Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Higiena intymna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Higiena intymna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 marca 2018

PHYTORELAX Żel do higieny intymnej z organicznym rumiankiem




        Jeszcze niedawno do higieny intymnej używałam naturalnych mydeł w kostkach, takich samych jak do mycia całego ciała. Pewnego razu skusiłam się na żel do higieny intymnej i tak się zaczęło. Teraz używam wyłącznie żeli i chętnie testuję kolejne marki tych produktów. Pewnie kiedyś ta faza na żele mi przejdzie i wrócę do mydełek ale teraz żele rządzą :) Dzisiaj przedstawię Wam Żel do higieny intymnej z organicznym rumiankiem włoskiej marki PHYTORELAX  LABORATORIES.



Żel jest jedną pozycją z całej serii kosmetyków z organicznym rumiankiem produkowanej przez Phytorelax. Producent pisze, że Żel do higieny intymnej to wyjątkowo łagodny środek myjący, który zapewnia delikatność i ochronę. Zawiera zmiękczający ekstrakt z kwiatów rumianku, oczyszcza i zapewnia naturalne, fizjologiczne pH intymnych części ciała. Wzbogacony o substancje zmiękczające i nawilżające, które pomagają zwalczać suchość skóry i powstawanie nieprzyjemnych zapachów. Idealny do codziennego użytku dla całej rodziny nawet pod prysznicem.



 250 ml żelu otrzymujemy w plastikowej butelce z pompką zapakowanej dodatkowo w kartonik. Podoba mi się delikatna szata graficzna tych opakowań z dużym zdjęciem kwiatu rumianku. Żelu mam już niewiele na dnie butelki a pompka cały czas działa bez zarzutu.
Kosmetyk ma nieco rzadszą konsystencję niż inne produkty tego rodzaju ale nie jest przesadnie rzadki. Nadal jest to konsystencja żelowa. Bardzo przyjemny jest jego zapach, orzeźwiający, miętowy.
Zgodnie z zapewnieniem producenta żel jest bardzo łagodnym kosmetykiem. Nie powoduje pieczenia ani innego dyskomfortu. Nie podrażnia, a wręcz przeciwnie, łagodzi ewentualne podrażnienia. Jest bardzo delikatny. Dobrze oczyszcza i pozostawia poczucie świeżości.



Skład żelu:



Żel posiada certyfikat COSMOS Organic, co oznacza, że do jego wyprodukowania użyto minimum 95% składników organicznych.
Kosmetyki marki Phytorelax  można znaleźć w kilku sklepach internetowych np. w Tagomago. Aktualnie nie ma w nim ( ani w innych sklepach) żelu do higieny intymnej. Myślę, że to przejściowa sytuacja. Ja swój żel kupiłam w grudniu. Wówczas sklep Tagomago sprzedawał go w cenie 55 zł. Nie skorzystałam. Uważam, że to zbyt wygórowana cena. W internetowym sklepie Empik znalazłam ten sam żel w cenie ok. 31 zł. Kupiłam go jednak nieco później w cenie promocyjnej ok. 18 zł. Czasem warto troszkę poczekać :)



Znacie kosmetyki Phytorelax? 

środa, 29 listopada 2017

TEA NATURA Żel do higieny intymnej z malwą i drzewem herbacianym




     Już od kilku lat używam do higieny intymnej naturalnych mydeł w kostkach. Jednak w ubiegłym roku coś się odmieniło i zaczęłam używać żeli, oczywiście tych naturalnych. Zaczęło się od żelu i pianki Bioturm, potem był żel Argital, potem Sylveco i Biolaven. Te dwa ostatnie już wykończyłam ale jeszcze o nich nie napisałam. Teraz w użyciu jest Żel do higieny intymnej z malwą i drzewem herbacianym włoskiej marki TEA NATURA.



O tym kosmetyku przeczytałam: Żel do higieny intymnej z malwą i drzewem herbacianym firmy TEA Natura bogaty jest w ekstrakt z płucnicy islandzkiej i eteryczny olejek z drzewa herbacianego, które mają antyseptyczne i antybakteryjne działanie. Odpowiedni dla kobiet i mężczyzn.
Ten produkt nie zawiera olejów mineralnych, składników pochodzenia zwierzęcego, SLS i SLES, syntetycznych barwników, substancji zapachowych, konserwantów i substancji genetycznie modyfikowanych.



