleje. Z efektów takiej olejowej pielęgnacji byłam zadowolona, powróciłam jednak do kremów nie rezygnując całkowicie z olejów. Moim najnowszym nabytkiem z tej kategorii kosmetyków jest Krem do rąk i paznokci z echinaceą i liściem oliwnym od EUBIONY.




O kremie tym możemy przeczytać:
"Wyciągi z echinacei oraz liści oliwnych wzmacniają, chronią i pielęgnują skórę rąk i paznokcie. Olej ze słodkich migdałów, jojoba, masło karite i oliwa z oliwek regenerują i nawilżają skórę. Kwas hialuronowy transportuje wszystkie organiczne substancje w głąb skóry i dzięki temu przyspiesza procesy regeneracji. Krem szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu na dłoniach. Doskonały do suchych i spierzchniętych dłoni."




Krem ten jest moim pierwszym kosmetykiem marki EUBIONA. Kupiłam go ponieważ jest to jedna z marek, które zamierzam poznać.
Kosmetyk otrzymujemy w miękkiej plastikowej tubie o pojemności 50 ml, a plastikowa zakrętka jest solidnym i szczelnym zamknięciem tuby. Krem jest dosyć gęsty i charakteryzuje się bardzo przyjemnym zapachem, który odbieram jako owocowo - ziołowy. Nie zgadzam się z opisem, który zamieściłam wyżej, że krem wchłania się szybko i całkowicie nie pozostawiając tłustej warstwy. Trzeba dłonie chwilę pomasować aż krem się wchłonie. Na skórze pozostaje cieniutka warstewka ale raczej nie jest ona tłusta. Moim zdaniem nie dyskredytuje to kremu ale powoduje, że stosuję go głównie na noc. Jest to kosmetyk bardzo treściwy i mocno odżywczy. Wspaniale odżywia i regeneruje skórę, powoduje, że staje się ona jedwabiście gładka i miękka. Nie tylko nie żałuję, że go kupiłam ale bardzo go polubiłam.




Skład kremu (INCI): Aqua, Glycine Soja Oil*, Caprylic/Capric Triglyceride, Olea Europaea Fruit Water*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Glycerin, Olea Eurpaea Fruit Oil*, Glyceryl Stearate Citrare, Butyroapermum Parkii Butter*, Lecithin Hydrogenated, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Echinacea Purpurea Extraxt*, Sodium Hyaluronate, Squalane, Hydrogenated Coco Glycerides, Tocopherol, Xanthan Gum, Glyceryl Stearate, Lactic Acid, Sodium Lactate, Alcohol, Parfum, Limonene, Linalool, Citronellol.
* - składniki pochodzące z upraw ekologicznych,

100% składników pochodzenia naturalnego,
18,57% wszystkich składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego,
99,4% składników roślinnych pochodzi z rolnictwa ekologicznego. 




Warto dodać, że krem posiada certyfikat Ecocert oraz certyfikat neutralizowania emisji CO2, a jego składniki nie były testowane na zwierzętach.
Z kremu jestem bardzo zadowolona, a to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że warto poznać też inne produkty tej marki.  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...