wtorek, 19 lipca 2016

PETAL FRESH Nawilżający balsam do rąk i ciała Aloe & Citrus



 
      Moimi ulubionymi kosmetykami do pielęgnacji ciała są oleje i masła. Ze względu na to, że jestem posiadaczką suchej skóry preferuję takie bardziej treściwe produkty. Jednak od czasu do czasu skusi mnie jakiś balsam do ciała i tak też było tym razem. Skusiłam się na Nawilżający balsam do rąk i ciała Aloe&Citrus amerykańskiej marki Petal Fresh.


 

O balsamie przeczytałam:
"Składniki Petal Fresh pochodzą wyłącznie z ekologicznych upraw. Organiczność naszych  produktów została potwierdzona przez Stellar Certification Services. Produkt wolny od szkodliwych substancji: parabenów, siarczanów (SLS, SLES), GMO, ftalanów i sztucznych barwników, posiadający zrównoważone pH, nietestowany na zwierzętach. Balsam do ciała Aloe & Citrus odżywia i nawilża, przynosząc ulgę wysuszonej i spieczonej skórze. Korzyści: Kondycjonuje i głęboko nawilża, łagodzi stany zapalne skóry."




355 ml balsamu zamknięto w butelce z ciemnego plastiku wyposażonej w pompkę. Butelka jest przezroczysta, a więc można kontrolować ilość kosmetyku jaką mamy jeszcze do dyspozycji. Balsam ma konsystencję bardzo lekkiego kremu lub gęstego mleczka. Łatwo rozprowadza się po skórze i szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Po wmasowaniu balsamu niemal natychmiast można się ubierać. Jest bardzo wydajny, niewielka ilość wystarcza na całe ciało. Dodatkowym plusem balsamu jest jego zapach. Cytrusowy i jednocześnie świeży. Bardzo ładny zapach, idealny na lato.
Natomiast nie zgodziłabym się z producentem, że głęboko nawilża. Moim zdaniem nawilżenie jest przeciętne. Latem moja sucha skóra jest w dobrym stanie i takie nawilżenie jej wystarcza. Natomiast wątpię czy by się sprawdził zimą lub jesienią. Ale póki co mamy lato i balsam chętnie zużyję do końca. 




Skład: Aqua (Water), Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Sodium Cocoyl Isethionate, Ammonium Cocoyl Isethionate, Hydroxypropyl Methylcellulose, *Aloe Batbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice, *Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, *Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract, *Citrus Grandis (Grapefruit) Leaf Extract, *Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Fruit Extract, *Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Retinyl Palmitate (Vitamin A), Panthenol (Vitamin B5), Glycerin, *Tussilago Farfara Flower Extract, *Achillea Millefolium (Yarow) Extract, *Equisetum Arvense Extract, *Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, *Althaea Officinalis (Marshmallow) Root Extract, *Chamomilla Recutita Flower Extract, *Melissa Officinalis Leaf Extract, *Thymus Vulgaris (Thyme) Extract, Polysorbate 20, Citric Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Chloride, Parfum (Fragrance).
* - składniki organiczne, certyfikowane.

Znacie balsamy tej marki? Jeśli tak, to co o nich sądzicie?    

sobota, 2 lipca 2016

Projekt DENKO - maj i czerwiec 2016




 
     Dwa wiosenne miesiące, maj i czerwiec, dobiegły końca. Przez ten czas wykończyłam kilka kosmetyków. Zobaczcie jakie:





Kosmetyki do pielęgnacji twarzy





1. ANTIPODES  Serum bogate w przeciwutleniacze Worship - świetne serum i bardzo żałuję, że już się skończyło. Nie ma jednak co narzekać gdyż jest to kosmetyk bardzo wydajny, wystarczył mi prawie na pięć miesięcy. Więcej na jego temat przeczytacie tu. Z całą pewnością zasługuje na ponowny zakup.


2. ANTIPODES  Nawilżający krem na dzień Vanilla Pod - kolejny świetny kosmetyk tej nowozelandzkiej marki. Krem świetnie nawilża, a ponadto urzekł mnie jego zapach. Recenzję znajdziecie tutaj. On również zasługuje na ponowny zakup.