250 ml żelu otrzymujemy w prostej, plastikowej butelce z zamknięciem na klik. Butelka oklejona jest etykietą o miłej dla oka, wesołej szacie graficznej.




Żel od TEA Natura zawiera ekstrakt z płucnicy islandzkiej (Cetraria Islandica). Płucnica jest porostem, co oznacza, że tworzy ją grzyb żyjący w symbiozie z glonem. Przeciwdziała oznakom starzenia, działa odtruwająco, oczyszczająco, nawilżająco oraz antyseptycznie i przeciwgrzybiczo. Ekstrakt z malwy (Malva Sylvestris) zawiera dużo flawonoidów, które wzmacniają naczynka krwionośne przez co zmniejszają ich przepuszczalność, a więc chronią i wzmacniają skórę. Natomiast olejek eteryczny z drzewa herbacianego to naturalny środek antybakteryjny, przeciwzapalny i dezynfekujący.



Kosmetyk ma konsystencję niezbyt gęstego żelu, natomiast kolorem przypomina słabą herbatę. Zapach ma dosyć intensywny, ziołowy, orzeźwiający z dominującym aromatem drzewa herbacianego. Pieni się obficie, co sprawia, że jest produktem wydajnym. Wystarczy naprawdę niewielka ilość żelu do umycia intymnych okolic ciała. Jest delikatny. Nie tylko nie podrażnia ale łagodzi drobniejsze zadrażnienia i na długo pozostawia poczucie świeżości. Czasem używam go do mycia twarzy i w tej roli też spisuje się znakomicie. Dobrze oczyszcza skórę i nie powoduje uczucia ściągnięcia. Jestem bardzo zadowolona z tego żelu. Szkoda tylko, że już niewiele pozostało go w butelce.



Skład żelu (INCI): Aqua, Lauryl Glucoside, Caprylyl/Capryl Glucoside, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Disodium Cocoamphodiacetate, Glycerin, Malva Sylvestris Flower/Leaf Extract, Ethylhexylglycerin, Melaleuca Altemifolia Leaf Oil, Cetraria Islandica Extract, Sodium Dehydroacetate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Citric Acid, Sodium Benzoate, d-Limonene.
Żel do higieny intymnej z malwą i drzewem herbacianym nie jest moim pierwszym kosmetykiem od TEA Natura. Miałam już mydełka  tej marki i były to produkty wysokiej jakości. Być może dlatego zdecydowałam się na wybór właśnie tego żelu i nie żałuję. Kupiłam go w tym sklepie.
Poznałyście już kosmetyki od TEA Natura?

niedziela, 4 czerwca 2017

ARGITAL Płyn do higieny intymnej z zieloną glinką i olejkiem niauli




         Na Płyn do higieny intymnej marki ARGITAL  miałam ochotę już od dawna, a mianowicie od chwili gdy przeczytałam recenzję Anuli (klik). Anula, znana w blogosferze kusicielka, potrafi to robić bardzo skutecznie. Mnie też skusiła chociaż trochę trwało zanim kupiłam ten żel.


  
Na temat żelu przeczytałam: Delikatny płyn do higieny intymnej na bazie tensydów roślinnych, wzbogacony olejkiem niauli (Melaleuca Viridiflora) i zieloną glinką. Nie podrażnia skóry, działa łagodząco, bakteriostatycznie i przeciwzapalnie. Skutecznie nawilża i oczyszcza. Kwas mlekowy pozwala zachować naturalny, kwaśny odczyn miejsc intymnych, wzmacniając ochronę przed podrażnieniami. Dzięki zawartości olejków: miętowego i lawendowego żel daje uczucie świeżości i czystości przez długi czas. Zielona glinka absorbuje zanieczyszczenia i odświeża.


       

Zaintrygował mnie olejek niauli w nazwie kosmetyku. Przeczytałam, że pochodzi on z wiecznie zielonego drzewa rosnącego w Australii i Nowej Kaledonii. Posiada silny zapach słodko-świeży z nutą kamfory. Stosowany głównie w aromaterapii, posiada właściwości antyseptyczne i pobudzające, a jego nazwę należy pisać niaouli.



