Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ARGITAL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ARGITAL. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 czerwca 2017

ARGITAL Płyn do higieny intymnej z zieloną glinką i olejkiem niauli




         Na Płyn do higieny intymnej marki ARGITAL  miałam ochotę już od dawna, a mianowicie od chwili gdy przeczytałam recenzję Anuli (klik). Anula, znana w blogosferze kusicielka, potrafi to robić bardzo skutecznie. Mnie też skusiła chociaż trochę trwało zanim kupiłam ten żel.


  
Na temat żelu przeczytałam: Delikatny płyn do higieny intymnej na bazie tensydów roślinnych, wzbogacony olejkiem niauli (Melaleuca Viridiflora) i zieloną glinką. Nie podrażnia skóry, działa łagodząco, bakteriostatycznie i przeciwzapalnie. Skutecznie nawilża i oczyszcza. Kwas mlekowy pozwala zachować naturalny, kwaśny odczyn miejsc intymnych, wzmacniając ochronę przed podrażnieniami. Dzięki zawartości olejków: miętowego i lawendowego żel daje uczucie świeżości i czystości przez długi czas. Zielona glinka absorbuje zanieczyszczenia i odświeża.


       

Zaintrygował mnie olejek niauli w nazwie kosmetyku. Przeczytałam, że pochodzi on z wiecznie zielonego drzewa rosnącego w Australii i Nowej Kaledonii. Posiada silny zapach słodko-świeży z nutą kamfory. Stosowany głównie w aromaterapii, posiada właściwości antyseptyczne i pobudzające, a jego nazwę należy pisać niaouli.



250 ml płynu otrzymujemy w plastikowej butelce. Butelka dobrze układa się w dłoni, jedynie klapka dosyć ciężko się otwiera i dlatego butelka stała w łazience z klapką tylko lekko przymkniętą.
Płyn powinien właściwie nazywać się żelem ze względu na swoją żelowatą konsystencję. Żel jest mętny i jego wygląd kojarzy mi się trochę z rozcieńczonym wodą mlekiem. Zapach nazwałabym ziołowym z mocno dominującą miętą.
Gdy po raz pierwszy użyłam tego żelu nie byłam zachwycona. Poczułam pieczenie i lekkie odrętwienie. Pomyślałam sobie wtedy: "Ojej, co ja kupiłam? Czym ta Anula tak się zachwycała?" Jednak to niemiłe odczucie dosyć szybko minęło i pozostało wrażenie czystości i świeżości. Postanowiłam więc zużyć żel. Dobrze zrobiłam gdyż po kilku dniach używania odczucia nie były już tak niemiłe, widocznie skóra przyzwyczaiła się do żelu. Zużyłam kosmetyk do końca i z biegiem czasu coraz bardziej mi się podobał, a zwłaszcza to długo pozostające odczucie świeżości i czystości. 
Skład żelu jest taki:




Żel do higieny intymnej od Argital posiada dwa certyfikaty: ICEA i BDIH. Po zużyciu całej butelki żelu uważam go za ciekawy i skuteczny kosmetyk. Z pewnością jeszcze niejeden raz go kupię.



piątek, 7 kwietnia 2017

Projekt DENKO styczeń - marzec 2017



     Pierwszy kwartał roku 2017 zleciał nie wiadomo kiedy i przyszła pora na pokazanie co udało mi się zużyć i wykończyć w tym czasie. Pustych opakowań zebrało się tyle:



Jak zwykle zacznę od kosmetyków do twarzy




1. DIY  Serum z ekstraktem z jabłka i zielonej herbaty - serum zrobiłam z gotowego zestawu kupionego w sklepie EcoSpa. Było to całkiem niezłe serum. Zużyłam do twarzy pod krem, a ponieważ było dosyć rzadkie więc dodawałam też je do maseczek glinkowych.

2. Olej ze słodkich migdałów - używałam go do twarzy zamiast kremu na noc, dodawałam też do maseczek glinkowych. Kilka razy użyłam też do ciała. Bardzo lubię olej migdałowy i zużyłam już sporo takich butelek. Z pewnością ta nie jest ostatnia.

