Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Masła i kremy do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Masła i kremy do ciała. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 lipca 2019

FRESH&NATURAL Orzechowy delikatny balsam do ciała



   Orzechowy balsam do ciała od FRESH&NATURAL cieszy się bardzo dobrą opinią w blogosferze. Po przeczytaniu kilku pozytywnych, wręcz entuzjastycznych recenzji tego balsamu wpisałam go na swoją listę zakupową. Trochę figurował na tej liście aż w końcu dokonałam zakupu. Musiał trochę poczekać w kolejce i wreszcie trafił na łazienkową półkę. Teraz już niewiele mi go pozostało, a więc mogę wypowiedzieć się na jego temat.



O balsamie przeczytałam: Delikatny mus-pianka Fresh&Natural daje uczucie lekkości ale produkt sam w sobie jest bardzo treściwy. Idealnie nawilża i natłuszcza skórę, jest bardzo wydajny. Już niewielka ilość pozwala natłuścić ciało. Bogata mieszanka masła shea, masła kakaowego i olei roślinnych - z pestek winogron, migdałowego i arganowego, ma właściwości regenerujące i uelastyczniające. Witamina B5 koi podrażnienia.Masło nawilża i chroni już od pierwszego użycia pozostawiając skórę miękką i jedwabistą w dotyku.



W składzie balsamu orzechowego znajdziemy naturalne składniki aktywne. Masło kakaowe które uelastycznia skórę i poprawia jej kolor. Jest też bogate w polifenole co zapobiega powstawaniu wolnych rodników. Masło shea posiada naturalny filtr UV (SPF 3-4). Wspiera leczenie stanów zapalnych skóry, a zawartość witamin A, F i alantoiny regeneruje naskórek. Olej z pestek winogron nawilża i chroni skórę przed wpływem szkodliwych czynników zewnętrznych. Zawiera też dużo antyoksydantów. Olej ze słodkich migdałów wspomaga leczenie łuszczycy, egzemy. Nawilża skórę suchą, swędzącą i podrażnioną. Olej arganowy działa wygładzająco i ujędrniająco. Poprawia elastyczność skóry, wspomaga odnowę komórek i przeciwdziała procesom starzenia się skóry.


Jak widać składniki aktywne tego kosmetyku to same tłuszcze. Jednak mimo to balsam nie jest produktem tłustym. Łatwo rozprowadza się po skórze i nie pozostawia na niej tłustej warstwy. Balsam szybko się wchłania, a skóra jest miękka, jedwabista i po prostu dobrze odżywiona i nawilżona. Taka też pozostaje przez cały dzień.  Bardzo podoba mi się konsystencja tego balsamu. Jest to mus, najprawdziwszy mus o delikatnym, orzechowym zapachu. Bardzo lubię kosmetyki o takiej konsystencji ale, niestety, rzadko się je spotyka.


250 ml balsamu otrzymujemy w plastikowym słoiczku z metalową zakrętką pod którą znajduje się dodatkowe wieczko z folii aluminiowej. Dzięki temu mamy pewność, że nikt przed nami nie używał tego kosmetyku. Zauważyłam, że obecnie ma on trochę inną nazwę, a mianowicie Regenerujący orzechowy balsam do ciała. Porównałam składy tych dwóch produktów i okazało się, że niewiele się różnią. Myślę więc, że ich działanie też jest bardzo podobne lub takie samo. 

Skład balsamu (INCI): Aqua, Theobroma Cacao Butter, Vitis Vinifera Seed Oil, Methyl Glucose Sesquistearate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Panthenol, Cetyl Alcohol, Argania Spinosa Kernel Oil, Gluconalactone, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Parfum. 

Balsam orzechowy bardzo mi się spodobał i narobił mi ochoty na malinowy balsam tej samej marki. Z pewnością go wypróbuję.  

niedziela, 17 lutego 2019

YOPE Naturalny kojący balsam do rąk i ciała Werbena



      Kilka miesięcy temu w moim mieście otwarto drogerię Hebe. W ofercie tej drogerii dominują kosmetyki chemiczne ale jest też trochę naturalnych. Tam właśnie kupiłam Naturalny kojący balsam do rąk i ciała Werbena marki YOPE.




Producent tak pisze o tym balsamie: Składniki balsamu są znane z właściwości kojących i regenerujących przesuszoną i podrażnioną skórę. Tak działa między innymi ekstrakt z werbeny, olej z kwiatów nagietka lekarskiego, żel z aloesu i olej kokosowy. Zawarte w balsamie masło shea i olej z oliwek intensywnie nawilżają oraz chronią skórę przed utratą wilgoci i działaniem czynników drażniących takich jak: wiatr, niska temperatura, suche powietrze.



Balsam otrzymujemy w plastikowej butelce z pompką. Butelka nie jest przezroczysta ale, patrząc pod światło, można zobaczyć jak dużo balsamu jeszcze się w niej znajduje. Pompka też działa bardzo dobrze i dozuje taką ilość kosmetyku jaką potrzebujemy.
Balsam ma konsystencję lekkiego kremu i bardzo przyjemny zapach. Producent pisze, że jest to zapach cytrusowy, lekko koloński, orzeźwiający. I rzeczywiście taki właśnie jest.