250 ml płynu otrzymujemy w plastikowej butelce. Butelka dobrze układa się w dłoni, jedynie klapka dosyć ciężko się otwiera i dlatego butelka stała w łazience z klapką tylko lekko przymkniętą.
Płyn powinien właściwie nazywać się żelem ze względu na swoją żelowatą konsystencję. Żel jest mętny i jego wygląd kojarzy mi się trochę z rozcieńczonym wodą mlekiem. Zapach nazwałabym ziołowym z mocno dominującą miętą.
Gdy po raz pierwszy użyłam tego żelu nie byłam zachwycona. Poczułam pieczenie i lekkie odrętwienie. Pomyślałam sobie wtedy: "Ojej, co ja kupiłam? Czym ta Anula tak się zachwycała?" Jednak to niemiłe odczucie dosyć szybko minęło i pozostało wrażenie czystości i świeżości. Postanowiłam więc zużyć żel. Dobrze zrobiłam gdyż po kilku dniach używania odczucia nie były już tak niemiłe, widocznie skóra przyzwyczaiła się do żelu. Zużyłam kosmetyk do końca i z biegiem czasu coraz bardziej mi się podobał, a zwłaszcza to długo pozostające odczucie świeżości i czystości. 
Skład żelu jest taki:




Żel do higieny intymnej od Argital posiada dwa certyfikaty: ICEA i BDIH. Po zużyciu całej butelki żelu uważam go za ciekawy i skuteczny kosmetyk. Z pewnością jeszcze niejeden raz go kupię.



niedziela, 4 grudnia 2016

Higiena intymna z kosmetykami BIOTURM




        W mojej higienie intymnej od dawna królują niepodzielnie naturalne mydła w kostkach. Nie mogę narzekać, jestem bardzo zadowolona z ich działania. Jednak czasem chce się odmiany. Przeszukiwałam strony sklepów internetowych w poszukiwaniu jakichś ciekawych kosmetyków do higieny intymnej i uwagę moją zwróciły produkty marki BIOTURM. W efekcie w moim posiadaniu znalazł się taki oto zestaw:



Co tutaj mamy? Przede wszystkim dwa kosmetyki myjące, a mianowicie Żel do higieny intymnej nr 91 z bio-serwatką i bio-żurawiną i Piankę do higieny intymnej nr 90 z bio-serwatką i bio-żurawiną.




  Dlaczego aż dwa myjadła? Ano dlatego, że podobnie jak przysłowiowy osiołek, któremu w żłoby dano, w jeden owies, w drugi siano, nie mogłam się zdecydować, który produkt wybrać. W końcu wybrałam i owies i siano czyli i piankę i żel. Nie zmarnują się, z pewnością oba kosmetyki zużyję do końca.

Producent pisze, że pianka i żel  zapewniają uczucie świeżości i czystości. Wysokie stężenie aktywnego kompleksu bio-serwatki i naturalnego kwasu mlekowego wspiera naturalną  florę bakteryjną oraz przywraca naturalną równowagę kwasowo-zasadową (pH) kobiecych miejsc intymnych. Nowa formuła zawiera sok z bio-żurawiny, znanej z pozytywnego wpływu na zdrowie dróg moczowych i w tym celu zwykle przyjmowanej doustnie. Wiele kobiet przyjmuje preparaty z żurawiną profilaktycznie jak również podczas występowania stanów zapalnych.
Producent nadmienia też, że żurawina nadaje kosmetykom delikatnie różowy kolor i owocowy zapach.


Piankę do higieny intymnej zamknięto w plastikowej butelce z pompką. Butelka zawiera 250 ml kosmetyku mającego postać płynu, który widać na zdjęciu na białej łyżeczce. Pompka przetwarza ten płyn w białą, puszystą piankę. Piana jest biała, a nie różowa, jak zapewniał producent. Rzecz jasna nie przeszkadza mi to, wszak nie kupowałam pianki dla koloru. Zapach pianki jest rzeczywiście owocowy i bardzo przyjemny. Z działania pianki jestem bardzo zadowolona. Rzeczywiście daje poczucie czystości i świeżości. Jest bardzo delikatna. Jeśli w sferze intymnej są jakieś podrażnienia to nie powoduje zwiększonego pieczenia. Mam wrażenie, że te podrażnienia trochę łagodzi.