Pielęgnacja ciała




3. ALTERRA  Olej do ciała brzoza i pomarańcza - bardzo przyjemny kosmetyk. dobrze się wchłania, nawilża i odżywia skórę pozostawiając na niej zapach pomarańczy z delikatną ziołową nutą. Pisałam o nim tutaj. Czy kupię go ponownie? Raczej tak. 

Mydełka




 4. CZYSTE MYDŁO Mydło kastylijskie Peeling Kawowy - mydełko delikatnie peelinguje skórę nie wysuszając jej. Najlepsze mydło peelingujące w kostce jakie do tej pory miałam. Recenzja tutaj. Warto kupić je ponownie.

5. TEA NATURA Mydło kokosowo - oliwne z lawendą - bardzo dobre mydło naturalne. Do jego produkcji użyto tylko dwa oleje: kokosowy i oliwę z oliwek. Na temat mydełek tej marki pisałam tu. Z pewnością kupię je ponownie.

6. ELKO Mydło naturalne z pyłkiem kwiatowym - jest to jeszcze jedna polska marka mydeł naturalnych. Mydełko wytwarza mniej piany niż większość mydeł ale wystarcza ona do porządnego umycia całego ciała. O tym mydle pisałam tu. Czy kupię je ponownie? Tak. Będę też chciała wypróbować inne mydła tej marki. 

Zauważyłyście zapewne, że nie udało mi się zużyć do końca żadnego kosmetyku do włosów. Tak właśnie jest jak się ma zaczętych kilka produktów tego samego rodzaju. W tej chwili mam otwarte trzy szampony (czwarty czeka w kolejce) i dwie odżywki. Używam ich na przemian i dlatego wykańczanie długo trwa. Jeśli idzie o szampony, to lubię tak właśnie je używać. Kiedyś jednak się skończą i pewnie niektóre z nich znajdą się w następnym denku.


środa, 29 czerwca 2016

ELKO Mydło naturalne z pyłkiem kwiatowym




    Wybrałam się kiedyś do sklepu zielarskiego po zakup czystka jako, że dosyć często pijam herbatkę z tego ziela. W sklepie tym, oprócz ziół, można kupić zdrową żywność i kosmetyki, choć te ostatnie nie wszystkie są naturalne. Zawsze gdy wchodzę do tego sklepu, to niezależnie od tego, co zamierzam kupić, najpierw zwracam uwagę na półki z kosmetykami gdyż czasem można tam znaleźć coś ciekawego. Tak było i tym razem. Wśród kosmetyków zauważyłam stosik mydełek nieznanej mi marki ELKO. Nie byłabym sobą gdybym się nimi nie zainteresowała. Okazało się, że mydełka mają proste, naturalne składy. Skusiłam się na jedno z nich, a mianowicie na Mydło naturalne z pyłkiem kwiatowym.


ELKO to niewielka, rodzinna mydlarnia z siedzibą w Toruniu. Wszystkie ich mydła mają skład w 100% naturalny i są produkowane ręcznie metodą na zimno. Oprócz mydła z pyłkiem kwiatowym ELKO produkuje też mydło rumiankowe, pokrzywowe, lawendowe, borowinowe, oliwkowe i inne. Więcej na ich temat znajdziecie na stronie producenta
O mydle z pyłkiem kwiatowym producent pisze, iż nadaje się "Do każdego rodzaju cery, poza osobami uczulonymi na pyłek kwiatowy. Pyłek kwiatowy zawiera wiele cennych składników mineralnych, m.in. krzem, jod, selen i dzięki nim posiada wartości odżywiające i odmładzające skórę. Jest również antybakteryjny. Posiada przyjemny aromat - naturalny."




Mydełko zapakowano w celofan i w kolorowy kartonik. Kostka jest dosyć duża, waży 160 g. Ma kolor dosyć ciemnego beżu, a widoczne ciemne punkciki, to zatopiony w niej pyłek kwiatowy. Te punkciki mogą sugerować, że mydło ma właściwości peelingujące ale tak nie jest. Kostka gładko sunie po skórze i pyłku kwiatowego prawie się nie wyczuwa. Mydło nie wytwarza zbyt obfitej piany ale jest ona wystarczająca do umycia całego ciała. Dobrze oczyszcza skórę i nie powoduje wysuszenia. Myję nim całe ciało i twarz, stosuję też w higienie intymnej. Mydło z pyłkiem kwiatowym nie jest perfumowane. Ma delikatny zapach naturalnego mydła. Jest dosyć miękkie. Gdyby pozostawić w mydelniczce choć trochę wody, z pewnością by rozmiękło. Nie wiem, czy wszystkie mydła tej marki są takie miękkie. Dowiem się gdy wypróbuję inne kostki.


