Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SANTAVERDE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SANTAVERDE. Pokaż wszystkie posty
środa, 1 lipca 2015
Denko majowe i czerwcowe 2015
Minęły kolejne dwa miesiące i przyszła pora żeby pokazać co udało mi się zużyć i wykończyć w tym czasie. Uzbierało się tego tyle:
Kosmetyki włosowe
1. KHADI Naturalna henna do włosów - już od kilku lat używam henny do farbowania włosów. Ciągle tej samej: Khadi jasny brąz. Bardzo ją lubię i nie zamierzam z niej rezygnować. Nowe opakowanie henny już stoi w szafce, a jak się skończy, to będą następne.
2. l`ORIENT Hair mud mask - maska do włosów pochodząca z Mydlarni u Franciszka. Dobrze sprawdziła się na moich włosach. Tej maski nie ma już w ofercie mydlarni ale i tak ponownie bym jej nie kupiła ze względu na niezbyt naturalny skład. O tym kosmetyku pisałam tutaj.
3. SYLVECO Odbudowujący szampon pszeniczno - owsiany - moje włosy polubiły ten szampon i nie tylko włosy. Skalp też. Szampon jest tak delikatny, że nie drażni mojego wrażliwego skalpu. Więcej o tym szamponie przeczytacie tu. Czy kupię ponownie? Z pewnością tak.
Pielęgnacja twarzy
4. SANTAVERDE Eliksir piękna extra rich - kompozycja kilku wartościowych olejów i olejków eterycznych. Wspaniały kosmetyk. Używałam go zamiast kremu na noc, dodawałam do maseczek glinkowych. Jest bardzo wydajny. Recenzję znajdziecie tutaj. Zasługuje na ponowny zakup.
5. ABELLIE Organiczny krem witalizujący - treściwy, odżywczy krem z miodem, woskiem pszczelim, mleczkiem pszczelim i pyłkiem. Pisałam o nim tu. Bardzo dobry krem i chętnie bym go kupiła ponownie ale, niestety, nie ma go już w sklepach z kosmetykami naturalnymi.
Pielęgnacja ciała
6. LAVERA Regeneracyjny krem do rąk z bio-żurawiną i bio-olejem arganowym - łatwo rozprowadza się po skórze rąk i nie pozostawia tłustej warstwy. Dobrze nawilża skórę i pozostawia ją miękką i delikatną. Recenzja tutaj. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup.
7. ABSOLUTE ORGANIC Odżywcze masło do ciała - zgodnie z nazwą masło jest rzeczywiście odżywcze. Bogate w oleje i ekstrakty z ziół dziko rosnących w Alpach Szwajcarskich doskonale odżywia i nawilża suchą skórę, nie pozostawiając przy tym tłustej warstwy. Jeśli chcecie przeczytać więcej o tym kosmetyku, zajrzyjcie, proszę, tu. Masełko zasługuje na ponowny zakup.
8. DIY Pokrzywowy peeling do ciała - bardzo prosty w wykonaniu. Dobrze oczyszcza skórę z martwych komórek. Pozostawia na skórze delikatną, tłustą warstewkę, co sprawia, że nie trzeba już używać balsamu. O tym peelingu pisałam tutaj. Z pewnością zrobię go po raz kolejny.
Mydełka
9. LAWENDOWA FARMA Mydło naturalne Czerwona Koniczyna - jest to już kolejna zużyta przeze mnie kostka Czerwonej Koniczyny. Bardzo polubiłam to mydełko i jego kremową pianę. Więcej przeczytacie o nim tu. Czy kupię je ponownie? Oczywiście, że tak i to niejeden raz.
10. SAVON DU MIDI Prowansalskie mydlo z masłem karite AGRUMES/pomarańcza i grapefruit - bardzo dobre mydło naturalne. Dobrze się pieni, delikatnie pachnie i dobrze oczyszcza skórę. Nie pisałam jego recenzji gdyż jest ono bardzo podobne do tego mydełka. Różni się od niego tylko zapachem. Mydła tej marki na pewno jeszcze niejeden raz zagoszczą w mojej łazience.
11. LASS NATURALS Mydełko z drzewem agarowym OUD - kolejne dobre mydło o prostym, naturalnym składzie. Kupiłam je głównie ze względu na piękny, orientalny zapach. Bardzo polubiłam zapachy z dodatkiem drzewa agarowego oud. Polecam wszystkim osobom lubiącym orientalne wonie. Recenzję mydełka znajdziecie tutaj. Czy kupię je ponownie? Oczywiście, że tak. Będę też chciała wypróbować inne mydełka tej marki.
12. MYDLARNIA "POWRÓT DO NATURY" 100% naturalne mydło z woskiem pszczelim - wiecie jakim uwielbieniem darzę mydła naturalne. Tym bardziej jest mi przykro wypowiadać się negatywnie o takim mydełku. Jest to jedno z mydeł, które kupiłam na poczcie. Pisałam o nich tutaj. Mydło z woskiem pszczelim, niestety, nie spisało się zupełnie. Za minus uważam zawartość łoju wołowego (Sodium Tallowate) w jego składzie ale to jeszcze nie wszystkie jego wady. Gdy zaczęłam je używać była to normalna, mydlana kostka. Jednak wraz z jej zmydlaniem kostka robiła się coraz bardziej chropowata i drapiąca. Z opisu na opakowaniu mydła nie wynikało, że jest to mydło peelingujące. Miewałam już mydła peelingujące i były one zupełnie inne. Gdy mydło zużyłam mniej więcej do połowy, było już tak drapiące i nieprzyjemne, że po prostu wyrzuciłam tę niezużytą połówkę kostki. Pierwszy raz zdarzyło mi się wyrzucić mydło i mam nadzieję, że ostatni. Nie muszę chyba dodawać, że więcej mydeł tej marki nie kupię.
