Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kremy pod oczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kremy pod oczy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 listopada 2018

ABSOLUTE ORGANIC Serum liftingujące pod oczy


 
     Skóra wokół oczu jest bardzo cienka i delikatna, a więc podatna na podrażnienia. Łatwo też powstają na niej zmarszczki. Żeby temu zapobiec i utrzymać ją jak najdłużej w dobrym stanie należy zapewnić jej staranną pielęgnację. Dlatego już od dłuższego czasu dbam o to żeby w mojej łazience zawsze znajdował się kosmetyk do pielęgnacji tej skóry. Aktualnie używanym przeze mnie produktem jest Serum liftingujące pod oczy izraelskiej marki ABSOLUTE ORGANIC.



Producent tak opisuje kosmetyk:
Aktywne serum pod oczy przeciwdziałające starzeniu się skóry wokół oczu zawiera kompleks Easyliance, który jest w 100% naturalnym składnikiem dającym szybkie efekty - w szczególności na tzw. "kurzych łapkach" w okolicach oczu i policzków. Ponadto serum wzbogacone zostało o szałwię jako organiczne źródło roślinnych kwasów Omega 3 i Omega 6 oraz Nectapure, które stanowi mieszankę Buddleja Davidii (krzak motylowy) i Thymus Vulgaris (tymianek pospolity) znane na całym świecie jako ekstrakt z roślin pochodzących z Alp Szwajcarskich, starannie dobieranych ze względu na ich właściwości oddziałujące przeciw szkodliwemu efektowi zanieczyszczenia skóry i ochrony jej przed stresem tlenowym.



Estetyczna buteleczka z matowego szkła z dozownikiem zawiera 30 ml serum. To dużo jak na kosmetyk pod oczy. Opakowania tego typu kosmetyków mają często znacznie mniejszą pojemność np. 15 ml. Uzupełnieniem opakowania jest kartonik na którym znajdziemy skład kosmetyku i inne potrzebne informacje.
Serum ma konsystencję zbliżoną do żelowej i delikatny, ziołowy zapach. Jest niesamowicie wydajne. Na aplikację wokół oczu wystarczą dosłownie dwie małe kropelki. Skład serum jest taki:



Do zakupu tego serum skusił mnie właśnie skład. Podoba mi się mi się to, że nie ma w nim wody, a na pierwszym miejscu w składzie jest sok z aloesu. Są też inne wartościowe składniki jak ekstrakty ziołowe, olej Sacha Inchi, olej jojoba, oliwa z oliwek, a także kwas hialuronowy, skwalan i witamina E. Olej Sacha Inchi (zwany też Inca Inchi) zawiera dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych i antyoksydanty w postaci witamin A i E. Działa na skórę odmładzająco, przeciwzapalnie i regenerująco. Zalecany jest zwłaszcza do pielęgnacji skóry dojrzałej i przesuszonej. Spowalnia też proces powstawania zmarszczek.



Dwie małe kropelki serum nakładam pod oczy i delikatnie wklepuję je na skórę pod oczami i górną powiekę aż do łuku brwiowego. Serum szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej ani lepkiej warstwy. Jak najbardziej nadaje się pod makijaż. Na serum nie nakładam już kremu. Myślę, że delikatnej skóry pod oczami nie należy obciążać warstwami kosmetyków i poprzestaję na serum. Używam je codziennie rano ale dosyć często też wieczorem. Serum sprawia, że skóra jest dobrze nawilżona i delikatnie napięta. Kosmetyk, rzecz jasna, nie likwiduje zmarszczek ale sprawia, że są one mniej widoczne. Zresztą, nie wierzę, że jakikolwiek kosmetyk jest w stanie zlikwidować zmarszczki. Mnie działanie tego serum zadowala i uważam, że jest to bardzo dobry kosmetyk.

  
Cenię kosmetyki marki ABSOLUTE ORGANIC. Miałam już od nich masło do ciała (klik) i krem do rąk (klik). Były to bardzo dobre produkty. Jednak z przykrością stwierdzam, że kosmetyki Absolute Organic znikają z polskich sklepów internetowych. Niektóre sklepy mają tylko po 2-3 produkty tej marki, inne nie mają ich wcale. Mam nadzieję, że jest to sytuacja przejściowa i że te, naprawdę dobre, kosmetyki wrócą do polskich sklepów.       

sobota, 12 maja 2018

UOGA UOGA Krem pod oczy Green Refreshment



     Jakiś czas temu kosmetyki litewskiej marki UOGA UOGA były bardzo popularne w blogosferze. Pamiętam, że opinie o tych produktach były bardzo pozytywne, a więc skusiłam się na Krem pod oczy Green Refreshment tej marki.