   
Skład mydła: oliwa z oliwek, olej rzepakowy, olej słonecznikowy, olej palmowy, olej rycynowy, wodorotlenek sodu, woda destylowana, pyłek kwiatowy. 

czwartek, 23 czerwca 2016

PAT&RUB Otulający balsam do rąk



    Linia Otulająca kosmetyków do pielęgnacji ciała marki PAT&RUB z założenia miała być serią limitowaną, wypuszczoną na rynek z okazji piątych urodzin firmy. Okazało się, że kosmetyki te zdobyły ogromne uznanie klientów i w tej sytuacji firma zdecydowała się na włączenie linii Otulającej do swojej stałej oferty. W blogosferze też było widać duże zainteresowanie tymi produktami, co przejawiało się dużą ilością pozytywnych, a często wręcz entuzjastycznych, recenzji. Rozbudziło to, rzecz jasna, moje zainteresowanie i postanowiłam wypróbować te kosmetyki na własnej skórze. Zamówiłam trzy produkty z linii Otulającej, a mianowicie: masło do ciała, peeling cukrowy i balsam do rąk. O dwóch pierwszych produktach pisałam tutu, a dzisiaj przyszedł czas na napisanie paru słów na temat Otulającego balsamu do rąk



Producent tak opisuje balsam:
"Świetny Balsam na każdą porę roku dla skóry dłoni, tej w doskonałej formie oraz tej zmęczonej i suchej. Naturalne składniki użyte w balsamie odżywiają, nawilżają, zmiękczają, rozjaśniają, koją i uelastyczniają. Zapewniają ochronę przed czynnikami zewnętrznymi. Lekka, aksamitna formuła sprawia, że balsam świetnie się wchłania. Naturalny aromat otuli dłonie słodkim i ciepłym zapachem wanilii, karmelu i cytryny."



Balsam zamknięto w opakowaniu typu air-less o pojemności 100 ml. Takie opakowanie umożliwia precyzyjne i higieniczne dozowanie kosmetyku. Bardzo lubię zapach tego balsamu. Pachnie tak, jak cała linia otulająca czyli wanilią, karmelem i cytryną. Rzeczywiście można odnieść wrażenie, że ten słodko-cytrynowy aromat otula ciało, a w tym przypadku dłonie.
Balsam ma konsystencję lekkiego kremu i, zgodnie z obietnicą producenta, szybko i całkowicie się wchłania. Jednak dla moich, mocno przesuszonych rąk, jest to krem mało treściwy. Często bywa tak, że po wmasowaniu go w skórę powtarzam aplikację ponownie gdyż skóra jest taka, jakbym wcale jej nie nakremowała. Dlatego używam go tylko w ciągu dnia. Przynajmniej mam pewność, że moje ręce nie pozostawią na niczym tłustych śladów czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Na noc stosuję krem bardziej treściwy lub oleje. Moim zdaniem jest to dobry kosmetyk tyle, że przeznaczony dla osób o mniej przesuszonej skórze rąk.
W składzie balsamu znajdziemy wartościowe, naturalne składniki np. olej słonecznikowy, masło awokado, masło z oliwek, ekstrakt z cytryny, kwas hialuronowy, witamina E. Całkowity skład kosmetyku jest taki:



Znacie kosmetyki z linii otulającej Pat&Rub? Jeśli tak, to co o nich sądzicie? Przypadły Wam do gustu czy też nie? 
      

sobota, 11 czerwca 2016

MaterNatura Balsam do włosów z nostrzykiem



   Jakiś czas temu pisałam o szamponie z czystkiem włoskiej marki MaterNatura (klik). Razem z szamponem kupiłam również Balsam do włosów z nostrzykiem tej samej marki.

