Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Serum do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Serum do twarzy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 listopada 2017

ORIENTANA Bio serum do twarzy brahmi i kwas hialuronowy



    Od jakiegoś czasu sera są stałym, i bardzo ważnym, elementem pielęgnacji mojej twarzy. Nie wyobrażam już sobie pielęgnacji bez serum. Aktualnie jest to Bio serum do twarzy Brahmi i Kwas hialuronowy od ORIENTANY.



Skusiłam się własnie na to, a nie na inne serum ze względu na dwa główne składniki widniejące w nazwie kosmetyku, a mianowicie na kwas hialuronowy i brahmi. Większość z nas wie, że kwas hialuronowy jest świetnym nawilżaczem. Bardziej szczegółowo na jego temat pisałam w tym poście. Bardzo ciekawą rośliną jest brahmi (Bacopa Monnieri). Rośnie w Indiach i na terenach tropikalnych. Jest ważnym ziołem stosowanym od wieków w medycynie ajurwedyjskiej i chińskiej. Jest pomocna w leczeniu  i ochronie centralnego układu nerwowego. Wspomaga pamięć i koncentrację, pozytywnie wpływa na jasność umysłu. Leczy też wiele innych schorzeń. Ma też zastosowanie w kosmetyce jako skuteczny środek przeciw wypadaniu włosów i problemom skórnym. Zawiera antyoksydanty i inne substancje regenerujące starzejącą się cerę.


Producent pisze, że jest to Naturalne, bogate serum do codziennej pielęgnacji twarzy. Efektywne połączenie mocy natury z nowoczesnymi, akceptowalnymi w kosmetykach naturalnych, składnikami stworzone do walki z oznakami starzenia takimi jak wiotkość skóry i zmarszczki. Lekka formuła o szybkim wchłanianiu.


Opakowanie Bio serum to butelka z ciemnego szkła o pojemności 30 ml. Butelkę włożono do kartonika i dołączono pipetę. Jest to bardzo dobre rozwiązanie gdyż dzięki niemu możliwe jest precyzyjne dozowanie kosmetyku.
Serum ma konsystencję niezbyt gęstego żelu. Jest mętne, przypomina rozwodnione mleko. Nie jest kosmetykiem perfumowanym, w jego składzie nie znajdziemy substancji zapachowych. Nie znaczy to jednak, że jest produktem bezzapachowym. Ma wyraźny zapach ziołowy ale dosyć ostry. Nie spotkałam się jeszcze z takim ziołowym zapachem. Może tak właśnie pachnie brahmi?
Nie zachwyca mnie ten zapach ale szybko się ulatnia więc nie ma problemu.


Serum stosuję na dzień i na noc. Rano wklepuję je w oczyszczoną i zwilżoną tonikiem twarz również w okolice oczu. Na skórze pozostaje cienka, lepka warstwa, która jednak szybko się wchłania. Z reguły nie czekam aż się wchłonie i od razu nakładam krem. Wszystko razem wchłania się do matu i można nakładać makijaż.
Wieczorem stosuję serum bez kremu. Aplikuję je na twarz solo lub z dodatkiem odrobiny oleju czy żelu aloesowego.
Serum doskonale dba o cerę. Świetnie ją nawilża i odżywia. Skóra jest miękka, promienna i bardziej elastyczna. Odnoszę wrażenie, że krem zaaplikowany na serum wchłania się inaczej niż nałożony bezpośrednio na skórę. Jakby szybciej i bardziej dogłębnie. Jeśli rzeczywiście tak jest, to pewnie składniki kremu wnikają głębiej i efekty pielęgnacyjne są lepsze. Może rzeczywiście opóźnia pojawienie się kolejnych zmarszczek. Trudno to jednoznacznie stwierdzić ale nie można wykluczyć.
Dodam jeszcze, że jest to kosmetyk bardzo wydajny. Jedna większa kropla wystarcza na całą twarz. Chyba nieprędko wykończę zawartość tej buteleczki.


sobota, 10 grudnia 2016

BIOFFICINA TOSCANA Antyoksydacyjne serum do twarzy



     Od jakiegoś czasu sera są stałym elementem pielęgnacji mojej twarzy. Kiedyś używałam ich sporadycznie, a teraz jest na odwrót. Sporadycznie zdarza się, że nie mam żadnego serum w łazience. Po prostu doszłam do wniosku, że lat mi przybywa, cera się starzeje, a więc trzeba zafundować jej bardziej intensywną pielęgnację. Moim zdaniem bardzo dobrze nadają się do tego właśnie sera. Aktualnie używam Antyoksydacyjnego serum do twarzy włoskiej marki BIOFFICINA TOSCANA.