Producent pisze, że jest to Naturalny krem nawilżający do skóry wokół oczu dla wszystkich, nawet do wrażliwej skóry. Chaber i ogórek nadaje świeżość i miękkość - o tym wszystkim twoja zmęczona skóra wokół oczu może marzyć!
Woda chabrowa jest używana aby zaspokoić skórę wokół oczu i zmniejszyć obrzęk. Ekstrakt z ogórka jest bogaty w kwas askorbinowy (witamina C), który ma właściwości łagodzące i pomaga rozjaśnić skórę wokół oczu. Olej z awokado jest jednym z najbardziej odżywczych olejów bogatych w witaminy A, B1, B2 i D, jak również lecytynę, sterole i inne aminokwasy.



15 ml kremu zamknięto w opakowaniu typu airless. Kremik ma lekką konsystencję i ładny, jasnożółty kolor. Jest bezzapachowy. Ma jeszcze jedną interesującą cechę, a mianowicie jest wręcz nieprzyzwoicie wydajny. Używam go już bardzo długo i jeszcze się nie skończył.
Krem aplikuję codziennie rano ale dosyć często też na noc. Niestety, nie zauważyłam zmniejszenia obrzęków pod oczami. Poranne obrzęki czasem są, czasem ich nie ma i to niezależnie od tego czy użyłam na noc tego kremu czy też nie. Widocznie mają one jakąś wewnętrzną przyczynę z którą zawarta w kremie woda chabrowa nie może sobie poradzić. Nie przeszkadza mi to jednak gdyż raczej nie oczekuję od kosmetyków jakiegoś spektakularnego działania. Całkowicie wystarcza mi to, że kremik jest delikatny, a jednocześnie solidnie nawilża skórę, odżywia ją i czyni gładziutką w dotyku. Bardzo szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej czy lepkiej warstwy. Spokojnie można stosować go pod makijaż. Jestem zadowolona z tego kosmetyku i pewnie będę do niego czasem wracać. 
Krem pod oczy Green Refreshment jest produktem certyfikowanym przez Soil Association, brytyjską niezależną organizację pozarządową.


Skład kremu (INCI): Centaurea Cyanus (cornflower) Flower Water*, Aqua (water), Persea Gratissima (avocado) Oil*, Prunus Amygdalus Dulcis (sweet almond) Oil*, Tocopherol (vitamin E), Helianthus Anuus (sunflower) Seed Oil, Cucumis Sativus (cucumber) Extract, Cetearyl Glucoside, Cetyl Alcohol, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid.
*- składniki pochodzące z upraw organicznych,
73,8% - składniki organiczne,
99,6% - składniki naturalne.  

sobota, 9 września 2017

ORIENTANA Maska - krem pod oczy z rozmarynu



    Kremy pod oczy są już stałym elementem pielęgnacji mojej twarzy. Czas nieubłaganie upływa, lat przybywa. Doszłam więc do wniosku, że trzeba delikatnej skórze pod oczami zapewnić bardziej staranną pielęgnację i teraz już zawsze na mojej półce w łazience znajduje się krem pod oczy. Obecnie jest to Maska - krem pod oczy z rozmarynu polskiej marki ORIENTANA.


 O kremie przeczytałam: 
Maska - krem z rozmarynu to bezpieczne połączenie odżywczej maseczki z kremem pod oczy na noc. Zawarty w nim kwas karnozowy i karnozol mają działanie antyoksydacyjne - chronią skórę przed wolnymi rodnikami oraz posiadają właściwości antybakteryjne, drenujące i przeciwzapalne. Dzięki swojej lekkiej konsystencji maska - krem przenika do najgłębszych warstw skóry i wygładza zmarszczki stymulując proces odnowy kolagenu. 
Maska - krem zawiera ekstrakty roślinne, które działają wygładzająco i odżywczo na skórę wokół oczu. Bazą maski jest ekstrakt z trzęsaka - to bogaty w chitynę i chitosany grzybek, który stymuluje skórę do odnowy i wygładza zmarszczki. Ekstrakt z rozmarynu likwiduje opuchlizny i worki pod oczami. Stosuj w nocy - wtedy skóra najlepiej pobiera substancje zawarte w kosmetykach. Już po kilku dniach stosowania twoja skóra wokół oczu stanie się jasna, promienna i wygładzona.


