niedziela, 17 marca 2013

DECUBAL Intensive Cream



           czyli  Intensywnie Odżywczy i Regenerujący Krem do Skóry Suchej i Atopowej.





W zestawie kosmetyków DECUBAL, który otrzymałam do testowania, znajdują się trzy różne kremy do ciała. Testowanie zaczęłam od tego kremu ponieważ jest on intensywnie odżywczy i regenerujący, a moja skóra jest, niestety, w kiepskim stanie.

Producent tak opisuje ten kosmetyk:
"Ten krem jest kremem tłustym, zawierającym 71% lipidów i przeznaczony jest do zastosowania na szczególnie narażone, uszkodzone, spękane, zaczerwienione i podrażnione obszary na skórze. Krem zawiera aktywne składniki - między innymi kompleks ceramidów identycznych z tymi występującymi w skórze oraz witaminę B3, która regeneruje i aktywuje w skórze produkcję dokładnie tych składników tłuszczowych, których suchej skórze brakuje. Olejek jojoba zmiękcza i koi skórę. Lekka konsystencja powoduje, że krem jest przyjemny w użyciu nawet przy bardzo wrażliwej skórze." 

Skład kremu:




Petrolatum - inaczej wazelina, emolient tłusty otrzymywany z ropy naftowej. Nie powoduje powstawania zaskórników. Działa na skórę pośrednio nawilżająco tworząc warstwę okluzyjną zapobiegającą nadmiernemu parowaniu wody ze skóry.
Paraffinum Liquidum - parafina zwana też olejem mineralnym. Emolient tłusty, produkt uboczny destylacji ropy naftowej, posiada właściwości komedogenne tzn. może powodować powstawanie zaskórników. Działa pośrednio nawilżająco, zmiękcza i wygładza skórę.
Aqua - wiadomo, woda,
Pentylene Glycol - glikol pentylenowy, humektant tzn. substancja nawilżająca,
Cetearyl Alcohol - emolient tłusty, działa pośrednio nawilżająco, poprawia konsystencję kosmetyku,
Methyl Glucose Sesquistearate - kolejny emolient o pośrednim działaniu nawilżającym, pełni też funkcję emulgatora,
PEG-20 Methyl Glucose Sesquistearate - emulgator,
Niacinamide - witamina B3, odżywia skórę,
Simmondsia Chinensis Oil - olej jojoba,
Ceramide 3, Ceramide 6 II - ceramidy, substancje organiczne z grupy lipidów, są naturalnym składnikiem naskórka. Ceramidy w kosmetykach sprawiają, że skóra staje się miękka i elastyczna, spowalniają procesy starzenia się skóry,
Phytosphingosine - ceramid pochodzenia roślinnego,
Cholesterol - emolient tłusty, tworzy na powierzchni skóry warstwę okluzyjną przez co pośrednio nawilża skórę, pełni też funkcję emulgatora,
Galactoarabinan - naturalny polisacharyd otrzymywany z modrzewia, działa przeciwzmarszczkowo i lekko złuszczająco,
Xanthan Gum - polisacharyd pochodzenia mikrobiologicznego, naturalny emulgator i zagęszczacz,
Caprylic/Capric Triglyceride - emolient tłusty, pośrednio nawilża skórę, poprawia konsystencję kosmetyków,
Sodium Stearoyl Lactylate - emulgator uzyskiwany z soli sodowej kwasu mlekowego, nawilża i wygładza skórę, posiada zdolność przenikania do głębszych warstw skóry ułatwiając jednocześnie transport innych substancji czynnych w głąb skóry,
Sodium Citrate - cytrynian sodu, zwiększa trwałość kosmetyku i reguluje PH,
Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate - emolient, emulgator i sufraktant pochodzenia roślinnego,
Tocopherol - witamina E, antyoksydant,
Stearic Acid - kwas stearynowy, stabilizator, ułatwia transport substancji czynnych do głębszych warstw skóry,
Palmitic Acid - kwas palmitynowy otrzymywany z oleju palmowego, nawilżacz i emulgator,
Citric Acid - kwas cytrynowy, reguluje PH,
Sodium Hydroxide - wodorotlenek sodu, reguluje PH.