Producent pisze, że Serum firmy Biofficina Toscana bogate jest w aktywne składniki o wysokim stężeniu. Działa na bazie opatentowanego kompleksu roślinnego Uviox-Oleox, który składa się z organicznych składników czynnych z Toskanii, jak również kwasu hialuronowego, bisabololu oraz specjalnych, organicznych ekstraktów z roślinnych czerwonych jagód. Połączenie substancji działających w kompleksie Uviox-Oleox uzyskano z liści czerwonych winogron chianti, jak również oliwek rosnących na Krecie. Chronią one przed oznakami starzenia skóry oraz optymalnie odżywiają skórę i dają jej promienny wygląd.
Uviox-Oleox zawiera wysokie stężenie biofenoli, które przeciwdziałają szkodom wywołanym przez wolne rodniki i są naturalną ochroną dla skóry. Ich połączony sposób działania oferuje optymalną pielęgnację przeciwzmarszczkową. Kwas hialuronowy na bazie roślinnej nawilża, chroni przed starzeniem skóry oraz hamuje powstawanie zmarszczek. Bisabolol uzyskiwany z rumianku pozostawia gładką i jędrną skórę. Witamina E ma antyoksydacyjne działanie na komórki skóry. Te aktywne składniki połączone z ekstraktami z czerwonych jagód i liści winogron odżywiają skórę i pozostawiają jej zdrowy wygląd. To wysoce skoncentrowane, wolne od alkoholu serum jest bogate w specjalne składniki, które sprawiają, że skóra ma gładszy i promienny wygląd.




30 ml serum zamknięto w buteleczce z matowego szkła. Butelka wyposażona jest w pipetkę, co ułatwia precyzyjne dozowanie kosmetyku. Serum ma postać gęstego, mętnego płynu. Żelem bym tego nie nazwała, jest to raczej gęsty płyn. Bardzo podoba mi się zapach tego płynu. Jest taki świeży, owocowy ale nie pozostaje długo na skórze. Serum stosuję głównie na dzień. Zauważyłam, że szybkość wchłaniania się tego kosmetyku zależy od stopnia wysuszenia skóry. Mam cerę mieszaną i w moim przypadku serum szybciej wchłania się na suchych policzkach, natomiast nieco dłużej na tłustej sferze T. Zrobiłam mały eksperyment i wypróbowałam serum na dłoni. Skóra moich dłoni jest bardzo sucha i tutaj serum wchłonęło się po prostu błyskawicznie, a ręka była znacznie lepiej nawilżona i bardziej gładka niż skóra drugiej dłoni gdzie serum nie aplikowałam. Tak samo dobrze produkt ten nawilża buzię. Nawilża, lekko napina i wygładza skórę. Gdy serum się wchłonie aplikuję na twarz aktualnie używany krem i moja cera jest wystarczająco nawilżona i odżywiona. Dodam jeszcze, że serum jest kosmetykiem bardzo wydajnym. Wystarczy trochę większa jego kropla by pokryć twarz, szyję i dekolt. W tej sytuacji 30 ml kosmetyku wystarczy na długo.

 Skład serum możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu:



BIOFFICINA TOSCANA nie jest dla mnie marką nieznaną. Miałam już kiedyś od niej szampon i odżywkę do włosów oraz peeling do ciała. Pamiętam, że byłam z tych kosmetyków zadowolona. Natomiast po raz pierwszy mam kosmetyk służący pielęgnacji twarzy. Ten produkt też zdobył moje uznanie. Moim zdaniem producent spełnił swoje obietnice. Mam na myśli obietnice dotyczące nawilżenia, odżywienia i wygładzenia skóry. Czy opóźnia powstawanie zmarszczek? Tego, niestety, nie jestem w stanie stwierdzić.



Serum jest kosmetykiem certyfikowanym przez ICEA, jeden z najważniejszych organów certyfikujących produkty naturalne i organiczne we Włoszech i Europie. Jest produktem wegańskim i nie jest testowany na zwierzętach. Kupiłam je w tym  sklepie.

sobota, 2 lipca 2016

Projekt DENKO - maj i czerwiec 2016




 
     Dwa wiosenne miesiące, maj i czerwiec, dobiegły końca. Przez ten czas wykończyłam kilka kosmetyków. Zobaczcie jakie:





Kosmetyki do pielęgnacji twarzy





1. ANTIPODES  Serum bogate w przeciwutleniacze Worship - świetne serum i bardzo żałuję, że już się skończyło. Nie ma jednak co narzekać gdyż jest to kosmetyk bardzo wydajny, wystarczył mi prawie na pięć miesięcy. Więcej na jego temat przeczytacie tu. Z całą pewnością zasługuje na ponowny zakup.


2. ANTIPODES  Nawilżający krem na dzień Vanilla Pod - kolejny świetny kosmetyk tej nowozelandzkiej marki. Krem świetnie nawilża, a ponadto urzekł mnie jego zapach. Recenzję znajdziecie tutaj. On również zasługuje na ponowny zakup.



Pielęgnacja ciała




3. ALTERRA  Olej do ciała brzoza i pomarańcza - bardzo przyjemny kosmetyk. dobrze się wchłania, nawilża i odżywia skórę pozostawiając na niej zapach pomarańczy z delikatną ziołową nutą. Pisałam o nim tutaj. Czy kupię go ponownie? Raczej tak. 

Mydełka




 4. CZYSTE MYDŁO Mydło kastylijskie Peeling Kawowy - mydełko delikatnie peelinguje skórę nie wysuszając jej. Najlepsze mydło peelingujące w kostce jakie do tej pory miałam. Recenzja tutaj. Warto kupić je ponownie.