 Rozmaryn używany jest do celów kosmetycznych od wieków. Już starożytni Egipcjanie wiedzieli o jego właściwościach zmniejszających opuchliznę. Znajdujące się w tej roślinie olejki eteryczne i terpenoidy (kwas karnozowy, karnozol i inne) posiadają silne własności antybakteryjne, antygrzybicze i przeciwwirusowe. Działają też antyoksydacyjnie, ujędrniająco i przeciwzmarszczkowo. W składzie kremu znajduje się też trehaloza. Jest to substancja otrzymywana z alg morskich działająca jako antyutleniacz i utrzymująca długo rezerwy wodne w skórze. Ekstrakt z trzęsaka bogaty w chitynę i chitosany stymuluje skórę do odnowy i wygładza zmarszczki. Z kolei alantoina nawilża i regeneruje skórę.



Opakowanie kremu to wąska i dosyć długa tubka zawierająca 20 g kosmetyku. Wylot tubki ma kształt dziubka co ułatwia precyzyjne dozowanie niewielkich ilości kremu potrzebnych pod oczy.
Kosmetyk ten z wyglądu przypomina mleko, a jego konsystencję określiłabym jako kremowo-żelową. Jest to kosmetyk, który można określić jako dwa w jednym. Wskazuje na to jego nazwa "maska-krem". Producent zaleca stosować go na noc gdyż wtedy skóra najlepiej wchłania składniki i maska najefektywniej spełnia swoją rolę. Krem lekko rozprowadza się po skórze i szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy i dlatego stosuję go również na dzień. Tuż po aplikacji mam poczucie lekkiego chłodzenia, które szybko mija. Jest to kosmetyk w zasadzie bezzapachowy. Jeśli trochę kremu podstawię pod sam nos to wyczuwam bardzo lekki i przyjemny, ziołowy zapach, natomiast w trakcie nakładania go na skórę nie wyczuwam zapachu.
Po wieczornej aplikacji maski-kremu rano skóra wokół oczu jest dobrze nawilżona. I wiecie co? Ten krem rzeczywiście zmniejsza poranne, podoczne obrzęki, a bywa też, że rano w ogóle ich tzn. obrzęków nie ma. Było to dla mnie miłe zaskoczenie gdyż, prawdę mówiąc, nie dowierzałam, że takie efekty są możliwe. Poza tym krem jest delikatny, nie podrażnił mi oczu, nie uczulił.
Maska-krem pod oczy z rozmarynu jest produktem przeznaczonym do każdego rodzaju cery.

      
Skład: Aqua, Isoppropyl Myristate, Seaweed Trehalose (naturalny disacharyd z alg), Glycerin, Rosmarinus Officinalis Extract (ekstrakt z rozmarynu) Tremella Fuciformis Extarct (ekstrakt z trzęsaka), Allantoin, Disodium EDTA.

Skład kremu jest krótki i to mi się podoba. Zastrzeżenia mam tylko do konserwantu (Disodium EDTA). Wolałabym żeby producent użył bardziej naturalnej substancji konserwującej zwłaszcza w kosmetyku pod oczy. Jednak ogólnie jestem zadowolona z tego kremu. Podejrzewam, że Orientana zaprzestała jego produkcji gdyż nie ma go już w ofercie firmowego sklepu internetowego. W niektórych sklepach można go jeszcze dostać. Ja kupiłam tu. 

czwartek, 26 stycznia 2017

MARTINA GEBHARDT Rose fluid pod oczy z różą



     Kosmetyki pod oczy weszły już na stałe do pielęgnacji mojej twarzy. Ostatnim kosmetykiem tego rodzaju, o jakim pisałam był  Różany olejek-odżywka pod oczy marki Akamuti. Olejek jest bardzo wydajny i jeszcze się nie skończył ale używam go tylko na noc. W tej sytuacji trzeba było zaopatrzyć się w jakiś produkt na dzień. Wybrałam Rose Fluid pod oczy z różą MARTINY GEBHARDT. Kolejny różany kosmetyk.



