Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SYLVECO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SYLVECO. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 marca 2019

Nowości kilku ostatnich tygodni



    Dosyć dawno nie pokazywałam nowych, kosmetycznych nabytków. Przyszła więc pora na pochwalenie się tym, co kupiłam w ciągu kilku ostatnich tygodni.
Jeszcze całkiem niedawno nie wiedziałam o istnieniu sklepu Naturalny Punkt Widzenia. Dowiedziałam się o nim z bloga Violi i zajrzałam tam. Oferta sklepu spodobała mi się, a więc złożyłam zamówienie. Wczoraj dostałam paczuszkę, a oto jej zawartość:



Żel do higieny intymnej od SYLVECO jest kosmetykiem dobrze mi znanym. Zużyłam już kilka butelek tego żelu, a teraz kupiłam go ponownie. O Orzechowym balsamie do ciała od FRESH&NATURAL czytałam wiele razy w blogosferze. Ponieważ były to same pozytywne opinie postanowiłam przetestować go na własnej skórze. Do koszyka wrzuciłam też Puszysty mus do ciała Cynamon z Wanilią oraz mydło Mięta z miętą marki CZTERY SZPAKI  Postanowiłam poznać wreszcie tę markę. W zapasach mam mydełko Pomarańcza i rozmaryn z tej mydlarni ale jeszcze go nie używałam. O maseczkach do twarzy marki RAPAN BEAUTY czytałam dosyć dużo dobrego. Postanowiłam więc wypróbować jedną z nich. Mój wybór padł na Maskę i peeling 2 w1 Niebieska glinka syberyjska i "Smocza krew". Bardzo jestem ciekawa jak się sprawdzi na mojej skórze. Skusiłam się też na jeszcze jedno mydełko. Jest to mydło o nazwie Biała glinka marki YOUR NATURAL SIDE. Sądząc po składzie powinnam być z niego zadowolona. Oprócz zamówionych produktów w paczce znalazłam też próbkę oleju do demakijażu marki Clochee oraz próbkę oleju cacay od your natural side.

To nie wszystkie moje nowości. Nieco wcześniej zrobiłam małe zakupy w sklepie Green Line.



Kupiłam tu Szampon i odżywkę z ziemią mineralną marki LUVOS. Spośród kosmetyków LUWOS poznałam dotychczas tylko maseczki do twarzy w saszetkach. Dobrze działały na moją skórę postanowiłam więc poznać inne produkty tej marki. Zaczęłam od kosmetyków włosowych. Do koszyka wrzuciłam też Dezodorant w kremie z bergamotką i limonką marki SCHMIDT`S. Dezodoranty Schmidt`s są mi już dobrze znane, a o bergamotce i limonce pisałam tu. Gdy wcześniej kupowałam te dezodoranty były one zapakowane tylko w szklany słoiczek. Teraz mają dodatkowe opakowanie czyli kartonik. Moim zdaniem niepotrzebnie. Co prawda karton to nie plastik i ulega rozkładowi ale po co produkować dodatkowe śmieci? 

Kilka kosmetyków udało mi się kupić stacjonarnie. 



Kosmetyki ORIENTANY kupiłam w drogerii HEBE. Jest to Naturalny kremowy peeling do twarzy Papaja i Żeń-szeń indyjski. Peeling jest już w użyciu i pisałam o nim w poprzednim poście. Drugi kosmetyk to Krem do twarzy na dzień i na noc Ashwagandha i żeń-szeń indyjski. Kremu jeszcze nie używałam. Czeka aż skończę używany obecnie.
Niedawno odkryłam, że w moim mieście pojawił się nowy sklep z kosmetykami naturalnymi. Oczywiście musiałam tam zajrzeć co skończyło się zakupem dwóch mydlanych kostek marki e-FIORE. Są to mydełka Nagietkowe i Ryżowe. Jest tam dosyć duży wybór kosmetyków e-Fiore (i nie tylko) i pewnie w przyszłości skorzystam z tej oferty.
To już wszystkie moje nowości. Na razie szlaban na zakupy kosmetyczne. Następne będą dopiero wtedy gdy rzeczywiście będzie taka potrzeba tzn. gdy potrzebne produkty będą się kończyły.     

czwartek, 22 czerwca 2017

Nowości czerwca





          Bardzo lubię te chwile kiedy zachodzi potrzeba uzupełnienia kosmetycznych zasobów. Czasem wybór nowych kosmetyków trwa u mnie 2-3 dni. Lista zakupowa jest długa i często trudno jest zdecydować się czy wybrać taki krem lub szampon, czy inny. W końcu trzeba jednak podjąć męską decyzję i zdecydować co się kupi. Zobaczcie, co kupiłam w tym miesiącu.



Dwa żele do higieny intymnej: SYLVECO i BIOLAVEN. Nie są drogie, a ja będę miała możliwość przekonania się, który z nich jest lepszy.



Kolejne produkty to Krem do rąk odżywczy Biolaven, który niedawno zachwalała na swoim blogu Żan oraz Delikatny puder myjący CLEAN POWDER od MAKE ME BIO. O tym pudrze czytałam wiele pozytywnych opinii więc postanowiłam wypróbować go na własnej skórze.
Oczywiście nie mogło się obejść bez nowych mydełek w kostkach.