5. TEA NATURA Mydło kokosowo - oliwne z lawendą - bardzo dobre mydło naturalne. Do jego produkcji użyto tylko dwa oleje: kokosowy i oliwę z oliwek. Na temat mydełek tej marki pisałam tu. Z pewnością kupię je ponownie.

6. ELKO Mydło naturalne z pyłkiem kwiatowym - jest to jeszcze jedna polska marka mydeł naturalnych. Mydełko wytwarza mniej piany niż większość mydeł ale wystarcza ona do porządnego umycia całego ciała. O tym mydle pisałam tu. Czy kupię je ponownie? Tak. Będę też chciała wypróbować inne mydła tej marki. 

Zauważyłyście zapewne, że nie udało mi się zużyć do końca żadnego kosmetyku do włosów. Tak właśnie jest jak się ma zaczętych kilka produktów tego samego rodzaju. W tej chwili mam otwarte trzy szampony (czwarty czeka w kolejce) i dwie odżywki. Używam ich na przemian i dlatego wykańczanie długo trwa. Jeśli idzie o szampony, to lubię tak właśnie je używać. Kiedyś jednak się skończą i pewnie niektóre z nich znajdą się w następnym denku.


czwartek, 10 marca 2016

ANTIPODES Serum bogate w przeciwutleniacze Worship




    Sera do twarzy goszczą w mojej kosmetyczce chyba jeszcze rzadziej niż kremy pod oczy. Podobnie jak w przypadku tych kremów uważałam, że nie są one konieczne, że stosowanie i serum i kremu to może przesada. Wychodziłam z założenia, że pielęgnacja polegająca na aplikacji dobrego kremu lub oleju na oczyszczoną i zwilżoną tonikiem skórę, jest wystarczająca. Złożyło się jednak tak, że wśród kosmetyków marki ANTIPODES jakie otrzymałam do testów od sklepu Lavande było też Serum bogate w przeciwutleniacze Worship.




Wśród kosmetyków marki Antipodes znajduje się kilka  rodzajów ser. Serum Worship jest szczególnie bogate w przeciwutleniacze, a więc jest wymarzone do cery dojrzałej czyli takiej jak moja.
To bogactwo przeciwutleniaczy pochodzi wyłącznie z roślin. Naukowcy nowozelandzcy opracowali metodę pozyskiwania antyoksydantów z owoców tylko przy pomocy wody, a więc bez żadnych chemicznych wspomagaczy. Uzyskanemu w ten sposób ekstraktowi nadano nazwę Vinanza.




W składzie serum Worship znajduje się Vinanza w postaci kompleksu ekstraktów z malin, jeżyn, czarnych porzeczek, owoców kiwi i winogron. Jest to rzeczywiście ogromna ilość antyoksydantów, które nie tylko niszczą wolne rodniki ale też dotleniają komórki skóry i działają przeciwzapalnie. Czytając skład serum znalazłam tajemniczą tzn. nieznaną mi substancję o nazwie galactoarabinan. Okazało się, że jest to polisacharyd pozyskiwany z modrzewia. Posiada on bogate właściwości pielęgnacyjne i jest stosowany w kosmetykach anty-aging. Wspomaga odnowę komórek, poprawia sprężystość i elastyczność skóry, w pewnym stopniu redukuje zmarszczki. Zmniejsza również utratę wody przez naskórek. Ekstrakt z jagód acai to kolejna porcja substancji pielęgnujących skórę, głównie fitosteroli, które pomagają w utrzymaniu prawidłowego stężenia kolagenu, co ma korzystny wpływ na ujędrnienie i nawilżenie skóry. Mamy tu jeszcze ekstrakt z kawy. Kawa pozytywnie działa na naszą skórę poprawiając jej krążenie i działając ujędrniająco. Często znajduje się w kosmetykach pod oczy, gdzie pomaga likwidować obrzęki i wygładza drobne zmarszczki.



Serum zamknięto w buteleczce z ciemnego szkła i dodatkowo zapakowano w kartonik. Buteleczka ma pojemność 30 ml i jest wyposażona w pipetę. Jest to bardzo dobre rozwiązanie gdyż serum ma postać płynną i dzięki pipecie możemy je precyzyjnie dozować. 
Kolor serum jest taki jak na powyższym zdjęciu. Jest to płyn bardziej gęsty niż woda ale niezbyt gęsty. Prawda, że obrazowo opisałam tę gęstość? :))) Niestety, dokładniej nie potrafię. :) Serum jest bezolejowe, wyprodukowane na bazie wody malinowej. Ma ciekawy zapach. Owocowy, a jednocześnie świeży i orzeźwiający. Bardzo mi się podoba i często odkręcam buteleczkę tylko po to, żeby powąchać jej zawartość.
Serum Worship stosuję rano i wieczorem. Kilka kropel kosmetyku umieszczam na palcach i wklepuję w oczyszczoną i zroszoną tonikiem skórę twarzy, szyi i dekoltu. Nie omijam też okolic oczu. Serum szybko się wchłania i skóra gotowa jest na przyjęcie kremu. Jest wspaniale nawilżona, wygładzona i delikatna, a zawarte w serum bogactwo przeciwutleniaczy zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Piękny zapach sprawia, że używanie tego produktu jest prawdziwą przyjemnością




Serum Worship posiada certyfikat BioGro. Jest to znana z wysokich standardów nowozelandzka organizacja certyfikująca wszelkie produkty ekologiczne z kosmetykami włącznie. 
 