I to już wszystko, co udało mi się zużyć lub wykończyć w maju i czerwcu. Moje kosmetyczne zapasy są już na normalnym poziomie. Jakiś jeden szampon w zapasie, jakiś balsam czy krem. Tylko mydełek jest więcej ale znacznie mniej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Myślę, że uporałam się już z ciągotkami do robienia nadmiernych zakupów kosmetycznych. Sytuacja opanowana :)
wtorek, 6 stycznia 2015
Moje kosmetyczne odkrycia i rozczarowania roku 2014
Czytałam tego rodzaju posty na innych blogach i wydawało mi się, że nie potrafię wybrać spośród kosmetyków poznanych w 2014 roku tych, które mnie zachwyciły i tych, które mnie rozczarowały. Jednak gdy się nad tym zastanowiłam i przejrzałam swoje ubiegłoroczne recenzje, to okazało się, że wybór wcale nie jest taki trudny jak sądziłam. Wybrałam dwanaście produktów, które mogę określić mianem moich kosmetycznych hitów roku 2014. Oto one:
Mydła:
- Cosmetic Garden - jedne z lepszych mydeł naturalnych jakie do tej pory poznałam,
- Mydło Royal Arabian Night 7 olejów - dobre naturalne mydło o pięknym, orientalnym zapachu,
- Aubrey Natural Spa Sea Wonders Bogate kremowe mydlo do mycia ciała - ciekawe i bardzo delikatne mydełko z algami morskimi.
- Santaverde Tonik do cery wrażliwej,
- Santaverde Aloe vera krem medium,
- Santaverde Eliksir piękna extra rich,
- Santaverde Aloe Vera żel regenerujący - wszystkie te kosmetyki Santaverde zachwyciły mnie maksymalnie. Są po prostu wspaniałe.
- Nikel Tonik z komórkami macierzystymi róży alpejskiej - tonik ten, wraz z tonikiem Santaverde, są najlepszymi tego rodzaju kosmetykami jakie dotychczas poznałam,
- Olej abisyński - świetny olej do pielęgnacji twarzy. Ma ten ogromny plus, że dobrze się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej warstwy,
- Paese Serum potrójny kwas hialuronowy 1,5% - dopiero w 2014 roku poznałam ten kwas i cały czas się nim zachwycam. Dodaję go do kremów, olejów i maseczek. Świetny nawilżacz.
- Lavera Puder sypki transparentny Trend Sensitiv - najlepszy sypki puder ze wszystkich jakie miałam.
- Zechsal Balsam magnezowy na bazie masła karite - świetny jako balsam, a jednocześnie uzupełniający niedobory magnezu w organizmie.
Jak widać nie ma wśród moich kosmetycznych hitów żadnego kosmetyku do włosów. Znalazły się natomiast takie, które mnie rozczarowały ale tylko dwa:
- Bentley Organic Odżywka do wszystkich rodzajów włosów - na moich włosach nie sprawdziła się kompletnie,
- Anne Marie Borlind Maska do włosów Intensiv-Seide - w moim odczuciu całkiem przeciętny kosmetyk. Biorąc pod uwagę jego dosyć wysoką cenę, spodziewałam się czegoś lepszego.
Tylko te dwa kosmetyki zdecydowanie mnie rozczarowały. To niewiele jak na cały rok. W obecnym, 2015 roku, zapewne poznam wiele nowych kosmetyków i jedne mnie zachwycą, inne rozczarują. Nowy rok mamy zaledwie od kilku dni, a już mam jeden kosmetyk zapowiadający się na hit. Nie można jednak przesądzać po kilku dniach używania. Zobaczę jakie będę miała zdanie po zużyciu całego opakowania. Przed nami cały 2015 rok, a więc mnóstwo czasu na poszukiwania kolejnych kosmetycznych hitów. Oby ich było jak najwięcej.
czwartek, 1 stycznia 2015
Ostatnie denko roku 2014 - listopad i grudzień
Rok 2014 mamy już za sobą ale chciałabym jeszcze pokazać denko za listopad i grudzień. Tym razem udało mi się wykończyć 12 kosmetyków. Oto one:
1. ORGANIC HEAVEN Szampon z odżywką - w rzeczywistości jest to sam szampon bez odżywki. Produkt całkiem niezły, recenzję znajdziecie tutaj. Czy kupię ponownie? Tak, jeśli jeszcze kiedyś natknę się na niego w sklepie.