Kupiłam dwa mydełka SYLVECO, tonizujące i ujędrniające. Skusiłam się też na mydło BIOLAVEN. Ale to nie wszystkie mydełka. Kupiłam jeszcze takie:



Przypadkiem odkryłam mydlaną markę, o której nawet nie słyszałam. Nazywa się Ajeden. Jest to mała, rodzinna manufaktura mydła i miodu znajdująca się na obrzeżach Drawieńskiego Parku Narodowego. Korzystając z dobrodziejstwa składników z pól i lasów, miodu z własnej pasieki i mleka od własnych kóz, oferuje wyjątkowej jakości kosmetyki: mydła, sole i kule do kąpieli oraz przepyszne miody. Więcej o tej manufakturze przeczytacie na jej stronie internetowej.
Chyba Was nie zaskoczę jeśli powiem, ze miałam ochotę na więcej mydełek zarówno od Sylveco jak i Ajeden. Na szczęście rozsądek zwyciężył i poprzestałam na mniejszej ilości. Przetestowanie kolejnych kostek tych marek zostawiam na później.



To już wszystkie czerwcowe nowości. W tym miesiącu nie planuję już kosmetycznych zakupów.

sobota, 7 stycznia 2017

Projekt DENKO - od września do grudnia 2016



   Dzisiaj, po raz pierwszy, denko aż z czterech miesięcy. Zazwyczaj posty denkowe pisałam co dwa miesiące. Tym razem jednak miałam tak mało pustych opakowań, że postanowiłam poczekać jeszcze dwa miesiące. Teraz opakowań po zużytych kosmetykach jest tyle:


 
Wbrew pozorom tych opakowań wcale nie jest dużo, po prostu koszyczek wypełniony jest po brzegi. Zobaczmy, co w nim jest.

Pielęgnacja twarzy


   
1. DIY  tonik naturalny kadzidłowy - bardzo prosty w wykonaniu tonik. Zrobiony na bazie hydrolatu z kadzidłowca, który ma właściwości ujędrniające i przeciwzapalne. Tonik bardzo dobrze się spisał i z pewnością jeszcze kiedyś go zrobię. Pisałam o nim tu. 

2. SYLVECO  Arnikowe mleczko oczyszczające - mleczka używałam do etapowego oczyszczania twarzy. Dobrze oczyszcza skórę, ma przyjemny zapach. Nie podrażnia skóry ani oczu. Moim zdaniem zasługuje na ponowny zakup.

3. ANTIPODES Lekki krem na dzień Rejoice - bardzo dobry krem i niesamowicie wydajny. Dobrze nawilża i wygładza skórę. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Więcej o nim przeczytacie tu. Warto kupić go ponownie.

Pielęgnacja włosów



    
4. ANTHYLLIS Szampon do włosów przetłuszczających się - zadowolona byłam z tego szamponu. Przede wszystkim był delikatny w działaniu, co nie przeszkadzało mu dobrze oczyszczać włosy i skórę głowy. Recenzję tego szamponu znajdziecie tutaj.
Czy kupię ponownie? Myślę, że tak. 

5. PETAL FRESH ORGANICS  Odżywczo-antyseptyczny szampon Tea Tree - ten szampon już kiedyś miałam i ponownie do niego wróciłam co chyba jest najlepszą rekomendacją dla niego. Bardzo lubię ten szampon i pewnie jeszcze niejeden raz go kupię. Więcej na jego temat przeczytacie tu. 

6. LAVERA  Odżywka do włosów cienkich i delikatnych z bio-wyciągiem z kwiatów chmielu - tę odżywkę też kiedyś miałam i chętnie do niej wróciłam. Mimo iż odżywka przeznaczona jest do włosów normalnych, a moje są tłuste, to bardzo byłam z niej zadowolona. Recenzja znajduje się tutaj. Ten kosmetyk z całą pewnością zagości jeszcze w mojej łazience.

  Pielęgnacja ciała


 


7. BIOTURM  Krem do rąk nr 52 - Bioturm to marka kosmetyków, którą odkryłam w ubiegłym roku, a pierwszym produktem tej marki jaki poznałam był właśnie krem do rąk. Bardzo dobrze odżywiał przesuszoną skórę moich dłoni, pozostawiał ją miękką i gładką. Recenzja kremu jest tutaj.

8. VIANEK  Intensywnie odżywcze masło do ciała - jest to jedyny kosmetyk z linii Vianek jaki dotychczas poznałam. Muszę przyznać, że z początku to masełko mnie rozczarowało ale później, w miarę używania, zaczęło mi się coraz bardziej podobać. W końcu je doceniłam i już nie żałowałam, że je kupiłam. Więcej o tym kosmetyku przeczytacie tu. Moim zdaniem zasługuje na ponowny zakup.

9. DIY  Krem magnezowy - w tym bialym słoiczku bez żadnej etykiety znajdował się krem magnezowy mojej produkcji. Tego kremu używam już trzeci rok. Jak mi się kończy to natychmiast kręcę następną porcję. Jak zrobić taki kremik i dlaczego warto go używać przeczytacie tu  i tu.
Krem magnezowy można kupić gotowy np. w tym sklepie. Jest on jednak dosyć drogi i znacznie taniej wychodzi zrobiony samodzielnie.

Naturalne mydła w kostkach




10. HAGI  Naturalne mydło z masłem tucuma - kolejna polska marka mydeł naturalnych, którą poznałam w ubiegłym roku. Bardzo dobre mydełko. Każdy, kto lubi naturalne mydła w kostkach powinien zainteresować się produktami Hagi. Recenzja tego mydełka jest tu. Czy warto kupić je ponownie? Oczywiście, że tak.

11. ALEPIA  Mydło Aleppo 5% - mydła Aleppo darzę szczególnym sentymentem gdyż właśnie od nich zaczęła się moja przygoda z kosmetykami naturalnymi. W moich mydlanych zapasach zawsze znajduje się przynajmniej jedna kostka tego mydła i od czasu do czasu chętnie do niego wracam. O mydłach Aleppo pisałam już wiele razy np. tu.