Ze względu na lekką konsystencję balsam łatwo rozprowadza się po skórze. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej ani lepkiej warstwy. To, plus bardzo ładny i świeży zapach sprawia, że balsam jest kosmetykiem bardzo przyjemnym w użyciu. Jego działaniu też nie można nic zarzucić. Pozostawia skórę dobrze odżywioną i nawilżoną, nie ma na niej śladu suchości. Może nie jest to jakiś nadzwyczajny hit ale całkiem poprawny kosmetyk. Chyba będę do niego wracała, a przede wszystkim wypróbuję pozostałe balsamy tej marki. Myślę, że nie będą gorsze. Jest to mój pierwszy kosmetyk od YOPE. Mam też ochotę wypróbować ich kremy do rąk i kosmetyki włosowe i pewnie z czasem to zrobię.
Całkowity skład balsamu jest taki:


Znacie kosmetyki YOPE? Jeśli tak, to co o nich sądzicie?  

sobota, 6 października 2018

NATURA SIBERICA Naturalny ujędrniający krem do ciała z ostem szkockim i jodłą syberyjską



       Każdy kto tu zagląda wie, że mazideł do ciała zawsze u mnie dostatek, a to ze względu na moją suchą skórę. Tym razem na łazienkowej półce króluje Naturalny ujędrniający krem do ciała z ostem szkockim i jodłą syberyjską marki NATURA SIBERICA.



NATURA SIBERICA we współpracy ze szkockim rezerwatem ALLADALE produkuje linię kosmetyków z ekstraktem z dzikiego ostu szkockiego i z ekstraktem z jodły syberyjskiej. Tak o tym pisze:
Dziki rezerwat Alladale to obszar o powierzchni 100 km2, położony w sercu gór północnej Szkocji. Teren ten, mądrze zarządzany zgodnie z mocnym postanowieniem ochrony i odbudowy, to dom wiodących projektów, łącznie z polityką "ponownego dziczenia", aby przywrócić pierwotną florę i faunę dla naturalnego świata i przyszłych pokoleń. www.alladale.com. Inspirację zaczerpnęliśmy z naturalnego piękna dzikiego rezerwatu Alladale, dzikiego schronienia w górach północnej Szkocji. Krem ten, stworzony, aby ujędrnić skórę, zawiera oset, symbol Szkocji oraz dziką, organiczną jodłę syberyjską z organicznej farmy w Chakasji. Ekstrakt z ostu głęboko nawilża skórę, zaś ekstrakt z jodły syberyjskiej daje jej zastrzyk witamin. Rozpieść Twoją skórę i spraw, że będzie miękka i jedwabista.



Krem otrzymujemy w dużym, plastikowym słoiku zapakowanym dodatkowo w kartonik. Słoik jest duży gdyż mieści 370 ml kremu, a to wcale niemało. Po odkręceniu wieczka okazało się, że producent zastosował dodatkowe zabezpieczenie z folii aluminiowej. Dzięki temu mamy pewność, że nikt przed nami kremu nie używał.



Krem NATURA SIBERICA jest kosmetykiem o lekkiej, kremowej konsystencji. Bardzo łatwo rozprowadza się po skórze i całkowicie się wchłania, a to oznacza, że nie pozostawia tłustej czy lepkiej warstwy. Po aplikacji kremu można od razu się ubierać bez obaw, że kosmetyk poplami ubranie. Trzeba tylko uważać żeby nie nałożyć na skórę zbyt dużo kremu gdyż wtedy się maże i trzeba poświęcić więcej czasu na jego wmasowanie. Przekłada się to na jego wydajność. Używam tego kremu już dwa miesiące i dotarłam dopiero do połowy słoika.



Krem bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę i rzeczywiście czyni ją miękką i jedwabistą. Jestem z jego działania bardzo zadowolona. W swoim składzie ma pozycję Parfum, jego zapach jest świeży, może trochę też kwiatowy. Trudno to ocenić gdyż ta woń jest tak słaba, że ledwo wyczuwalna. Nie przeszkadza mi to oczywiście. Najważniejsze jest dla mnie dobre działanie kosmetyku, a ten działa świetnie.
Skład kremu (INCI): Aqua, Cetearyl Alcohol, Octylodecanol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii Butter, Coco-Caprylate/Caprate, Caprylic/Capric Triglyceride, Cirsium Flower/Leaf/Stem Extract, Tocopherol, Abies Siberica Needle Extract**, Geranium Sibiricum Extract**, Pinus Pumila Needle Extract**, Rosa Canina Fruit Oil*, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Parfum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, CI77492, Limonene, Linalool.
* - składniki pochodzące z rolnictwa ekologicznego,
**- ekstrakty z dziko rosnących roślin syberyjskich.
Krem jest kosmetykiem wegańskim i posiada certyfikat Soil Association Cosmos Natural.  

sobota, 16 czerwca 2018

MIODOWA MYDLARNIA Masło do twarzy i ciała Oczarowanie



     MIODOWA MYDLARNIA, jak na mydlarnię przystało, produkuje naturalne mydła ale na nich nie poprzestaje. W jej ofercie znajdziemy też inne kosmetyki. Gdy jakiś czas temu robiłam tam zakupy, oprócz kilku mydełek kupiłam też balsam konopny do rąk oraz jedno z maseł do ciała. Spośród kilku produkowanych przez tę firmę wybrałam Masło do twarzy i ciała Oczarowanie.


Producent tak o nim pisze:
Bogate w karoten, odżywcze naturalne masło do twarzy i ciała z woskiem pszczelim o ciepłym, głębokim, otulającym aromacie i konsystencji musu.
Jest kompozycją wyjątkowych olei: marchwiowego, nagietkowego i czerwonego z owoców palmy oleistej - pełnych karotenu, witaminy E i koenzymu Q10 - o silnych właściwościach przeciwutleniających i opóźniających procesy starzenia się skóry. Zawiera również odżywcze masło shea i kakaowe, olej kokosowy oraz wosk pszczeli o wyśmienitych właściwościach kosmetycznych.
Masło ma cudowną barwę słoneczno-żółtą, pochodzącą wyłącznie od kolorów użytych olei. Błyskawiczne zregeneruje skórę, odżywi, wyrówna poziom nawilżenia, ukoi wszelkie podrażnienia, zdecydowanie poprawi kondycję skóry. Nada skórze lekki odcień opalenizny.
Masło wspaniale sprawdzi się w codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, szczególnie suchej, wiotkiej, starzejącej się, wymagającej odnowy. Polecane jest zawsze wtedy, gdy skóra potrzebuje pomocy i ukojenia.