Skład pianki: Glycerin, Aqua, Lac* (Serwatka*), Decyl Glucoside, Alcohol, Vaccinium Macrocarpon Fruit Juice*, Sodium Lauryl Sulfoacetate, Betaine, Coco Glucoside, Glyceryl Oleate, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Citrus Aurantium Bergamia Fruit Oil, Vaccinium Angustifolium Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Rubus Idaeus Fruit Extract, Rubus Fruticosus Fruit Extract, Vitis Vinifera Fruit Extract, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Lactic Acid.
* - składniki pochodzące z kontrolowanych upraw biologicznych

Żel do higieny intymnej otrzymujemy również w plastikowej butelce, która też zawiera 250 ml kosmetyku. Oczywiście ta butelka wygląda nieco inaczej niż ta z pianką, a przede wszystkim nie posiada pompki.



Żel ma bliżej nieokreślony kolor, taki jak widać na zdjęciu i też nie nazwałabym go różowym ale nie uważam tego za minus. Pachnie świeżo, owocowo, tak samo jak pianka. Konsystencja, jak na żel przystało, żelowa, niezbyt gęsta. Jeśli idzie o działanie, to mogę o nim powiedzieć niemal to samo, co o działaniu żelu. Dobrze oczyszcza, nie powoduje podrażnień, jest bardzo delikatny. Wytwarza obfitą pianę i pozostawia skórę bardziej śliską niż pianka, ale to już taka natura żeli myjących. Żel i pianka do higieny intymnej marki BIOTURM to bardzo dobre kosmetyki i cieszę się, że je odkryłam. Podejrzewam, że jeszcze niejeden raz zagoszczą w mojej łazience.
Skład żelu: Aqua, Lac* (Serwatka*), Glycerin, Sodium Coco-Glucoside Tartrate, Alcohol, Decyl Glucoside, Vaccinium Macrocarpon Fruit Juice*, Lactic Acid, Glyceryl Oleate, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Citrus Aurantium Bergamia Fruit Oil, Vaccinium Angustifolium Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Rubus Idaeus Fruit Extract, Rubus Fruticosus Fruit Extract, Vitis Vinifera Fruit Extract, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Xanthan Gum, Sodium Levulinate, Sodium Anisate.
*- składniki pochodzące z kontrolowanych upraw biologicznych.

A teraz kilka słów o pozostałych dwóch produktach marki BIOTURM.

    
Pierwszy z nich to Dezodorujący spray z bio-serwatką do pielęgnacji intymne nr 29. Producent pisze, że Dezodorujący spray do miejsc intymnych BIOTURM pielęgnuje i przywraca poczucie świeżości i pewności siebie. Idealny w podróży, przy ograniczonej mobilności (np. w szpitalu) czy utrudnionym dostępie do bieżącej wody. Swój delikatny, świeży zapach zawdzięcza wyjątkowo łagodnej kompozycji naturalnych olejków eterycznych. Wysokie stężenie aktywnego kompleksu bio-serwatki reguluje naturalny poziom pH flory miejsc intymnych. Skwalen i bio-olej jojoba wygładzają i koją podrażnioną skórę.