Skład: Rubus Idaeus (Raspberry) Water*, Vinanza Oxifend Superfruit Complex of  Rubus Ursinus (Boysenberry) Extract + Ribes Nigrum (Blackcurrant) Extract + Actinidia Deliciosa (Vinanza Kiwi* Kiwi Fruit) Extract + Vitis Vinifera  (Vinanza Grape* Grape Seed) Extract, Galactoarabinan, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Guar Gum*, Xanthan Gum, Euterpe Oleracea (Acai Berry) Extract, Caprylyl/Capryl Glucoside, Coffea Arabica (Coffee Berry) Extract, Tocopherol (Vitamin E), Essential Oil Fragrances of Boysenberry & Blackcurrant: Citronellol, Geraniol, Isoeugenol, d-Limonene, Linalool.
* - składniki organiczne certyfikowane.
   

piątek, 19 grudnia 2014

PAESE Serum potrójny kwas hialuronowy 1,5%




             Jakiś czas temu, będąc na mieście, przechodziłam obok jednej z drogerii. Zatrzymałam się przy wystawie żeby zobaczyć co tam mają. Może trafi się coś naturalnego? Sama w to nie wierzyłam gdyż jest to drogeria tradycyjna i króluje tam chemia. Jakież było moje zdziwienie gdy wśród produktów chemicznych zobaczyłam kosmetyki PAESE, na dodatek w promocyjnych cenach! Weszłam, oczywiście, do środka, obejrzałam te kosmetyki i wybrałam Serum potrójny kwas hialuronowy 1,5%.




Producent tak opisuje kosmetyk:
"Potrójny kwas hialuronowy to serum najwyższej jakości. Dzięki zawartości kwasów hialuronowych różnej wielkości cząsteczek jego działanie jest wielokierunkowe i wzajemnie się uzupełnia:
  • kwas małocząsteczkowy SMLW - zwiększa poziom nawilżenia wewnątrz skóry,
  • kwas małocząsteczkowy LMW - działa nawilżająco, zwiększa przenikanie substancji czynnych,
  • kwas wielkocząsteczkowy HMW - tworzy na powierzchni skóry warstwę, która zapobiega parowaniu wody.
Efektem jest doskonale nawilżona skóra od zewnątrz jak i od wewnątrz.
Jak działa serum?
  • głęboko nawilża skórę poprawiając jej elastyczność i jędrność,
  • działa liftingująco, zmniejsza głębokie zmarszczki,
  • wzmacnia barierę ochronna skóry,
  • działa antyoksydacyjnie zwiększając odporność skóry na działanie wolnych rodników,
  • jest całkowicie bezpieczny dla skóry - nie wywołuje podrażnień oraz uczuleń."




Kwas hialuronowy jest substancją całkowicie naturalną. Jest to polisacharyd występujący we wszystkich organizmach żywych od bakterii począwszy, a na człowieku skończywszy. Niezależnie od tego, z jakiego organizmu pochodzi, ma zawsze identyczną budowę chemiczną. Potrafi przyłączać olbrzymie ilości wody. Jedna cząsteczka kwasu może związać nawet 250 cząsteczek wody nadając skórze jędrność i elastyczność. W młodej skórze kwasu hialuronowego jest dużo. Jednak z wiekiem ta ilość coraz bardziej maleje i skóra stopniowo traci zdolność wiązania wody czego efektem są zmarszczki. Nic więc dziwnego, że regularne stosowanie kwasu może poprawić stan skóry. Nie tylko ją nawilża ale jest też doskonałym nośnikiem dla innych substancji aktywnych. To tłumaczy dlaczego kwas hialuronowy znalazł szerokie zastosowanie w kosmetyce, zwłaszcza w produktach typu anti-aging. Jednak to nie wszystko. Substancja ta jest również bardzo przydatna w medycynie. Przy pomocy kwasu leczy się wiele chorób np. nowotwory, reumatoidalne zapalenie stawów, choroby wątroby i oczu.



Kwas hialuronowy PAESE zamknięty jest w szklanej buteleczce o pojemności 30 ml. Butelka wyposażona jest w pompkę działającą tak dobrze, że można precyzyjnie dozować kwas nawet po jednej kropli.
Potrójny kwas hialuronowy jest bezbarwną, przezroczystą i bezwonną cieczą o konsystencji żelu. Obecnie mamy zimę, a więc używam go wyłącznie na noc. Teraz, gdy sezon grzewczy jest w pełni, a powietrze w mieszkaniu bardzo suche, porządne nawilżanie cery jest bardzo ważne. Często aplikuję kwas pod krem, tak jak każde inne serum. Dobrym sposobem jest też dodawanie kilku kropli kwasu do kremu lub oleju i tak robię najczęściej. Bardzo lubię dodawać go do tego  kremu-tłuścioszka. Dodatek kwasu zupełnie zmienia ten krem. Zmienia się na lżejszą jego konsystencja i poprawia wchłanialność. Jak już wspomniałam, używam go obecnie na noc, a rano cera jest wspaniale nawilżona.
Kwas hialuronowy może być używany nie tylko do pielęgnacji twarzy. Można go aplikować na każdą inną część ciała jeśli skóra w tym miejscu wymaga nawilżenia. Ja często nawilżam nim bardzo suchą skórę na nogach, a konkretnie na podudziach. Dodaję trochę kwasu do masła do ciała i wmasowuję w skórę. Po kilku takich aplikacjach stan skóry poprawił się na tyle, że teraz wystarcza stosowanie kwasu 1-2 razy w tygodniu. Wszystko wskazuje na to, że kwas hialuronowy zasłużył sobie na stałe miejsce w mojej kosmetyczce.




