Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PSZCZELA DOLINKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PSZCZELA DOLINKA. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 września 2017

PSZCZELA DOLINKA Miodowy Słodziak




      Miodowy słodziak od PSZCZELEJ DOLINKI to nic innego jak scrub do ciała. Bardzo lubię peelingi do ciała i do twarzy. I choć nadal uważam, że najlepszy peeling to czarne mydło Savon Noir i rękawica kessa, to nie gardzę też innymi scrubami. Cukrowymi, czasem solnymi. Tym razem mój wybór padł na Scrub do ciała Miodowy Słodziak. Poznałam już kilka mydełek od Pszczelej Dolinki i wszystkie bardzo mi się podobały, a najbardziej mydło miodowe o nazwie Sam Miód (recenzja). Miałam też masło do ciała tej marki (recenzja) i byłam z niego zadowolona. Skusiłam się więc na peeling.



Producent pisze, że Scrub do ciała jest mieszanką cukru trzcinowego, miodu, masła mango i oliwy z oliwek. Stosujemy go na mokrą, rozgrzaną skórę, pod prysznicem lub w wannie. Delikatnie masujemy ciało, tak, aby kryształki cukru nie podrażniły skóry. Po użyciu dokładnie spłukać ciało dość ciepłą wodą. Świetnie rozgrzewa, pobudza mikrokrążenie w skórze, masuje i usuwa zrogowaciały i martwy naskórek. Bardzo odżywczy, wygładza i zmiękcza skórę.


Skład peelingu jest krótki i naturalny. Oto on: cukier trzcinowy, miód, masło mango, oliwa z oliwek, olejek waniliowy.
W składzie widzimy masło mango polecane do pielęgnacji skóry suchej, zniszczonej, spalonej słońcem, a także skóry dojrzałej, podrażnionej i wrażliwej. Nawilża, uelastycznia i regeneruje skórę oraz ułatwia gojenie się niewielkich ran i podrażnień. Z kolei miód doskonale wpływa na kondycję skóry. Jest dobrze przyswajalny i łatwo się wchłania, nadaje się do pielęgnacji każdego typu skóry. Ma właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne. Oliwa z oliwek bogata w witaminę F chroni skórę przed nadmierną utratą wilgoci. Jest też bogatym źródłem antyoksydantów, których obecność zapewnia skórze młodość, witalność i ochronę.


Scrub otrzymujemy w płaskim, plastikowym słoiczku o pojemności 200 ml. Podoba mi się to, że zamawiając ten kosmetyk można sobie wybrać jego zapach. Do wyboru mamy zapachy: waniliowy, migdałowy, cynamonowy, daktylowy i imbirowy. Ja wybrałam waniliowy i nie żałuję. Peeling pachnie tak naturalnie jakbym wąchała domowe ciasto. Po prostu apetycznie.
Niestety, w użyciu scrub okazał się nieco uciążliwy, a to ze względu na swoją konsystencję. Jest gęsty i zbity. Trudno go rozprowadzić po skórze gdyż kruszy się i grudki wpadają do wanny. Próbowałam temu zaradzić dolewając do niego trochę oliwy ale nic to nie dało. Przypuszczam, że to ze względu na miód, który w oleju raczej się nie rozpuści. Woda mogłaby pomóc ale wtedy rozpuści się i cukier więc nie ma sensu jej dolewać. Zadowolona byłam natomiast z działania peelingu. Dobrze wygładza skórę pozostawiając ją miękką, pachnącą i delikatnie natłuszczoną. Gdyby nie jego konsystencja peeling byłby świetny. Jednak uciążliwość w stosowaniu trochę zniechęca i dlatego długo trwało zanim go wykończyłam. Raczej nie kupię go ponownie.


piątek, 7 kwietnia 2017

Projekt DENKO styczeń - marzec 2017



     Pierwszy kwartał roku 2017 zleciał nie wiadomo kiedy i przyszła pora na pokazanie co udało mi się zużyć i wykończyć w tym czasie. Pustych opakowań zebrało się tyle:



Jak zwykle zacznę od kosmetyków do twarzy




1. DIY  Serum z ekstraktem z jabłka i zielonej herbaty - serum zrobiłam z gotowego zestawu kupionego w sklepie EcoSpa. Było to całkiem niezłe serum. Zużyłam do twarzy pod krem, a ponieważ było dosyć rzadkie więc dodawałam też je do maseczek glinkowych.