    
Każda z nas może znaleźć się w sytuacji, że będzie czuła potrzebę umycia się, a nie będzie ku temu warunków. Mnie takie sytuacje zdarzają się z racji mojej pracy. Kiedy więc wypatrzyłam ten dezodorant wśród kosmetyków Bioturm, pomyślałam, że to coś dla mnie. Poza tym nigdy jeszcze nie zetknęłam się z tego rodzaju dezodorantem więc tym bardziej byłam go ciekawa.
Dezodorant okazał się strzałem w dziesiątkę. Rzeczywiście daje poczucie świeżości. Oczywiście nie takie jakie odczuwa się po kąpieli ale jednak jest to zauważalna zmiana na plus. Wzmacnia również poczucie pewności siebie gdyż w niekomfortowej sytuacji nie mam obaw w stylu "Ojej, a co jeśli otoczenie wyczuwa ode mnie przykry zapach?"
Dezodorant otrzymujemy w małej, plastikowej buteleczce o pojemności 50 ml. Taką małą buteleczkę bez problemu można nosić w torebce zwłaszcza, że tego dezodorantu używam głównie poza domem. Bardzo podoba mi się zapach tego kosmetyku. Jest to niewątpliwie zapach świeżości, wyczuwam w nim nuty miętowe i anyżkowe. Producent zapewnia, że dezodorant odpowiedni jest dla kobiet w każdym wieku, również dla tych, które ze względu na stan zdrowia muszą używać pieluch. Można używać go też w przypadku podrażnień skóry w okolicach intymnych, natomiast nie należy stosować go do wewnętrznych miejsc intymnych.
Skład dezodorantu: Aqua, Glycerin, Lac*, Pentylene Glycol**, Triethyl Citrate, Squalane, Sucrose Palmitate, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate, Coconut Alkanes, Coco-Caprylate/Caprate, Mannan,Sucrose, Parfum, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Xanthan Gum, Geraniol, Limonene, Linalool. 
*- składniki pochodzące z kontrolowanych upraw biologicznych,
**- pochodzenia roślinnego.

Ostatnim kosmetykiem jest Maść do pielęgnacji intymnej nr 92 z bio-serwatką i bio-żurawiną.


Podrażnienia i infekcje miejsc intymnych to bardzo osobisty temat dla każdej kobiety. Najczęstszą przyczyną świądu, infekcji pochwy i upławów jest przesadna higiena. Mydło, żel pod prysznic i środki do higieny intymnej wymywają naturalny kwas mlekowy zaburzając odporność miejsc intymnych na drobnoustroje i podrażnienia. Terapia antybiotykowa, chlorowana woda, jak również materiały higieniczne i źle dopasowana, wykonana z syntetycznych włókien bielizna, nierzadko podrażniają  miejsca intymne i uszkadzają naturalną florę bakteryjną. Tak pisze producent i, moim zdaniem, trudno się z nim nie zgodzić. Mnie również zdarzają się tego rodzaju podrażnienia i wówczas ta maść jest prawdziwym ratunkiem. Przede wszystkim jest skuteczna. Jak długo trzeba jej używać? Różnie. Zdarzało się, że wystarczyło jedno użycie ale kiedyś musiałam stosować ją przez kilka dni. Pewnie zależy to od rodzaju podrażnienia lub infekcji i od tego czy jest to podrażnienie lekkie, powierzchowne, czy silniejsze.


Maść otrzymujemy w tubce z twardego plastiku i jest w niej 30 ml produktu. Wbrew pozorom nie jest to mało gdyż maść nie jest kosmetykiem codziennego użytku. Stosujemy ją tylko w razie podrażnień, a te przecież nie zdarzają się codziennie. Maść ma postać lekkiego, białego kremu i nie jest perfumowana. Używać jej należy wyłącznie do zewnętrznych miejsc intymnych. Nakładać cienką warstwą nawet do kilku razy dziennie jeśli jest taka potrzeba.

Skład maści: Aqua, Lac*, Simmondsia Chinensis Sed Oil*, Squalane, Vaccinium Macrocarpon Fruit Juice*, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Polyglyceryl-3 Stearate, Glyceryl Stearate Citrate, Glucose, Bisabolol, Tocopherol, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Citrus Aurantium Bergamia Fruit Oil, Zingiber Officinale Root Extract, Vaccinium Angustifolium Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Vanilla Plasnifolia Fruit Extract, Rubus Idaeus Fruit Extract, Rubus Fruticosus Fruit Extract, Vitis Vinifera Fruit Extract, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Lactoperoxidase, Helianthus Annuus Seed Oil, Glucose Oxidase, Lactic Acid, Oryzanol, Xanthan Gum.
*- składniki pochodzące z kontrolowanych upraw biologicznych. 

Te dwa kosmetyki tzn. dezodorant i maść zdobyły moje uznanie i myślę, że podobnie jak pianka i żel, będą u mnie często gościły.Wszystkie te produkty certyfikowane są przez BDIH. Kupiłam je w tym sklepie.
Bardzo długi wyszedł ten post ale dotyczy czterech produktów. Mam nadzieję, że nie zanudzicie się przy czytaniu. A może znacie już te kosmetyki? 
                        
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...