niedziela, 31 lipca 2016

PAT&RUB Maska do włosów tłustych



     Maska do włosów tłustych PAT&RUB  już od dawna mnie kusiła i w końcu doczekała się miejsca w moim koszyku zakupowym. Trochę musiała poczekać w kolejce zanim dostała miejsce na łazienkowej półce. Teraz poziom maski w pojemniku zbliża się do dna, a więc mogę już podzielić się z Wami swoją opinią na jej temat.



Producent zapewnia, że "Maska do włosów tłustych Pat&Rub działa kompleksowo na skórę głowy oraz włosy:
  •  Przywraca równowagę skórze głowy, wzmacnia i uelastycznia włosy
  •  Za pośrednictwem organicznego kompleksu ziół reguluje wydzielanie sebum.
Maska do włosów tłustych reguluje pracę gruczołów łojowych skóry i wydzielanie sebum, zapobiega przetłuszczaniu się włosów, łagodzi podrażnienia skóry głowy, oczyszcza. Organiczny kompleks ziół dodaje włosom blasku i sprężystości, wzmacnia je i regeneruje."

Sposób użycia: stosuj 1-2 razy w tygodniu przed umyciem włosów. Maskę należy wmasować w skórę głowy i nałożyć na włosy. Można zwilżyć wcześniej włosy, aby maska łatwiej się rozprowadzała. Pozostaw na 10-20 minut, a następnie umyj włosy szamponem z linii Łagodność-Blask-Wzmocnienie. Używanie odżywki po tym zabiegu nie jest już konieczne.




Składniki aktywne maski:
  • woda z mięty* - ma własności antyseptyczne,
  • zielona glinka - regeneruje, pobudza krążenie, odżywia,
  • ekstrakt z łopianu* - wzmacnia, oczyszcza,
  • ekstrakt ze skrzypu* - wzmacnia,
  • ekstrakt z mydlnicy* - łagodzi i goi,
  • proteiny pszeniczne* - regenerują i wzmacniają,
  • naturalna witamina E* - dodaje blasku, chroni przed promieniami UV,
  • witaminy B3 i B6 - stymulują wzrost,
  • betaina roślinna* - nawilża,
  • witamina C - chroni kolor,
  • inulina* - naturalny kondycjoner
* - surowce z certyfikatem ekologicznym.




Maskę otrzymujemy w plastikowym słoiczku z odkręcanym wieczkiem. Zawiera on 250 ml kosmetyku. Po odkręceniu wieczka okazało się, że słoiczek zabezpieczony jest jeszcze dodatkowym wieczkiem z folii aluminiowej dzięki czemu mamy pewność, że nikt przed nami z tego kosmetyku nie korzystał.
Maska ma postać kremu o przyjemnym zapachu, w którym wyczuwam nutę cytrusową i miętową. Miły, orzeźwiający zapach. Na zdjęciach widać, że maska jest koloru szarego, jednak w rzeczywistości ma ona barwę zieloną, a właściwie jest to kolor tzw. zgniłej zieleni. Ta zieleń to niewątpliwie zasługa glinki zielonej znajdującej się wysoko w składzie.
Zgodnie z zaleceniami producenta maskę nakładam na włosy przed umyciem. Maska dosyć ciężko rozprowadza się po włosach ale tu idę za radą producenta i nakładam ją na włosy lekko zwilżone wodą. To znacznie ułatwia rozprowadzanie kosmetyku. Po 10-20 minutach maskę spłukuję i myję włosy szamponem.
Po wysuszeniu włosy prezentują się bardzo dobrze. Są miękkie, jedwabiste i błyszczące. Ładnie odbite od nasady sprawiają wrażenie większej objętości. Nie zauważyłam natomiast żeby maska miała jakikolwiek wpływ na wydzielanie sebum, a więc na przetłuszczanie się włosów. Przetłuszczają się tak jak zawsze i nadal muszę myć je codziennie. Niewątpliwym plusem tej maski jest jej łagodność dzięki czemu nie podrażnia skalpu, a mój jest naprawdę wrażliwy. Na moje włosy ten kosmetyk działa jak dobrej jakości odżywka z tym, że odżywki można kupić znacznie taniej. 