2. Olej ze słodkich migdałów - używałam go do twarzy zamiast kremu na noc, dodawałam też do maseczek glinkowych. Kilka razy użyłam też do ciała. Bardzo lubię olej migdałowy i zużyłam już sporo takich butelek. Z pewnością ta nie jest ostatnia.

3. EcoSpa hydrolat z róży geraniowej ekologiczny - jest to hydrolat o silnym działaniu nawilżającym i zmiękczającym. Czasem używałam go w charakterze toniku ale głównie służył do rozrabiania maseczek glinkowych. Poza tym bardzo podobał mi się jego zapach. Z pewnością kupię go jeszcze niejeden raz.

4. MARTINA GEBHARDT Rose emulsja z różą do cery suchej i wrażliwej - emulsja, podobnie jak wszystkie kosmetyki z linii różanej tej marki, odznacza się pięknym, różanym zapachem. Jest bardzo dobrym kosmetykiem, idealna na wiosnę i lato. Pisałam o niej tu. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup.

5. EcoSpa Olej z pestek granatu zimnotłoczony - olej ten ma silne działanie antyoksydacyjne i dlatego często znajdujemy go w składzie kosmetyków odmładzających, regenerujących i przeciwzmarszczkowych. Olej jest bardzo gęsty, a więc używanie go solo raczej nie wchodzi w rachubę. Mieszałam go z innymi olejami (np. z migdałowym) i dodawałam do maseczek glinkowych. Z pewnością kupię następną buteleczkę.

6. LAVERA Puder sypki transparentny Trend Sensitiv - mój ulubiony puder. Zużyłam już kilka opakowań i nie zamierzam z niego rezygnować. Kolejne opakowanie już kupiłam i używam. Recenzję pudru znajdziecie tu.


Pielęgnacja włosów


7. ARGITAL  Szampon do włosów przetłuszczających się i przeciwłupieżowy - dobrze oczyszcza skórę i włosy ale dosyć mocno je plącze więc wskazane jest użycie odżywki. W sumie jest to dobry szampon, a więcej na jego temat przeczytacie tutaj. Zasługuje na ponowny zakup.

8. ARGITAL  Odżywka roślinna do każdego rodzaju włosów - moim zdaniem jest to całkiem dobra odżywka, moje włosy ją polubiły. Pisałam o niej tu . Czy kupię ją ponownie? Raczej tak.

9. EUBIONA  Odżywka do włosów z olejem z pestek winogron i ekstraktem z limonki - ta odżywka też sprawdziła się na moich włosach. Była bardzo przyjemna w użyciu i żałowałam kiedy się skończyła. Z pewnością kupię ją ponownie. Recenzję znajdziecie tutaj. 

10. EUBIONA  Szampon rewitalizujący do włosów przetłuszczających się - ten szampon też sobie chwaliłam. Był łagodny i jednocześnie skutecznie oczyszczał włosy i skórę. Warto kupić go ponownie. Więcej na jego temat przeczytacie tu.


Pielęgnacja ciała




11. BIOTURM  Żel do higieny intymnej - bardzo dobry produkt. Daje poczucie czystości i świeżości, a jednocześnie jest bardzo delikatny. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup. O tym żelu i innych kosmetykach do higieny intymnej marki Bioturm pisałam tu. 

12. WELEDA  Krem do rąk z olejem rokitnikowym - na tym kremie trochę się zawiodłam. Spodziewałam się po nim lepszego nawilżenia i odżywienia skóry rąk. Pewnie ten krem lepiej by się sprawdził u kogoś, kto nie ma za bardzo wysuszonej skóry rąk. Dla mnie, niestety, był trochę za słaby i raczej nie kupię go ponownie. Recenzja znajduje się tu.     