Do niedawna kwas hialuronowy uzyskiwano z tkanek zwierzęcych np. ze skóry rekina, z grzebieni kogutów itp. Obecnie głównym jego źródłem są hodowane szczepy bakterii.

W składzie kwasu hialuronowego PAESE znajdujemy Phenoxyethanol i Ethylhexylglycerin. Pełnią one rolę konserwującą. Obie te substancje tworzą konserwant FEOG, który można kupić w ZSK  i tam też można przeczytać więcej na jego temat.
PAESE  (po włosku KRAINA) to polska marka kosmetyków. Są one produkowane przez firmę EUPHORA  z Krakowa.

Używacie kwasu hialuronowego do nawilżania skóry? Może znacie inne sposoby skutecznego nawilżania?



niedziela, 6 lipca 2014

SANTAVERDE Aloe Vera Żel Regenerujący




               Żel Regenerujący Aloe Vera to ostatni kosmetyk z zestawu otrzymanego od firmy SANTAVERDE. Trzy produkty już Wam przedstawiłam (tutu, i tu), a dzisiaj przyszedł czas na ten żel.




Producent tak pisze o żelu:
"Delikatny żel na bazie czystego soku aloesowego i hydrolatu z kwiatu czarnego bzu wzbogacony olejkami z wiesiołka i masłem z mango intensywnie regeneruje skórę i przywraca właściwy poziom nawilżenia. W sposób widoczny wygładza skórę, wzmacnia jej strukturę i przywraca naturalną elastyczność. może być stosowany samodzielnie, jako podstawowa pielęgnacja młodej cery ze skłonnością do przetłuszczania lub jako serum uzupełniające działanie kremu pielęgnacyjnego." 




Skład żelu: Sok z Aloe Vera*, alkohol*, betaina roślinna, mleczan sodu, wyciąg z czarnego bzu*, olej z wiesiołka*, olej ze słodkich migdałów*, wyciąg z lawendy*, kwas hialuronowy, guma ksantanowa, masło z mango, mech irlandzki, witamina E, olej słonecznikowy, witamina C palmitat, roślinny fitynian sodu, glukoza, roslinne estry gliceryny i kwasów tłuszczowych, roślinny kwas lewulinowy, siarczan srebra, olejki eteryczne.

* składniki pochodzące z certyfikowanych upraw organicznych.   



Żel Regenerujący Aloe Vera zamknięty jest w małej, miękkiej tubce o pojemności 30 ml. Wylot tubki, podobnie jak w przypadku Kremu Medium Aloe Vera, zamknięty był sreberkiem, dzięki czemu możemy mieć pewność, że nikt przed nami z zawartości tej tubki nie korzystał.
Kosmetyk nosi nazwę żelu ale bardziej niż z żelem kojarzy mi się z gęstym i lekko lepkim płynem. Barwą przypomina rozwodnione mleko. Ma przyjemny, owocowy zapach.
Testowanie tego kosmetyku zostawiłam na koniec gdyż, prawdę powiedziawszy, byłam do niego trochę uprzedzona. Dziwne mi się wydawało wklepywanie żelu w twarz, jakoś mnie to nie przekonywało. W końcu ciekawość zwyciężyła i postanowiłam spróbować. Spróbowałam i...rozczarowałam się. Wklepywałam żel w oczyszczoną i spryskaną tonikiem skórę. Wchłaniał się dosyć szybko ale po wchłonięciu przez skórę miałam wrażenie jakbym niczego na nią nie położyła, jakbym umyła twarz, osuszyła i na tym poprzestała. W pierwszej chwili pomyślałam, że jest to kosmetyk nie dla mnie ale przypomniałam sobie, że przecież producent zaleca go do pielęgnacji cery młodej i przetłuszczającej się, a mojej cery nie można uznać za tłustą, a tym bardziej, niestety, za młodą. Postanowiłam więc dać żelowi drugą szansę i potraktowałam go, zgodnie z sugestią producenta, jako serum czyli pod krem. I to był strzał w dziesiątkę! Teraz codziennie stosuję żel pod krem na noc, a rano cera jest wspaniale nawilżona i wygładzona. W charakterze serum żel spisuje się doskonale. Czasem dodaję go też do maseczek glinkowych dzięki czemu cera otrzymuje dodatkowe substancje odżywcze. Zrobiłam też eksperyment z maską do włosów. Glinkę rhassoul rozrobiłam z wodą, dodałam trochę żelu i kilka kropel eliksiru piękna (klik ). Tak przygotowaną maskę nałożyłam na umyte, mokre włosy. Trzymałam około 20 minut po czym maskę spłukałam i włosy ponownie umyłam szamponem. Po wyschnięciu miały piękny połysk, dobrze się układały i były uniesione u nasady czyli zwiększyły swoją objętość, a więc efekt był świetny.