12 i 13. PSZCZELA DOLINKA  Mydło ręcznie robione Sam Miód i Mydło ręcznie robione Brzoskwiniowe Mango - tę polską markę mydeł naturalnych też poznałam w ubiegłym roku. Te mydełka mnie zachwyciły, a szczególnie to o nazwie Sam Miód. Pisałam o nim tutaj. Czy kupię ponownie? Jasne, że tak. Przyznam się, że już kupiłam.

To już wszystko. Z pewnością nie jest tego zbyt dużo ale, po pierwsze, kosmetyki naturalne są przeważnie bardzo wydajne i każde zaczęte opakowanie wystarcza na długo. A po drugie, to po latach stosowania kosmetyków naturalnych (używam ich od 2009 roku) zauważyłam, że zużywam ich mniej niż kiedyś. Skóra na ciele, na twarzy jest w lepszym stanie i nie wymaga tak dużej ilości mazideł jak jeszcze kilka lat temu. To dobry objaw i jestem z niego zadowolona.   

sobota, 5 marca 2016

Projekt DENKO - styczeń i luty 2016




     Styczeń i luty mamy już za sobą, a więc przyszła pora pokazać, co udało mi się wykończyć w ciągu tych dwóch miesięcy. Nie ma tego dużo. Być może jest w tym zasługa właśnie projektu DENKO. To dzięki niemu staram się nie zaczynać nowego kosmetyku dopóki nie wykończę poprzedniego produktu tego samego rodzaju i przeważnie mi się to udaje chociaż odstępstwa od tej reguły też mi się zdarzają. A oto puste opakowania:


Pielęgnacja włosów:


1. BIOEARTH  Szampon przeciwłupieżowy do włosów przetłuszczających się - bardzo dobry szampon. Delikatny i jednocześnie skuteczny. Pisałam o nim tutaj. Z całą pewnością zasługuje na ponowny zakup. Zaliczam go do nielicznej grupy najlepszych szamponów jakie kiedykolwiek miałam.

2. BIOLAVEN ORGANIC  Szampon do włosów - ten szampon, niestety, nie podbił mojego serca. Domownicy też niezbyt chętnie go używali. W końcu jakoś udało się go wykończyć. Recenzja tutaj. Raczej nie kupię go ponownie.

Pielęgnacja twarzy:


3. SYLVECO  Oczyszczający peeling do twarzy - poznałam już kilka kosmetyków Sylveco i na żadnym z nich się nie zawiodłam. Tak samo jest z tym peelingiem. Jest bardzo dobrym zdzierakiem. Możliwe, że to zasługa zawartego w nim korundu. Bardzo polubiłam ten kosmetyk i z pewnością do niego wrócę. Więcej na jego temat przeczytacie tu.

4. OLINI  Olej z wiesiołka tłoczony na zimno - bardzo lubię używać olejów do celów kosmetycznych. Olej z wiesiołka spisał się wspaniale. Stosowałam go do twarzy zamiast kremu na noc, a czasem także do ciała. Więcej na jego temat przeczytacie tutaj. Z pewnością kupię go ponownie.

5.  EcoSpa  Olej konopny zimnotłoczony - bardzo ciekawy olej. Zawiera dużą ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych i mniejszą kwasów nasyconych. Kwasy nienasycone zostają wchłonięte przez skórę, natomiast nasycone nie są wchłaniane i na powierzchni skóry tworzą barierę ochronną spowalniającą parowanie wody. Używałam go zamiast kremu na noc dodając do niego odrobinę kwasu hialuronowego lub gliceryny roślinnej. Czasem używałam go do ciała i w tej roli również spisywał się znakomicie. Zasługuje na ponowny zakup.

Mydełka:


6. APEIRON  Ashwaganda mydło z olejami roślinnymi - bardzo dobre mydło z interesującym składem. Oprócz olejów roślinnych zawiera glicerynę, a także ekstrakty z ziół indyjskich, takich jak ashwaganda, wąkrota azjatycka i amla. O tym mydełku pisałam tutaj. Z pewnością jeszcze je kupię, a także inne mydła tej marki.

7. NUBIAN HERITAGE  Afrykańskie czarne mydło - kolejne interesujące mydło. Jego niewątpliwym atutem jest piękny zapach. Zawiera ekstrakty z aloesu i tamaryndowca, a także glicerynę i witaminę E. Recenzję znajdziecie tutaj. Warto kupić je ponownie.

Zużyłam jeszcze jedno mydło, o takie:


8. SAVON DU MIDI  Mydło oliwne z lawendą - mydełko zapakowane było w białą, papierową torebkę, którą ktoś z domowników wyrzucił. Nie pisałam też jego recenzji gdyż zapomniałam o zrobieniu zdjęć. Ewidentnie mydełko ma pecha :) Nie zmienia to jednak faktu, ze jest to bardzo dobry produkt. Mydło jest delikatne. Nie drażni i nie wysusza skóry. Przyjemnie się je używa. Warto pokusić się o ponowny zakup.