2. ANNE MARIE BORLIND Maska do włosów Intensiv-Seide - całkiem przeciętna odżywka, spodziewałam się po niej więcej. Pisałam o niej tutaj. Gdy maski nie dało się już wyciskać z tuby, rozcięłam ją i resztę kosmetyku przełożyłam do słoiczka. Byłam zaskoczona jak dużo maski było jeszcze w tubie, wystarczyło mi na półtora tygodnia codziennego używania. Czy kupię ponownie? Zdecydowanie nie.
3. ABELLIE Organiczny szampon przeciwłupieżowy z propolisem i aloesem - bardzo przyjemny szampon chociaż ma też pewne minusy. Więcej na jego temat możecie przeczytać tu. Czy kupię ponownie? Chciałabym ale nie wiem czy będzie to możliwe gdyż nie widuję już tego szamponu w sklepach.
4. PROVIDA ORGANICS Krem do rąk z avocado - bardzo dobry, odżywczy krem do rąk. Idealny na zimę. Dodatkowym plusem tego kremu jest jego dobra wydajność. Recenzję znajdziecie tu. Zasługuje na ponowny zakup.
5. SANTAVERDE Aloe Vera żel regenerujący - świetny kosmetyk nawilżający. Używałam go jako serum pod krem lub dodawałam do kremu albo oleju. Pisałam o nim tutaj. Warto kupić go ponownie, szkoda tylko, że nie jest tańszy.
6. FITOKOSMETIK Glinka błękitna kambryjska - z glinki tej robiłam maseczki do twarzy. Z efektów byłam bardzo zadowolona. Nie pisałam o tej glince gdyż, moim zdaniem, jej działanie do złudzenia przypomina działanie glinki wałdajskiej (klik). Czy kupię ponownie? Oczywiście, że tak.
7. AUBREY ORGANICS Natural Spa Sea Wonders Bogate kremowe mydło do mycia ciała - to mydło kusiło mnie od dawna i w końcu je kupiłam. Polubiłam je od pierwszego użycia. Dobrze oczyszcza skórę, a jednocześnie jest bardzo delikatne. Więcej o nim przeczytacie tutaj. Czy kupię je ponownie? Tak. Z reguły używam mydeł naturalnych w kostkach ale raz na jakiś czas przyda się taka odmiana.
8. AA Sensitive Nature Spa Masło do ciała ujędrniające mango - dobry krem do ciała i bardzo przyjemny w użyciu. Bez problemu zaspokajał potrzeby mojej suchej skóry. Natomiast niezrozumiała dla mnie jest polityka producenta polegająca na utrudnieniu dostępu do daty ważności kosmetyku. Nie rozumiem też strategii marketingowej polegającej na tym, że dno słoiczka jest tak grube, że wydaje się iż tego kremu jest dwa razy więcej niż jest w rzeczywistości. Odkryłam to dopiero wówczas gdy kosmetyk dobijał do dna. Nie wątpię w to, że pojemnik zawiera deklarowane 200 ml kremu. Jednak na oko trudno jest ocenić ile miejsca zajmuje to 200 ml i kupując krem większość klientek pomyśli, że jest to taki duży słój kosmetyku. W rzeczywistości słoik dla 200 ml mógłby być prawie o połowę niższy. Recenzję tego masła znajdziecie tutaj. Czy kupię ponownie? Tak, jeśli trafi się znów w promocyjnej cenie.
9. OL`VITA Olej arganowy zimno tłoczony - zużyłam już sporo butelek oleju arganowego różnych producentów. Olej ten polubiły moje włosy i skóra. Z całą pewnością kupię następną butelkę, a potem jeszcze jedną i jeszcze jedną...
10. VALENTINA SAVON Mydlo kastylijskie herbaciane - naturalne mydło ręcznie robione. Ze względu na dosyć dużą zawartość ziaren maku ma właściwości peelingujące. Swój intensywny zapach zawdzięcza olejkom eterycznym. O tym mydełku pisałam tutaj . Zasługuje na ponowny zakup.
11. SAVON DU MIDI Mydło z masłem karite Cynamon i Pomarańcza - w grudniu mój zapas mydeł naturalnych powiększył się o pięć kostek SAVON DU MIDI. Trzy kostki kupiłam korzystając z DDD (klik), a dwie dostałam w prezencie od Bianki (klik). W tej sytuacji oczywiste było, że jedno z nich natychmiast wyląduje w łazience i tak właśnie się stało. Wybór padł ma cynamon i pomarańczę. Recenzji jeszcze nie pisałam ale napiszę, zdjęcia są zrobione. Dzisiaj powiem tylko tyle, że mydełko jest bardzo fajne.
12. FLORAME Mydło Bio Kwiat Pomarańczy - to mydełko bardzo długo czekało na swoją kolejkę, w końcu się doczekało. Bardzo dobre mydło naturalne z dodatkiem glinki kaolinowej. Certyfikowane przez Cosmebio oraz Nature & Progres. Nie pisałam jego recenzji gdyż jest ono takie samo jak inne mydło tego producenta (klik) Różnią się tylko zapachem. Czy kupię ponownie? Tak.