   

Moja opinia:
Krem zamknięty jest w czerwonej, plastikowej tubie o pojemności 100 ml. Nie jest łatwo wycisnąć go z tubki, a to za sprawą jego gęstej konsystencji. Jestem przekonana, że nie uda się go wycisnąć do końca i już wkrótce będę musiała rozciąć tubę i pozostały krem przełożyć np. do małego słoiczka. 
Jak już wspominałam tuba zawiera 100 ml kremu. Nie jest to dużo jak na kosmetyk do ciała. Kilka razy użyłam go do całego ciała ale gdy zobaczyłam w jakim tempie go ubywa, to zaczęłam smarować nim tylko  najbardziej przesuszone i łuszczące się obszary skóry.



Krem jest bardzo tłusty. Nic dziwnego, zawiera przecież aż 71% substancji tłuszczowych. Nie przeszkadza mi to wcale, lubię takie tłuste "mazidła" do ciała. Pomimo tej tłustości i gęstości krem łatwo rozprowadza się po skórze. Nie maże się i dobrze się wchłania. Skóra po jego użyciu jest miękka, gładka i delikatnie natłuszczona.
Ten krem, podobnie jak i pozostałe kosmetyki DECUBAL, jest bezzapachowy. Może i wyczuwam bardzo słaby aromat kojarzący się z olejem ale, moim zdaniem, nie obniża to jakości kosmetyku. Nie jest perfumowany i nie zawiera konserwantów. Nie jestem zachwycona faktem iż w jego składzie, i to na samym początku, znajdują się wazelina i parafina czyli substancje ropopochodne. Z reguły unikam takich składników w kosmetykach. Tym razem jednak jestem miło zaskoczona. Krem Intensywnie Odżywczy nie podrażnia mojej bardzo suchej i w wielu miejscach łuszczącej się i uszkodzonej skóry, która jeszcze nie całkiem doszła do siebie ale jej stan wyraźnie się poprawił.


  
DECUBAL Intensive Cream jest aptecznym dermokosmetykiem, a jego cena oscyluje w granicach 20 zł. Moim zdaniem kremik wart jest tej ceny. 

piątek, 15 marca 2013

Muszę się pochwalić :)



              W lutym wzięłam udział w konkursie - zagadce na blogu Mydła Naturalne. Udało się! Wygrałam mydełko! (klik). Trzeba było trochę poczekać na to mydełko gdyż było świeżo zrobione i musiało poleżakować i dojrzeć. Doczekałam się. Wczoraj listonosz przyniósł przesyłkę z tym oto cudeńkiem:





Mydełko było opakowane w celofan i przewiązane rafią. Prezentowało się wspaniale. Po rozpakowaniu wygląda tak:





Joanna, autorka bloga Mydła Naturalne robi te śliczności sama. Podziwiam jej mydlarski kunszt. Jej najnowsze dzieło to mydlane jaja wielkanocne klik.

Teraz o tym mydełku mogę powiedzieć tylko tyle, że ślicznie wygląda i ma ładny, świeży zapach. Więcej będę mogła powiedzieć jak je przetestuję. Oczywiście będzie recenzja.
Dziękuję Ci, Joasiu, za to mydełko, do złudzenia przypominające kawałek smakowitego sernika. Aż chce się je zjeść!


 


czwartek, 14 marca 2013

NEOBIO Krem odżywczy Magnolia



              Cera mieszana... wiele kobiet ma taką właśnie cerę i ja też się do nich zaliczam. Wiemy jak trudny w pielęgnacji jest ten rodzaj cery. Charakteryzuje się ona tłustą strefą T (czoło, nos i broda) ze skłonnościami do zaskórników i rozszerzonych porów oraz suchą, rzadziej normalną, skórą policzków i szyi. Ideałem by było używanie do pielęgnacji strefy T kosmetyków do cery tłustej, a do suchych partii skóry - preparatów do takiej właśnie cery przeznaczonych. Nie da się jednak ukryć, że taka pielęgnacja byłaby zbyt kłopotliwa. Na szczęście producenci kosmetyków, również tych naturalnych, wychodzą naprzeciw potrzebom cer mieszanych i na rynku można znaleźć kremy, toniki, mleczka itp. produkty przeznaczone właśnie do cery mieszanej.