To już wszystko, co udało mi się wykończyć w styczniu i lutym. Nie zużyłam, niestety, ani jednej próbki. Z ich zużywaniem jakoś mi nie po drodze. Może w przyszłości uda mi się to poprawić...

piątek, 8 stycznia 2016

Moje kosmetyczne hity roku 2015




    Trudno jest wybrać kosmetyczne hity gdyż w ubiegłym roku przetestowałam wiele dobrych kosmetyków. Po przejrzeniu swoich postów z roku z roku 2015 zdecydowałam, że na miano absolutnych hitów zasługują te oto kosmetyki :


Pielęgnacja twarzy




  • SYLVECO Oczyszczający peeling do twarzy - ten peeling zdobył moje serce od pierwszego użycia. Dobry, naturalny kosmetyk i do tego w przystępnej cenie. Recenzja tutaj.
  • ABELLIE  Organiczny krem witalizujący - świetny krem z aloesem i produktami pszczelimi: z miodem, woskiem pszczelim i mleczkiem pszczelim. Recenzję znajdziecie tu. Żałuję tylko, że kosmetyków tej marki nie można już znaleźć w polskich sklepach.
  • ANTIPODES Vanilla Pod Nawilżający krem na dzień - jestem zachwycona tym kremem. Recenzji jeszcze nie ma ale będzie.


 Pielęgnacja włosów



  • LAVERA Odżywka do włosów cienkich i delikatnych z bio-wyciągiem z kwiatów chmielu - nie wiem czy pamiętacie ale w podobnym poście w styczniu ubiegłego roku pisałam, że mam już kosmetyk, który ma szansę być hitem roku 2015. To była ta odżywka Lavery. Moje włosy bardzo ją polubiły. Recenzja tutaj.
  • BIOEARTH  Szampon przeciwłupieżowy do włosów przetłuszczających się - dobrze oczyszczający, a jednocześnie delikatny szampon. Polubiłam go i ja i moje włosy. Więcej o nim możecie przeczytać tutaj.
  • APEIRON NATURAL CARE Szampon Keshawa do włosów delikatnych i przetłuszczających się - kolejny szampon, który wysoko cenię. Podobnie jak poprzedni dobrze oczyszcza włosy i jednocześnie jest delikatny. Delikatność szamponów jest dla mnie bardzo ważna ze względu na wrażliwy skalp. Recenzję szamponu znajdziecie tutaj.

Pielęgnacja ciała




  • DELIDEA BIO COSMETICS  Rewitalizujący krem do ciała - bardzo przyjemny krem o pięknym zapachu miodu i cynamonu. Tutaj napisałam o nim więcej. Żałuję tylko, że jest do kupienia wyłącznie w zestawie i nie można nabyć go solo.
  • BIOLAVEN ORGANIC  Balsam do ciała - ten balsam miło mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się, że będzie taki dobry. Jest kolejnym dowodem na to, że można wyprodukować dobry, naturalny kosmetyk nie rujnując jednocześnie naszych kieszeni. Recenzja jest tutaj.

Mydła naturalne


 

  • W roku 2015 poznałam dwie polskie marki mydeł naturalnych. Są to SZTUKA MYDŁA i 94b hand made. Nie potrafię powiedzieć, które z tych mydeł są lepsze. Obie firmy produkują wspaniałe mydła naturalne. Mycie ciała tymi niewielkimi kosteczkami to prawdziwa przyjemność. Naprawdę warto je kupować.
To już wszyscy moi ulubieńcy roku 2015. Oprócz nich miałam też inne dobre produkty ale te, moim zdaniem, były najlepsze. Czy Wy też miałyście w ubiegłym roku kosmetyki, które szczególnie przypadły Wam do gustu?

wtorek, 14 lipca 2015

SYLVECO Oczyszczający peeling do twarzy



 
         Bardzo lubię kosmetyki SYLVECO. Co prawda wypróbowałam dotychczas tylko kilka spośród nich ale na żadnym się nie zawiodłam. Czasem myślałam, że mając w swojej ofercie sporo kosmetyków do pielęgnacji twarzy (kremy, tonik, micel, żele myjące), Sylveco mogłoby pokusić się o wyprodukowanie również peelingu do twarzy. No i proszę, mówisz i masz! W ubiegłym roku na rynku pojawił się nie jeden ale dwa peelingi do twarzy tej marki. Od razu zaświeciły mi się do nich oczy ale zdołałam zachować zdrowy rozsądek i nie kupiłam ich natychmiast. Musiałam chociaż częściowo zużyć moje peelingowe zasoby. Dopiero wiosną tego roku kupiłam jeden z nich, a mianowicie Oczyszczający peeling do twarzy.


  
Producent tak opisuje kosmetyk: "Hypoalergiczny, kremowy peeling z korundem przeznaczony do oczyszczania skóry ze skłonnością do przetłuszczania, z rozszerzonymi porami. Drobinki ścierające są mocne i doskonale złuszczają martwy naskórek. Peeling zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego o działaniu normalizującym pracę gruczołów łojowych, łagodzącym podrażnienia i przyspieszającym regenerację. Stosowany systematycznie dotlenia skórę, poprawia jej ogólny stan, zmniejsza pory i reguluje wydzielanie sebum."




Peeling otrzymujemy zapakowany w kartonik, w którym znajdziemy plastikowy słoiczek z metalową zakrętką, a w nim 75 ml kosmetyku. Jak to zwykle u SYLVECO bywa ścianki kartonika pokryte są informacjami na temat produktu. Jest tam również, co oczywiste, skład peelingu:




Po otwarciu słoiczka naszym oczom ukazuje się substancja wyglądająca jak krem. Leciutki, gładziutki kremik bez żadnych drobinek wskazujących na to, iż jest to peeling. Ale to tylko pozory. Wystarczy odrobinę tego kremu rozetrzeć między palcami żeby poczuć maleńkie, delikatne ziarenka. Jednak gdy masujemy nim twarz okazuje się, że ten lekki, delikatny kremik to porządny zdzierak. Tak działa zawarty w nim korund. Mimo to peeling nie rysuje skóry i nie podrażnia. Pozostawia ją czystą, gładką i jedwabistą w dotyku. 