I to wszystko co udało mi się wykończyć w ciągu ostatnich dwóch miesięcy 2014 roku. Zadowolona jestem z tego wyniku. Dwanaście pustych opakowań to, jak dla mnie, dosyć dużo. Z Nowym Rokiem zaczęłam testować nowe kosmetyki, zobaczymy jak się spiszą. Oczywiście będą recenzje.
sobota, 1 listopada 2014
Moje DENKO - wrzesień i październik 2014
Znów minęły dwa miesiące i pora pokazać kolejne denko. Na początku października miałam zaledwie dwa puste opakowania, a jednocześnie kilka kosmetyków było na ukończeniu. Warto więc było poczekać jeszcze jeden miesiąc i teraz jest tych opakowań więcej. Zobaczcie, co udało mi się wykończyć w ciągu września i października:
1. RECEPTURY BABUSZKI AGAFII Balsam do włosów wzmacniający - niestety, wzmocnienia włosów nie zauważyłam. Moim zdaniem jest to przeciętna odżywka do włosów. Jej niewątpliwym plusem jest przystępna cena. Recenzję znajdziecie tutaj. Czy kupię ponownie? Jeszcze nie wiem.
2. VERDESATIVA Szampon do włosów przetłuszczających się Konopia i Drzewo Herbaciane - dobry, naturalny szampon. Więcej na jego temat przeczytacie tutaj. Zasługuje na ponowny zakup.
3. SANTAVERDE Aloe Vera tonik do cery wrażliwej - fantastyczny tonik. Wielka szkoda, że już się skończył. Pisałam o nim tu . Warto kupić go ponownie.
4. BIO LOGICAL DELICIOUS Morelowy krem do ciała i do rąk - kosmetyk z rodzaju tych, co to nie wiadomo kiedy wreszcie się skończą. Duży słój kremu (500 ml) wystarczył mi na pół roku. Nie żałuję jednak, że go kupiłam. Byłam z niego bardzo zadowolona i z pewnością jeszcze kiedyś go kupię. Recenzja tutaj.
5. DIY Krem magnezowy - samorobiony krem z magnezem. Używałam go głównie do stóp. Z jego działania jestem tak bardzo zadowolona, że z pewnością zrobię go ponownie. Więcej na temat tego kremu przeczytacie tu.
6. CHANDRIKA Ajurwedyjskie mydło z imbirem i limonką - mydło o niezupełnie naturalnym składzie ale przyjemne w użyciu. Będę chciała poznać jeszcze inne mydełka tej marki. Recenzję możecie przeczytać tutaj.
7. Olej migdałowy - jest to olej prawie zawsze obecny w mojej łazience. Używam go do pielęgnacji twarzy i ciała. Czasem dodaję go do kremów do twarzy lub do kosmetyków samorobionych. Jest również w składzie pokrzywowego peelingu do ciała, o którym pisałam w poprzednim poście. Z pewnością kupię następną butelkę.
8. LASS NATURALS Mydło z limonką i imbirem - bardzo ciekawe, indyjskie mydełko. Z wyglądu i zapachu kojarzy się z galaretką owocową. Recenzji tego mydełka jeszcze nie napisałam. Z pewnością kupię je ponownie, a także inne mydła tej marki.
9. TERRACTIVE Islandzka maska błotna z wodorostami - całkiem przyjemna maseczka chociaż muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś lepszego. Recenzję znajdziecie tu. Mimo iż nie uważam jej za kosmetyk wybitny, to pewnie od czasu do czasu ją kupię. Mam też ochotę wypróbować pozostałe maseczki z tej serii.
Większość tych opakowań wylądowała w koszu ale nie wszystkie. Zostawiłam sobie, oczywiście, słoiczek ceramiczny, słoik po kremie do ciała Bio Logical i butelkę po toniku Santaverde gdyż jest szklana i ma świetnie działający atomizer. Przydadzą się na kolejne samoróbki.
poniedziałek, 1 września 2014
Projekt DENKO - lipiec i sierpień 2014
Sierpień dobiegł końca i pora pokazać kolejne denko. Tym razem jest to denko dwumiesięczne, za lipiec i sierpień. Gdy skończył się lipiec miałam tylko dwa puste opakowania więc nie było sensu pisać. Teraz, po dwóch miesiącach, też nie ma ich zbyt dużo, bo tylko siedem plus kilka próbek i miniaturek. Oto one:
1. FENIQIA Mydło Vertus 7 Olei - o tym mydle pisałam tutaj. Dawno, prawda? Leżała sobie resztka tego mydła więc postanowiłam wreszcie ją wykończyć. Bardzo dobre naturalne mydełko i chętnie bym kupiła je ponownie ale to się nie uda gdyż jest ono już nieosiągalne.
2. LA SAPONARIA Bio Szampon do włosów Szałwia i Cytryna - jeden z lepszych szamponów jakie miałam. Bardzo delikatny, a jednocześnie skuteczny. Radził sobie nawet ze zmywaniem oleju z włosów. Recenzję znajdziecie tutaj. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup.
3. LA SAPONARIA Bio Balsam do włosów Moringa i Masło Karite - byłam bardzo zadowolona z tego balsamu. Pisałam o nim tu. Podobnie jak szampon, balsam warto kupić ponownie. Obecnie balsam ten ma trochę zmieniony skład i podobno jest jeszcze lepszy od pierwowzoru. Prawdopodobnie kiedyś go kupię i wówczas przekonam się czy rzeczywiście jest lepszy.