Ze względu na suchą skórę zawsze na mojej łazienkowej półce stoi jakieś mazidło do ciała. Kupuję ich dosyć dużo. Gdy robię zakupy kosmetyczne zawsze przeglądam kosmetyki do pielęgnacji ciała. Jeśli jakieś masło czy balsam mnie zainteresuje wrzucam je do koszyka. Tak samo było gdy składałam zamówienie w Miodowej Mydlarni.
Masło Oczarowanie otrzymujemy w szklanym słoiczku typu twist. Słoiczek jest niewielki, mieści się w nim 135 ml (65 g) kosmetyku.
Masełko ma piękny, intensywny żółty kolor. Jest bardziej żółty niż dojrzały banan. Zdjęcia nie oddają prawdziwej barwy tego kosmetyku. Masło bardzo szybko rozpuszcza się pod wpływem ciepła palców i w skórę wmasowujemy coś w rodzaju oliwki. Łatwo się rozprowadza i wchłania ale nie do końca. Pozostawia na skórze tłustą warstwę ale nie przeszkadza mi to. Bardzo dobrze działa na skórę. Odżywia ją i czyni gładką, miękką i jedwabistą w dotyku. Masła używam wyłącznie do ciała.


I wszystko byłoby super gdyby nie... zapach. Nie mogę powiedzieć, że zapach tego masełka nie podoba mi się. Jest całkiem niezły ale, moim zdaniem, zbyt intensywny. Utrzymuje się na skórze przez kilka godzin stopniowo słabnąc. Czasem zdarza się, że zapach jakiegoś kosmetyku nie wprawia mnie w zachwyt ale w miarę używania przyzwyczajam się do niego. Tutaj jest odwrotnie. Im dłużej używam masła tym bardziej drażni mnie ten zapach. Po wmasowaniu go w skórę rano nie używam już żadnego pachnidła bojąc się, że powstanie jakiś "kociokwik" zapachów. Tak jak napisałam zapach jest dosyć ładny ale chyba nie pochodzi z naturalnych olejków eterycznych. Nie kojarzy mi się z olejkami i nawet nie potrafię opisać go słowami. W składzie masła znajduje się pozycja o nazwie olejek zapachowy, a w jego skład wchodzi substancja o nazwie Butylphenyl Methylpropional. Jest to substancja syntetyczna będąca składnikiem kompozycji zapachowych. Posiada silne działanie alergenne i nie jest zalecana dla kobiet w ciąży. Chyba nie powinna się znajdować w kosmetyku naturalnym.
Całkowity skład masła jest taki:


Ze względu na ten intensywny, wręcz agresywny zapach raczej nie skuszę się po raz drugi na to masło. Cieszę się, że ten kosmetyk już mi się kończy. Zostało mi go jeszcze na jedno użycie i będzie koniec. Pierwszy raz zdarzyło mi się, że tak bardzo drażnił mnie zapach kosmetyku. Miodowa Mydlarnia produkuje kilka maseł ale nie wiem, czy w pozostałych nie ma podobnej sytuacji zapachowej. Chyba nie zaryzykuję i innego też nie kupię.  

sobota, 28 kwietnia 2018

NATURA SIBERICA w Rossmannie



     Jakieś półtora tygodnia temu poszłam do Rossmanna żeby kupić jedzonko dla mojej Kici. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że w Rossmannie są kosmetyki rosyjskiej marki NATURA SIBERICA. Były tam kremy i scruby do ciała, kremy do rąk i stóp, szampony, odżywki i maski do włosów. Ucieszyło mnie to ale oparłam się pokusie. Kupiłam co miałam kupić i poszłam. Jednak wiadomo jak to jest. Jak mówi porzekadło: ciągnie wilka do lasu. Mnie też ciągnęło i dzisiaj znów byłam w Rossmannie. Kupiłam tylko dwa produkty chociaż miałam ochotę na więcej.


Jeden z tych kosmetyków to Naturalny ujędrniający krem do ciała z ostem szkockim oraz jodłą syberyjską. Duży, plastikowy słoik zawierający 370 ml kremu. Drugi produkt to Krem nawilżający do rąk. Tuba ma pojemność 75 ml. Zamierzałam kupić krem do ciała z tej samej linii co krem do rąk ale, niestety, już go nie było. Zdecydowałam się więc na ten, który widać na zdjęciu. 
Kosmetyki będą musiały trochę poczekać zanim znajdą się na łazienkowej półce ale niezbyt długo. Mam nadzieję, że dobrze się spiszą. 

sobota, 7 kwietnia 2018

HAGI Naturalny balsam z olejem konopnym i masłem cupuacu



    
        Balsamów do ciała używam rzadko. Ze względu na suchą skórę w pielęgnacji mojego ciała dominują masła, kremy, oleje. Tym razem na balsam skusiłam się dzięki przypadkowi. Na początku roku składałam zamówienie na kosmetyki i zauważyłam balsamy do ciała marki HAGI. Nie wiedziałam, że ta firma ma w ofercie balsamy. Postanowiłam wypróbować jeden z nich i tak w moim koszyku znalazł się Naturalny balsam z olejem konopnym i masłem cupuacu.