 Żel Regenerujący Aloe Vera, podobnie jak wszystkie kosmetyki SANTAVERDE, posiada certyfikat NaTrue. Otrzymał również tytuł Doskonałości Roku 2013 w prestiżowym konkursie miesięcznika "Twój Styl", w kategorii kosmetyków naturalnych i organicznych.
Podsumowując moją przygodę z produktami SANTAVERDE muszę stwierdzić, że są to wspaniałe, luksusowe kosmetyki i bardzo się cieszę, że miałam przyjemność wypróbowania kilku spośród nich, bo testowanie tak dobrych produktów to rzeczywiście sama przyjemność. Podoba mi się ich jakość, wydajność, wszechstronność i działanie na skórę. Są to kosmetyki drogie ale, moim zdaniem, warto odłożyć sobie trochę pieniążków i od czasu do czasu zafundować sobie odrobinę luksusu.  

czwartek, 12 września 2013

PLANETA ORGANICA Odmładzające Serum do Twarzy. Dla cery suchej i wrażliwej.



              
         Czas biegnie nieubłaganie i ma ogromny wpływ na nasz wygląd. Zmiany w naszym wyglądzie spowodowane upływem czasu nie są, niestety, dla nas korzystne. Skóra stopniowo traci elastyczność, pojawiają się pierwsze zmarszczki, potem kolejne... W tej sytuacji większość kobiet sięga po kosmetyki  anti age czyli, mówiąc po polsku, przeciwstarzeniowe. Podobnie czynię i ja. Dlatego właśnie w zamówieniu, jakie na początku lipca złożyłam w sklepie Kalina, uwzględniłam Odmładzające Serum do Twarzy PLANETA ORGANICA.





Główne składniki aktywne serum to organiczny olej żeń szenia (podejrzewam, że jest to macerat olejowy) i ekstrakt tybetańskich jagód goji. Obie substancje mają silne działanie przeciwutleniające, odżywiają i nawilżają skórę, poprawiają jej sprężystość. Są więc idealnymi składnikami kosmetyków anti-age.


 Całkowity skład serum (INCI): Aqua enriched with Panax Ginseng Root Oil*, Lycium Barbarum Fruit Extract, Phyllanthus Emblica Fruit Oil*, Asparagus Racemosus Root Extract*, Euterpe Oleracea Fruit Oil, Oenothera Biennis Oil*, Saccharide Jasminum Officinale  Flower/Leaf Extract, Carrageenan, Foeniculum Vulgare Oil, Ribes Nigrum Seed Oil*, Camellia Sinensis Leaf Oil, Santalum Album Oil, Myrtus Communis Oil*, Rosa Centifolia Flower Oil*, Tocopherol, Hydrolyzed Vegetable Protein, Niacinamide, Riboflavin, Retinyl Palmitate, Ascorbic Acid, SqualaneNI, Glycerin N, Saccharide Isomerate NI, Sodium Hyaluronate N, Panthenol, Oryza Sativa Bran Powder, Elettaria Cardamonum Seed Extract, Echinacea Purpurea Extract, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Iris Florentina Root Extract, Salix Alba Bark Extract, Curcuma Longa Root Extract, Bambusa Vulgaris Extract, Citrus Grandis Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Pelargonium Graveolens Oil, Superoxide Dismutase N, Allantoin NI, Iron Oxydes N, Potassium Sorbate NI, Citric Acid.
* - składniki organiczne,
N - składniki pochodzenia naturalnego,
NI - składniki identyczne z naturalnymi.
Skład jest bardzo długi. Możemy w nim znaleźć dużo ciekawych, naturalnych pozycji ale nie jestem zachwycona tymi, które oznaczone są literkami NI. Są to składniki identyczne z naturalnymi, a więc nie są naturalne. Wolałabym, żeby ich nie było.





Stan skóry, bez względu na wiek, zależy od bardzo wielu czynników. Bardzo ważnym czynnikiem, o ile nie najważniejszym, są geny. Wraz z genami otrzymujemy od naszych przodków predyspozycje do szybszego lub wolniejszego starzenia się organizmu, a więc i skóry. Inne czynniki to np. sposób odżywiania, ilość snu, stres, używki, czyli, ogólnie mówiąc, styl życia. Nie bez znaczenia jest też pielęgnacja skóry, właściwy dobór kosmetyków i zabiegów kosmetycznych.

Podobnie jak większość kobiet, starannie dobieram kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Wszystkie wiemy, że nie zawsze to się udaje. Myślę, że każdej z nas zdarzyło się kupić kosmetyk który niezbyt dobrze służył naszej cerze lub wręcz jej zaszkodził.

Wracajmy jednak do serum.