Po minucie lub dwóch masażu twarz jest oczyszczona ale nie zawsze od razu zmywam peeling. Zawiera on ekstrakt ze skrzypu, a skrzyp jest cenną pod względem kosmetycznym rośliną. Wspaniale działa na skórę (na włosy i paznokcie też). Chcę więc czasem, żeby skóra mogła dłużej chłonąć dobrodziejstwa skrzypu i wchodzę do wanny nie zmywając peelingu. Robię to dopiero po kąpieli. W ten sposób skóra otrzymuje coś w rodzaju skrzypowej maseczki.
Ciekawy jest zapach tego peelingu. Gdy po raz pierwszy go powąchałam, wyczułam zapach ziołowy ale poprzez te zioła przebijała jeszcze inna woń. Dobrze mi znana ale z niczym nie mogłam jej skojarzyć. Dopiero po pewnym czasie przyszło olśnienie. To przecież zapach chrzanu! Oczywiście nie ostry, a łagodny i delikatny ale jednak zapach chrzanu. Nie mogłam skojarzyć gdyż nie spodziewałam się takiego zapachu w kosmetyku. Gdybym wąchała podobnie pachnącą potrawę, rozpoznałabym ten chrzan natychmiast. W sumie zapach do najpiękniejszych może nie należy ale jest dosyć przyjemny i nie przeszkadza mi.
Na uwagę zasługuje też fakt, że peeling jest bardzo wydajny. Wystarczy naprawdę niewielka ilość do wymasowania twarzy. Kupiłam go w końcu kwietnia, używam 1-2 razy w tygodniu i niewiele go ubyło. Te 75 ml starczy na długo.



Z peelingu jestem zadowolona i pewnie za jakiś czas wypróbuję tę drugą wersję czyli peeling wygładzający. Pomyślałam też, że skoro mamy już od Sylveco dwa peelingi do twarzy, to jakiś do ciała też by się przydał. I masełkiem do ciała też bym nie pogardziła. Najwyraźniej apetyt rośnie w miarę jedzenia :)   

          

środa, 1 lipca 2015

Denko majowe i czerwcowe 2015




          Minęły kolejne dwa miesiące i przyszła pora żeby pokazać co udało mi się zużyć i wykończyć w tym czasie. Uzbierało się tego tyle:




Kosmetyki włosowe




1. KHADI  Naturalna henna do włosów - już od kilku lat używam henny do farbowania włosów. Ciągle tej samej: Khadi jasny brąz. Bardzo ją lubię i nie zamierzam z niej rezygnować. Nowe opakowanie henny już stoi w szafce, a jak się skończy, to będą następne.

2. l`ORIENT  Hair mud mask - maska do włosów pochodząca z Mydlarni u Franciszka. Dobrze sprawdziła się na moich włosach. Tej maski nie ma już w ofercie mydlarni ale i tak ponownie bym jej nie kupiła ze względu na niezbyt naturalny skład. O tym kosmetyku pisałam tutaj. 

3. SYLVECO  Odbudowujący szampon pszeniczno - owsiany - moje włosy polubiły ten szampon i nie tylko włosy. Skalp też. Szampon jest tak delikatny, że nie drażni mojego wrażliwego skalpu. Więcej o tym szamponie przeczytacie tu. Czy kupię ponownie? Z pewnością tak.


Pielęgnacja twarzy




4. SANTAVERDE  Eliksir piękna extra rich - kompozycja kilku wartościowych olejów i olejków eterycznych. Wspaniały kosmetyk. Używałam go zamiast kremu na noc, dodawałam do maseczek glinkowych. Jest bardzo wydajny. Recenzję znajdziecie tutaj. Zasługuje na ponowny zakup.

5. ABELLIE  Organiczny krem witalizujący - treściwy, odżywczy krem z miodem, woskiem pszczelim, mleczkiem pszczelim i pyłkiem. Pisałam o nim tu. Bardzo dobry krem i chętnie bym go kupiła ponownie ale, niestety, nie ma go już w sklepach z kosmetykami naturalnymi.


Pielęgnacja ciała


 
6. LAVERA  Regeneracyjny krem do rąk z bio-żurawiną i bio-olejem arganowym - łatwo rozprowadza się po skórze rąk i nie pozostawia tłustej warstwy. Dobrze nawilża skórę i pozostawia ją miękką i delikatną. Recenzja tutaj. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup.

7. ABSOLUTE ORGANIC  Odżywcze masło do ciała - zgodnie z nazwą masło jest rzeczywiście odżywcze. Bogate w oleje i ekstrakty z ziół dziko rosnących w Alpach Szwajcarskich doskonale odżywia i nawilża suchą skórę, nie pozostawiając przy tym tłustej warstwy. Jeśli chcecie przeczytać więcej o tym kosmetyku, zajrzyjcie, proszę, tu. Masełko zasługuje na ponowny zakup.

8. DIY  Pokrzywowy peeling do ciała - bardzo prosty w wykonaniu. Dobrze oczyszcza skórę z martwych komórek. Pozostawia na skórze delikatną, tłustą warstewkę, co sprawia, że nie trzeba już używać balsamu. O tym peelingu pisałam tutaj. Z pewnością zrobię go po raz kolejny.

Mydełka




9. LAWENDOWA FARMA Mydło naturalne Czerwona Koniczyna - jest to już kolejna zużyta przeze mnie kostka Czerwonej Koniczyny. Bardzo polubiłam to mydełko i jego kremową pianę. Więcej przeczytacie o nim tu. Czy kupię je ponownie? Oczywiście, że tak i to niejeden raz.