Całkowity skład (INCI) ze strony sklepu: Aqua, Illite, Mentha Piperita Leaf Water, Cocamidopropyl Betaine, Betaine, Glycerin*, Saponaria Officinalis Extract, Arctium Lappa Root Extract, Equisetum Arvense Extract*, Talc, Bentonite, Inulin, Sodium Cocoamphoacetate, Parfum, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Hydrolyzed Wheat Protein, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Pyridoxine HCI, Maltodextrin, Silica, Sodium Starch Octenylsuccinate, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Citric Acid, Citral, Limonene, Linalool.

Zazwyczaj skład kosmetyku przepisuję z jego opakowania. Dzisiaj przepisałam go ze strony sklepu, a to dlatego, że producent nie umieścił całkowitego składu na opakowaniu maski. Są tylko wymienione składniki aktywne. To za mało. Skład całkowity też powinien się tam znaleźć. Wymaga tego prawo. 

Znacie tę maskę do włosów? Jeśli tak, to jak się u Was sprawdziła? 
         

wtorek, 19 lipca 2016

PETAL FRESH Nawilżający balsam do rąk i ciała Aloe & Citrus



 
      Moimi ulubionymi kosmetykami do pielęgnacji ciała są oleje i masła. Ze względu na to, że jestem posiadaczką suchej skóry preferuję takie bardziej treściwe produkty. Jednak od czasu do czasu skusi mnie jakiś balsam do ciała i tak też było tym razem. Skusiłam się na Nawilżający balsam do rąk i ciała Aloe&Citrus amerykańskiej marki Petal Fresh.


 

O balsamie przeczytałam:
"Składniki Petal Fresh pochodzą wyłącznie z ekologicznych upraw. Organiczność naszych  produktów została potwierdzona przez Stellar Certification Services. Produkt wolny od szkodliwych substancji: parabenów, siarczanów (SLS, SLES), GMO, ftalanów i sztucznych barwników, posiadający zrównoważone pH, nietestowany na zwierzętach. Balsam do ciała Aloe & Citrus odżywia i nawilża, przynosząc ulgę wysuszonej i spieczonej skórze. Korzyści: Kondycjonuje i głęboko nawilża, łagodzi stany zapalne skóry."




355 ml balsamu zamknięto w butelce z ciemnego plastiku wyposażonej w pompkę. Butelka jest przezroczysta, a więc można kontrolować ilość kosmetyku jaką mamy jeszcze do dyspozycji. Balsam ma konsystencję bardzo lekkiego kremu lub gęstego mleczka. Łatwo rozprowadza się po skórze i szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Po wmasowaniu balsamu niemal natychmiast można się ubierać. Jest bardzo wydajny, niewielka ilość wystarcza na całe ciało. Dodatkowym plusem balsamu jest jego zapach. Cytrusowy i jednocześnie świeży. Bardzo ładny zapach, idealny na lato.
Natomiast nie zgodziłabym się z producentem, że głęboko nawilża. Moim zdaniem nawilżenie jest przeciętne. Latem moja sucha skóra jest w dobrym stanie i takie nawilżenie jej wystarcza. Natomiast wątpię czy by się sprawdził zimą lub jesienią. Ale póki co mamy lato i balsam chętnie zużyję do końca. 




Skład: Aqua (Water), Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Sodium Cocoyl Isethionate, Ammonium Cocoyl Isethionate, Hydroxypropyl Methylcellulose, *Aloe Batbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice, *Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, *Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract, *Citrus Grandis (Grapefruit) Leaf Extract, *Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Fruit Extract, *Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Retinyl Palmitate (Vitamin A), Panthenol (Vitamin B5), Glycerin, *Tussilago Farfara Flower Extract, *Achillea Millefolium (Yarow) Extract, *Equisetum Arvense Extract, *Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, *Althaea Officinalis (Marshmallow) Root Extract, *Chamomilla Recutita Flower Extract, *Melissa Officinalis Leaf Extract, *Thymus Vulgaris (Thyme) Extract, Polysorbate 20, Citric Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Chloride, Parfum (Fragrance).
* - składniki organiczne, certyfikowane.