Jest to kosmetyk o konsystencji płynnej. Jego gęstość porównałabym do gęstości oleju chociaż w dotyku nie jest zbyt tłuste.  Kolor zbliżony do tego na zdjęciu ale ciemniejszy i taki bardziej intensywny. Określiłabym go jako czerwono-ceglasty. Zapach dosyć ostry, ziołowy z nutą kwiatową. Myślę, że nie wszystkim się spodoba. Mnie też ta woń nie urzekła ale nie ma tragedii, w końcu to nie perfumy. Zresztą używam tego serum wyłącznie na noc.

Odmładzające Serum do Twarzy  zamknięte jest w buteleczce z ciemnego szkła o pojemności 50 ml. Moim zdaniem to dużo gdyż często sera sprzedawane są w mniejszych pojemnikach. Buteleczka wyposażona jest w działającą bez zarzutu pompkę i dodatkowo schowana w estetycznym kartoniku.



Serum jest bardzo wydajne. Jeśli wcisnę pompkę do oporu, to uzyskuję taką ilość kosmetyku, która wystarcza na twarz, szyję i dekolt. Po rozprowadzeniu serum po skórze należy chwilę odczekać. Skóra dosyć szybko matowieje, co sugeruje, że preparat został wchłonięty. Niestety, tak nie jest. Gdy dotknę twarzy palcami to wyraźnie czuję, że lepią się one do skóry. Trzeba odczekać jeszcze ok. 15 sekund. Wówczas to lepienie w dużym stopniu się zmniejsza ale całkowicie nie znika. Wtedy aplikuję już na skórę aktualnie używany krem na noc.
A jakie jest działanie produktu? No właśnie, trudno powiedzieć... Muszę zaznaczyć, że raczej sceptycznie podchodzę do odmładzających właściwości kosmetyków anti-age. Jakoś nigdy nie zauważyłam żeby jakikolwiek kosmetyk spłycił mi choćby drobne zmarszczki. Co do właściwości opóźniających starzenie, to tego chyba nikt nie jest w stanie stwierdzić. Przecież jeśli pokażą mi się kolejne zmarszczki, to nie będę wiedziała, czy są one opóźnione przez kosmetyki, czy też nie. Wierzę jednak, że te wszystkie antyrodnikowe substancje zawarte w produktach anti-age mają korzystne działanie na skórę i, być może, opóźniają procesy starzenia. I chyba pozostaje nam tylko wierzyć, bo sprawdzić tego raczej nie możemy.




Jak już wspomniałam wyżej, używam serum tylko na noc, robię to 3-4 razy w tygodniu. Skóra następnego dnia rano jest dobrze odżywiona, nawilżona, bardzo przyjemna i gładka w dotyku. Te efekty mnie zadowalają i nie żałuję, że kupiłam ten kosmetyk. Wierzę też, że zawarte w serum naturalne składniki rzeczywiście opóźnią trochę proces starzenia mojej skóry.

Myślę, że większość spośród Was też używa kosmetyków anti-age. Ciekawa jestem, co o nich myślicie? Czy spełniają Wasze oczekiwania?



poniedziałek, 27 maja 2013

ALTERRA Serum ORCHIDEA



                Jakiś czas temu zajrzałam do Rossmana po kilka drobiazgów i, oczywiście, musiałam przy tej okazji przejrzeć też półki z kosmetykami. Na jednej z półek wypełnionych kosmetykami do pielęgnacji twarzy wypatrzyłam Serum ORCHIDEA ALTERRY. Bardzo się zdziwiłam, nie wiedziałam, że Alterra produkuje serum. Być może jest to nowość tej marki. Serum nie było drogie, kosztowało około 15 zł więc je kupiłam. Dodatkowym powodem dla którego skusiłam się na ten kosmetyk była informacja, że przeznaczony jest on dla cery dojrzałej i wymagającej.






Muszę przyznać, że wizualnie kosmetyk prezentuje się bardzo ładnie. Zamknięty jest w szklanej buteleczce wyposażonej w plastikową pompkę i zawierającej 30 ml preparatu. Buteleczka zapakowana jest w kartonik z okienkiem. Na kartoniku i buteleczce króluje motyw orchidei, w kolorystyce opakowania dominuje róż.





Producent tak pisze o serum:
"Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Serum Alterra zostało opracowane specjalnie dla skóry dojrzałej i wymagającej. Dzięki bogatemu i intensywnie pielęgnującemu olejowi arganowemu* w połączeniu z roślinną gliceryną, skóra jest optymalnie rozpieszczana, regenerowana i długotrwale nawilżana. Wartościowe ekstrakty z orchidei, skrzypu* i zielonej herbaty* pielęgnują i wygładzają skórę, nadając jej uczucie przyjemnej gładkości. Ekstrakt z miłorzębu, naturalny koenzym Q10 i kwas hialuronowy chronią przed wolnymi rodnikami i zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się skóry. Delikatny zapach kwiatów rozpieszcza zmysły.
*  z kontrolowanej biologicznie uprawy."