4. ZECHSAL Balsam magnezowy na bazie masła karite - moim zdaniem jest to kosmetyk rewelacyjny. Więcej o nim przeczytacie tutaj. Balsam z pewnością zasługuje na ponowny zakup. Przeszkodą jednak jest jego wysoka cena i dlatego ukręciłam sobie własny krem magnezowy. Przeczytać o nim możecie tu.
5. SANTAVERDE Aloe Vera Krem Medium - świetny krem. Półtłusty, a jednak lekki, i dobrze się wchłaniający. Tutaj znajdziecie recenzję. Warto kupić ponownie przy czym kosmetyki tej marki do tanich, niestety, nie należą. No cóż, wysoka jakość kosztuje.
6. NATURAL NOBLE SOAP Mydło Aleppo 16% - klasyczne mydło alep. Bardzo dobre naturalne mydło, które docenią wszyscy zwolennicy tego rodzaju mydeł. Pisałam o nim tutaj. Czy kupię ponownie? Obowiązkowo.
7. NAJEL Mydło Aleppo z różą damasceńską - kolejne alepowe mydło. Równie dobre jak klasyczne ale o zapachu złagodzonym aromatem różanym. Pisałam o nim w poprzednim poście czyli tu. Czy kupię ponownie? Jasne że tak. Bardzo lubię mydła aleppo, a więc i temu raczej nie odpuszczę.
I to już wszystkie pełnowymiarowe kosmetyki jakie udało mi się wykończyć w lipcu i sierpniu. Zużyłam też kilka próbek i miniaturek. Próbek ci u mnie dostatek więc też postanowiłam w końcu je zużywać. Zobaczymy, jak będzie za miesiąc. Muszę przyznać, że dzięki projektowi denko moje zasoby kosmetyczne wydatnie się zmniejszyły. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej... tak jakoś dziwnie pusto w łazienkowej szafce. Aż się prosi żeby ją czymś zapełnić :) No dobrze, żartowałam. Trzeba jednak kierować się zdrowym rozsądkiem i nie szaleć przesadnie z kosmetycznymi zakupami chociaż, muszę się przyznać, że pewne nowości już mam na oku :)
niedziela, 6 lipca 2014
SANTAVERDE Aloe Vera Żel Regenerujący
Żel Regenerujący Aloe Vera to ostatni kosmetyk z zestawu otrzymanego od firmy SANTAVERDE. Trzy produkty już Wam przedstawiłam (tu, tu, i tu), a dzisiaj przyszedł czas na ten żel.
Producent tak pisze o żelu:
"Delikatny żel na bazie czystego soku aloesowego i hydrolatu z kwiatu czarnego bzu wzbogacony olejkami z wiesiołka i masłem z mango intensywnie regeneruje skórę i przywraca właściwy poziom nawilżenia. W sposób widoczny wygładza skórę, wzmacnia jej strukturę i przywraca naturalną elastyczność. może być stosowany samodzielnie, jako podstawowa pielęgnacja młodej cery ze skłonnością do przetłuszczania lub jako serum uzupełniające działanie kremu pielęgnacyjnego."
Skład żelu: Sok z Aloe Vera*, alkohol*, betaina roślinna, mleczan sodu, wyciąg z czarnego bzu*, olej z wiesiołka*, olej ze słodkich migdałów*, wyciąg z lawendy*, kwas hialuronowy, guma ksantanowa, masło z mango, mech irlandzki, witamina E, olej słonecznikowy, witamina C palmitat, roślinny fitynian sodu, glukoza, roslinne estry gliceryny i kwasów tłuszczowych, roślinny kwas lewulinowy, siarczan srebra, olejki eteryczne.
* składniki pochodzące z certyfikowanych upraw organicznych.
Żel Regenerujący Aloe Vera zamknięty jest w małej, miękkiej tubce o pojemności 30 ml. Wylot tubki, podobnie jak w przypadku Kremu Medium Aloe Vera, zamknięty był sreberkiem, dzięki czemu możemy mieć pewność, że nikt przed nami z zawartości tej tubki nie korzystał.
Kosmetyk nosi nazwę żelu ale bardziej niż z żelem kojarzy mi się z gęstym i lekko lepkim płynem. Barwą przypomina rozwodnione mleko. Ma przyjemny, owocowy zapach.
Testowanie tego kosmetyku zostawiłam na koniec gdyż, prawdę powiedziawszy, byłam do niego trochę uprzedzona. Dziwne mi się wydawało wklepywanie żelu w twarz, jakoś mnie to nie przekonywało. W końcu ciekawość zwyciężyła i postanowiłam spróbować. Spróbowałam i...rozczarowałam się. Wklepywałam żel w oczyszczoną i spryskaną tonikiem skórę. Wchłaniał się dosyć szybko ale po wchłonięciu przez skórę miałam wrażenie jakbym niczego na nią nie położyła, jakbym umyła twarz, osuszyła i na tym poprzestała. W pierwszej chwili pomyślałam, że jest to kosmetyk nie dla mnie ale przypomniałam sobie, że przecież producent zaleca go do pielęgnacji cery młodej i przetłuszczającej się, a mojej cery nie można uznać za tłustą, a tym bardziej, niestety, za młodą. Postanowiłam więc dać żelowi drugą szansę i potraktowałam go, zgodnie z sugestią producenta, jako serum czyli pod krem. I to był strzał w dziesiątkę! Teraz codziennie stosuję żel pod krem na noc, a rano cera jest wspaniale nawilżona i wygładzona. W charakterze serum żel spisuje się doskonale. Czasem dodaję go też do maseczek glinkowych dzięki czemu cera otrzymuje dodatkowe substancje odżywcze. Zrobiłam też eksperyment z maską do włosów. Glinkę rhassoul rozrobiłam z wodą, dodałam trochę żelu i kilka kropel eliksiru piękna (klik ). Tak przygotowaną maskę nałożyłam na umyte, mokre włosy. Trzymałam około 20 minut po czym maskę spłukałam i włosy ponownie umyłam szamponem. Po wyschnięciu miały piękny połysk, dobrze się układały i były uniesione u nasady czyli zwiększyły swoją objętość, a więc efekt był świetny.