O fluidzie przeczytałam: "Odżywcza, jedwabista emulsja pod oczy o intensywnie nawilżającym działaniu. Wyjątkowo łagodna receptura, bazująca na najszlachetniejszych olejach i wyciągach roślinnych, łagodzi wrażliwe partie skóry wokół oczu.
Regularnie stosowane, kosmetyki z różanej linii MARTINA GEBHARDT zapobiegają przedwczesnemu powstawaniu zmarszczek, wspierając naturalną regenerację skóry. Działają łagodząco, harmonizująco i przywracają skórze właściwy poziom nawilżenia."



Fluid zamknięto w buteleczce z grubego, białego szkła wyposażonej w pompkę typu airless, która zapewnia maksymalne wykorzystanie kosmetyku i długotrwałe zachowanie jego właściwości, a także pozwala na jego precyzyjne dozowanie. Butelka zawiera 30 ml fluidu, a to jest dużo jak na kosmetyk pod oczy.
Martina Gebhardt  produkuje kilka linii kosmetyków do pielęgnacji twarzy i ciała. Jedną z nich jest linia różana i, jak nietrudno się domyślić, fluid należy do tej właśnie linii. Ma on bardzo lekką konsystencję, delikatny, żółty kolor i piękny zapach. Jest to, oczywiście, zapach różany. Nie jest to jednak ostra, syntetyczna woń lecz delikatny aromat. Wąchając ten kosmetyk mam wrażenie, że wącham świeży kwiat róży.



A jakie jest działanie fluidu? Wspaniałe! Przede wszystkim bardzo dobrze i szybko się wchłania. Myślę, że jest to zasługa jego lekkiej konsystencji. Wspaniale nawilża i odżywia delikatną skórę wokół oczu pozostawiając ją miękką i wygładzoną. W składzie fluidu znajdziemy wiele wartościowych maseł, olejów, a także ekstraktów roślinnych uzyskiwanych zgodnie z zasadami spagiryki czyli starożytnego i całkowicie naturalnego sposobu ich wytwarzania opartego na trzech podstawowych procesach: fermentacji, destylacji i spalania. Być może właśnie dlatego kosmetyk ten odznacza się takim dobrym działaniem i jest tak przyjemny w użyciu. Może dlatego posiada tak piękny i naturalny różany zapach?


  
Skład: Aqua (Water), Prunus Amygdaluc Dulcis (Sweet Almond) Oil*, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter**, Theobroma Cacao (Cocoa) Seeg Butter*, Rosa Canina (Rose Hips) Fruit Oil**, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil**, Persea Gratissima (Avocado) Fruit Oil**, Rosa Damascena (Rose) Flower Extract*, Rosa Damascena (Rose) Flower Water*, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Tocopherol, Rosa Damascena (Rose) Flower Oil**, Santalum Album Oil**, Spagyrishe Essenz von Rosa Damascena (Rose) Flower*, Gold, Silver, Sulfur, Aroma**, Geraniol***, Eugenol***, Citronellol***.

* składniki pochodzące z upraw certyfikowanych przez Demeter
**składniki pochodzące z kontrolowanych upraw biologicznych
***komponenty naturalnych olejków eterycznych.
Fluid pod oczy z różą, podobnie jak wszystkie kosmetyki Martiny Gebhardt, posiada certyfikat Demeter.


niedziela, 18 września 2016

AKAMUTI Rose berry eye revitaliser



    Skóra pod oczami jest bardzo cienka, delikatna i wrażliwa. Nie chroni jej warstwa lipidowa, co sprawia, że jest wyjątkowo podatna na przesuszenie i podrażnienia. Nic więc dziwnego, że u większości kobiet zmarszczki pod oczami powstają w pierwszej kolejności. W tej sytuacji jedynym ratunkiem może być odpowiednia pielęgnacja skóry pod oczami, a właściwie to wokół oczu. Staram się więc żeby w mojej łazience zawsze był kosmetyk służący pielęgnacji tych wrażliwych okolic twarzy. Aktualnie takim produktem jest Rose berry eye revitaliser brytyjskiej marki AKAMUTI. Na swój użytek nazywam ten kosmetyk różanym olejkiem - odżywką pod oczy.