13. PSZCZELA DOLINKA  Nawilżające tutti frutti do ciała - bardzo przyjemne masełko do ciała. Jest tłuste i dobrze odżywia skórę. Więcej o tym kosmetyku przeczytacie tutaj. Prawdopodobnie kupię je ponownie.

14. SCHMIDT`S  Dezodorant z bergamotką i limonką - był to mój pierwszy dezodorant w kremie. Jest skuteczny, wydajny, o pięknym, świeżym zapachu i prostym, naturalnym składzie. Czegóż chcieć więcej? Recenzję można przeczytać tutaj. Czy kupię ponownie? Oczywiście, że tak.

15. DIY  Balsam do ciała rozgrzewająco-ujędrniający - ten kosmetyk nazwałabym raczej masłem niż balsamem. Jest odżywcze i tłuściutkie ale dosyć dobrze się wchłania. Robi się je bardzo łatwo, a szczegóły znajdziecie tu

Mydełka


16. 94b hand made trzy mydełka: Konopie, Orient i Glinka rhassoul marokańska - bardzo dobre mydła naturalne. Wszystkie trzy oceniam bardzo wysoko. Pisałam o nich tu. Z pewnośćią kupię je ponownie. Te i inne mydełka tej marki.

17. PSZCZELA DOLINKA  Mydło ręcznie robione Miód z lipą - miodowe mydełko z dodatkiem naparu z lipy. Bardzo lubię miodowe mydła i to też bardzo mi odpowiadało. Z pewnością kupię je ponownie. Inne mydełka tej marki też.

18. LAWENDOWA FARMA  Mydło ręcznie robione metodą na zimno Krzepka Pokrzywa - jak wskazuje na to nazwa jest to mydło pokrzywowe. Jest przeznaczone nie tylko do mycia ciała ale też do mycia włosów. Ja jednak używałam tego mydła tylko do ciała, do mycia włosów wolę używać szamponów. Mydełko bardzo dobrze się sprawdziło i zasługuje na ponowny zakup.

10. SZTUKA MYDŁA  Miodostan mydło miodowe - kolejne mydełko z miodem ale zupełnie inne niż to z Pszczelej Dolinki. Pod względem jakościowym jest to bardzo dobre mydło ale drażnił mnie kształt kostki. Kostka jest niska ale szeroka prawie kwadratowa. Ten kształt sprawia, że mydło źle układa się w dłoniach, jest po prostu niewygodne. Szkoda, bo jego jakość jest godna uwagi. Nie wiem jeszcze czy kupię ponownie.

To już wszystko co zdołałam wykończyć w ciągu pierwszego kwartału bieżącego roku. Może nie jest to dużo ale kosmetyki naturalne są bardzo wydajne i każdy z nich starcza na długo. Poza tym nie chodzi przecież o to, żeby zużyć jak najwięcej kosmetyków gdyż każda z nas zużywa tyle ile potrzebuje.     

wtorek, 14 marca 2017

PSZCZELA DOLINKA Nawilżające tutti frutti do ciała



     Poznałam już kilka mydełek z Pszczelej Dolinki i bardzo je polubiłam ale najbardziej spodobało mi się mydło miodowe o nazwie Sam miód . Skoro mydełka zdobyły moje uznanie to postanowiłam poznać inne produkty tej marki i kupiłam Nawilżające tutti frutti do ciała.


Producent tak pisze o kosmetyku"
"Balsam do pielęgnacji całego ciała, mieszanka odżywczych i nawilżających składników: masła shea, masła kakaowego, masła awokado, wosku pszczelego oraz olejów: abisyńskiego, arbuzowego, brzoskwiniowego i czereśniowego. Delikatny, silnie nawilżający, regenerujący i łagodzący. Wydajny - wystarczy bardzo niewielka ilość, aby rozprowadzić na większej powierzchni ciała. Bardzo łatwy w rozprowadzaniu, błyskawicznie topi się na skórze, nadaje jej wspaniałej gładkości i miękkości. Zapach naturalny, charakterystyczny dla składników.
Zalecam przechowywanie w chłodnym miejscu. Kosmetyk w temperaturze pokojowej jest miękki, maślano-kremowy, po wyjęciu z lodówki twardszy - w ciągu pół godziny odzyskuje miękką konsystencję.
Skład to 100% aktywnych, naturalnych składników, bez chemicznych emulgatorów, wody, wosków mineralnych, pochodnych ropy naftowej i stabilizatorów obecnych w drogeryjnych balsamach do ciała." 