 
Producent tak pisze o kosmetyku:
"Ten balsam do włosów z nostrzykiem nazywanym również słodką koniczyną, nadaje się do intensywnej kuracji dla każdego rodzaju włosów. Jest wolny od silikonu oraz pielęgnuje naturalnymi składnikami odżywczymi. Chroni włosy, nadaje im objętości oraz wzmacnia ich blask. Splątane i niesforne włosy stają się miękkie, a uszkodzone są wspaniale pielęgnowane roślinnym kompleksem z wyciągu z rumianku i słodkiej koniczyny. Cenny olejek awokado i masło karite czynią nie tylko włos miękkim lecz dbają również o zdrową skórę głowy. Włosy stają się miękkie i jędrne, łatwo się rozczesują i są optymalnie chronione."



 
 Balsam otrzymujemy w plastikowej butelce w kształcie walca zawierającej 250 ml kosmetyku. Butelka odznacza się bardzo ładną, delikatną, utrzymaną w pastelowych kolorach i miłą dla oka szatą graficzną.
Balsam ma konsystencję dosyć lekkiego kremu. Łatwo rozprowadza się po włosach i nie spływa z nich. Zgodnie z zaleceniem producenta trzymam go na włosach kilka minut po czym spłukuję ciepłą wodą. Włosy bez problemu się rozczesują, a po wyschnięciu ładnie się błyszczą i dobrze się układają. Balsam jest kosmetykiem łagodnym. Nie podrażnia skóry, nie powoduje przykrego swędzenia. Być może jest to zasługa ekstraktu z nostrzyka żółtego (Melilotus Officinalis). Nostrzyk zawiera kumaryny, garbniki, śluzy, flawonoidy i minerały. Wzmacnia naczynia krwionośne, poprawia krążenie i łagodzi stany zapalne. W składzie balsamu znajdziemy też inne zioła np. ekstrakt z rumianku (Chamomilla Recutita) i ekstrakt z nagietka (Calendula Officinalis) mające również pozytywny wpływ na stan skóry
Balsam ma intensywny, ziołowy zapach. W zachwyt ta woń mnie nie wprawiła ale też mi nie przeszkadza. Najważniejsze, że mój wrażliwy skalp i moje włosy polubiły ten kosmetyk. Przyczepić mogę się jedynie do opakowania. Butelka jest bardzo ładna ale niezbyt praktyczna. Żeby wydostać potrzebną porcję balsamu trzeba odwrócić butelkę do góry dnem i mocno nią potrząsnąć. Myślę, że kosmetyk o konsystencji kremu powinien być zapakowany w miękką tubę. Wówczas wydobycie go nie sprawiałoby kłopotu. 


 
Skład balsamu (INCI): Aqua (Water), Behenamidopropyl Dimethylamine, Cetyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Shea Butter, Decyl Oleate, Melilotus Officinalis Extract*, Pogostemon Cablin Oil*, Persea Gratissima (Avocado) Oil*, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil*, Calendula Officinalis Flower Extract*, Chamomilla Recutita Extract*, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract*, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil*, Hydrolyzed Soy Protein, Sodium Lactate, Sodium PCA, Fructose, Glycine, Inositol, Niacinamide, Urea, Lactic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Glycerin, Sodium Dehydroacetate, Limonene, Linalool, Xanthan Gum. 
*- składniki pochodzące z upraw organicznych




Balsam do włosów z nostrzykiem jest kosmetykiem certyfikowanym przez ICEA, jeden z najważniejszych organów certyfikujących produkty naturalne i organiczne. Jest również produktem wegańskim.

czwartek, 26 maja 2016

Majowe nowości



       Od dłuższego czasu staram się ograniczać swoje kosmetyczne zakupy i chyba nie najgorzej mi to wychodzi. Staram się robić zakupy wówczas gdy jakieś kosmetyki się kończą i przeważnie są to zakupy niewielkie. Popełniłam takowe w tym tygodniu i chcę się Wam pochwalić nowymi nabytkami. Oto one:




Te dwie ciemne butelki to Cytrynowy szampon oczyszczający od AVALON ORGANICS i taka sama odżywka. Szampon ten polecała Anula i już od dawna miałam na niego ochotę. Chciałam go kupić razem z odżywką. Niestety, prześladował mnie pech. Ilekroć zabierałam się do złożenia zamówienia w sklepie Iwos to akurat nie było albo szamponu, albo odżywki, albo jednego i drugiego. Toteż gdy kilka dni temu zobaczyłam, że oba produkty są na stanie sklepu, postanowiłam je zakupić mimo, iż szampony jeszcze mi się nie kończą. Wreszcie mi się udało! Prawdopodobnie kupiłam ostatnią butelkę szamponu gdyż chwilę po tym, jak wrzuciłam ją do koszyka na stronie sklepu ukazał się komunikat, że szampon wyprzedano. Butelka z szamponem ma już nową szatę graficzną, która bardzo mi się podoba. Moim zdaniem jest ładniejsza od poprzedniej czyli takiej, jak na butelce z odżywką. W tubie znajduje się Rozświetlający scrub do twarzy lawendowy również od AVALON ORGANICS. Ten kosmetyk też od dawna mnie kusił, a ponieważ peeling do twarzy już mi się skończył, więc ten z czystym sumieniem wrzuciłam do koszyka. Ostatni produkt to Intensywnie odżywcze masło do ciała polskiej marki VIANEK. Olejku do ciała są już resztki, mam jeszcze balsam ale lubię mieć dwa różne mazidła do ciała i po kąpieli użyć tego, na które mam akurat ochotę. Z marki VIANEK nie miałam jeszcze niczego i chętnie przetestuję to masełko.

To już wszystkie moje wiosenne nowości kosmetyczne. Następne będą już w lecie gdyż w tej chwili nie mam potrzeby robienia większych, kosmetycznych zakupów.   

poniedziałek, 23 maja 2016

CZYSTE MYDŁO Mydło Kastylijskie Peeling Kawowy




      Jako wielbicielka naturalnych mydeł w kostkach bardzo lubię testować mydlane nowości. Aktualnie wykańczam kostkę Mydła Kastylijskiego Peeling Kawowy marki CZYSTE MYDŁO. Nigdy jeszcze nie miałam mydeł tej marki. Jest to dla mnie zupełna nowość, a przetestować tę nowość mogę dzięki Biance, która podarowała mi tę peelingującą kosteczkę.

 
Producent tak pisze o tym mydełku:
"To mydło zostało stworzone na bazie mocnego naparu kawowego wraz z fusami, dzięki temu zabiegowi nie straciliśmy żadnego z drogocennych składników kawy, w tym przeciwutleniaczy, które według najnowszych badań pozostają w znacznym procencie w fusach po kawie. To najmocniejsze mydło peelingujące w naszej ofercie, ale wykazuje zalety nie tylko w walce z cellulitem. Kawa ma wyjątkowe właściwości w walce z przykrymi zapachami, dlatego to mydło będzie idealne do mycia dłoni po pracach kuchennych i gospodarskich. Dodatek masła karite (shea) i masła kakaowego ma za zadanie łagodzić podrażnienia i działać kojąco."


  
Mydełko nie jest duże, waży tylko 100 g. Zapakowane jest w torebkę z szarego papieru przewiązaną czerwoną wstążeczką. Torebka zrobiona jest z jednego kawałka papieru, który bardzo pomysłowo poskładano tworząc torebkę bez użycia nawet odrobiny kleju. Prawdziwie ekologiczne opakowanie.




 
Mydełko, jak widać na zdjęciach, jest dwukolorowe. Ta ciemna część zawdzięcza swą barwę kawie. Jest ona również chropowata i to właśnie ona ma właściwości peelingujące. Rzadko mi się zdarza używać kostek mydlanych do peelingu. Przeważnie wykonuję go przy pomocy czarnego mydła Savon Noir i rękawicy kessy, używam też peelingów solnych i cukrowych gotowych lub samorobionych. Byłam jednak ciekawa jak to mydełko poradzi sobie z peelingiem. Okazało się, że radzi sobie zupełnie dobrze. Jest to, w moim odczuciu, peeling delikatny, znacznie łagodniejszy niż peelingi, o których wspomniałam wcześniej. Ma to swoje dobre strony gdyż taki delikatny peeling mogę robić prawie codziennie. Skóra po nim jest gładka i miękka. Mydełko dobrze się pieni i dokładnie oczyszcza skórę ale jej nie wysusza i nie powoduje uczucia ściągania. Dlatego myję nim również twarz. Kosteczka ma też ładny zapach. Wyczuwam, oprócz woni mydła, również aromat kawy i jeszcze czegoś ale nie wiem czego. Zapach podoba mi się i żałuję, że nie pozostaje na skórze.