10. SAVON DU MIDI  Prowansalskie mydlo z masłem karite AGRUMES/pomarańcza i grapefruit - bardzo dobre mydło naturalne. Dobrze się pieni, delikatnie pachnie i dobrze oczyszcza skórę. Nie pisałam jego recenzji gdyż jest ono bardzo podobne do tego mydełka. Różni się od niego tylko zapachem. Mydła tej marki na pewno jeszcze niejeden raz zagoszczą w mojej łazience.

11. LASS NATURALS  Mydełko z drzewem agarowym OUD - kolejne dobre mydło o prostym, naturalnym składzie. Kupiłam je głównie ze względu na piękny, orientalny zapach. Bardzo polubiłam zapachy z dodatkiem drzewa agarowego oud. Polecam wszystkim osobom lubiącym orientalne wonie. Recenzję mydełka znajdziecie tutaj. Czy kupię je ponownie? Oczywiście, że tak. Będę też chciała wypróbować inne mydełka tej marki.

12. MYDLARNIA "POWRÓT DO NATURY" 100% naturalne mydło z woskiem pszczelim - wiecie jakim uwielbieniem darzę mydła naturalne. Tym bardziej jest mi przykro wypowiadać się negatywnie o takim mydełku. Jest to jedno z mydeł, które kupiłam na poczcie. Pisałam o nich tutaj. Mydło z woskiem pszczelim, niestety, nie spisało się zupełnie. Za minus uważam zawartość łoju wołowego (Sodium Tallowate) w jego składzie ale to jeszcze nie wszystkie jego wady. Gdy zaczęłam je używać była to normalna, mydlana kostka. Jednak wraz z jej zmydlaniem kostka robiła się coraz bardziej chropowata i drapiąca. Z opisu na opakowaniu mydła nie wynikało, że jest to mydło peelingujące. Miewałam już mydła peelingujące i były one zupełnie inne. Gdy mydło zużyłam mniej więcej do połowy, było już tak drapiące i nieprzyjemne, że po prostu wyrzuciłam tę niezużytą połówkę kostki. Pierwszy raz zdarzyło mi się wyrzucić mydło i mam nadzieję, że ostatni. Nie muszę chyba dodawać, że więcej mydeł tej marki nie kupię.

I to już wszystko, co udało mi się zużyć lub wykończyć w maju i czerwcu. Moje kosmetyczne zapasy są już na normalnym poziomie. Jakiś jeden szampon w zapasie, jakiś balsam czy krem. Tylko mydełek jest więcej ale znacznie mniej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Myślę, że uporałam się już z ciągotkami do robienia nadmiernych zakupów kosmetycznych. Sytuacja opanowana :)

     

sobota, 23 maja 2015

SYLVECO Odbudowujący szampon pszeniczno - owsiany



            Na ten szampon już od dawna miałam ochotę ale tak się jakoś składało, że robiąc zakupy kosmetyczne kusiłam się na szampony innych marek. Pewnego dnia wybrałam się po kilka drobiazgów do pobliskiego sklepu zielarskiego i zobaczyłam stojące na półce kosmetyki Sylveco, a między innymi, Odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany. W tej sytuacji musiałam go kupić, po prostu nie było innej opcji. Żałowałam tylko, że w sklepie nie było odżywki do włosów tej samej marki. Ale nic to, jeszcze ją kiedyś dopadnę, a póki co, zadowoliłam się szamponem.




300 ml szamponu otrzymujemy w prostej butelce z brązowego, półprzezroczystego plastiku. Butelka oklejona jest etykietą ale nie całkowicie. Dzięki temu mamy możliwość kontrolowania ilości szamponu pozostającego do naszej dyspozycji. Na etykiecie, jak zwykle u Sylveco, znajdujemy mnóstwo informacji na temat szamponu, w tym również krótką charakterystykę produktu:
"Hypoalergiczny, przeznaczony do pielęgnacji każdego rodzaju włosów, szczególnie osłabionych i wymagających regeneracji. Zawiera bardzo łagodne, ale jednocześnie skuteczne środki myjące, które nie podrażniają nawet najbardziej wrażliwej skóry głowy. Hydrolizaty pszenicy i owsa to niskocząsteczkowe źródło protein, wiążą wilgoć, wnikają do korzeni włosów, odbudowując je aż po same końcówki. Dzięki składnikom silnie nawilżającym szampon zapobiega przesuszeniu, łagodzi podrażnienia skóry głowy. Przy regularnym stosowaniu wzmacnia włosy, poprawia ich elastyczność i sprawia, że są bardziej odporne na uszkodzenia i rozdwajanie."




Butelka ma wygodne zamknięcie. Bez trudu można ją otworzyć nawet jedną ręką. Szampon ma konsystencję niezbyt gęstego żelu i łatwo wydobywa się go z butelki. Podoba mi się zapach tego szamponu. Jest to zapach cytrusowy z nutą miodową. W składzie szamponu znajduje się miód i olejek eteryczny z trawy cytrynowej. Stąd taki zapach.
Gdy po raz pierwszy myłam włosy tym szamponem miałam wrażenie, że on prawie się nie pieni. Podczas drugiego mycia i następnych już było lepiej. Szampon Sylveco rzeczywiście pieni się słabiej od innych szamponów ale też jego piana jest inna. Przede wszystkim jest gęsta i ma bardziej zwartą strukturę niż jest to w przypadku innych szamponów. W efekcie mam wrażenie, że myję włosy nie pianą ale emulsją. Szampon rzeczywiście jest bardzo delikatny. Mam bardzo wrażliwą skórę głowy i niewiele potrzeba żebym odczuwała dokuczliwe swędzenie. Po umyciu głowy tym szamponem swędzenia nie ma, w ogóle nie drażni skóry. Jest to zapewne zasługą łagodnych substancji myjących tzn. glukozydu laurylowego, glukozydu kokosowego i betainy kokamidopropylowej. Jednocześnie szampon ten słabo radzi sobie ze zmywaniem oleju z włosów za co prawdopodobnie również odpowiedzialne są te łagodne detergenty.