O balsamie przeczytałam:
Hipoalergiczny balsam przeznaczony do pielęgnacji nawet bardzo delikatnej i przesuszonej skóry. Zawiera kompozycję olejów i ekstraktów roślinnych, które wykazują działanie łagodzące, nawilżające i ochronne. Masło cupuacu działa czteroetapowo na skórę: nawilża, natłuszcza, zmiękcza i wygładza. Olej konopny ma wyjątkowe właściwości regenerujące. Olej z wiesiołka bogaty jest w kwasy tłuszczowe (NNKT) i witaminę E, dzięki czemu wzmacnia i uelastycznia skórę. Olej z ogórecznika ma działanie przeciwzapalne, kojące i uspokajające. Balsam został wzbogacony łagodzącym d-panthenolem, który przynosi ulgę podrażnionej skórze. To idealny produkt dla skóry wymagającej szybkiej regeneracji z powodu utraty wody, doskonale sprawdza się w pielęgnacji bardzo suchej skóry.
Hipoalergiczność kosmetyku została potwierdzona badaniami przeprowadzonymi pod nadzorem lekarzy dermatologów.




200 ml balsamu zamknięto w plastikowej butelce z pompką. Butelka jest nieprzezroczysta i nawet patrząc pod światło nie zobaczymy ile jeszcze jest w niej balsamu. Trochę szkoda, bo lubię wiedzieć jak dużo mam jeszcze kosmetyku.
Pompka sprawnie dozuje balsam o białym kolorze i konsystencji lekkiego kremu. Podoba mi się zapach tego kosmetyku ale trudno mi go opisać słowami. Jest słodki i jakby trochę orzechowy, trochę marcepanowy ale przyjemny. Być może tak pachnie masło cupuacu widniejące na drugim miejscu w składzie. Nigdy nie miałam tego masła solo, a więc nie znam jego zapachu. Jednak niekoniecznie musi to być zapach masła cupuacu. W składzie znajduje się pozycja o nazwie Parfum. Niewątpliwie jest to jakaś substancja lub substancje zapachowe. Nie wiadomo tylko czy jest to zapach naturalny czy syntetyczny. Jeśli naturalny to powinny być wymienione w składzie nazwy użytych olejków eterycznych oraz ich składniki będące potencjalnymi alergenami np. linalool, limonene, geraniol itp. Żeby wyjaśnić tę sprawę napisałam maila do firmy Hagi i otrzymałam taką odpowiedź:


"Witam serdecznie,
Pod nazwą Parfum w kosmetykach naszej produkcji mieszczą się kompozycje utworzone z naturalnych olejków eterycznych pozbawionych alergenów. Nie można w INCI używać ich nazw własnych, gdyż nie byłoby to zgodne z ustawą. 
Jednakże szczególnie w kosmetykach dla alergików zależy nam, by zapach nie był przyczyną alergii i stosujemy hipoalergiczną kompozycję zapachową. Olejki eteryczne mogą spowodować uczulenie osób wrażliwych i nie są używane w naszych kosmetykach dla tej grupy Klientów.
Proszę się nie obawiać słowa Parfum w składzie kosmetyków, jeśli ma Pani zaufanie do firmy. 
Nam tym bardziej zależy na bezpieczeństwie używania kosmetyku.
Pozdrawiam
Hanna Kurcińska"

------------------

Każdy, kto choć trochę zna kosmetyki Hagi wie, że są one podzielone na pięć żywiołów: Ziemię, Wodę, Ogień, Powietrze i Piąty żywioł. Balsam, o którym piszę należy do żywiołu Powietrze, a kosmetyki z tej kategorii przeznaczone są przede wszystkim dla osób ze skórą alergiczną, atopową, nadwrażliwą. Przedstawicielka firmy pisze, że w kosmetykach dla tej grupy klientów olejki eteryczne nie są używane. A co jest używane? Co się kryje za tajemniczym słowem Parfum? Nadal nie wiadomo. Podejrzewam, że jednak jest to syntetyk.

Skład balsamu:



Jak już wspomniałam balsam Hagi ma lekką, kremową konsystencję co sprawia, że łatwo rozprowadza się po skórze. Wchłania się szybko i całkowicie. Nie pozostawia tłustej ani lepkiej warstwy. Jest wydajny i trzeba uważać, żeby nie nałożyć na skórę zbyt dużej jego ilości gdyż wówczas się maże i na wmasowanie go trzeba poświęcić więcej czasu.
Nie wszystkie balsamy są w stanie sprostać wymaganiom mojej suchej skóry ale ten radzi sobie doskonale. Pozostawia skórę nawilżoną, odżywioną i gładką. Ani śladu przesuszenia. Nic więc dziwnego, że jestem z niego bardzo zadowolona. Tak powinien działać każdy balsam!


   
Do tej pory miałam tylko mydełka Hagi, teraz poznałam jeden z balsamów. Pewnie warto poznać też inne produkty tej marki. A Wy znacie balsamy do ciała Hagi?  

wtorek, 20 lutego 2018

BIOLOVE Mus do ciała mango



       Kosmetyki BIOLOVE  do niedawna znałam tylko z innych blogów kosmetycznych. W końcu natrafiłam na nie w sklepie stacjonarnym Kontigo i kupiłam kilka produktów tej marki, a wśród nich Mus do ciała mango.


Producent pisze, że jest to Lekki mus do ciała wzbogacony naturalnymi olejkami i ekstraktem z mango. Redukuje cellulit, modeluje i przywraca jędrność. Nie zawiera: SLS, PEG, silikonów, parabenów, konserwantów, alergenów.