3. EcoSpa hydrolat z róży geraniowej ekologiczny - jest to hydrolat o silnym działaniu nawilżającym i zmiękczającym. Czasem używałam go w charakterze toniku ale głównie służył do rozrabiania maseczek glinkowych. Poza tym bardzo podobał mi się jego zapach. Z pewnością kupię go jeszcze niejeden raz.

4. MARTINA GEBHARDT Rose emulsja z różą do cery suchej i wrażliwej - emulsja, podobnie jak wszystkie kosmetyki z linii różanej tej marki, odznacza się pięknym, różanym zapachem. Jest bardzo dobrym kosmetykiem, idealna na wiosnę i lato. Pisałam o niej tu. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup.

5. EcoSpa Olej z pestek granatu zimnotłoczony - olej ten ma silne działanie antyoksydacyjne i dlatego często znajdujemy go w składzie kosmetyków odmładzających, regenerujących i przeciwzmarszczkowych. Olej jest bardzo gęsty, a więc używanie go solo raczej nie wchodzi w rachubę. Mieszałam go z innymi olejami (np. z migdałowym) i dodawałam do maseczek glinkowych. Z pewnością kupię następną buteleczkę.

6. LAVERA Puder sypki transparentny Trend Sensitiv - mój ulubiony puder. Zużyłam już kilka opakowań i nie zamierzam z niego rezygnować. Kolejne opakowanie już kupiłam i używam. Recenzję pudru znajdziecie tu.


Pielęgnacja włosów


7. ARGITAL  Szampon do włosów przetłuszczających się i przeciwłupieżowy - dobrze oczyszcza skórę i włosy ale dosyć mocno je plącze więc wskazane jest użycie odżywki. W sumie jest to dobry szampon, a więcej na jego temat przeczytacie tutaj. Zasługuje na ponowny zakup.

8. ARGITAL  Odżywka roślinna do każdego rodzaju włosów - moim zdaniem jest to całkiem dobra odżywka, moje włosy ją polubiły. Pisałam o niej tu . Czy kupię ją ponownie? Raczej tak.

9. EUBIONA  Odżywka do włosów z olejem z pestek winogron i ekstraktem z limonki - ta odżywka też sprawdziła się na moich włosach. Była bardzo przyjemna w użyciu i żałowałam kiedy się skończyła. Z pewnością kupię ją ponownie. Recenzję znajdziecie tutaj. 

10. EUBIONA  Szampon rewitalizujący do włosów przetłuszczających się - ten szampon też sobie chwaliłam. Był łagodny i jednocześnie skutecznie oczyszczał włosy i skórę. Warto kupić go ponownie. Więcej na jego temat przeczytacie tu.


Pielęgnacja ciała




11. BIOTURM  Żel do higieny intymnej - bardzo dobry produkt. Daje poczucie czystości i świeżości, a jednocześnie jest bardzo delikatny. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup. O tym żelu i innych kosmetykach do higieny intymnej marki Bioturm pisałam tu. 

12. WELEDA  Krem do rąk z olejem rokitnikowym - na tym kremie trochę się zawiodłam. Spodziewałam się po nim lepszego nawilżenia i odżywienia skóry rąk. Pewnie ten krem lepiej by się sprawdził u kogoś, kto nie ma za bardzo wysuszonej skóry rąk. Dla mnie, niestety, był trochę za słaby i raczej nie kupię go ponownie. Recenzja znajduje się tu.     

13. PSZCZELA DOLINKA  Nawilżające tutti frutti do ciała - bardzo przyjemne masełko do ciała. Jest tłuste i dobrze odżywia skórę. Więcej o tym kosmetyku przeczytacie tutaj. Prawdopodobnie kupię je ponownie.

14. SCHMIDT`S  Dezodorant z bergamotką i limonką - był to mój pierwszy dezodorant w kremie. Jest skuteczny, wydajny, o pięknym, świeżym zapachu i prostym, naturalnym składzie. Czegóż chcieć więcej? Recenzję można przeczytać tutaj. Czy kupię ponownie? Oczywiście, że tak.