Jestem posiadaczką włosów przetłuszczających się i dlatego zmuszona jestem myć je codziennie. Szampon Sylveco nie przyspiesza przetłuszczania się moich włosów ale też nie opóźnia tego procesu. Nigdy jeszcze nie miałam szamponu, który by opóźniał lub zmniejszał przetłuszczanie i tak samo jest w tym przypadku.
Produkt Sylveco plącze włosy ale znacznie mniej niż inne szampony, a co za tym idzie, rozczesują się łatwiej niż po innych szamponach. Poza tym szampon dobrze oczyszcza włosy i nawilża je. Umyte nim włosy są gładkie, miękkie i ładnie się błyszczą. Wygląda na to, że ten kosmetyk jeszcze niejeden raz zagości w mojej łazience.


 
Skład szamponu (INCI): Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Mel Extract, Cocoglucoside, Panthenol, Hydrolyzed Oats, Hydrolyzed Wheat Protein, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Cymbopogon Schoenanthus Oil.
Piękny, naturalny i bardzo krótki, jak na szampon, skład. Substancjami czynnymi są tutaj:
  • hydrolizowane proteiny pszenicy i owsa - regenerują i wzmacniają zniszczone wlosy,
  • olejek z trawy cytrynowej - reguluje wydzielanie sebum, działa przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Zapobiega łupieżowi i wzmacnia cebulki włosowe,
  • miód - silnie nawilża włosy oraz nadaje im gładkość i połysk ale ich nie obciąża,
  • kwas mlekowy - jest naturalnym składnikiem skóry i włosów. Pobudza skórę do regenaracji, nawilża ją i wzmacnia jej barierę ochronna,
  • panthenol - prowitamina B5. Silnie regeneruje i nawilża skórę, a jednocześnie wzmacnia i pogrubia włosy.
Zapewne niejedna z Was miała już ten szampon. Ciekawa jestem czy u Was też się sprawdził?
     

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Wiosenne nowości



     
           Dzisiaj dotarła do mnie paczuszka z moimi najnowszymi kosmetycznymi nabytkami. Zobaczcie co kupiłam:




Są tu głównie kosmetyki amerykańskiej marki Avalon Organics. Marka ta od dawna mnie kusiła i wreszcie dałam się skusić. Kupiłam: 
  • Ujędrniający balsam do ciała z koenzymem Q10
  • Tonik wyrównujący koloryt skóry z wit.C
  • Krem chroniący przed fotostarzeniem z wit.C.
Nie mogłam też oprzeć się pokusie i kupiłam mydełko ale tylko jedno. Cóż to byłyby za zakupy bez mydełka? Wybrałam Mydło z drzewem agarowym Oud. Dlaczego właśnie to? Miałam już kiedyś mydło z oud (klik) i przepięknie pachniało. Tu też liczyłam na urzekający zapach i nie zawiodłam się. Oczywiście to mydełko ma inny zapach niż poprzednie gdyż oud jest tylko jednym z elementów kompozycji zapachowej.

Tak się złożyło, że dotychczas nie poznałam zbyt wielu amerykańskich kosmetyków. Poważniej zainteresowała mnie nimi Anula z tym, że ona zaopatruje się w sklepie iHerb, a ja swoje kupiłam w polskim sklepie Iwos, który zresztą też poleca Anula. Zakupy w tym sklepie robiłam po raz pierwszy i muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona jakością i szybkością obsługi. Dlatego umieściłam logo tego sklepu w prawym, bocznym pasku bloga. Znajdują się tam loga sklepów, w których kupowałam przynajmniej jeden raz i wysoko oceniam ich poziom obsługi i stosunek do klienta.

Zakupy w sklepie Iwos to jeszcze nie wszystko. Kilka dni temu kupiłam co nieco stacjonarnie:




W sklepie zielarskim kupiłam kosmetyki Sylveco: Oczyszczający peeling do twarzy i Odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany. Natomiast w Rossmanie kupiłam Mydło z błotem z Morza Martwego izraelskiej marki Canaan.

I to już wszystkie moje nowości. Kosmetyki Sylveco są dosyć powszechnie znane ale ciekawa jestem czy znacie pozostałe pozycje z moich zakupów. Jeśli tak, to co o nich sądzicie?

niedziela, 1 czerwca 2014

Projekt DENKO - maj 2014




           Maj, najpiękniejszy wiosenny miesiąc, mamy już za sobą. Pora więc podsumować majowe zużycia kosmetyków, a właściwie nie tyle zużycia, co wykończenia. Wykończyłam siedem produktów. Nie było to trudne gdyż były to już resztki kosmetyków.




1. BENTLEY ORGANIC  Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się - bardzo dobry szampon, moje włosy go polubiły. Więcej o nim można przeczytać tutaj. Zasługuje na ponowny zakup.