Znacie balsamy tej marki? Jeśli tak, to co o nich sądzicie?    

sobota, 2 lipca 2016

Projekt DENKO - maj i czerwiec 2016




 
     Dwa wiosenne miesiące, maj i czerwiec, dobiegły końca. Przez ten czas wykończyłam kilka kosmetyków. Zobaczcie jakie:





Kosmetyki do pielęgnacji twarzy





1. ANTIPODES  Serum bogate w przeciwutleniacze Worship - świetne serum i bardzo żałuję, że już się skończyło. Nie ma jednak co narzekać gdyż jest to kosmetyk bardzo wydajny, wystarczył mi prawie na pięć miesięcy. Więcej na jego temat przeczytacie tu. Z całą pewnością zasługuje na ponowny zakup.


2. ANTIPODES  Nawilżający krem na dzień Vanilla Pod - kolejny świetny kosmetyk tej nowozelandzkiej marki. Krem świetnie nawilża, a ponadto urzekł mnie jego zapach. Recenzję znajdziecie tutaj. On również zasługuje na ponowny zakup.



Pielęgnacja ciała




3. ALTERRA  Olej do ciała brzoza i pomarańcza - bardzo przyjemny kosmetyk. dobrze się wchłania, nawilża i odżywia skórę pozostawiając na niej zapach pomarańczy z delikatną ziołową nutą. Pisałam o nim tutaj. Czy kupię go ponownie? Raczej tak. 

Mydełka




 4. CZYSTE MYDŁO Mydło kastylijskie Peeling Kawowy - mydełko delikatnie peelinguje skórę nie wysuszając jej. Najlepsze mydło peelingujące w kostce jakie do tej pory miałam. Recenzja tutaj. Warto kupić je ponownie.

5. TEA NATURA Mydło kokosowo - oliwne z lawendą - bardzo dobre mydło naturalne. Do jego produkcji użyto tylko dwa oleje: kokosowy i oliwę z oliwek. Na temat mydełek tej marki pisałam tu. Z pewnością kupię je ponownie.

6. ELKO Mydło naturalne z pyłkiem kwiatowym - jest to jeszcze jedna polska marka mydeł naturalnych. Mydełko wytwarza mniej piany niż większość mydeł ale wystarcza ona do porządnego umycia całego ciała. O tym mydle pisałam tu. Czy kupię je ponownie? Tak. Będę też chciała wypróbować inne mydła tej marki. 

Zauważyłyście zapewne, że nie udało mi się zużyć do końca żadnego kosmetyku do włosów. Tak właśnie jest jak się ma zaczętych kilka produktów tego samego rodzaju. W tej chwili mam otwarte trzy szampony (czwarty czeka w kolejce) i dwie odżywki. Używam ich na przemian i dlatego wykańczanie długo trwa. Jeśli idzie o szampony, to lubię tak właśnie je używać. Kiedyś jednak się skończą i pewnie niektóre z nich znajdą się w następnym denku.


środa, 29 czerwca 2016

ELKO Mydło naturalne z pyłkiem kwiatowym




    Wybrałam się kiedyś do sklepu zielarskiego po zakup czystka jako, że dosyć często pijam herbatkę z tego ziela. W sklepie tym, oprócz ziół, można kupić zdrową żywność i kosmetyki, choć te ostatnie nie wszystkie są naturalne. Zawsze gdy wchodzę do tego sklepu, to niezależnie od tego, co zamierzam kupić, najpierw zwracam uwagę na półki z kosmetykami gdyż czasem można tam znaleźć coś ciekawego. Tak było i tym razem. Wśród kosmetyków zauważyłam stosik mydełek nieznanej mi marki ELKO. Nie byłabym sobą gdybym się nimi nie zainteresowała. Okazało się, że mydełka mają proste, naturalne składy. Skusiłam się na jedno z nich, a mianowicie na Mydło naturalne z pyłkiem kwiatowym.


ELKO to niewielka, rodzinna mydlarnia z siedzibą w Toruniu. Wszystkie ich mydła mają skład w 100% naturalny i są produkowane ręcznie metodą na zimno. Oprócz mydła z pyłkiem kwiatowym ELKO produkuje też mydło rumiankowe, pokrzywowe, lawendowe, borowinowe, oliwkowe i inne. Więcej na ich temat znajdziecie na stronie producenta
O mydle z pyłkiem kwiatowym producent pisze, iż nadaje się "Do każdego rodzaju cery, poza osobami uczulonymi na pyłek kwiatowy. Pyłek kwiatowy zawiera wiele cennych składników mineralnych, m.in. krzem, jod, selen i dzięki nim posiada wartości odżywiające i odmładzające skórę. Jest również antybakteryjny. Posiada przyjemny aromat - naturalny."