Składowi mydełka też nie można niczego zarzucić, jest krótki i naturalny. Oto on: Sodium Olivate/Cocoate, Olive Oil, Castor Oil, Glicerin, Shea Butter, Cocoa Butter, Coffea Arabica Seed Powder.
Dzięki Biance poznałam kolejną markę naturalnych mydeł. Dziękuję Ci, Bianko. Oczywiście nie zamierzam poprzestać na tym jednym Czystym Mydle. Inne mydełka tej marki kuszą mnie bardzo i z pewnością, jeśli nie wszystkie, to przynajmniej część z nich poznam.

niedziela, 8 maja 2016

ALTERRA Olej do ciała brzoza i pomarańcza




        Będąc posiadaczką suchej skóry zawsze mam na stanie mazidła do ciała i to przeważnie więcej niż jedno. Nie to, żebym robiła jakieś duże zapasy tych kosmetyków. Najczęściej mam dwa różne produkty, w porywach trzy. Dawniej w pielęgnacji mojej skóry dominowały oleje ale ostatnio używałam maseł, kremów, balsamów. Nie znaczy to, że zrezygnowałam z olejów. Po prostu z ciekawości sięgałam po inne produkty ale pewnego razu będąc w Rossmanie zwróciłam uwagę na Olej do ciała brzoza i pomarańcza od ALTERY. Co prawda Alterra produkuje kilka olejów do ciała ale ten skusił mnie swoim bogatym składem, a więc wrzuciłam go do koszyka.


Skoro już wspomniałam o bogatym składzie to mamy tu całą gamę wartościowych olejów: olej sojowy, olej z pestek moreli, olej z pestek winogron, oliwa z oliwek, olej jojoba, olej awokado, olej makadamia, olej z rokitnika, olej słonecznikowy. Chyba wszystkie wymieniłam. Przyznacie, że jest ich sporo. Oprócz olejów w składzie kosmetyku znajdują się też ekstrakty ziołowe z tytułową brzozą na czele. Jest to ekstrakt z liści brzozy (Betula Alba Leaf Extract). Brzoza posiada liczne właściwości lecznicze i pielęgnacyjne. W takim ekstrakcie znajdują się betulina i kwas betulinowy. Są to naturalne antyoksydanty chroniące skórę przed wolnymi rodnikami, a więc opóźniające procesy starzenia. Pobudzają też syntezę kolagenu i elastyny, a także łagodzą objawy atopowego zapalenia skóry.


 
Nie jestem znawcą ziół. Moja wiedza na ich temat nie jest imponująca i dlatego zdarza mi się, że wśród składników kosmetyku znajduje się nazwa, którą widzę po raz pierwszy i nie mam pojęcia co to jest. Tak było i tym razem. Nieznana mi nazwa to Ruscus Aculeatus. Okazało się, że jest to ruszczyk kolczasty zwany również myszopłochem kolczastym. Roślina ta zawiera saponinę o nazwie ruscyna. Ruscyna zapobiega nadmiernemu poszerzaniu się naczyń żylnych, ich nieszczelności i kruchości. Działa też przeciwzapalnie. Stosowany jest w kosmetykach ujędrniających i antycellulitowych, a ten olej ma również działanie antycellulitowe. Poza tym w składzie oleju znajdują się olejki eteryczne, które nie tylko zapewniają kosmetykowi ładny zapach ale mają również działanie pielęgnujące.

Całkowity skład kosmetyku wygląda tak:


Olej do ciała brzoza i pomarańcza otrzymujemy w szklanej butelce z pompką. Butelka zawiera 100 ml oleju i zapakowana jest w kolorowy kartonik. Podoba mi się szata graficzna tych opakowań. Jest kolorowa, wesoła i bardzo przyjemna dla oka.
Olej ma ładną, złocistą barwę i jest dosyć rzadki. Odpowiada mi taka konsystencja gdyż pozwala łatwo wmasować kosmetyk w skórę. Używam tego oleju tylko do ciała czyli zgodnie z jego przeznaczeniem. Olej dosyć szybko się wchłania ale pozostawia cieniutką, tłustą warstewkę. No cóż, to jednak olej. Bardzo dobrze nawilża i natłuszcza skórę pozostawiając ją mięciutką, aksamitną i sprężystą. Ma on również działanie antycellulitowe. Podoba mi się, że producent nie obiecuje likwidacji cellulitu (czyli gruszek na wierzbie) i pisze, że kosmetyk "łagodzi efekt skórki pomarańczowej". Czy rzeczywiście łagodzi nie wiem gdyż cellulitu nie posiadam. Aplikację oleju uprzyjemnia jego zapach. Jest to zapach pomarańczy z lekką nutką ziołową w tle. Zdecydowanie jednak dominuje pomarańcza. Szkoda, że zapach nie pozostaje zbyt długo na skórze. Podsumowując muszę powiedzieć, że zadowolona jestem z tego kosmetyku. Prawdopodobnie jeszcze kiedyś go kupię, a może wypróbuję też inne oleje do ciała tej marki.
Olej do ciała brzoza i pomarańcza od ALTERRY jest kosmetykiem wegańskim i certyfikowanym przez BDIH.