2. SYLVECO Lekki krem rokitnikowy - krem rzeczywiście lekki, bardzo dobry na wiosnę i lato. Podobnie jak inne produkty Sylveco ma dobry, naturalny skład. O kremie tym pisałam tu. Z całą pewnością kupię go ponownie. W tej chwili nie mam w domu już żadnego kosmetyku Sylveco ale nie zamierzam rezygnować z tej marki. Poznałam dopiero kilka ich produktów i będę chciała poznać pozostałe.

3. TERMISSA  Krem nawilżająco - odżywczy na bazie wody termalnej z Podhala - kremik nie całkiem naturalny ale dobrze działał na moją cerę. Recenzję znajdziecie tu. Być może kupię ponownie.

4. DIY  Masło do ciała - moja własna produkcja. Bardzo dobrze sprawdzało się na mojej suchej skórze. Nie zawierało wody, a więc mogło długo mi służyć i nie groziło mu zepsucie. Jeśli chcecie przeczytać o nim więcej, to zajrzyjcie tu. Z pewnością zrobię je ponownie, takie samo lub podobne.

5. ADAM`S FITNESS FOOD - Olej arganowy kosmetyczny - do oleju arganowego chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Używam go do ciała i do twarzy zamiast kremu na noc. Bardzo polubiły go moje włosy. Jest stałym gościem w mojej łazience. Czy kupię ponownie? Już kupiłam tylko innego producenta.

6. LA SAPONARIA  Mydło roślinne Mirt i Czerwone Winogrona - delikatne, naturalne mydło. Mimo iż zawierało jeden składnik (Tetrasodium Etidronate), który, moim zdaniem, nie powinien wchodzić w skład naturalnego mydła, dobrze sprawdziło się na mojej skórze. Pisałam o nim tutaj. Jeszcze nie wiem czy kupię ponownie.

7. COSMETIC GARDEN  Mydło lawendowe - dobre, naturalne mydło o świetnym i krótkim składzie. Recenzję znajdziecie tutaj. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup.


Wykończenie siedmiu produktów w ciągu miesiąca to, jak na moje możliwości, całkiem przyzwoity wynik. To już drugi raz z rzędu, bo w kwietniu też było siedem pustych opakowań. Jak pójdzie mi w czerwcu przekonamy się za miesiąc.


 

czwartek, 1 maja 2014

Projekt DENKO - kwiecień 2014



        
           Kwiecień dobiegł końca i pora pokazać co udało mi się zużyć, a właściwie wykończyć, w ciągu tego miesiąca. Ostatnio zużycia szły mi dosyć kiepsko i dlatego denkowe posty publikowałam co dwa miesiące. W kwietniu udało mi się wykończyć siedem produktów, a ponieważ wiosnę mamy w pełni więc sfotografowałam swoje denka na łonie natury czyli na pobliskiej łące:



1. SYLVECO Regenerujący krem do stóp - sprawdził się na szorstkiej skórze stóp, dobrze ją nawilżał i natłuszczał. Pisałam o nim tutaj. Czy kupię ponownie? Tak.

2. BIOFFICINA TOSCANA Aktywna odżywka - oczywiście jest to odżywka do włosów. Mimo, iż adresowana jest do włosów zniszczonych, a moje zniszczone nie są, byłam z tej odżywki zadowolona. Więcej przeczytacie o niej tu. Czy kupię ponownie? Jeszcze nie wiem. Odżywka zasługuje na ponowny zakup ale przeszkodą może być wysoka cena.

3. BIOFFICINA TOSCANA Delikatny szampon - szampon rzeczywiście jest bardzo delikatny i nadaje się do wszystkich rodzajów włosów. U mnie sprawdził się znakomicie. Recenzję znajdziecie tutaj. Podobnie jak odżywka zasługuje na ponowny zakup, jest jednak dosyć drogi.

4. LOVE ME GREEN Organiczny rewitalizujący krem do rąk - długo trwało zanim go wykończyłam ale u mnie kremy do rąk zużywają się bardzo powoli. Pewnie dlatego, że oprócz kremów używam do rąk również olejków. O tym kremie pisałam tutaj. Byłam z niego zadowolona ale ponownie go nie kupię podobnie jak innych kosmetyków tej marki. Dlaczego? Wyjaśnienie tu.

5. SYLVECO Tymiankowy żel do twarzy - kolejny dobry produkt polskiej firmy. Żel dobrze oczyszczał skórę, radził sobie również ze zmywaniem makijażu. Więcej o nim przeczytacie tutaj. Czy kupię ponownie? Tak. Zamierzam też wypróbować jego rumiankową wersję.

6. FITOKOSMETIK  Błękitna glinka wałdajska - uwielbiam tę glinkę i często robię z niej maseczki. Pisałam o niej tu. Czy kupię ponownie. Oczywiście, że tak.

7. LA SAPONARIA Mydło roślinne lipa i ślaz - o tym mydełku pisałam całkiem niedawno tutaj. Jest to dobre i delikatne mydło naturalne. Z pewnością kupię je ponownie.

Muszę przyznać, że jestem zadowolona z kwietniowych zużyć. Wykończenie siedmiu kosmetyków to, jak na moje możliwości, całkiem niezły wynik. Pamiętacie może, że miesiąc temu obiecałam, że w kwietniu nie kupię żadnych kosmetyków. Słowa dotrzymałam! W kwietniu nie wydałam na kosmetyki nawet złotówki. Zużywałam zapasy i testowałam (i nadal testuję) kosmetyki otrzymane w ramach współpracy. W maju skuszę się jednak na jakieś nowości, nie wiem tylko jeszcze jakie tzn. wiem jakiego rodzaju produkty chcę kupić, tylko jeszcze nie wybrałam marki. Jest ich przecież tak dużo do wypróbowania :)


  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...