Żel Regenerujący Aloe Vera, podobnie jak wszystkie kosmetyki SANTAVERDE, posiada certyfikat NaTrue. Otrzymał również tytuł Doskonałości Roku 2013 w prestiżowym konkursie miesięcznika "Twój Styl", w kategorii kosmetyków naturalnych i organicznych.
Podsumowując moją przygodę z produktami SANTAVERDE muszę stwierdzić, że są to wspaniałe, luksusowe kosmetyki i bardzo się cieszę, że miałam przyjemność wypróbowania kilku spośród nich, bo testowanie tak dobrych produktów to rzeczywiście sama przyjemność. Podoba mi się ich jakość, wydajność, wszechstronność i działanie na skórę. Są to kosmetyki drogie ale, moim zdaniem, warto odłożyć sobie trochę pieniążków i od czasu do czasu zafundować sobie odrobinę luksusu.
sobota, 14 czerwca 2014
SANTAVERDE Eliksir Piękna Extra Rich
Przedstawiłam Wam już dwa kosmetyki SANTAVERDE, a mianowicie Tonik Aloe Vera do Cery Wrażliwej (klik) i ALOE VERA Krem Medium (klik). Dziś przyszła pora na kolejny kosmetyk tej marki, a mianowicie Eliksir Piękna Extra Rich.
Producent tak pisze o eliksirze:
"Skoncentrowany eliksir zawierający 100% czystych, organicznych olejów roślinnych intensywnie pielęgnuje oraz ujędrnia i uelastycznia skórę pobudzając ją do samodzielnego wytwarzania kolagenu. Dostarcza cerze bardzo suchej, wrażliwej i dojrzałej dodatkową porcję cennych składników odżywczych, lipidów i przeciwutleniaczy, zapewniając uczucie natychmiastowego wygładzenia i właściwej ochrony. ...Kosmetyk można również stosować do pielęgnacji paznokci lub przesuszonych końcówek włosów."
Eliksir zamknięty jest w małej, szklanej buteleczce o pojemności 30 ml. Butelka zamykana jest błyszczącą, metalową zakrętką, w którą wmontowano kroplomierz dzięki czemu możemy precyzyjnie odmierzyć potrzebną ilość olejku. Napisałam "olejku" ale tak naprawdę eliksir jest kompozycją kilku wartościowych olejów. Oto jego skład (INCI): Prunus Armeniaca Kernel Oil*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Sesamum Indicum Seed Oil*, Oenothera Biennis Oil*, Rosa Canina Fruit Oil*, Passiflora Edulis Seed Oil, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil**, Citrus Aurantium Bergamia Peel Oil**, Pelargonium Graveolens Oil**, Cinnamomum Camphora Linalooliferum Leaf Oil**, Melaleuca Ericifolia Leaf Oil**, Helianthuus Annuus Seed Oil*, Tocopherol, Aroma**, Citral, Geraniol, Citronellol, Limonene, Linalool, Benzyl Benzoate.
* - składniki pozyskiwane z kontrolowanych upraw ekologicznych,
** - naturalne olejki eteryczne.
Eliksir jest substancją o żółtej, słonecznej barwie i oleistej konsystencji. Jednak ta konsystencja jest, jak na olej, lekka i niezbyt tłusta, a więc szybko wchłania się w skórę. Ma bardzo ładny zapach, powiedziałabym, że jest to woń słodka z lekką nutką wanilii. Używam go codziennie wieczorem zamiast kremu na noc. Aplikuję go na oczyszczoną i spryskaną tonikiem SANTAVERDE skórę i wklepuję jak krem. Rano skóra jest pięknie nawilżona i odżywiona. Mniej więcej raz w tygodniu mieszam eliksir z kremem SANTAVERDE lub innym i taką mieszankę nakładam na twarz. Taka zwiększona dawka substancji odżywczych bardzo dobrze robi mojej cerze. Osoby o cerze suchej mogą robić to częściej, mojej mieszanej wystarcza raz w tygodniu. Czasem dodaję też po kilka kropli eliksiru do maseczek glinkowych. Dzięki temu maseczka nie zasycha zbyt szybko na twarzy, a skóra otrzymuje dodatkową porcję substancji odżywczych.