 
W składzie balsamu rzeczywiście znajdziemy wartościowe masła i oleje roślinne. Olej z pestek arbuza zawiera dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych, dzięki którym pomaga utrzymać i przywrócić skórze elastyczność. Zawiera też karoten (prowitamina A), witaminy z grupy B, witaminę C i PP, a także potas, cynk i selen. Nadaje się do pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Olej z pestek czereśni jest olejem lekkim, szybko wchłaniającym się w skórę. Zawiera liczne składniki antyoksydacyjne jak witaminy E i A, flawonoidy oraz nienasycone kwasy tłuszczowe omega-6 i omega-9. Olej czereśniowy polecany jest do pielęgnacji skóry suchej, delikatnej i podrażnionej. Olej brzoskwiniowy jest również olejem lekkim i dobrze wchłania się w skórę. Zawiera cenne dla skóry niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe omega-6 i omega-9. Zmiękcza naskórek i nawilża skórę. Olej abisyński to kolejny lekki olej świetnie wchłaniający się w skórę i nie pozostawiający tłustej warstwy. Swoje wyjątkowe działanie pielęgnacyjne olej abisyński zawdzięcza dużej zawartości (ponad 50%) nienasyconego kwasu omega-9, a mianowicie kwasu erukowego o silnych właściwościach natłuszczających i nawilżających. Polecany jest do leczenia egzem, dla alergików i atopików, a także dla skóry dojrzałej. Masło awokado, podobnie jak olej awokado, bogate jest w odżywcze składniki: proteiny, aminokwasy, fitosterole, lecytynę i minerały. Bardzo dobrze pielęgnuje skórę suchą, łuszczącą się, popękaną. Nawilża i natłuszcza naskórek, a także wykazuje dużą zgodność z naturalnymi lipidami skóry. Masło kakaowe znane jest z działania natłuszczającego, nawilżającego, wygładzającego i ochraniającego. Polecane jest do skóry przesuszonej, zniszczonej, łuszczącej się i dojrzałej. Powszechnie znane masło shea zawiera allantoinę, prowitaminę A, witaminy F i E, nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe i woski. Działa na skórę pielęgnacyjnie, natłuszcza ją i nawilża pozostawiając gładką i miękką. I ostatni składnik czyli wosk pszczeli. Wosk pszczeli uelastycznia i zmiękcza skórę. Jest też dobrym emulgatorem dzięki czemu zawierające go kosmetyki łatwo rozprowadza się po skórze.

 
Tak jak pisze producent, tutti frutti w temperaturze pokojowej jest miękkie, a jego konsystencję rzeczywiście można nazwać maślano-kremową i dlatego uważam, że kosmetyk bardziej zasługuje na nazwę masła do ciała niż balsamu. Pod wpływem ciepła rąk topi się do postaci prawie płynnej i łatwo je wmasować w skórę. Tutti frutti jest bezzapachowe, a ściślej mówiąc nie jest perfumowane, nie zawiera żadnych substancji zapachowych. Ma tylko delikatny zapach swoich składników czyli taki lekko olejowy. Masełko dosyć dobrze się wchłania ale pozostawia na skórze cieniutką, tłustą warstwę. Nic dziwnego, w końcu w jego składzie, oprócz wosku pszczelego, są same tłuszcze. Z tą tłustą warstwą też nie ma wielkiego problemu gdyż wchłania się ona dosyć szybko, a skóra pozostaje miękka, gładka, dobrze nawilżona. W sumie jest to całkiem niezły kosmetyk i do tego z pięknym, naturalnym składem.