Jakiś czas temu odkryłam jeden z takich kosmetyków, a mianowicie Krem odżywczy Magnolia marki NEOBIO.





 O kremie możemy przeczytać:
"Zawiera wyciąg z kwiatów magnolii, olej z pestek winogron i organiczny oczar. Połączenie tych składników w pełni zaspokaja skomplokowane potrzeby cery mieszanej, nawilża i jednocześnie przeciwdziała jej zanieczyszczeniu. Charakterystyczna dla tego typu skóry - strefa T (czoło, nos, broda) pozostaje matowa."






Skład kremu:




Moja opinia:
Krem odżywczy Magnolia  jest moim pierwszym kosmetykiem marki NEOBIO. Zetknęłam się z nim przypadkowo. Robiłam kiedyś zakupy kosmetyczne w jednym ze sklepów internetowych i w paczuszce, oprócz zamówionych produktów, znalazłam również kilka próbek. Między innymi była próbka tego kremu. Zużyłam ją i krem wydał mi się interesujący więc przy następnych zakupach zamówiłam pełnowymiarowe opakowanie. 
Krem zamknięty jest w plastikowym, kwadratowym słoiczku o pojemności 50 ml, a słoiczek schowano w kolorowym kartoniku.





Jest to preparat o jasnej, kremowej barwie i delikatnym, kwiatowym zapachu. Jeśli idzie o konsystencję, to nie jest ona rzadka niczym mleczko, ale nie jest też zbyt gęsta. Ja ten krem oceniam jako lekki. Dobrze i szybko się wchłania i pozostawia skórę matową, a jednocześnie dobrze nawilżoną. Moja skóra świetnie go znosi. Krem jej nie podrażnia i nie zapycha porów. Stosuję go na dzień, ale można też używać go na noc.

Ważnym atutem kremu Magnolia są certyfikaty:






Jeden z nich to certyfikat BDIH. Do produkcji kosmetyków oznaczonych tym certyfikatem używane są naturalne surowce, głównie roślinne uzyskiwane z kontrolowanych upraw ekologicznych lub z roślin dziko rosnących. Drugi certyfikat to EcoControl. Jest to międzynarodowa instytucja certfikująca naturalne i organiczne kosmetyki. Ten certyfikat gwarantuje, że w produkcji kosmetyków nie używane są pochodne przemysłu petrochemicznego, pochodne organizmów modyfikowanych genetycznie, a składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych upraw ekologicznych.
Krótko mówiąc spodobał mi się ten krem i zapewne będę do niego wracała, a być może skuszę się także na inne kosmetyki z linii Magnolia np. tonik czy żel oczyszczający.





Czy Wy poznałyście już kosmetyki tej marki? Jeśli tak, to co o nich sądzicie?

niedziela, 10 marca 2013

LUVOS Maseczka nawilżająca z olejkiem migdałowym



              Jesienią ubiegłego roku miałam szczęście wygrać nagrodę w rozdaniu u Łucji z Agulkowego Pola. Wśród kosmetyków wchodzących w skład nagrody znajdowały się dwie maseczki marki LUVOS. O jednej z nich pisałam tutaj, a dziś przyszedł czas na drugą czyli Maseczkę nawilżającą z olejkiem migdałowym.





Kosmetyki LUVOS pojawiły się na wielu blogach kosmetycznych w ubiegłym roku. Blogerki bardzo je chwaliły (i chwalą nadal), a niektóre z nich ogłosiły tę markę swoim kosmetycznym odkryciem roku. I wcale im się nie dziwię. Produkty LUVOS wytwarzane są na bazie glinki lessowej wyjątkowo bogatej w składniki mineralne. Producent łączy tę glinkę z wieloma składnikami roślinnymi, co daje ciekawe efekty w postaci wysokiej jakości kosmetyków.