Eliksir posiada certyfikat NaTrue i nie jest testowany na zwierzętach. Moim zdaniem jest to naprawdę luksusowy kosmetyk i warto mieć go w swojej kosmetyczce. Mimo iż nie jest tani (155 zł), to biorąc pod uwagę jego wydajność i jakość, uważam, że wart jest swojej ceny.
piątek, 23 maja 2014
SANTAVERDE Aloe Vera Krem Medium
Niedawno przedstawiłam Wam Tonik do cery Wrażliwej SANTAVERDE (klik) z linii Aloe Vera. W skład tej samej linii wchodzą również kremy do twarzy: Aloe Vera krem light, Aloe Vera krem medium i Aloe Vera krem rich. Każdy z tych kremów produkowany jest w dwóch wersjach: zapachowej i bezzapachowej. Ja otrzymałam do przetestowania krem medium w wersji zapachowej.
Producent tak charakteryzuje ten krem:
"Klasyczny krem półtłusty na bazie czystego soku aloesowego oraz wartościowych olejów z pestek winogron, orzeszków kukui i awokado przywraca właściwy poziom nawilżenia skóry, działa kojąco, ochronnie i wygładzająco. Dzięki doskonale zbilansowanej recepturze krem może być stosowany do codziennej pielęgnacji każdego typu cery. Szczególnie polecany do skóry normalnej, wrażliwej i ze skłonnościami do zaczerwienienia."
Skład kremu (INCI): Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Cocos Nucifera Oil*, Sesamum Indicum Seed Oil*, Persea Gratissima Oil*, Cetearyl Alcohol, Alcohol*, Glycerin, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Butyrospermum Parkii Butter*, Hippophaea Rhamnoides Fruit Extract*, Vitis Vinifera Seed Oil*, Sodium Lactate, Myristyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Lippia Citriodora Leaf Extract*, Sodium Cetearyl Sulfate, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Sodium Phytate, Silver Sulfate, Levulinic Acid, Sodium Levulinate, Parfum**, Limonene, Linalool, Citronellol, Geraniol, Citral, Benzyl Benzoate, Coumarin.
* składniki organiczne certfikowane,
** naturalne olejki eteryczne.
Produkt nie zawiera substancji zapachowych, barwników i konserwantów pochodzenia syntetycznego.
Krem zamknięty jest w tubce z miękkiego, białego plastiku. Tubka jest niewielka i zawiera tylko 30 ml kremu. Jest to opakowanie pełnowymiarowe. Po odkręceniu zakrętki widać, że wylot tubki jest dodatkowo zabezpieczony sreberkiem, dzięki czemu mamy pewność, że nikt przed nami nie mógł się dobrać do kremu.
Jak już wspominałam wcześniej, mam wersję zapachową kremu medium. Zapach jest delikatny i bardzo przyjemny, w moim odczuciu kwiatowy.
Krem jest biały jak śnieg a jego konsystencja typowo kremowa. Powiedziałabym nawet, że lekka jak na krem półtłusty. Jak wszystkie kosmetyki z linii Aloe Vera, krem medium nie zawiera ani kropli wody. Wodę zastąpiono organicznym sokiem aloesowym uzyskiwanym z liści tej rośliny.
Krem można używać na dzień i na noc. Ja stosuję go przeważnie na dzień ale od czasu do czasu również na noc. Najpierw spryskuję oczyszczoną skórę tonikiem tej samej marki, a potem aplikuję krem. Jest bardzo wydajny, wystarcza naprawdę niewielka jego ilość na skórę twarzy, szyi i dekoltu. Wchłania się dosyć szybko i można stosować go pod makijaż.
Mam cerę mieszaną i krem medium spisuje się na niej doskonale. Bardzo dobrze nawilża i wygładza buzię. Moja skóra bardzo go polubiła. Muszę się przyznać, że wykorzystałam ten krem również w innym celu. Otóż na nodze, w okolicach kostek miałam dwie brzydkie, czerwone, łuszczące się i mocno swędzące plamy. Znając lecznicze właściwości aloesu postanowiłam spróbować. Codziennie smarowałam te plamy cieniutką warstwą kremu. Na mniejszej z nich już po pierwszej aplikacji zauważyłam znaczną poprawę. Większa plama trochę dłużej się opierała ale po kilku dniach aloesowej kuracji obie były pięknie wygojone. Trochę było mi szkoda używać ten wspaniały krem do nóg ale te plamy bardzo mi już dokuczały no i paskudnie wyglądały. Krem poradził sobie z nimi wspaniale.
Krem medium posiada certyfikat NaTrue, nie jest też testowany na zwierzętach. Niewątpliwie jego wadą jest to, że nie należy do kosmetyków tanich. Ta niewielka tubka kosztuje 129 zł. Myślę jednak, że biorąc pod uwagę jego jakość i wydajność warto sobie na niego odłożyć. No cóż, za jakość się płaci...
niedziela, 11 maja 2014
SANTAVERDE Aloe Vera Tonik do cery wrażliwej
Około miesiąca temu pokazałam Wam kosmetyki, które otrzymałam do przetestowania od firmy SANTAVERDE (klik). Pani Monika, przedstawicielka tej firmy, przysłała mi kosmetyki nie wymagając w zamian recenzji. To, czy je napiszę, pozostawiła mojej decyzji, ale jak tu nie napisać o tak dobrych kosmetykach? Jestem z nich bardzo zadowolona i recenzje napiszę. Dzisiaj przyszła pora aby napisać o pierwszym z tych kosmetyków, a mianowicie o Toniku do cery wrażliwej Aloe Vera.