Nawilżające tutti frutti do ciała można kupić w sklepie producenta. Dostępne jest w dwóch pojemnościach: 100 i 200 ml. Ja miałam to mniejsze ale pewnie kiedyś kupię 200 ml. 
 

czwartek, 12 stycznia 2017

Moje kosmetyczne hity roku 2016




    
Styczeń w pełni, pora więc dokonać kosmetycznego podsumowania roku 2016. Pokażę kosmetyki, które w ubiegłym roku najbardziej przypadły mi do gustu i najlepiej zaspokoiły moje pielęgnacyjne potrzeby. Dla porządku podzieliłam je na kilka kategorii: pielęgnacja twarzy, pielęgnacja ciała, pielęgnacja włosów oraz mydła w kostkach. Zacznijmy od:



 Jak widać na zdjęciu w mojej ubiegłorocznej pielęgnacji twarzy niepodzielnie królowały kosmetyki nowozelandzkiej marki ANTIPODESKrem pod oczy z olejem z pestek kiwi rewelacyjnie nawilżał i odżywiał delikatną skórę pod oczami i na powiekach. O skórę twarzy wspaniale dbał  Lekki krem na dzień Rejoice. Jeszcze niedawno sera dosyć rzadko gościły w mojej kosmetyczce lecz  Serum bogate w przeciwutleniacze Worship sprawiło, że dziś nie wyobrażam sobie pielęgnacji mojej cery bez dobrego serum. Pielęgnacji kosmetykami Antipodes dopełniał  Delikatny, bogaty w przeciwutleniacze tonik Ananda. Bardzo lubiłam chwile gdy oczyszczoną twarz zraszała pachnąca mgiełka tego toniku. Był to niewątpliwie jeden z lepszych toników jakie kiedykolwiek miałam. Dodać muszę, że kosmetyki Antipodes są bardzo wydajne i dlatego długo trwałe ich zużywanie. Gdy skończyło się serum Worship zaczęłam rozglądać się za następnym. Tym razem mój wybór padł na  Antyoksydacyjne serum do twarzy włoskiej marki BIOFFICINA TOSCANA. Z tego kosmetyku też jestem zadowolona. Serum jest przyjemne w użyciu, nawilża, lekko napina i wygładza skórę. Stosuję je głównie na dzień.




Moja sucha skóra na ciele wymaga solidnego odżywienia, nawilżenia i natłuszczenia. Dlatego właśnie w jej pielęgnacji preferuję masła i oleje, rzadziej sięgam po balsamy. Spośród mazideł do ciała jakie miałam w ubiegłym roku najwyżej oceniam  Otulające masło do ciała marki PAT&RUB. Masełko świetnie odżywiało skórę, a jego dodatkowym plusem był piękny zapach wanilii, cytryny i karmelu.
W roku 2016 zaczęłam poznawać niemiecką markę BIOTURM. Zaczęłam oKremu do rąk nr 52. Krem potrafił skutecznie zadbać o przesuszoną skórę moich rąk, co sprawiło, że nabrałam ochoty na inne produkty tej marki. Skończyło się to zakupem  czterech kosmetyków do higieny intymnej. Były to: Żel do higieny intymnej nr 91 z bio-serwatką i bio-żurawiną, Pianka do higieny intymnej nr 90 z bio- serwatką i bio-żurawiną, Dezodorujący spray z bio-serwatką do pielęgnacji intymnej nr 29 i Maść do pielęgnacji intymnej nr 92 z bio-serwatką i bio-żurawiną. Kosmetyki te spisują się świetnie, a ich wysoka jakość sprawia, że zasługują na umieszczenie ich w zacnym towarzystwie kosmetycznych hitów. Ostatnim produktem w tej kategorii jest  SCHMIDT`S Dezodorant z bergamotką i limonką. Jest to mój pierwszy dezodorant w kremie na bazie sody oczyszczonej. Spotkałam się z opiniami, że tego rodzaju dezodoranty innych marek są lepsze. Jednak ja tych innych jeszcze nie poznałam i, póki co, dla mnie najlepszy jest właśnie ten. Przede wszystkim jest skuteczny oraz niesamowicie wydajny. Czegóż więcej chcieć od dezodorantu?