Nie jest to jednak jeden rodzaj oleju lecz kompozycja kilku różnych olejów: z dzikiej róży, z wiesiołka, z pestek malin i oleju jojoba. Olej z dzikiej róży uzyskuje się poprzez wytłaczanie na zimno pestek owoców tej rośliny. Olej ten jest bogatym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz karotenów potrzebnych do utrzymania zdrowej i nawilżonej skóry. Olej z wiesiołka dwuletniego zapobiega wysychaniu skóry poprzez kumulowanie się w jej głębszych warstwach. Opóźnia proces starzenia, wygładza drobne zmarszczki i łagodzi podrażnienia, a właściwie czynią to niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe (alfa-linolowy i gamma-linolenowy), których w oleju z wiesiołka jest bardzo dużo. Olej z pestek malin jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym i silnym antyoksydantem. Działa antyseptycznie i wpływa na poprawę bariery lipidowej naskórka przez co zwiększa nawilżenie i elastyczność skóry. Olej jojoba odznacza się wysoką zawartością witaminy E, której zawdzięcza właściwości regeneracyjne i antyoksydacyjne. Olej ten zawiera estry woskowe dzięki którym wchłania się aż do głębszych warstw naskórka chroniąc skórę przed nadmierną utratą wody. Oprócz tych czterech olejów w składzie kosmetyku znajdziemy też olejki eteryczne. Jednym z nich jest olejek eteryczny z róży damasceńskiej przydatny w pielęgnacji cery delikatnej, podrażnionej, suchej i dojrzałej, także tej ze zmarszczkami. Z kolei olejek eteryczny z rumianku rzymskiego znajduje zastosowanie w pielęgnacji cery delikatnej, suchej i skłonnej do podrażnień. I to już wszystkie składniki tego kosmetyku. Podoba mi się, że jest ich niewiele, lubię kosmetyki z krótkimi składami.


  12 ml olejku zamknięto w małej, szklanej buteleczce. Wydaje się, że 12 ml to niewiele ale w tym przypadku jest inaczej. Buteleczkę wyposażono w kulkę, która gwarantuje bardzo ekonomiczne zużycie kosmetyku. Używam go już dosyć długo i niewiele z tej buteleczki ubyło.



Różanego olejku-odżywki używam tylko na noc gdyż jest to kosmetyk tłusty. W końcu składa się z samych olejów i olejków. Warstwę odżywki nanoszę kulką pod oczy po czym delikatnie wklepuję ją w skórę pod oczami, a także w górne powieki aż do łuku brwiowego. Kosmetyk dosyć dobrze się wchłania i rano skóra wokół oczu jest widocznie nawilżona i odżywiona, gładka i delikatna. Nie potrafię powiedzieć czy zredukowane zostały drobne zmarszczki. Jeśli tak, to w bardzo małym stopniu. Mimo to jestem zadowolona z tego olejku. Dobrze pielęgnuje skórę, a w usuwanie zmarszczek przez kosmetyki i tak nie wierzę. Dosyć ciekawy jest zapach tego produktu. Nazwałabym go różano-olejowym. Miewałam już kosmetyki o ładniejszym różanym zapachu ale ten też nie jest zły.
Wspominałam, że używam olejku tylko na noc. Myślę jednak, że zimą będzie można stosować go też na dzień nakładając nieco cieńszą warstwę. Będzie pielęgnował skórę i jednocześnie chronił ją przed zimnem.
Różany olejek-odżywkę pod oczy kupiłam tutaj.



 

poniedziałek, 29 lutego 2016

ANTIPODES Krem pod oczy z olejem z pestek kiwi




      Kremy pod oczy nie są stałymi gośćmi w mojej kosmetyczce. Nie to, żeby nie zależało mi na pielęgnacji skóry wokół oczu. Oczywiście, że zależy. Po prostu tak jakoś się składa, że często pod oczy wystarcza mi krem stosowany do całej twarzy. Czasem jednak daję się skusić jakiemuś "podocznemu" kremowi. Tym razem takowy kosmetyk otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem Lavande, a jest to Krem pod oczy z olejem z pestek kiwi  nowozelandzkiej marki ANTIPODES.



ANTIPODES  to bardzo ciekawa marka stworzona przez Elizabeth Barbalich, pasjonatkę zdrowego, naturalnego stylu życia i naturalnych kosmetyków. Pani Barbalich troskliwie dba o naturalność i wysoką jakość swoich produktów. Składniki kosmetyków Antipodes muszą być w 100% naturalne, w 70-95% ekologiczne i certyfikowane. Wśród wielu powszechnie znanych i stosowanych substancji znajdziemy tu również składniki dla nas egzotyczne pochodzące z Nowej Zelandii np. miód manuka, olej z kwiatów manukaolej z pestek kiwi, ekstrakt z liści czarnej paproci mamaku, ekstrakt z jagód acai, ekstrakt z kwiatów kowhai i inne.