Opakowaniem musu jest plastikowy słoiczek o pojemności 150 ml. Po odkręceniu metalowej zakrętki znajdujemy dodatkowe plastikowe wieczko. Słoiczek i zakrętka oklejone są kolorowymi, przyjemnymi dla oka etykietami.


Jest to mój pierwszy mus do ciała, który rzeczywiście ma konsystencję musu. Dosyć gęstego ale jednak musu. Mimo tej konsystencji jest kosmetykiem dosyć tłustym. Po nabraniu palcami topi się od ich ciepła i łatwo rozprowadza się po skórze. Niestety, nie wchłania się natychmiast lecz pozostawia tłustawą warstewkę potrzebującą kilku minut na wchłonięcie przez skórę. Jest to pewien minus zwłaszcza rano gdy przeważnie dysponujemy niewielką ilością czasu. Plusem jest to, że rzeczywiście dobrze nawilża skórę, natomiast nie zauważyłam modelowania (chyba sylwetki?) czy ujędrniania.
Mus do ciała mango posiada intensywny zapach owocowy. Jak dla mnie zbyt intensywny, wręcz nachalny. Wolałabym, że ten zapach był delikatniejszy, bardziej subtelny.
Skład musu jest taki:


Nie da się ukryć, że ten produkt nie zachwycił mnie, uważam, że jest bardzo przeciętny. Miałam wiele znacznie lepszych mazideł do ciała. Czy skuszę się jeszcze kiedyś na niego? Może kiedyś ale pewności nie mam.


A tak przy okazji. Czy wiecie, że producentem kosmetyków Biolove jest ta sama firma, która produkuje Nacomi?

poniedziałek, 15 stycznia 2018

MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA Len i konopie odżywczy mus do ciała




        Odżywczy mus do ciała Len i konopie od MINISTERSTWA DOBREGO MYDŁA kupiłam na warszawskich targach Ekocuda ale na tych, które odbyły się w kwietniu ubiegłego roku. Na listopadowe targi, niestety, nie udało mi się pojechać. Mus musiał poczekać kilka miesięcy w kolejce zanim trafił na łazienkową półkę ale w końcu doczekał się i teraz jego poziom w słoiczku jest już bliski dna.


Producent tak pisze o tym kosmetyku:
Super odżywczy, organiczny mus do ciała po brzegi wypakowany naturalnymi antyoksydantami, składnikami nawilżającymi i regenerującymi, a także zbawienną dla skóry witaminą E.
Przyjemna, piankowa konsystencja przygotowana z nierafinowanych olejów i maseł połączona ze starannie dobraną mieszanką olejków eterycznych łatwo się wchłania i głęboko regeneruje zniszczony naskórek.
Przygotowany z myślą o atopowej, suchej i szorstkiej skórze mus intensywnie nawilża, koi i przywraca barierę ochronną skóry.


Zdecydowałam się na zakup tego, a nie innego musu ze względu na zawartość w składzie oleju konopnego i lnianego. Olej konopny szybko się wchłania i nie zostawia na skórze tłustej warstwy, a więc można go stosować do ciała i do twarzy. Nadaje się do pielęgnacji każdego rodzaju cery. Do cery tłustej gdyż reguluje pracę gruczołów łojowych i wydzielanie sebum, do suchej, którą nawilża, do wrażliwej gdyż ją natłuszcza i uzupełnia brakujące lipidy i do dojrzałej gdyż zapobiega tworzeniu się zmarszczek. Olej lniany jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, które są budulcem dla wielu komórek w organizmie człowieka. Dlatego zaleca się go przy różnych chorobach skóry jak łuszczyca czy atopowe zapalenie skóry czy po prostu przy ogólnej jej suchości. Olej lniany mogą też stosować kilka razy w tygodniu osoby ze skórą przetłuszczającą się. Zawarty w tym oleju kwas alfa-linolenowy pomaga wyregulować wydzielanie sebum. Dlatego cenię te dwa oleje, a moja skóra też je polubiła.


W słoiczku z ciemnego szkła z plastikową nakrętką i minimalistyczną etykietą znajdujemy 120 ml musu. Niestety, wbrew zapewnieniom producenta, kosmetyk nie ma delikatnej, piankowej konsystencji. Jest to raczej krem i to dosyć zbity krem. Nietrudno go jednak nabrać palcami, a pod wpływem ich ciepła topi się i można łatwo rozprowadzać go po skórze. Nie jest to więc poważny problem. Mus łatwo wmasowuje się w skórę i dobrze się wchłania. Czy pozostawia tłustą warstwę? I tak i nie. Powiem tak: pozostawia warstewkę ale nie jest to typowy, tłusty film. Gdy nawet po jakimś czasie dotknę skóry, to wyczuwam na niej delikatną warstewkę ale właśnie delikatną, miękką, a nie klasycznie tłustą. Inaczej nie potrafię tego określić słowami. Skóra jest nawilżona i odżywiona. Zapach musu też jest interesujący. Kojarzy mi się z ziołami i lasem. Ten las to pewnie dlatego, że zawiera olejki eteryczne z sosny i z jałowca. W sumie bardzo oryginalny i przyjemny zapach.
Moim zdaniem mus len i konopie jest interesującym i całkowicie naturalnym kosmetykiem. Z pewnością warto do niego wracać.


Skład musu wyraźnie widać na pierwszym zdjęciu od góry ale, tak na wszelki wypadek, napiszę go jeszcze po polsku w tłumaczeniu producenta.