Skład maseczki wygląda tak:


  • Aqua - woda,
  • Alcohol - alkohol,
  • Caprylic/Capric Triglyceride - emolient tłusty. Na powierzchni skóry i włosów tworzy warstwę okluzyjną zapobiegającą nadmiernemu odparowywaniu wody. Jest to pośrednie działanie nawilżające. Zmiękcza i wygładza skórę i włosy,
  • Simmondsia Chinensis Seed Oil - olej jojoba,
  • Stearate Citrate - emulgator,
  • Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olej ze słodkich migdałów,
  • Glyceryl Stearate - emolient, tworzy warstwę okluzyjną dzięki czemu ma działanie pośrednio nawilżające,
  • Cetearyl Glucoside - emulgator. Substancja bardzo łagodna dla skóry, zmniejsza ewentualne działanie drażniące innych składników kosmetyku,
  • Bentonite - krzemian glinu. Zagęstnik, poprawia konsystencję preparatu,
  • Xylithylglucoside - pochodna glukozy i ksylitolu (cukru brzozowego),
  • Anhydroxylitol - bezwodny ksylitol. Wiąże wodę w skórze przez co wykazuje właściwości nawilżające i nadaje gładkość skórze,
  • Xylitol - cukier brzozowy,
  • Helianthus Annuus Seed Oil - olej słonecznikowy,
  • Tocopherol - witamina E. Substancja o działaniu antyoksydacyjnym, spowalnia procesy starzenia się skory. Jest również konserwantem tłuszczowych składników kosmetyku,
  • Maris Sal - sól morska, w kosmetykach pełni funkcję zagęszczacza,
  • Xanthan Gum - guma ksantanowa. Jest to substancja pochodzenia bakteryjnego, w kosmetykach, a także w produktach spożywczych pełni rolę zagęstnika,
  • Sodium Hydroxide - wodorotlenek sodu. Jego zadaniem jest utrzymanie odpowiedniego PH w kosmetyku,
  • Parfum (Natural Essential Oils) - substancje zapachowe (naturalne olejki eteryczne),
  • CI 77891 (Titanium Dioxide) - dwutlenek tytanu, zagęszcza emulsje. Jest bardzo dobrym filtrem przeciwsłonecznym. Zdania co do jego szkodliwości są podzielone,
  • CI 77492 (Iron Hydroxides) - wodorotlenek żelaza, w kosmetykach stosowany jako pigment,
  • CI 77499 (Iron Oxides) - tlenek żelaza żółty, powszechnie stpsowany w kosmetykach jako barwnik,
  • CI 77491 (Iron Oxides) - tlenek żelaza, tzw. czerwień żelazowa, w kosmetykach pełni funkcję pigmentu.   
Skład uważam za dobry. Zastrzeżenia mogłabym mieć co do dwutlenku tytanu. Jest on jednak nisko w składzie, a więc jego ilość w maseczce jest niewielka. Poza tym dwutlenek tytanu jest szkodliwy wówczas, gdy jego cząsteczka pochłonie kwant świetlny. Wówczas taka cząsteczka zmienia się w jeden z najsilniejszych prooksydantów, który przyspiesza procesy starzenia się komórek. Z maseczką na twarzy raczej nie wychodzimy na słońce, a więc ta niewielka ilość nie powinna być szkodliwa dla skóry.

Co obiecuje nam producent?  


      
Podoba mi się, że tych obiecanek nie ma zbyt dużo. Maseczka ma porządnie nawilżyć skórę, co zaowocuje wzrostem jej elastyczności.

Saszetka z maseczką podzielona jest na dwie części, co ułatwia jej dwukrotną aplikację. Zawartość jednej części z powodzeniem wystarcza na pokrycie skóry twarzy, szyi i dekoltu. Kosmetyk ma postać gładziutkiego, jedwabistego kremu w kolorze beżowym.





Ma delikatny i bardzo przyjemny, kwiatowy zapach. Nałożyłam ją na skórę i, zgodnie z zaleceniem producenta, trzymałam 15 minut. Oczywiście wcześniej zrobiłam peeling twarzy. Maseczka nie ma skłonności do szybkiego zasychania. Myślę, że jest to zasługa zawartych w niej olejków.
Po kwadransie zmyłam maskę ciepłą wodą. Skóra była gładka, nawilżona i lekko natłuszczona. Posiadaczki cery tłustej mogą, prawdopodobnie, nie nakładać już kremu. Ja mam cerę mieszaną, nałożyłam więc krem na suchą skórę policzków.