"Sztandarowym", rzec można, składnikiem Kremu pod oczy Antipodes jest olej z pestek kiwi (Actinidia Chinensis (kiwifruit seed) Oil) mimo, iż nie znajduje się na początku składu. Olej ten jest bardzo bogaty w niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT), a zwłaszcza w kwas alfa-linolenowy (Omega-3). Zawiera też dużo witaminy E oraz polifenoli. Są to substancje o silnym działaniu antyoksydacyjnym. Olej ten działa też nawilżająco oraz poprawia elastyczność i gładkość skóry. Bardzo dobrze sprawdza się w pielęgnacji cery dojrzałej, suchej, podrażnionej i łuszczącej się. Olej z nasion marchwi (Daucus Carota Sativa (carrot) Oil) to kolejny składnik kremu. Powstaje w procesie tłoczenia na zimno nasion dzikiej marchwi. Jest bogaty w beta-karoten, kwasy tłuszczowe i witaminy A,B,E,F. Nawilża, odmładza i regeneruje skórę. Zalecany jest do cery dojrzałej i przesuszonej. Olej z ogórecznika lekarskiego (Borago Officinalis (borage) Oil) zawiera kwasy tłuszczowe, flawonoidy, garbniki, kwasy organiczne (askorbinowy, jabłkowy, cytrynowy), krzemionkę, magnez, potas. Nawilża, odżywia i regeneruje skórę. Jest zalecany do pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej, łuszczącej się. I w końcu, będący najwyżej w składzie, olej z awokado (Persea Gratissima (Avocado) Oil). Zawiera kwasy tłuszczowe, lecytynę, sole mineralne, skwalen, fitosterole i witaminy: A,B,D,E,H,K,PP. Bardzo dobrze przenika w głąb skóry wygładzając ją i uelastyczniając. Działa też bakteriobójczo i regenerująco.


 
Oprócz tych czterech wspaniałych olejów, w kremie znajdziemy też glicerynę będącą świetnym nawilżaczem, glukonolakton o działaniu antyoksydacyjnym, nawilżającym i regenerującym, a także witaminę E znaną ze swych właściwości antyoksydacyjnych.

Krem pod oczy z olejem z pestek kiwi otrzymujemy w słoiczku z ciemnego szkła z plastikową zakrętką i dodatkowo ukrytym w kartoniku z charakterystyczną dla marki szatą graficzną. Słoiczek zawiera 30 ml kosmetyku. To dużo jak na krem pod oczy, a skoro jest go dużo, to go sobie nie żałuję i aplikuję rano i wieczorem pod oczy i na powieki. Jest bardzo wydajny. Używam go już ponad miesiąc i ze słoiczka niewiele ubyło.
Ma bardzo przyjemną konsystencję, powiedziałabym, że taką śmietankową i apetyczny kolor kojarzący mi się z jasnym bananem. Jest to kosmetyk bezzapachowy. Wyczuwa się bardzo lekki zapach składników ale nie jest perfumowany. Bardzo dobrze się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Świetnie nawilża i natłuszcza skórę i delikatnie ją wygładza. Bardzo polubiłam ten kosmetyk, jego stosowanie jest przyjemnością. Jeden z lepszych kremów pod oczy jakie miałam, o ile nie najlepszy.




Skład: Aqua (water), Persea Gratissima (avocado) Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol (coconut derived), Cetearyl Wheat Straw Glycosides, Stearic Acid (vegetable), Glyceryl Stearate, Tocopherol (Vitamin E), Daucus Carota Sativa (carrot seed) Oil, Actinidia Chinensis (kiwifruit seed) Oil, Borago Officinalis (borage) Oil, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Calcium Gluconate, Vitis Vinifera (Vinanza Grape seed) extract.

niedziela, 23 listopada 2014

Moja aktualna pielęgnacja twarzy




          Nigdy jeszcze nie pisałam tego rodzaju postu ale widywałam takie na innych blogach i chętnie je czytałam. Dlatego postanowiłam też napisać taki post pokazując jednocześnie kosmetyki jakich aktualnie używam.