Skład: Masło shea (Karite)*, masło kakaowe*, olej brzoskwiniowy, olej z konopii, olej lniany, olej słonecznikowy, olej z nasion malin, gliceryna roślinna, witamina E, olejek etryczny z lawendy wąskolistnej, olejek eteryczny sosnowy, olejek eteryczny jałowcowy, olejek eteryczny mandarynkowy, wyciąg z lawendy wąskolistnej, wyciąg z żywokostu, Geraniol**, Limonene**, Linalool**.
* - surowiec organiczny,
**- składniki olejków eterycznych.  

sobota, 4 listopada 2017

NATURATIV Bogate masło do ciała Home Spa




    Zauważyłam, że przez cały wrzesień i październik pisałam wyłącznie o kosmetykach polskiej produkcji. Nie było to zamierzone. Ot, po prostu, tak wyszło. Nie znaczy to, że rezygnuję z kosmetyków pochodzących z innych krajów. Oczywiście, że nie. Myślę jednak, że w mojej pielęgnacji coraz więcej miejsca zajmują polskie produkty. Nic dziwnego, przecież powstaje coraz więcej rodzimych firm produkujących naturalne kosmetyki dobrej jakości. Dzisiaj też w roli głównej wystąpi polski produkt, a mianowicie Bogate masło do ciała Home Spa od NATURATIV.



Producent pisze, że Bogate Masło do Ciała HOME SPA to kosmetyk naturalny do zadań specjalnych. Ma za zadanie doskonale odżywić, nawilżyć, ukoić i zregenerować skórę. Zawiera kompozycję substancji o właściwościach zwalczających wolne rodniki oraz kombinację olei i maseł roślinnych doskonale odbudowujących warstwę lipidową skóry. Idealnie się wchłania. Pachnie ziołowo i cytrusowo. Aromat jest mieszaniną olejków eterycznych.

Kompozycja kosmetyku naturalnego:

  • Sok z Aloe Vera* - łagodzi, wspiera wzrost komórkowy
  • Ekstrakt z goji* - bardzo silnie zwalcza wolne rodniki
  • Masło shea* - koi skórę, chroni i regenerje
  • Masło mango* - ma działanie silnie nawilżające, chroni i odbudowuje naskórek, wygładza i ujędrnia skórę
  • Olej winogronowy* - zwalcza wolne rodniki hamując proces starzenia skóry, działa przeciwzapalnie i kojąco
  • Betaina roślinna* - nawilża
  • Gliceryna roślinna* - nawilża
  • Naturalna witamina E - zwalcza wolne rodniki oraz chroni przed działaniem niekorzystnych czynników środowiskowych
  • Emolienty roślinne* - nawilżają
* surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym.




Masło otrzymujemy w plastikowym słoiku o pojemności 250 ml. Po otworzeniu słoika okazuje się, że kosmetyk jest dodatkowo zabezpieczony folią aluminiową dzięki czemu mamy pewność, że nikt przed nami z zawartości słoiczka nie korzystał.


 
Bogate masło do ciała Home Spa ma puszystą, kremową konsystencję i delikatny cytrusowo-ziołowy zapach, który przez pewien czas pozostaje na skórze. Jest bardzo wydajne. Niewielka ilość wystarczy na całe ciało. Łatwo rozprowadza się po skórze i szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej i lepkiej warstwy. Dobrze nawilża skórę czyniąc ją miękką i delikatną. Trzeba uważać, żeby nie nabrać zbyt dużo masła gdyż wtedy maże się po skórze i trzeba poświęcić więcej czasu na jego wmasowanie. Polubiłam to masło i szkoda, że jego poziom w słoiczku jest już bliski dna. Pocieszam się myślą, że w sklepie naturativ.pl często bywają interesujące promocje i z pewnością uda mi się upolować to masełko w przystępnej cenie.

Skład masła jest taki:

  

Jest to już trzecie masło do ciała tej marki jakie poznałam. Dwa pierwsze były jeszcze pod marką Pat&Rub ale to jest to samo co Naturativ. Można się o tym przekonać porównując składy. Ze wszystkich trzech produktów byłam bardzo zadowolona więc z pewnością sięgnę też po te masełka Naturativ, których jeszcze nie miałam. 

czwartek, 13 lipca 2017

ALCHEMIA LASU Masło do ciała geranium, mandarynka, petitgrain




               Ze względu na to, że mam suchą skórę na ciele, zawsze w mojej łazience jest jakieś mazidło do ciała. Czasem są to balsamy ale najbardziej lubię masła i kremy. Nic więc dziwnego, że będąc w kwietniu na warszawskich targach kosmetyków naturalnych EKOCUDA, zaopatrzyłam się również w takowe kosmetyki. Jedno z nich to Masło do ciała geranium, mandarynka, petitgrain od ALCHEMII LASU.



ALCHEMIA LASU to mała, polska firma produkująca kosmetyki naturalne. W swoich produktach wykorzystuje zioła lasów i łąk Polski południowej, a także inne surowce roślinne jak tłoczone na zimno oleje i masła. Kosmetyki tej marki są wegetariańskie, a w większości nawet wegańskie.



Do pakowania swoich produktów Alchemia Lasu używa prostych, szklanych słoiczków i buteleczek, na które nakleja etykiety wydrukowane na zwykłym, szarym papierze. Masło do ciała zamknięto w takim właśnie słoiczku o pojemności 120 ml. Konsystencja tego kosmetyku jest zwarta i dosyć twarda. Nie można nabrać go palcami. Używam do tego celu plastikowej szpatułki, którą skrobię potrzebną ilość masła. Rozcieram je w palcach, a gdy się rozpuści wmasowuję w ciało. Myślę, że zimą, gdy działa ogrzewanie i w łazience jest znacznie cieplej, masło byłoby bardziej miękkie. 