Kosmetyki włosowe reprezentują dwa szampony.  EUBIONA Szampon rewitalizujący do włosów przetłuszczających sięMaterNatura Szampon z czystkiem do włosów przetłuszczających się i skłonnych do łupieżu. Prawdę mówiąc miałam pewien problem z wyborem produktów z tej kategorii gdyż w ubiegłym roku nie trafił mi się żaden kosmetyk do włosów, który jakoś szczególnie by się wyróżniał na tle innych, a z tego co miałam chyba najlepsze były te dwa szampony. Każdy z nich dobrze oczyszczał skalp i włosy będąc jednocześnie tak delikatnym, że nie podrażniał skóry głowy. Zmywały też z włosów oleje. To są podstawowe cechy jakich wymagam od szamponów i one te warunki bardzo dobrze spełniały.


a

W roku 2016 poznałam sporo nieznanych mi wcześniej mydlanych marek. Były to mydła zarówno polskie jak i z innych krajów. Wszystkie były jakościowo dobre ale niekwestionowanymi gwiazdami pośród nich były dwie polskie marki: HAGI i Pszczela DolinkaHAGI Naturalne mydło z masłem tucuma o ciekawym, ziołowym i trochę orientalnym zapachu i intensywnym żółtym kolorze świetnie się spisało w myciu twarzy, ciała i w higienie intymnej. Najbardziej jednak zachwyciło mnie  Mydło naturalne miodowe Sam Miód  od Pszczelej Dolinki. Kostka zawiera 33-34% miodu spadziowego. To dużo i pewnie dlatego mydełko ma piękny miodowo-mydlany zapach otulający podczas całej kąpieli. Urzekła mnie ta nieregularna, półprzezroczysta kostka.

To już wszystkie moje hity minionego roku. W tajemnicy powiem Wam, że mam już jednego kandydata na ulubieńca bieżącego roku. Czy rzeczywiście nim zostanie? To się dopiero okaże. Jeszcze go testuję i jeszcze o nim nie pisałam.

      

sobota, 7 stycznia 2017

Projekt DENKO - od września do grudnia 2016



   Dzisiaj, po raz pierwszy, denko aż z czterech miesięcy. Zazwyczaj posty denkowe pisałam co dwa miesiące. Tym razem jednak miałam tak mało pustych opakowań, że postanowiłam poczekać jeszcze dwa miesiące. Teraz opakowań po zużytych kosmetykach jest tyle:


 
Wbrew pozorom tych opakowań wcale nie jest dużo, po prostu koszyczek wypełniony jest po brzegi. Zobaczmy, co w nim jest.

Pielęgnacja twarzy


   
1. DIY  tonik naturalny kadzidłowy - bardzo prosty w wykonaniu tonik. Zrobiony na bazie hydrolatu z kadzidłowca, który ma właściwości ujędrniające i przeciwzapalne. Tonik bardzo dobrze się spisał i z pewnością jeszcze kiedyś go zrobię. Pisałam o nim tu. 

2. SYLVECO  Arnikowe mleczko oczyszczające - mleczka używałam do etapowego oczyszczania twarzy. Dobrze oczyszcza skórę, ma przyjemny zapach. Nie podrażnia skóry ani oczu. Moim zdaniem zasługuje na ponowny zakup.

3. ANTIPODES Lekki krem na dzień Rejoice - bardzo dobry krem i niesamowicie wydajny. Dobrze nawilża i wygładza skórę. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Więcej o nim przeczytacie tu. Warto kupić go ponownie.

Pielęgnacja włosów



    
4. ANTHYLLIS Szampon do włosów przetłuszczających się - zadowolona byłam z tego szamponu. Przede wszystkim był delikatny w działaniu, co nie przeszkadzało mu dobrze oczyszczać włosy i skórę głowy. Recenzję tego szamponu znajdziecie tutaj.
Czy kupię ponownie? Myślę, że tak. 