Wiadomo, że w pielęgnacji cery bardzo ważne jest jej oczyszczanie. Do codziennego oczyszczania używam takich kosmetyków:


 
Jak widać na zdjęciu moje oczyszczanie twarzy nie wymaga wielu kosmetyków. Do mycia używam naturalnych mydeł w kostce. Na zdjęciu mydełko Aleppo zawierające 20% oleju laurowego. Po umyciu twarzy mydłem przecieram ją lub spryskuję tonikiem. Do niedawna uważałam, że najlepszym tonikiem jakiego używałam jest Tonik Aloe Vera do cery wrażliwej Santaverde (klik) ale wygląda na to, że przebił go chorwacki Tonik z Komórkami Macierzystymi Róży Alpejskiej marki Nikel (klik). Z przyjemnością używam tego toniku ale, niestety, wkrótce się skończy. Napis na granatowej butelce widocznej na zdjęciu sugeruje, iż zawiera ona hydrolat z kwiatów pomarańczy. Kiedyś faktycznie zawierała ten hydrolat, a obecnie znajduje się w niej samorobiony tonik z czerwoną koniczyną. Używam go na przemian z tonikiem Nikel.

Po oczyszczeniu twarzy aplikuję na nią kosmetyki pielęgnacyjne.


 
Pod oczy stosuję krem organiczny krem Skin Blossom (klik), a na twarz aplikuję Organiczny odżywczy krem Skin Blossom (klik) lub Krem Przeciwzmarszczkowy Bio Logical (klik). Są to kremy lekkie. Jesienią i zimą stosuje przeważnie kremy bardziej treściwe. Jednak te dwa kremy zostały mi po lecie i nie chcę zaczętych kremów trzymać aż do wiosny. W tej sytuacji sama czynię je bardziej treściwymi dodając do nich po kilka kropli któregoś z tych olejów:




Na noc aplikuję na twarz jeden z tych olejów zamiast kremu lub Krem Ultraodżywczy Cicabaume marki Italchile (klik) z dodatkiem Żelu Regenerującego Aloe Vera marki Santaverde (klik).
Codzienne oczyszczanie cery mydłem i tonikiem nie jest wystarczające i od czasu do czasu trzeba zafundować jej bardziej dogłębne oczyszczanie. W tej roli niezastąpione są peelingi.




Peelingi do twarzy stosuję przeważnie raz w tygodniu, czasem dwa razy. Aktualnie mam do dyspozycji gotowy Delikatny peeling do twarzy marki Italchile (klik). Ma on postać kremu zawierającego maleńkie drobinki ziaren ryżu. Peeling dobrze oczyszcza skórę. Peeling - maska z kawą Wake Up marki Wild Earth (klik) ma postać proszku, który należy zmieszać z wodą lub olejem (lub z jednym i drugim). Pełni on rolę peelingu i maski. Ten produkt również dobrze oczyszcza skórę. Trzecim używanym przeze mnie peelingiem jest czarne mydło Savon Noir i rękawica Kessa. Nakładam Savon Noir na twarz i pozostawiam je na kilka minut, a potem bardzo delikatnie masuję skórę kessą. Moim zdaniem ten rodzaj peelingu jest najbardziej skuteczny. Wspaniale rozprawia się z zamkniętymi zaskórnikami występującymi na nosie w postaci małych, czarnych kropek.

Po dogłębnym oczyszczeniu cery za pomocą peelingu należy jej się porządne odżywienie co zapewniają dobrze dobrane do rodzaju cery maseczki.




W mojej pielęgnacji zdecydowanie królują maseczki glinkowe. Mam na myśli te, które robię ze sproszkowanych glinek. Obecnie mam tylko dwie glinki: marokańską rhassoul i błękitną glinkę kambryjską. Mieszam je z wodą lub hydrolatem i dodaję trochę któregoś z moich olejów. Od czasu do czasu do takiej maseczki dodaję spirulinę, która też ma świetne działanie na skórę. Na zdjęciu widnieje też maseczka różana marki Hesh. Użyłam jej dopiero jeden raz i jeszcze nie wyrobiłam sobie opinii na jej temat. 