15. DIY  Balsam do ciała rozgrzewająco-ujędrniający - ten kosmetyk nazwałabym raczej masłem niż balsamem. Jest odżywcze i tłuściutkie ale dosyć dobrze się wchłania. Robi się je bardzo łatwo, a szczegóły znajdziecie tu

Mydełka


16. 94b hand made trzy mydełka: Konopie, Orient i Glinka rhassoul marokańska - bardzo dobre mydła naturalne. Wszystkie trzy oceniam bardzo wysoko. Pisałam o nich tu. Z pewnośćią kupię je ponownie. Te i inne mydełka tej marki.

17. PSZCZELA DOLINKA  Mydło ręcznie robione Miód z lipą - miodowe mydełko z dodatkiem naparu z lipy. Bardzo lubię miodowe mydła i to też bardzo mi odpowiadało. Z pewnością kupię je ponownie. Inne mydełka tej marki też.

18. LAWENDOWA FARMA  Mydło ręcznie robione metodą na zimno Krzepka Pokrzywa - jak wskazuje na to nazwa jest to mydło pokrzywowe. Jest przeznaczone nie tylko do mycia ciała ale też do mycia włosów. Ja jednak używałam tego mydła tylko do ciała, do mycia włosów wolę używać szamponów. Mydełko bardzo dobrze się sprawdziło i zasługuje na ponowny zakup.

10. SZTUKA MYDŁA  Miodostan mydło miodowe - kolejne mydełko z miodem ale zupełnie inne niż to z Pszczelej Dolinki. Pod względem jakościowym jest to bardzo dobre mydło ale drażnił mnie kształt kostki. Kostka jest niska ale szeroka prawie kwadratowa. Ten kształt sprawia, że mydło źle układa się w dłoniach, jest po prostu niewygodne. Szkoda, bo jego jakość jest godna uwagi. Nie wiem jeszcze czy kupię ponownie.

To już wszystko co zdołałam wykończyć w ciągu pierwszego kwartału bieżącego roku. Może nie jest to dużo ale kosmetyki naturalne są bardzo wydajne i każdy z nich starcza na długo. Poza tym nie chodzi przecież o to, żeby zużyć jak najwięcej kosmetyków gdyż każda z nas zużywa tyle ile potrzebuje.     

czwartek, 30 marca 2017

Wiosenne zakupy



        Niedawno pokazałam swoje niewielkie zakupy kosmetyczne (klik). Napisałam  wówczas, że następne nowości będą w kwietniu lub w końcu marca. Już są. Oto one:



Na zakup kosmetyków NATURATIV skusiła mnie promocja związana z nadejściem wiosny. Taniej o 45% kupiłam Szampon do włosów ciemnych i taką samą odżywkę. Nie oparłam się pokusie kupienia w cenie niższej o 45% Bogatego masła do ciała Home Spa, a także Maski 360 st. Aox kojąco - liftingującej do twarzy. Do koszyka wrzuciłam też Oliwkę do ciała i kąpieli dla niemowląt i dzieci SWEET. Małych dzieci już nie mam i oliwka przeznaczona jest dla mnie.


Zrobiłam też zakupy w sklepie Skarbiec Natury.


W Skarbcu Natury kupiłam Hennę Khadi jasny brąz. Henny tej używam już od kilku lat i nie zamierzam z niej rezygnować. Kolejnym kosmetykiem jest Żel do higieny intymnej  włoskiej marki ARGITAL
Przyszła wiosna i nie musimy już nosić czapek. Wypadałoby więc zadbać trochę o fryzurę. W tym celu kupiłam Piankę do włosów zwiększającą objętość od EUBIONY. Kremów do rąk zużywam dosyć dużo, a więc kupiłam dwa. Jeden to Krem nawilżająco - odżywczy do rąk z oślim mlekiem od SO`BIO etic, a drugi to Ochronny krem do rąk MADARY.
Zachęcona recenzją Anuli kupiłam Ajurwedyjski tonik do włosów polskiej marki ORIENTANA. Kupiłam też BIO Serum do twarzy - brahmi i kwas hialuronowy. Pielęgnacji twarzy dopełni Arganowy krem intensywnie nawilżający - Hydra Argan od ESPRIT EQUO. Ostatnim nabytkiem ze Skarbca Natury jest Kredka do brwi COULEUR CARAMEL.