Spośród kosmetyków marki LUVOS poznałam dopiero te dwie maseczki. Na tej podstawie wyrobiłam sobie dobrą opinię o tej marce i chyba wkrótce skuszę się na jej inne produkty. Lubię glinki, a te kosmetyki oparte są na glince lessowej. Myślę, że się nie zawiodę.

czwartek, 7 marca 2013

DECUBAL Shower & Bath Oil



            

                    ... czyli Olejek pod Prysznic i do Kąpieli.

Jak już pisałam (klik), jestem teraz w trakcie testowania kosmetyków duńskiej marki DECUBAL. Są to kosmetyki przeznaczone do skóry suchej, bardzo suchej i atopowej. Używam ich od dwóch tygodni i o olejku mogę już coś powiedzieć.






Zobaczmy, co na temat olejku pisze producent:
"DECUBAL Shower & Bath Oil pełen jest składników, które nawilżają i zmiękczają. Składa się, między innymi, z rumianku, witaminy E oraz olejku jojoba. Olejek pozbawiony jest dodatków zapachowych, dołączony jest jednak do niego, w osobnej saszetce, ekstrakt grejpfrutowy o przyjemnym zapachu, który można samodzielnie domieszać do produktu, jeśli chce się nadać olejkowi łagodny zapach. Produkt można również stosować do kąpieli w wannie."





Skład olejku przedstawia się tak:
INCI: MIPA-Laureth Sulfate, Caprylic/Capric Triglyceride, Cocamide DEA, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Ethylhexyl Stearate, Ricinus Communis Seed Oil, Laureth-4, Propylene Glycol, Polyglyceryl-3 Caprylate, Aqua, Tocopherol, Bisabolol, Tocopheryl Acetate, Citric Acid. 



Przeanalizujmy:
 MIPA-Laureth Sulfate - środek myjący czyli detergent, podobny do SLES tylko nieco łagodniejszy,
Caprylic/Capric Triglyceride - substancja natłuszczająca, nawilżająca, wygładzająca. Nadaje skórze miękkość, elastyczność i gładkość. Składnik półsyntetyczny.
 Cocamide DEA - substancja myjąca uzyskiwana z oleju kokosowego. Jest pianotworcza, stabilizuje i poprawia jakość piany. Usuwa zanieczyszczenia ze skóry i włosów, działa również renatłuszczająco.

Simmondsia Chinensis Seed Oil - olej jojoba.
 Ethylhexyl Stearate - emolient roślinny. Na powierzchni skóry i włosów tworzy warstwę okluzyjną zapobiegającą nadmiernemu odparowywaniu wody. Jest to pośrednie działanie nawilżające.
Ricinus Communis Seed Oil - olej rycynowy.
 Laureth-4 - substancja pochodzenia chemicznego. W kosmetykach pełni funkcję nawilżacza i emulgatora. Działa antystatycznie, a więc przeciwdziała elektryzowaniu się włosów.

 Propylene Glycol - humektant i konserwant pochodzenia chemicznego. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, ułatwia więc transport innych substancji w głąb skóry.
 Polyglyceryl-3 Caprylate - emulsja o właściwościach antybakteryjnych.
Aqua - woda.
 Tocopherol - witamina E.
 Bisabolol - naturalna substancja zawarta w rumianku. Działa antyseptycznie, pobudza regenerację komórek i likwiduje podraznienia skóry.

 Tocopheryl Acetate - organiczny związek chemiczny o działaniu antyoksydacyjnym, opóźnia procesy starzenia się skóry.
  Citric Acid - kwas cytrynowy pochodzenia roslinnego. Działa na skórę lekko złuszczająco.

Moja opinia:

Opakowanie olejku stanowi plastikowa butelka o pojemności 200 ml. Dodatkowo jest ona jeszcze zapakowana w kartonik. Są to opakowania proste, wręcz klasyczne w swej prostocie. Zarówno na butelce jak i na kartoniku napisane są (po polsku) wszelkie niezbędne informacje na temat kosmetyku. Na opakowaniu każdego kosmetyku z tej serii podana jest zawartość substancji tłuszczowych. W przypadku tego olejku jest to 66%.
Butelka jest przeźroczysta. Lubię przeźroczyste opakowania gdyż łatwo jest wówczas kontrolować ilość kosmetyku jak pozostaje nam do dyspozycji. Zaopatrzona jest w wygodne zamknięcie typu "press". Przy takim zamknięciu możemy nawet jedną ręką odmierzyć potrzebną ilość olejku. 