Zawsze wydawało mi się, że moja pielęgnacja twarzy jest raczej skromna, taka mało rozbudowana. Jednak gdy na potrzeby tego postu powyciągałam swoje wszystkie "twarzowe" kosmetyki i zrobiłam im fotkę grupową, to okazało się, że jest ich tyle:


   
 Jak sądzicie? Czy taka ilość kosmetyków do pielęgnacji twarzy to przesada? Można to jeszcze uznać za coś w rodzaju normy?
  

wtorek, 4 listopada 2014

SKIN BLOSSOM Organiczny krem pod oczy




            Kosmetyki angielskiej marki SKIN BLOSSOM od dawna gościły na mojej liście zakupowej, a to za sprawą pozytywnych recenzji tych produktów jakie czytywałam na kosmetycznych blogach. Nie doczekały się jeszcze zakupu ale od Drogerii Naturalnej ECOBELLE  dostałam do przetestowania dwa produkty tej marki. Jednym z nich jest Organiczny krem pod oczy.



    
             
Producent tak opisuje swój kosmetyk: "Organiczny krem pod oczy Skin Blossom. Regenerujący oraz odświeżający krem pod oczy skutecznie nawilża i odmładza skórę wokół oczu. Specjalna mieszanka wyciągu z zielonej herbaty i świetlika spełnia rolę przeciwutleniaczy. Dzięki łagodnej formule krem pod oczy jest przeznaczony do wszystkich rodzajów skóry. 85% receptury kremu pod oczy stanowią składniki organiczne."

Skład kremu: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin*, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, Cetearyl Glucoside, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Prunus Amygdalus Dulcis (Almond) Oil*, Polygonum Fagopyrum (Buckwheat) Seed Extract, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice Powder*, Tocopherol (Vitamin E), Sodium Benzoate, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract*. Euphrasia Officinalis (Eyebright) Extract*, Xanthan Gum, Potassium Sorbate, Citric Acid.

składniki pochodzące z upraw organicznych. 




15 ml kremu zamknięto w plastikowej buteleczce typu air-less, co umożliwia jego precyzyjne i higieniczne dozowanie. Kremik jest śnieżnobiały, a jego konsystencja lekka i delikatna. Zapachu prawie nie wyczuwam, jeśli już, to jest to zapach neutralny. Krem, po prostu, nie jest kosmetykiem perfumowanym. I bardzo dobrze. Olejki eteryczne i inne substancje zapachowe mogą podrażniać spojówki więc lepiej żeby krem pod oczy ich nie zawierał.
Bardzo ważnymi składnikami kremu są ekstrakty z zielonej herbaty i ze świetlika będące głównym źródłem antyoksydantów w tym kremie. W składzie znajdziemy jednak jeszcze jeden bardzo ciekawy składnik, a mianowicie ekstrakt z ziaren gryki (Polygonum Fagopyrum Seed Extract). Tak, tak, z tej samej gryki, z której mamy popularną kaszę gryczaną. Ekstrakt z gryki coraz częściej wykorzystywany jest w kosmetyce ze względu na dużą zawartość rutyny. Rutyna to organiczny związek chemiczny zaliczany do flawonoidów. Ma on właściwości antyoksydacyjne oraz uszczelniające naczynia krwionośne, co pomaga zwalczać sińce pod oczami. 




Organiczny krem pod oczy SKIN BLOSSOM może być używany na dzień i na noc. Ja stosuję go codziennie rano i dosyć często wieczorem. Krem bardzo dobrze się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, a więc może być stosowany pod makijaż. Dobrze nawilża i odżywia delikatną skórę wokół oczu. Czy zmniejszył cienie pod oczami? Mam wrażenie, że w pewnym stopniu tak. Oczywiście te cienie nadal istnieją ale chyba są trochę jaśniejsze, a przez to mniej widoczne. Nie oczekiwałam, że krem, ten czy jakikolwiek inny, zlikwiduje całkowicie cienie pod oczami. Nie bardzo wierzę, że jest to możliwe. Efekt jaki osiągnęłam dzięki temu kremowi całkowicie mnie zadowala. Zresztą, producent, opisując krem, nie obiecuje likwidacji ani nawet rozjaśnienia cieni. Moim zdaniem jest to dobry kosmetyk jak najbardziej zasługujący na uwagę.




Organiczny krem pod oczy SKIN BLOSSOM posiada certyfikat Soil Association i jest zarejestrowany przez Vegan Society. Jego niewątpliwą zaletą jest też niewygórowana cena. Kosmetyk można kupić w Drogerii Naturalnej ECOBELLE  w cenie 27 zł.


  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...