Czy zakupy kosmetyczne mogłyby obejść się bez mydełek? Nie u mnie :) Tym razem mój wybór padł na polską markę mydlaną PURITE.



Kupiłam trzy mydełka, a mianowicie NagietekRumianek i Owsiane. Skusiłam się też na Dezodorant w kremie z białą glinką. Ciekawa jestem czy będzie lepszy od dezodorantu Schmidt`s.
I to już wszystkie moje nowości. Znacie te kosmetyki?

niedziela, 19 marca 2017

ARGITAL Odżywka roślinna do każdego rodzaju włosów




        Niedawno pisałam o Szamponie do włosów przetłuszczających się i z łupieżem
włoskiej marki ARGITAL. Nie wspomniałam wówczas, że razem z szamponem kupiłam też odżywkę do włosów tej samej marki. Jest to Odżywka roślinna do każdego rodzaju włosów.


Producent tak opisuje kosmetyk:
"Odbudowująca odżywka na bazie oleju jojoba oraz zielonej glinki. Bez konserwantów. Odżywka Argital różni się znacznie od konwencjonalnych odżywek do włosów gdyż nie zawiera często stosowanych soli aluminium. Działanie odżywki opiera się na zielonej glince, która absorbuje ładunki elektrostatyczne tworzące się na włosach po użyciu szamponu i zapobiega plątaniu się włosów. Olej jojoba zawarty w odżywce sprawia, że włosy stają się miękkie i łatwe do rozczesania."



Odżywkę zamknięto w plastikowej tubie. Tuba jest dosyć duża i zawiera 200 ml kosmetyku. Jest też miękka, a więc łatwo wycisnąć z niej potrzebną ilość odżywki. Odżywka ma konsystencję lekkiego kremu w kolorze beżowym. Ten kolor to pewnie zasługa zawartej w niej glinki. Łatwo rozprowadza się po włosach i nie spływa z nich. Odznacza się też przyjemnym zapachem, który określiłabym jako ziołowo-kwiatowy. Jest dużo ładniejszy niż zapach szamponu do włosów przetłuszczających się. Odżywkę nakładam na umyte, mokre włosy i po kilku minutach spłukuję ciepłą wodą. Włosy bardzo łatwo się rozczesują, a po wyschnięciu są miękkie, błyszczące i dobrze się układają. Czasem mam wrażenie jakby odrobinę, w bardzo niewielkim stopniu włosy miały zwiększoną objętość. W sumie nie narzekam na ten kosmetyk, uważam, że jest to całkiem dobra odżywka.
Skład odżywki jest taki:


Widać bardzo ładny, naturalny skład ale powtarza się ta sama co w przypadku szamponu historia z nazwą glinki. Na tubie i na kartoniku wyraźnie widać napis with Green Clay, natomiast w składzie mamy glinkę o nazwie Solum Fullonum czyli tzw. ziemię fulerską. Napisałam w tej sprawie do sklepu Skarbiec Natury, w którym kupiłam kosmetyki Argital. Sklep z kolei napisał do polskiego dystrybutora tych produktów, a dystrybutor do producenta. Producent odpowiedział, że wszystko jest w porządku gdyż nazwą Solum Fullonum można określać wszystkie glinki. Co prawda nie jestem specjalistą od glinek ale nie przekonuje mnie to wyjaśnienie. Poza tym nie pojmuję, co stało na przeszkodzie, żeby zamiast napisu Solum Fullonum w składzie umieścić nazwę Green Clay choćby po to, żeby wszystko było jasne i nie budziło żadnych wątpliwości.


Odżywka, podobnie jak szampon, posiada certyfikaty ICEA i BDIH.    

niedziela, 12 lutego 2017

ARGITAL Szampon do włosów przetłuszczających się i przeciwłupieżowy



      Kosmetyki włoskiej marki ARGITAL kusiły mnie już od dawna. Kiedy zaistniała konieczność rozejrzenia się za nowym szamponem mój wybór padł na Szampon do włosów przetłuszczających się i przeciwłupieżowy tej własnie marki. Wybrałam większą butelkę, półlitrową gdyż w cenie promocyjnej była ona niewiele droższa od mniejszej, zawierającej 250 ml szamponu.



