sobota, 23 marca 2013

KALLOS Maska do Włosów CAROTA



           Jakiś czas temu, a dokładnie w listopadzie ubiegłego roku, kupiłam dwie maski do włosów marki KALLOS. Jedną z nich była maska o nazwie Argan, pisałam o niej tutaj. Druga nosi nazwę Carota.





Maska Argan rozczarowała mnie gdyż okazało się, że kosmetyk o nazwie ARGAN nie zawiera nawet odrobiny oleju arganowego. A jak jest z maską CAROTA?
Jej skład jest taki:
Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient tworzący na włosach i skórze warstwę okluzyjną), Cetrimonium chloride (substancja kondycjonująca włosy, ma działanie antystatyczne),  Dipalmytoylethyl Hydroksyethylmonium Methosulfate (humektant o działaniu zmiękczającym i antystatycznym), Cyclomethicone (mieszanka silikonów), Linum Usitatissimum (len zwyczajny), Zea Mays (kukurydza zwyczajna), Dimethiconol (silikon lotny, emolient),
Parfum (substancje zapachowe), Benzyl Alcohol (konserwant, składnik kompozycji zapachowych), Methylchloroisothiazolinone (konserwant, może działać alergizująco), Methylisothiazolinone (konserwant, może być przyczyną alergii), Isopropyl Mirystate (emolient, substancja natłuszczająca, nawilżająca, wygładzająca), Daucus Carota (marchew zwyczajna), Citric Acid (kwas cytrynowy), CI 12085, CI 11680 (barwniki), Hexyl Cinnamal (substancja zapachowa).






Ze składu kosmetyku wynika, że znajdują się w nim w zasadzie tylko trzy składniki naturalne, a mianowicie: marchew, len i kukurydza. Są one, niestety, skąpane w morzu chemii. I dziwna rzecz z tą marchwią.  Maska nosi nazwę "Carota", co sugeruje, że jest ona oparta na bazie marchewki. Tymczasem rzeczona marchewka znajduje się na samym końcu składu, co oznacza, że jej ilość w produkcie jest wręcz symboliczna i właściwie nie mająca znaczenia dla działania kosmetyku. Poza tym okreslenie Daucus Carota (marchew) jest bardzo ogólnikowe. Nie wiemy, czy maska zawiera olej z nasion marchwi czy macerat olejowy, a może sok czy ekstrakt... Bardzo to tajemnicze. Tak samo potraktowane są pozostałe dwa naturalne składniki czyli len i kukurydza.





Moja opinia:
Maska ma ładny, pomarańczowy kolor. Zapach - w miarę przyjemny lecz ani trochę nie kojarzący się z marchewką, za to wyraźnie wyczuwa się chemię. Kremowa konsystencja maski sprawia, że łatwo rozprowadza się ją po włosach i nie ścieka z głowy. Włosy po jej użyciu łatwo się rozczesują, są gładkie i lśniące. Do zalet tej maski zaliczyłabym jeszcze jej dobrą wydajność.
Czy jeszcze kiedyś kupię kosmetyki Kallos? Nie wiem. Prawdę mówiąc zraziłam się do tej marki. Kupiłam dwie maski i co? Jedna to maska Argan bez arganu, druga to Carota ze śladową ilością owej karoty, a przecież marchew nie jest surowcem drogim. Faktem jest, że te maski są bardzo tanie ale czy to usprawiedliwia mijanie się z prawdą? Odnoszę wrażenie, że Kallos jest firmą niepoważną i lekceważącą swoje klientki, a chyba nikt nie lubi być lekceważony.




13 komentarzy:

  1. Pamiętam jak u mnie w klasie był szał na maskę Argan i nikt minie chciał wierzyć,że tam nie ma oleju arganowego w składzie. No bo jak to, przecież jest napisane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie na takie właśnie podejście liczył producent sugerując, że maska zawiera olej arganowy :)

      Usuń
  2. Nigdy nie słyszałam o tej firmie. Co do samego produktu, chyba nie poczułam się zachęcona, nie lubię nabijania ludzi w butelkę.
    Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kallos jest firmą węgierską, a nabijania ludzi w butelkę też nie znoszę.

      Usuń
  3. Zaciekawiła mnie ale skoro ma nikłą ilość marchewki to chyba jednak jej nie kupię:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawartość marchewki jest tam nieznaczna i chyba zbyt mała żeby nazwa "Carota" była usprawiedliwiona.

      Usuń
  4. Argan bez arganu, Carota ze śladową ilością marchwi - na każdym kroku nas oszukują :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że większość ludzi nie czyta składów kosmetyków więc niektórzy producenci perfidnie to wykorzystują. Na szczęście nie wszyscy.

      Usuń
  5. Dobrze podsumowałaś - nazwy tych kosmetyków kompletnie rozmijają się ze składem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzeba cały czas sprawdzać składy, bo producenci czekają na nasze nieplanowane zakupy. Marketing i chyba tylko to się liczy. Ja na szczęście się uwolniłam od tych oszustw, ale mnóstwo kobiet nadal kupuje kosmetyki pod wpływem urzekającej etykiety.

    OdpowiedzUsuń
  7. ah Ci producenci :/ jak dobrze, że coraz więcej dziewczyn patrzy na skład :))

    OdpowiedzUsuń
  8. a może nazwa odnosi się do koloru marchewkowego? :p

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...