5. PETAL FRESH ORGANICS  Odżywczo-antyseptyczny szampon Tea Tree - ten szampon już kiedyś miałam i ponownie do niego wróciłam co chyba jest najlepszą rekomendacją dla niego. Bardzo lubię ten szampon i pewnie jeszcze niejeden raz go kupię. Więcej na jego temat przeczytacie tu

6. LAVERA  Odżywka do włosów cienkich i delikatnych z bio-wyciągiem z kwiatów chmielu - tę odżywkę też kiedyś miałam i chętnie do niej wróciłam. Mimo iż odżywka przeznaczona jest do włosów normalnych, a moje są tłuste, to bardzo byłam z niej zadowolona. Recenzja znajduje się tutaj. Ten kosmetyk z całą pewnością zagości jeszcze w mojej łazience.

  Pielęgnacja ciała


 


7. BIOTURM  Krem do rąk nr 52 - Bioturm to marka kosmetyków, którą odkryłam w ubiegłym roku, a pierwszym produktem tej marki jaki poznałam był właśnie krem do rąk. Bardzo dobrze odżywiał przesuszoną skórę moich dłoni, pozostawiał ją miękką i gładką. Recenzja kremu jest tutaj.

8. VIANEK  Intensywnie odżywcze masło do ciała - jest to jedyny kosmetyk z linii Vianek jaki dotychczas poznałam. Muszę przyznać, że z początku to masełko mnie rozczarowało ale później, w miarę używania, zaczęło mi się coraz bardziej podobać. W końcu je doceniłam i już nie żałowałam, że je kupiłam. Więcej o tym kosmetyku przeczytacie tu. Moim zdaniem zasługuje na ponowny zakup.

9. DIY  Krem magnezowy - w tym bialym słoiczku bez żadnej etykiety znajdował się krem magnezowy mojej produkcji. Tego kremu używam już trzeci rok. Jak mi się kończy to natychmiast kręcę następną porcję. Jak zrobić taki kremik i dlaczego warto go używać przeczytacie tu  i tu.
Krem magnezowy można kupić gotowy np. w tym sklepie. Jest on jednak dosyć drogi i znacznie taniej wychodzi zrobiony samodzielnie.

Naturalne mydła w kostkach




10. HAGI  Naturalne mydło z masłem tucuma - kolejna polska marka mydeł naturalnych, którą poznałam w ubiegłym roku. Bardzo dobre mydełko. Każdy, kto lubi naturalne mydła w kostkach powinien zainteresować się produktami Hagi. Recenzja tego mydełka jest tu. Czy warto kupić je ponownie? Oczywiście, że tak.

11. ALEPIA  Mydło Aleppo 5% - mydła Aleppo darzę szczególnym sentymentem gdyż właśnie od nich zaczęła się moja przygoda z kosmetykami naturalnymi. W moich mydlanych zapasach zawsze znajduje się przynajmniej jedna kostka tego mydła i od czasu do czasu chętnie do niego wracam. O mydłach Aleppo pisałam już wiele razy np. tu.

12 i 13. PSZCZELA DOLINKA  Mydło ręcznie robione Sam Miód i Mydło ręcznie robione Brzoskwiniowe Mango - tę polską markę mydeł naturalnych też poznałam w ubiegłym roku. Te mydełka mnie zachwyciły, a szczególnie to o nazwie Sam Miód. Pisałam o nim tutaj. Czy kupię ponownie? Jasne, że tak. Przyznam się, że już kupiłam.

To już wszystko. Z pewnością nie jest tego zbyt dużo ale, po pierwsze, kosmetyki naturalne są przeważnie bardzo wydajne i każde zaczęte opakowanie wystarcza na długo. A po drugie, to po latach stosowania kosmetyków naturalnych (używam ich od 2009 roku) zauważyłam, że zużywam ich mniej niż kiedyś. Skóra na ciele, na twarzy jest w lepszym stanie i nie wymaga tak dużej ilości mazideł jak jeszcze kilka lat temu. To dobry objaw i jestem z niego zadowolona.   

czwartek, 29 września 2016

PSZCZELA DOLINKA ... czyli mydełko pełne miodu



    Bardzo lubię kosmetyki z miodem. Miewałam już różne ale miodowe mydło mam po raz pierwszy. Jest to Sam miód-mydło naturalne miodowe od PSZCZELEJ DOLINKI.