Wolałabym, żeby konsystencja tego masełka była bardziej kremowa i właśnie maślana ale nie jest to wielki problem. Ten mały minus całkowicie rekompensuje mi działanie masła na skórę. Po jego wmasowaniu pozostaje bardzo cieniutka tłusta warstwa, a skóra jest mięciutka, jedwabista i delikatna. Okazało się jednak, że ta warstwa szybko się wchłania, a miękkość i delikatność skóry pozostaje na cały dzień. Poza tym masełko odznacza się interesującym zapachem. Jest to woń dosyć intensywna, w której zdecydowanie przeważają cytrusy, a w tle wyczuwa się nutę kwiatową. To pewnie geranium. Podoba mi się ten zapach i szkoda, że nie pozostaje długo na skórze.

Skład masła jest taki:


Skład piękny, naturalny. Nie ma się do czego przyczepić, co bardzo mi odpowiada. Nie lubię sytuacji gdy kosmetyk jest naturalny, często nawet certyfikowany, a w składzie znajduje się jakąś dziwną substancję. W sumie jestem zadowolona z masła i nie żałuję, że je kupiłam.
Znacie kosmetyki tej marki? Jeśli tak, to co o nich sądzicie?  

sobota, 6 maja 2017

SO`BIO etic Odżywcze masło do ciała z oślim mlekiem



    Pisałam już niejeden raz, że jestem posiadaczką suchej skóry na ciele i dlatego mazidła do ciała stale goszczą w mojej łazience. Ze względu na wspomnianą suchość skóry wybieram produkty bardziej odżywcze, treściwe, a więc częściej są to masła i kremy niż balsamy chociaż na balsam też czasem się skuszę. Dziś napiszę o Odżywczym maśle do ciała z oślim mlekiem marki SO`BIO etic. Kosmetyki tej marki są dosyć popularne wśród zwolenniczek naturalnej pielęgnacji ale dla mnie jest to dopiero pierwszy produkt od SO`BIO.




Producent tak pisze o kosmetyku: Wzbogacone mlekiem oślim, aloesem bio oraz masłem karite, masło do ciała działa intensywnie odżywczo i nawilżająco*. Aksamitna, kremowa konsystencja ułatwia aplikację produktu, który otula ciało pachnącą, ochronną i nietłustą powłoką.
Ochroniona i odżywiona, twoja skóra odzyskuje jedwabistą gładkość i piękno.
*- nawilżanie górnych warstw naskórka. 




Konsystencja masełka jest dokładnie taka, jak pisze producent czyli kremowa i aksamitna. Zapach jest bardzo delikatny i kojarzy mi się z wanilią i karmelem. Bardzo przyjemny ale nie utrzymuje się długo na skórze. Masło łatwo rozprowadza się po skórze i wchłania się całkowicie po chwili masażu. Nie pozostawia na skórze tłustej czy lepkiej warstwy. Pozostawia skórę dobrze nawilżoną, miękką i gładką. Fajny kosmetyk, dobrze działa na moją skórę. Mimo to mam co do niego pewne zastrzeżenia. Dotyczą one składu. Oto on: Aqua (Water), Anthemis Nobilis Flower Water*, Isopropyl Palmitate, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Cocoglycerides, Olus Oil (Vegetable Oil),  Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Alcohol, Donkey Milk, Glyceryl Stearate SE, Benzyl Alcohol, Bentonite, Parfum (Fragrance), Xanthan Gum, Hydrogenated Vegetable Oil, Sodium Benzoate, Lactic Acid, Candelilla Cera (Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax), Sodium Levulinate,  Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Tocopherol, Linalool, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder*, Benzyl Salicylate.
*- składniki pochodzące z rolnictwa ekologicznego,
98% składników jest pochodzenia naturalnego,
20% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego.
Podkreśliłam w składzie dwie pozycje. Jedna z nich to olus oil, o którym wiadomo tylko tyle, że jest to olej pochodzenia roślinnego ale olej kokosowy, migdałowy, arganowy i cała masa innych też są pochodzenia roślinnego. Dlaczego więc tego oleju nie można nazwać "po imieniu" tylko ukrywany jest pod tajemniczą nazwą olus oil? Prawdopodobnie jest tu coś do ukrycia. Znalazłam taki opis tego oleju: Olus Oil - olej lub mieszanina olejów pochodzenia roślinnego. Emolient tłusty, tworzy na skórze i włosach odżywczy film, który zmiękcza i wygładza, zapobiega odparowywaniu wilgoci i chroni przed czynnikami zewnętrznymi takimi jak np. wiatr, mróz czy klimatyzowane pomieszczenia. Składnik może nasilać problemy trądzikowe, powodować wypryski i zaskórniki. Składnik niewiadomego pochodzenia. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych organizmów-GMO lub oleju palmowego. Plantacje palmy olejowej dla pozyskiwania oleju palmowego zakłada się w niektórych krajach na obszarach celowo karczowanych, uprawy tej palmy mają destrukcyjny wpływ na środowisko naturalne, florę i faunę lasów deszczowych.W krajach takich jak Borneo, Malezja, Indonezja są już zagrożone zagładą.(Żródło)



Drugim składnikiem podkreślonym w składzie jest Hydrogenated Vegetable Oil, który czasem można spotkać pod nazwą Hydrogenated Olus Oil. Jest to więc ten sam tłuszcz, o którym napisałam wyżej, tylko utwardzony (uwodorniony) i można o nim napisać dokładnie to samo. Nie ukrywam, że wolałabym, żeby takich tajemniczych składników nie było w kosmetykach naturalnych, a tym bardziej w produkcie cieszącym się aż dwoma certyfikatami (Cosmebio i Ecocert). Kupując kosmetyk naturalny chcę wiedzieć co nakładam na swoją skórę czy włosy i, moim zdaniem, taka składnikowa maskarada nie powinna mieć miejsca. A co Wy o tym sądzicie?    

wtorek, 14 marca 2017

PSZCZELA DOLINKA Nawilżające tutti frutti do ciała



     Poznałam już kilka mydełek z Pszczelej Dolinki i bardzo je polubiłam ale najbardziej spodobało mi się mydło miodowe o nazwie Sam miód . Skoro mydełka zdobyły moje uznanie to postanowiłam poznać inne produkty tej marki i kupiłam Nawilżające tutti frutti do ciała.