Używacie olejów do pielęgnacji ciała czy wolicie balsamy?    

niedziela, 1 maja 2016

Projekt DENKO - marzec i kwiecień 2016



   
      Marzec i kwiecień mamy już za sobą, przyszedł więc czas na pokazanie tego, co wykończyłam w ciągu tych dwóch miesięcy. Oto wszystkie, puste opakowania:



Kosmetyki do pielęgnacji twarzy


1. BIOEARTH  Aktywny krem nawilżający do twarzy - poznałam już kilka włoskich marek kosmetycznych i, jak dotychczas, na żadnej z nich się nie zawiodłam. Tak samo jest z marką Bioearth. Kremik spełnił moje oczekiwania, był bardzo dobrym nawilżaczem. Więcej na jego temat przeczytacie tu. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup.

2. BALM BALM  Oczyszczająca maseczka z hibiskusa - ten kosmetyk podbił moje serce. Ma arcyprosty, naturalny skład. Pełni rolę maseczki i peelingu, takie dwa w jednym. Recenzję znajdziecie tutaj. Z pewnością kupię ten produkt ponownie.

Pielęgnacja ciała


3. PAT&RUB  Otulające masło do ciała - kosmetyk o bardzo dobrym, naturalnym składzie. Świetnie spełnia swoją rolę. Dobrze nawilża skórę i jest bardzo wydajne, a na dodatek pięknie pachnie. Pisałam o nim tu. Zasługuje na ponowny zakup.

4. PAT&RUB  Otulający scrub cukrowy do ciała - ten kosmetyk nie zachwycił mnie tak jak masło z tej samej linii. Był bardzo twardy, zbity. Zdatny do użytku był dopiero wówczas gdy dodałam do niego sporo oleju. Mimo to nie polubiłam go i raczej go już nie kupię. Recenzja znajduje się tutaj.

Kosmetyki do włosów


5. PETAL FRESH  Odmładzający szampon do włosów - nie napisałam recenzji tego szamponu ale byłam z niego zadowolona. Nie zauważyłam czy działa odmładzająco ale dobrze oczyszcza skalp i włosy. Bez problemu zmywa też oleje. Zawiera wyciąg z pestek winogron i z oliwek. Podobał mi się również jego winogronowy zapach. Myślę, że jeszcze niejeden raz zagości w mojej łazience.

Mydła


6. ALAFFIA  Mydło Pineapple Coconut Shea Butter soap - jest to duża, prawie dwustugramowa kostka mydła. Ma miły, delikatny zapach. Jest to mydło twarde i bardzo wydajne. Pisałam o nim tu. Chętnie kupiłabym je ponownie.

7. TEA NATURA  Mydło kokosowo - oliwne z nagietkiem - w mydełku zatopiono suszone płatki nagietka przez co kostka ma lekko peelingujące działanie. Jest to jeszcze jedno naturalne mydlo dobrej jakości. Dobrze spełnia swoje zadanie i nie wysusza skóry. Tutaj znajdziecie recenzję. Warto kupić je ponownie.

8. 94b hand made  Mydło ręcznie robione Migdał - jest to mydełko polskiej produkcji. Jest bardzo delikatne i dlatego producent przeznaczył je do mycia twarzy i dla dzieci. Więcej o tej małej kosteczce przeczytacie tutaj. Z pewnością kupię je jeszcze niejeden raz.

To już wszystkie kosmetyki, które zużyłam lub wykończyłam w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. A jak wyglądają Wasze denka?  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...