O szamponie można przeczytać:
"Szampon jest przeznaczony w szczególności do włosów przetłuszczających się i z łupieżem, dzięki zawartości zielonej glinki, która reguluje wydzielanie sebum oraz zawartości ekstraktu z pokrzywy, który działa przeciwłupieżowo.
Dzięki wysokiej zawartości krzemu glinka zielona sprawia, że włosy stają się mocne, zdrowe i błyszczące. Biodegradowalne i delikatne czynniki myjące oczyszczają delikatnie i jednocześnie skutecznie. Dzięki zawartości ziół, czystych olei roślinnych oraz olejków eterycznych szampon nie tylko regeneruje i nawilża włosy ale także balansuje wydzielanie sebum i przeciwdziała nawrotom łupieżu. Dzięki zawartości protein roślinnych odbudowuje włosy."


Szampon zamknięto w butelce z białego, sztywnego plastiku. Butelka trochę ciężko się otwiera ale można sobie z tym poradzić. Szampon ma konsystencję żelu i ciemną, brunatną barwę. Zapach, jak zwykle, trudno jest określić słowami. Jest na pewno świeży, wyrazisty i ziołowy z cytrusową nutą. Wytwarza obfitą pianę dobrze oczyszczającą włosy i skórę głowy. Z początku odnosiłam wrażenie, że ten szampon nie poradzi sobie ze zmywaniem oleju z włosów. Myliłam się. Okazało się, że zmywa oleje bez żadnego problemu. Trzeba tylko umyć włosy dwa razy. Nie jest to dla mnie żaden problem gdyż zawsze myję włosy dwa razy. Trzeba też pamiętać o tym, żeby przed każdym użyciem wstrząsnąć butelkę gdyż szampon zawiera glinkę, która lubi osiadać na jej dnie.
Jak już wspomniałam szampon dobrze oczyszcza włosy i skórę. Jednak włosy dosyć mocno plącze i lepiej nie używać go bez odżywki. Po wyschnięciu włosy ładnie się błyszczą ale też mają skłonności do elektryzowania się i są trochę przyklapnięte. Nie zauważyłam też żeby szampon opóźniał przetłuszczanie się włosów. Nie wiem czy pomaga  w pozbyciu się łupieżu gdyż sama takowego nie posiadam.


 Skład szamponu widać na zdjęciu powyżej. I tu właśnie intryguje mnie pewna sprawa. Chodzi mi o glinkę. Jest to ponoć szampon z glinką zieloną. Na etykiecie wyraźnie widać napis with green Clay and Nettle czyli z glinką zieloną i pokrzywą.  Jednak w składzie kosmetyku nie znajdziemy glinki zielonej. Jest tam natomiast pozycja Solum Fullonum (podkreślenie w składzie moje). Jest to glinka ale bynajmniej nie zielona. Jest to glinka o nazwie Ziemia Fulerska. W Indiach i Pakistanie glinka ta znana i używana jest od wieków i nosi tam nazwę Multani Mitti. Posiada silne właściwości odtłuszczające i ściągające i dlatego polecana jest do pielęgnacji cery tłustej oraz włosów przetłuszczających się.


Nasuwa się pytanie, której wersji wierzyć? Moim zdaniem należy wierzyć w to, co napisane jest w składzie. Tylko dlaczego producent pisze w składzie jedno, a na etykiecie drugie? Dziwne, prawda? Podejrzewam, że jest to taki chwyt marketingowy. Glinka zielona jest dużo bardziej znana niż ziemia fulerska. Może producent obawiał się, że klient (a częściej klientka) przeczytawszy na etykiecie informację, że szampon zawiera ziemię fulerską zrazi się do zakupu nie wiedząc co to takiego ta ziemia? A ponieważ wiadomo, że większość konsumentów nie zwraca uwagi na skład kosmetyków więc takie małe kłamstwo może ujść na sucho. Być może się mylę ale jaki inny cel mógłby mieć producent decydując się na pisanie nieprawdy? Jednak niezależnie od tego jakimi względami kierowała się ta firma, nie pochwalam takiego postępowania.


Warto dodać, że szampon posiada certyfikaty ICEA i BDIH potwierdzające jego naturalność.       
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...