Mydełko zapakowano w celofan i w kolorowy kartonik. Kostka jest dosyć duża, waży 160 g. Ma kolor dosyć ciemnego beżu, a widoczne ciemne punkciki, to zatopiony w niej pyłek kwiatowy. Te punkciki mogą sugerować, że mydło ma właściwości peelingujące ale tak nie jest. Kostka gładko sunie po skórze i pyłku kwiatowego prawie się nie wyczuwa. Mydło nie wytwarza zbyt obfitej piany ale jest ona wystarczająca do umycia całego ciała. Dobrze oczyszcza skórę i nie powoduje wysuszenia. Myję nim całe ciało i twarz, stosuję też w higienie intymnej. Mydło z pyłkiem kwiatowym nie jest perfumowane. Ma delikatny zapach naturalnego mydła. Jest dosyć miękkie. Gdyby pozostawić w mydelniczce choć trochę wody, z pewnością by rozmiękło. Nie wiem, czy wszystkie mydła tej marki są takie miękkie. Dowiem się gdy wypróbuję inne kostki.


   
Skład mydła: oliwa z oliwek, olej rzepakowy, olej słonecznikowy, olej palmowy, olej rycynowy, wodorotlenek sodu, woda destylowana, pyłek kwiatowy. 

czwartek, 23 czerwca 2016

PAT&RUB Otulający balsam do rąk



    Linia Otulająca kosmetyków do pielęgnacji ciała marki PAT&RUB z założenia miała być serią limitowaną, wypuszczoną na rynek z okazji piątych urodzin firmy. Okazało się, że kosmetyki te zdobyły ogromne uznanie klientów i w tej sytuacji firma zdecydowała się na włączenie linii Otulającej do swojej stałej oferty. W blogosferze też było widać duże zainteresowanie tymi produktami, co przejawiało się dużą ilością pozytywnych, a często wręcz entuzjastycznych, recenzji. Rozbudziło to, rzecz jasna, moje zainteresowanie i postanowiłam wypróbować te kosmetyki na własnej skórze. Zamówiłam trzy produkty z linii Otulającej, a mianowicie: masło do ciała, peeling cukrowy i balsam do rąk. O dwóch pierwszych produktach pisałam tutu, a dzisiaj przyszedł czas na napisanie paru słów na temat Otulającego balsamu do rąk



Producent tak opisuje balsam:
"Świetny Balsam na każdą porę roku dla skóry dłoni, tej w doskonałej formie oraz tej zmęczonej i suchej. Naturalne składniki użyte w balsamie odżywiają, nawilżają, zmiękczają, rozjaśniają, koją i uelastyczniają. Zapewniają ochronę przed czynnikami zewnętrznymi. Lekka, aksamitna formuła sprawia, że balsam świetnie się wchłania. Naturalny aromat otuli dłonie słodkim i ciepłym zapachem wanilii, karmelu i cytryny."



Balsam zamknięto w opakowaniu typu air-less o pojemności 100 ml. Takie opakowanie umożliwia precyzyjne i higieniczne dozowanie kosmetyku. Bardzo lubię zapach tego balsamu. Pachnie tak, jak cała linia otulająca czyli wanilią, karmelem i cytryną. Rzeczywiście można odnieść wrażenie, że ten słodko-cytrynowy aromat otula ciało, a w tym przypadku dłonie.
Balsam ma konsystencję lekkiego kremu i, zgodnie z obietnicą producenta, szybko i całkowicie się wchłania. Jednak dla moich, mocno przesuszonych rąk, jest to krem mało treściwy. Często bywa tak, że po wmasowaniu go w skórę powtarzam aplikację ponownie gdyż skóra jest taka, jakbym wcale jej nie nakremowała. Dlatego używam go tylko w ciągu dnia. Przynajmniej mam pewność, że moje ręce nie pozostawią na niczym tłustych śladów czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Na noc stosuję krem bardziej treściwy lub oleje. Moim zdaniem jest to dobry kosmetyk tyle, że przeznaczony dla osób o mniej przesuszonej skórze rąk.
W składzie balsamu znajdziemy wartościowe, naturalne składniki np. olej słonecznikowy, masło awokado, masło z oliwek, ekstrakt z cytryny, kwas hialuronowy, witamina E. Całkowity skład kosmetyku jest taki:



Znacie kosmetyki z linii otulającej Pat&Rub? Jeśli tak, to co o nich sądzicie? Przypadły Wam do gustu czy też nie? 
      

sobota, 11 czerwca 2016

MaterNatura Balsam do włosów z nostrzykiem



   Jakiś czas temu pisałam o szamponie z czystkiem włoskiej marki MaterNatura (klik). Razem z szamponem kupiłam również Balsam do włosów z nostrzykiem tej samej marki.

 
Producent tak pisze o kosmetyku:
"Ten balsam do włosów z nostrzykiem nazywanym również słodką koniczyną, nadaje się do intensywnej kuracji dla każdego rodzaju włosów. Jest wolny od silikonu oraz pielęgnuje naturalnymi składnikami odżywczymi. Chroni włosy, nadaje im objętości oraz wzmacnia ich blask. Splątane i niesforne włosy stają się miękkie, a uszkodzone są wspaniale pielęgnowane roślinnym kompleksem z wyciągu z rumianku i słodkiej koniczyny. Cenny olejek awokado i masło karite czynią nie tylko włos miękkim lecz dbają również o zdrową skórę głowy. Włosy stają się miękkie i jędrne, łatwo się rozczesują i są optymalnie chronione."



 
 Balsam otrzymujemy w plastikowej butelce w kształcie walca zawierającej 250 ml kosmetyku. Butelka odznacza się bardzo ładną, delikatną, utrzymaną w pastelowych kolorach i miłą dla oka szatą graficzną.
Balsam ma konsystencję dosyć lekkiego kremu. Łatwo rozprowadza się po włosach i nie spływa z nich. Zgodnie z zaleceniem producenta trzymam go na włosach kilka minut po czym spłukuję ciepłą wodą. Włosy bez problemu się rozczesują, a po wyschnięciu ładnie się błyszczą i dobrze się układają. Balsam jest kosmetykiem łagodnym. Nie podrażnia skóry, nie powoduje przykrego swędzenia. Być może jest to zasługa ekstraktu z nostrzyka żółtego (Melilotus Officinalis). Nostrzyk zawiera kumaryny, garbniki, śluzy, flawonoidy i minerały. Wzmacnia naczynia krwionośne, poprawia krążenie i łagodzi stany zapalne. W składzie balsamu znajdziemy też inne zioła np. ekstrakt z rumianku (Chamomilla Recutita) i ekstrakt z nagietka (Calendula Officinalis) mające również pozytywny wpływ na stan skóry
Balsam ma intensywny, ziołowy zapach. W zachwyt ta woń mnie nie wprawiła ale też mi nie przeszkadza. Najważniejsze, że mój wrażliwy skalp i moje włosy polubiły ten kosmetyk. Przyczepić mogę się jedynie do opakowania. Butelka jest bardzo ładna ale niezbyt praktyczna. Żeby wydostać potrzebną porcję balsamu trzeba odwrócić butelkę do góry dnem i mocno nią potrząsnąć. Myślę, że kosmetyk o konsystencji kremu powinien być zapakowany w miękką tubę. Wówczas wydobycie go nie sprawiałoby kłopotu. 


 
Skład balsamu (INCI): Aqua (Water), Behenamidopropyl Dimethylamine, Cetyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Shea Butter, Decyl Oleate, Melilotus Officinalis Extract*, Pogostemon Cablin Oil*, Persea Gratissima (Avocado) Oil*, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil*, Calendula Officinalis Flower Extract*, Chamomilla Recutita Extract*, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract*, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil*, Hydrolyzed Soy Protein, Sodium Lactate, Sodium PCA, Fructose, Glycine, Inositol, Niacinamide, Urea, Lactic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Glycerin, Sodium Dehydroacetate, Limonene, Linalool, Xanthan Gum. 
*- składniki pochodzące z upraw organicznych




Balsam do włosów z nostrzykiem jest kosmetykiem certyfikowanym przez ICEA, jeden z najważniejszych organów certyfikujących produkty naturalne i organiczne. Jest również produktem wegańskim.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...