 

Olejek ma żółtą barwę i jest dosyć gęsty. Myślę, że ta gęstość to zasługa oleju rycynowego zawartego w tym kosmetyku. Olejek, podobnie jak wszystkie kosmetyki DECUBAL, jest bezzapachowy. Jednak w tym jednym przypadku mamy wybór. Producent dołączył do opakowania małą saszetkę zawierającą substancję o zapachu grejpfruta. Wystarczy zawartość saszetki wlać do butelki z olejkiem, wstrząsnąć i już mamy olejek o przyjemnym delikatnym zapachu. Z początku używałam olejek bez zapachu i dopiero po pewnym czasie dodałam zapach. Wolę jednak tę wersję zapachową.
Olejek, niestety, nie odznacza się dużą wydajnością. Używam go codziennie od dwóch tygodni i zostało mi jeszcze ok. 1/3 butelki. Nie wytwarza też zbyt obfitej piany, jednak wystarcza ona do porządnego umycia całego ciała. Jest łagodny i delikatnie natłuszcza skórę. Przy mojej bardzo suchej skórze nie mogę jednak zrezygnować z dodatkowego natłuszczenia np. kremem. Muszę przyznać, że stan mojej skóry poprawił się, ale nie mogę całej zasługi przypisać olejkowi gdyż używam również kremy do ciała DECUBAL.

Podsumowując muszę powiedzieć, że jestem z niego zadowolona, ale nie na tyle, żeby używać go na stałe. Prawdopodobnie będę po niego sięgała wówczas, gdy stan mojej skóry zdecydowanie się pogorszy. W pozostałym czasie wrócę do mydeł naturalnych w kostkach. 
Olejek DECUBAL jest kosmetykiem aptecznym czyli tzw. dermokosmetykiem. Butelka 200 ml kosztuje ok. 30 zł. Biorąc pod uwagę jego słabą wydajność to cena nie jest zbyt niska, chociaż w aptekach możemy znaleźć wiele dermokosmetyków znacznie droższych.


   



wtorek, 5 marca 2013

Coś dla "zakoconych"



                   Zauważyłam, że wśród kosmetyczno-urodowych blogerek znaleźć można dużo miłośniczek kotów, a wiele spośród nich jest właścicielkami tych pięknych, miauczących i mruczących futrzaków. Do tych miłośniczek i właścicielek zaliczam się również i ja, mam w domu śliczną, czarną kotkę.
Nie jest to pierwszy kot w moim życiu więc troszkę wiedzy na temat tych zwierząt posiadam. Staram się jednak tę wiedzę poszerzać i niedawno trafiła mi się ku temu okazja. Będąc w księgarni wypatrzyłam książkę pod tytułem "Co Twój kot próbuje Ci powiedzieć? Poznaj tajemnice kociej psychologii".




Autorką książki jest Arden Moore, amerykańska pisarka i wydawca. Prowadzi wykłady na temat zachowań zwierząt, napisała również kilkanaście książek na ten temat.
Tematykę książki najlepiej chyba przybliży jej spis treści. Wygląda on tak:




Książka Arden Moore napisana jest bardzo przystępnym językiem. Ma formę pytań i odpowiedzi. Czytając ją wyczuwa się znajomość tematu i ogromną sympatię do kotów. Nie brakuje tu też momentów humorystycznych. Czy wiecie jak autorka interpretuje znaczenie słowa "kot"?  Zacytuję: "Słowo KOT oznacza zwierzę, które jest Krańcowo mądre, Organicznie charakterne i Totalnie nieustępliwe. Nie oczekuj od kota, że będzie Cię przepraszał czy się przed Tobą płaszczył.... Koty są dumne z tego, że otwarcie okazują, czego chcą, i to wtedy, kiedy tego chcą." Czyż nie jest to prawda? Czyż nie tacy właśnie są nasi miauczący pupile?

W trakcie lektury możemy dowiedzieć się co znaczą różne zachowania naszego kociego ulubieńca, co znaczą takie czy inne ruchy ogona, jak nauczyć kota korzystania z kuwety, dlaczego kot może unikać kuwety i wiele innych ciekawych rzeczy.