Skład serum jest taki:




Serum Orchidea ma konsystencję żelową. Zapach kwiatowy, trochę słodki ale przyjemny. Używam tego serum 2-3 razy w tygodniu. Czasem na noc, czasem na dzień, po prostu różnie. Po nałożeniu na oczyszczoną skórę szybko się wchłania. I tu, niestety, niezbyt miła niespodzianka. Po wchłonięciu serum czuję wyraźne ściąganie skóry, głównie na policzkach. Konieczna jest wówczas aplikacja kremu nawilżającego. Mam cerę mieszaną, a więc wiadomo, tłusta strefa T i suche policzki. Jednak moje policzki nie są bardzo suche. Powiedziałabym, że jest to coś pośredniego między skórą lekko przesuszoną, a normalną. Mimo to, serum nie jest w stanie jej nawilżyć. Moim zdaniem jest to "zasługa" alkoholu znajdującego się na drugim miejscu w składzie. Niewiele niżej jest guma ksantanowa. Trochę mnie to dziwi. Z reguły guma ksantanowa, pełniąca rolę zagęstnika, znajduje się znacznie niżej w składzie kosmetyków. Nadmiar gumy też powoduje nieprzyjemne uczucie ściągania skóry. Być może te dwa składniki niwelują działanie takich nawilżaczy jak gliceryna czy kwas hialuronowy.
Zawiodłam się na tym serum, oczekiwałam trochę lepszych efektów. Zużyję zawartość buteleczki do końca ale następnej raczej nie kupię.




czwartek, 30 sierpnia 2012

Liposomowy eliksir dla cery dojrzałej




           Uff... nareszcie zrobiłam serum. Nosi ono nazwę  Liposomowy eliksir dla cery dojrzałej. Zrobiłam je z gotowego zestawu zakupionego w sklepie ZRÓB SOBIE KREM. Oto moje serum zamknięte w buteleczce wchodzącej w skład zestawu:



Dlaczego napisałam, że "nareszcie" zrobiłam serum?  Dlatego, że bardzo się tego bałam. Wiem, że kręcenie kosmetyków z gotowych zestawów jest proste, ale mimo to obawiałam się, że coś mi nie wyjdzie. Mam nadzieję, że gdy będę robiła następne serum (a może krem?) będę podchodziła do tego przedsięwzięcia z większą odwagą i pewnością siebie.

A tak wyglądał mój zestaw:


Największa buteleczka jest pusta i stanowi opakowanie dla gotowego serum. W trzech mniejszych buteleczkach znajdują się: hydrolat różany, olej makadamia i kwas hialuronowy. W małych, plastikowych saszetkach są: guma ksantanowa (proszek) i witamina B3 (proszek). W pozostałych saszetkach znajdują się małe, plastikowe kapsułki, a w nich: retinol roślinny, ekstrakt ujędrniający, mikoliposomy z tetrapeptydem i Q10, ekstrakt - ceramidy oraz SLP czyli emulgator.

Serum robiłam ściśle według wskazówek zamieszczonych na stronie sklepu.  W jednej zlewce przygotowałam fazę olejową. Olej makadamia wymieszałam z emulgatorem SLP. W drugiej zlewce - fazę wodną czyli retinol, witaminę B3, kwas hialuronowy i hydrolat różany. Następnie fazę olejową wlałam do fazy wodnej i mieszałam mikserkiem około 3 minut, po czym dodałam pozostałe składniki i jeszcze trochę pomieszałam mikserkiem. Gotowe serum wyglądało tak:



Teraz przyszła kolej na przeniesienie serum do buteleczki. Robiłam to za pomocą pipetki dołączonej do zestawu. Według mnie jest to "robota dla niewolników". Bardzo powoli mi to szło, ale w końcu dałam radę. Gdy serum było już w buteleczce pomyślałam sobie, że być może przenoszenie za pomocą strzykawki byłoby łatwiejsze i szybsze. Wypróbuję ten pomysł następnym razem. Możliwe, że, po prostu, nie mam wprawy w posługiwaniu się pipetką i z czasem to się zmieni. 
Ze składników wchodzących w skład zestawu otrzymuje się 30 ml serum. Ponieważ nie jest ono niczym konserwowane należy przechowywać je w lodówce i zużyć w ciągu dwóch tygodni. Nie jestem pewna czy tak szybko uda mi się je zużyć. Na stronie sklepu jest informacja, że jeśli chce się przedłużyć okres świeżości serum, należy dodać do niego kilka kropli konserwantu FEOG. Następnym razem chyba dokupię ten konserwant i wtedy serum posłuży mi dłużej.

Używam tego serum od kilku dni. Ma bardzo przyjemną konsystencję i delikatny, naturalny zapach. Jest przeznaczone na noc, ale ja stosuję je również na dzień. Serum jest wydajne i dosyć szybko się wchłania. Czasem, po wchłonięciu się serum, aplikuję jeszcze na skórę odrobinę kremu. Serum bardzo dobrze wygładza, nawilża i odżywia skórę. Poza tym nie jest drogie. Gotowe sera dobrej jakości kosztują znacznie więcej, a to z pewnością jest dobrej jakości. Dodatkowym bonusem jest satysfakcja z własnoręcznego wykonania kosmetyku. Prawdopodobnie jeszcze nie raz je kupię.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...