Zanim przejdę do toniku, kilka słów o firmie. SANTAVERDE jest firmą niemiecką produkującą kosmetyki ekologiczne i istniejącą od 1986 roku, a na rynku polskim produkty SANTAVERDE pojawiły się w lutym ubiegłego roku. Cechą charakterystyczną kosmetyków tej marki jest to, że w ich składzie nie znajduje się nawet kropla wody. Jeśli nie ma wody, to co jest? Otóż wodę zastąpiono sokami roślinnymi pozyskiwanymi z własnych, ekologicznych upraw. W produktach z linii Aloe Vera, a do tej linii należą moje kosmetyki, zamiast wody użyto soku z liści aloesu. Sok ten zawiera mnóstwo enzymów, minerałów, witamin, przeciwutleniaczy i innych wartościowych składników, których nie znajdziemy w zwykłej wodzie. Sok aloesowy pozyskiwany jest z własnej, ekologicznej plantacji aloesu znajdującej się w Hiszpanii, a dokładnie w Andaluzji. Jak wygląda skład kosmetyków SANTAVERDE w porównaniu ze składem tradycyjnych, drogeryjnych kosmetyków możemy zobaczyć na poniższym rysunku:
Nigdy jeszcze nie miałam złożonego kosmetyku, który by nie zawierał wody. Z tym większym zainteresowaniem przystąpiłam do testowania produktów SANTAVERDE.
Wróćmy do toniku. Otrzymujemy go w prostej, szklanej butelce dodatkowo zapakowanej w kartonik. Butelka wyposażona jest w atomizer, a producent zaleca rozpylanie toniku bezpośrednio na skórę. Nigdy nie używałam toniku w ten sposób. Zawsze zwilżałam nim wacik i przecierałam oczyszczoną wcześniej skórę. Z początku to rozpylanie wydawało mi się dziwne ale po kilku dniach przyzwyczaiłam się i teraz czekam na chwilę kiedy ożywcza mgiełka toniku zrosi moją twarz.
Tonik SANTAVERDE jest przezroczysty jak woda, konsystencją również przypomina wodę. Ma piękny, różany zapach gdyż w jego skład wchodzi woda różana, a ja bardzo lubię kosmetyki o zapachu róży.
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to chyba najlepszy tonik jaki kiedykolwiek miałam. Można używać go do oczyszczania cery ale ja tego nie robię. Po prostu szkoda mi tak dobrego toniku. Rozpylam tę kojącą mgiełkę na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu, czekam aż częściowo się wchłonie i aplikuję krem. Można też spryskać nim włosy czy całe ciało np. podczas upałów czy po opalaniu. Wspaniale odświeża i nawilża skórę wyrównując jednocześnie jej koloryt.
Aplikacja toniku za pomocą atomizera ma też tę dobrą stronę, że ułatwia ekonomiczne dozowanie kosmetyku. Buteleczka zawiera 100 ml toniku, a ja przez miesiąc zużyłam nieco mniej niż 1/4 butelki. Zanosi się na to, że tonik wystarczy mi minimum na cztery miesiące. W tej sytuacji, mimo iż jest dosyć drogi (93 zł) warto rozważyć zakup następnej butelki.
Tonik posiada certyfikat NaTrue i nie jest testowany na zwierzętach. SANTAVERDE nie używa również surowców testowanych na zwierzętach.
I jeszcze na koniec skład toniku (INCI): Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Rosa Damascena Flower Water*, Alcohol*, Salix Nigra Bark Extract, Levulinic Acid, Sodium Levulinate, Glycerin, Silver Sulfate.
* składniki pochodzące z certyfikowanych upraw organicznych.
Znacie kosmetyki SANTAVERDE? Jeśli tak, to co o nich myślicie?
wtorek, 8 kwietnia 2014
Kwietniowe nowości
Pewnie myślicie, że złamałam swoje postanowienie o tym, że w kwietniu nie kupuję żadnych kosmetyków. O postanowieniu pisałam tu. Jednak tak źle jeszcze nie jest i w postanowieniu trwam nadal, a nowości mam dzięki współpracy nawiązanej z dwiema firmami.
Dzięki uprzejmości firmy SANTAVERDE otrzymałam zestaw wspaniałych kosmetyków:
Są to (od lewej):
- Tonik do cery wrażliwej 100 ml
- Eliksir piękna extra rich 30 ml
- Aloe vera krem medium 30 ml
- Aloe vera żel regenerujący 30 ml
Druga firma to mała, rodzinna mydlarnia Cosmetic Garden produkująca mydła naturalne. Do przetestowania otrzymałam trzy mydlane kostki:
Są to:
- w papierze w paski - Mydło Lawendowe
- w białym papierze - mydło o nazwie "Świeźo ścięta trawa"
- w papierze złocistym - mydło "Pomarańcza i Bez"
Dzisiaj zaczynam testowanie tych cudeniek, a za jakiś czas możecie liczyć na recenzje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