Producent tak pisze o kosmetyku"
"Balsam do pielęgnacji całego ciała, mieszanka odżywczych i nawilżających składników: masła shea, masła kakaowego, masła awokado, wosku pszczelego oraz olejów: abisyńskiego, arbuzowego, brzoskwiniowego i czereśniowego. Delikatny, silnie nawilżający, regenerujący i łagodzący. Wydajny - wystarczy bardzo niewielka ilość, aby rozprowadzić na większej powierzchni ciała. Bardzo łatwy w rozprowadzaniu, błyskawicznie topi się na skórze, nadaje jej wspaniałej gładkości i miękkości. Zapach naturalny, charakterystyczny dla składników.
Zalecam przechowywanie w chłodnym miejscu. Kosmetyk w temperaturze pokojowej jest miękki, maślano-kremowy, po wyjęciu z lodówki twardszy - w ciągu pół godziny odzyskuje miękką konsystencję.
Skład to 100% aktywnych, naturalnych składników, bez chemicznych emulgatorów, wody, wosków mineralnych, pochodnych ropy naftowej i stabilizatorów obecnych w drogeryjnych balsamach do ciała." 

 
W składzie balsamu rzeczywiście znajdziemy wartościowe masła i oleje roślinne. Olej z pestek arbuza zawiera dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych, dzięki którym pomaga utrzymać i przywrócić skórze elastyczność. Zawiera też karoten (prowitamina A), witaminy z grupy B, witaminę C i PP, a także potas, cynk i selen. Nadaje się do pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Olej z pestek czereśni jest olejem lekkim, szybko wchłaniającym się w skórę. Zawiera liczne składniki antyoksydacyjne jak witaminy E i A, flawonoidy oraz nienasycone kwasy tłuszczowe omega-6 i omega-9. Olej czereśniowy polecany jest do pielęgnacji skóry suchej, delikatnej i podrażnionej. Olej brzoskwiniowy jest również olejem lekkim i dobrze wchłania się w skórę. Zawiera cenne dla skóry niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe omega-6 i omega-9. Zmiękcza naskórek i nawilża skórę. Olej abisyński to kolejny lekki olej świetnie wchłaniający się w skórę i nie pozostawiający tłustej warstwy. Swoje wyjątkowe działanie pielęgnacyjne olej abisyński zawdzięcza dużej zawartości (ponad 50%) nienasyconego kwasu omega-9, a mianowicie kwasu erukowego o silnych właściwościach natłuszczających i nawilżających. Polecany jest do leczenia egzem, dla alergików i atopików, a także dla skóry dojrzałej. Masło awokado, podobnie jak olej awokado, bogate jest w odżywcze składniki: proteiny, aminokwasy, fitosterole, lecytynę i minerały. Bardzo dobrze pielęgnuje skórę suchą, łuszczącą się, popękaną. Nawilża i natłuszcza naskórek, a także wykazuje dużą zgodność z naturalnymi lipidami skóry. Masło kakaowe znane jest z działania natłuszczającego, nawilżającego, wygładzającego i ochraniającego. Polecane jest do skóry przesuszonej, zniszczonej, łuszczącej się i dojrzałej. Powszechnie znane masło shea zawiera allantoinę, prowitaminę A, witaminy F i E, nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe i woski. Działa na skórę pielęgnacyjnie, natłuszcza ją i nawilża pozostawiając gładką i miękką. I ostatni składnik czyli wosk pszczeli. Wosk pszczeli uelastycznia i zmiękcza skórę. Jest też dobrym emulgatorem dzięki czemu zawierające go kosmetyki łatwo rozprowadza się po skórze.

 
Tak jak pisze producent, tutti frutti w temperaturze pokojowej jest miękkie, a jego konsystencję rzeczywiście można nazwać maślano-kremową i dlatego uważam, że kosmetyk bardziej zasługuje na nazwę masła do ciała niż balsamu. Pod wpływem ciepła rąk topi się do postaci prawie płynnej i łatwo je wmasować w skórę. Tutti frutti jest bezzapachowe, a ściślej mówiąc nie jest perfumowane, nie zawiera żadnych substancji zapachowych. Ma tylko delikatny zapach swoich składników czyli taki lekko olejowy. Masełko dosyć dobrze się wchłania ale pozostawia na skórze cieniutką, tłustą warstwę. Nic dziwnego, w końcu w jego składzie, oprócz wosku pszczelego, są same tłuszcze. Z tą tłustą warstwą też nie ma wielkiego problemu gdyż wchłania się ona dosyć szybko, a skóra pozostaje miękka, gładka, dobrze nawilżona. W sumie jest to całkiem niezły kosmetyk i do tego z pięknym, naturalnym składem.


Nawilżające tutti frutti do ciała można kupić w sklepie producenta. Dostępne jest w dwóch pojemnościach: 100 i 200 ml. Ja miałam to mniejsze ale pewnie kiedyś kupię 200 ml. 
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...