Miód od wieków używany jest do celów kosmetycznych i tak samo jest dzisiaj. Znajdziemy go w składach wielu szamponów, odżywek, żeli pod prysznic, maseł i balsamów do ciała, kremów do twarzy. Tę kosmetyczną popularność miód zawdzięcza składnikom mającym bardzo duży wpływ na kondycję skóry, a ze względu na różnorodność tych składników można go używać do pielęgnacji każdego jej typu. Jeśli zamierzacie bardziej szczegółowo zgłębić ten temat proponuję zajrzeć tu.



Producent tak pisze o mydle Sam miód:
"Bardzo proste mydło miodowe o zapachu miodu. Mydło naturalne, na bazie oleju palmowego i kokosowego, zawiera aż 33-34% miodu spadziowego: mydełko ma wagę około 150 gram, z tego 50 gram to miód spadziowy. Wzbogacone olejkiem z nasion słonecznika i olejkiem z kiełków pszenicy.(...) Najlepszy, zawierający najwięcej enzymów, jest miód nieprzetworzony - zawierają go w dużych ilościach mydła miodowe. Miód pochodzi z własnej pasieki, gwarantuję zatem jego naturalne pochodzenie i wysoką jakość."




Wielokrotnie zaglądałam na stronę Pszczelej Dolinki. Podobały mi się prezentowane tam mydełka ale najbardziej zainteresowała mnie kostka o nazwie Sam miód - mydło naturalne miodowe. Nic więc dziwnego, że gdy zdecydowałam się złożyć zamówienie w Pszczelej Dolince, to właśnie mydełko znalazło się w moim koszyku jako pierwsze, a gdy paczuszka z mydełkami do mnie dotarła, od razu wylądowało na łazienkowej mydelniczce.
Muszę powiedzieć, że bardzo wiele obiecywałam sobie po tym mydle i wiecie co? Nie zawiodłam się. Ta miodowa kosteczka po prostu mnie zachwyciła. Ale po kolei.
Jak już wyżej wspomniałam kostka jest dosyć duża i waży ok. 150 g. Jej kolor widoczny jest na zdjęciach. Jest taka półprzezroczysta przez co kojarzy się z mydłami glicerynowymi. Kształt ma nieregularny, powierzchnia też nie jest gładka lecz taka jakby pomarszczona. Lubię kostki o takich nieregularnych kształtach, od razu widać, że jest to mydło ręcznie robione.
Pierwsze, co mnie urzekło w tym mydle to jego zapach. Jest to wyraźny aromat miodu z taką mydlaną nutą. Z przyjemnością wąchałam to mydełko. Zapach nie znika wraz ze zmydlaniem kostki, jest obecny cały czas.




Sam miód pieni się dobrze, wytwarza delikatną, kremową pianę. Gdy pokryję tą pianą całe ciało czuję, że otula mnie też ten wspaniały, miodowy aromat. Kąpiel z tym mydełkiem to prawdziwa przyjemność. Myję nim całe ciało i twarz, używam też do higieny intymnej. Mydła naturalne w kostkach pozostawiają skórę po spłukaniu piany tępą, po żelach pod prysznic skóra jest śliska. Natomiast mydełko Sam miód daje efekt pośredni. Skóra nie jest tępa ale też nie jest tak bardzo śliska jak po żelu. Poza tym jest miękka i jedwabista w dotyku. Nie da się ukryć, że to mydło mnie urzekło. Wielka szkoda, że z kostki niewiele już zostało. Z całą pewnością jeszcze niejeden raz zagości w mojej łazience.




Skład mydła: palmitynian sodu, laurynian sodu, oleinian sodu, mirystynian sodu, gliceryna oraz dodatki wzbogacające: miód, olej z kiełków pszenicy, olej z nasion słonecznika.    
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...