Znalazłam też tam ciekawą teorię na temat zależności osobowości kota od jego geometrii, a ściślej od kształtu twarzowej części głowy kota, która zazwyczaj jest kwadratowa, okrągła lub trójkątna. Moja kotka ma "twarz" trójkątną i muszę przyznać, że opis całkiem dobrze do niej pasuje:




Dotyczy to tej oto kociej panny:




Podsumowując: uważam, że tę książkę powinny przecztać przede wszystkim osoby, które mają kota lub koty od niedawna lub dopiero zamierzają je mieć. Znajdą tu wiele cennych wskazówek ułatwiających zrozumienie swojego kota i właściwą nad nim opiekę. Bardziej doświadczeni "kociarze" też nic nie stracą na tej lekturze. Najczęściej jest tak, że na żaden temat nie wiemy absolutnie wszystkiego i w tej książce też możemy znaleźć nie znane nam dotychczas informacje. Ja znalazłam. Poza tym książka jest bardzo przyjemną lekturą i wcale nie żałuję, że ją kupiłam i przeczytałam. Na pewno będę do niej wracać.

piątek, 1 marca 2013

Moje lutowe DENKO



       Jak ten czas szybko leci! Dopiero co świętowaliśmy Sylwestra i Nowy Rok, a tu już luty za nami. Z drugiej strony to może i dobrze, zawsze to bliżej do wiosny :)
A skoro luty się skończył, to pora pokazać co udalo mi się wykończyć w ciągu tego najkrótszego w roku miesiąca. Oto moje lutowe denko:





W lutym zdenkowałam sześć produktów. Muszę przyznać, że jak na moje skromne możliwości to całkiem nieźle. Przeważnie wykańczam po cztery, pięć kosmetyków miesięcznie, a czasem jeszcze mniej. A tu proszę, najkrótszy miesiąc i aż sześć sztuk.
Zobaczmy co wykończyłam:





  1. ALEPIA Mydło Alep Excellence 25% Laurie Bio - duża kostka (200 g) uszlachetnionego mydła Alep. Bardzo, bardzo wydajna. O tym mydle pisałam tutaj.
  2. Organiczny hydrolat z kwiatu lipy - kupiłam go w ZSK i używałam głównie zamiast toniku. Czasem dodawałam do glinkowych maseczek. Recenzja klik. Z pewnością go jeszcze kupię. 
  3. KHADI Henna Jasny Brąz - już od kilku lat farbuję włosy henną, zawsze tej marki i w tym kolorze. Następne opakowanie już zakupione.
Następne produkty: 





  1. ORIENTANA Maska - krem z kaskaryli pod oczy - jak na krem pod oczy bardzo duży słoiczek, bo aż 40 g. Krem dobrze nawilżał i odżywiał skórę pod oczami, byłam z niego zadowolona. Recenzja klik.
  2. Laboratorium Kosmetyczne AVA Rewitalizujący krem na dzień - cieszę się, że już się skończył. Recenzja klik. Jest to dobry krem, ale ja go po prostu nie polubiłam. Jak dla mnie zdecydowanie za gęsty. Używałam go do zgodnie z przeznaczeniem, czyli do twarzy ale czasem także do rąk, żeby go prędzej wykończyć. Raczej go już nie kupię.
  3. ZSK Glinka biała "porcelanowa"- świetna do maseczek, a ja bardzo lubię glinkowe maseczki. Następne opakowanie (z innego źródła) już czeka w kolejce.
Zapewne każdej z nas zdarza się, że zobaczymy w sklepie jakiś fajny ciuszek. Przymierzamy, rozmiar dobry, dobrze leży, podoba się nam więc kupujemy. A potem ta rzecz wisi w szafie i nosimy ją rzadko lub wcale, a to dlatego, że jej nie polubiłyśmy. To samo zdarza mi się z kosmetykami np. ten Krem Rewitalizujący AVA. Wiem, że jest to dobry kosmetyk, a jednak go nie polubiłam i nie mogłam się doczekać kiedy wreszcie się skończy. Doczekałam się, już go nie ma. Ciekawa jestem, czy Wam też coś takiego się zdarza?








 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...