Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LASS NATURALS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LASS NATURALS. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lipca 2015

Denko majowe i czerwcowe 2015




          Minęły kolejne dwa miesiące i przyszła pora żeby pokazać co udało mi się zużyć i wykończyć w tym czasie. Uzbierało się tego tyle:




Kosmetyki włosowe




1. KHADI  Naturalna henna do włosów - już od kilku lat używam henny do farbowania włosów. Ciągle tej samej: Khadi jasny brąz. Bardzo ją lubię i nie zamierzam z niej rezygnować. Nowe opakowanie henny już stoi w szafce, a jak się skończy, to będą następne.

2. l`ORIENT  Hair mud mask - maska do włosów pochodząca z Mydlarni u Franciszka. Dobrze sprawdziła się na moich włosach. Tej maski nie ma już w ofercie mydlarni ale i tak ponownie bym jej nie kupiła ze względu na niezbyt naturalny skład. O tym kosmetyku pisałam tutaj. 

3. SYLVECO  Odbudowujący szampon pszeniczno - owsiany - moje włosy polubiły ten szampon i nie tylko włosy. Skalp też. Szampon jest tak delikatny, że nie drażni mojego wrażliwego skalpu. Więcej o tym szamponie przeczytacie tu. Czy kupię ponownie? Z pewnością tak.


Pielęgnacja twarzy




4. SANTAVERDE  Eliksir piękna extra rich - kompozycja kilku wartościowych olejów i olejków eterycznych. Wspaniały kosmetyk. Używałam go zamiast kremu na noc, dodawałam do maseczek glinkowych. Jest bardzo wydajny. Recenzję znajdziecie tutaj. Zasługuje na ponowny zakup.

5. ABELLIE  Organiczny krem witalizujący - treściwy, odżywczy krem z miodem, woskiem pszczelim, mleczkiem pszczelim i pyłkiem. Pisałam o nim tu. Bardzo dobry krem i chętnie bym go kupiła ponownie ale, niestety, nie ma go już w sklepach z kosmetykami naturalnymi.


Pielęgnacja ciała


 
6. LAVERA  Regeneracyjny krem do rąk z bio-żurawiną i bio-olejem arganowym - łatwo rozprowadza się po skórze rąk i nie pozostawia tłustej warstwy. Dobrze nawilża skórę i pozostawia ją miękką i delikatną. Recenzja tutaj. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup.

7. ABSOLUTE ORGANIC  Odżywcze masło do ciała - zgodnie z nazwą masło jest rzeczywiście odżywcze. Bogate w oleje i ekstrakty z ziół dziko rosnących w Alpach Szwajcarskich doskonale odżywia i nawilża suchą skórę, nie pozostawiając przy tym tłustej warstwy. Jeśli chcecie przeczytać więcej o tym kosmetyku, zajrzyjcie, proszę, tu. Masełko zasługuje na ponowny zakup.

8. DIY  Pokrzywowy peeling do ciała - bardzo prosty w wykonaniu. Dobrze oczyszcza skórę z martwych komórek. Pozostawia na skórze delikatną, tłustą warstewkę, co sprawia, że nie trzeba już używać balsamu. O tym peelingu pisałam tutaj. Z pewnością zrobię go po raz kolejny.

Mydełka




9. LAWENDOWA FARMA Mydło naturalne Czerwona Koniczyna - jest to już kolejna zużyta przeze mnie kostka Czerwonej Koniczyny. Bardzo polubiłam to mydełko i jego kremową pianę. Więcej przeczytacie o nim tu. Czy kupię je ponownie? Oczywiście, że tak i to niejeden raz.

10. SAVON DU MIDI  Prowansalskie mydlo z masłem karite AGRUMES/pomarańcza i grapefruit - bardzo dobre mydło naturalne. Dobrze się pieni, delikatnie pachnie i dobrze oczyszcza skórę. Nie pisałam jego recenzji gdyż jest ono bardzo podobne do tego mydełka. Różni się od niego tylko zapachem. Mydła tej marki na pewno jeszcze niejeden raz zagoszczą w mojej łazience.

11. LASS NATURALS  Mydełko z drzewem agarowym OUD - kolejne dobre mydło o prostym, naturalnym składzie. Kupiłam je głównie ze względu na piękny, orientalny zapach. Bardzo polubiłam zapachy z dodatkiem drzewa agarowego oud. Polecam wszystkim osobom lubiącym orientalne wonie. Recenzję mydełka znajdziecie tutaj. Czy kupię je ponownie? Oczywiście, że tak. Będę też chciała wypróbować inne mydełka tej marki.

12. MYDLARNIA "POWRÓT DO NATURY" 100% naturalne mydło z woskiem pszczelim - wiecie jakim uwielbieniem darzę mydła naturalne. Tym bardziej jest mi przykro wypowiadać się negatywnie o takim mydełku. Jest to jedno z mydeł, które kupiłam na poczcie. Pisałam o nich tutaj. Mydło z woskiem pszczelim, niestety, nie spisało się zupełnie. Za minus uważam zawartość łoju wołowego (Sodium Tallowate) w jego składzie ale to jeszcze nie wszystkie jego wady. Gdy zaczęłam je używać była to normalna, mydlana kostka. Jednak wraz z jej zmydlaniem kostka robiła się coraz bardziej chropowata i drapiąca. Z opisu na opakowaniu mydła nie wynikało, że jest to mydło peelingujące. Miewałam już mydła peelingujące i były one zupełnie inne. Gdy mydło zużyłam mniej więcej do połowy, było już tak drapiące i nieprzyjemne, że po prostu wyrzuciłam tę niezużytą połówkę kostki. Pierwszy raz zdarzyło mi się wyrzucić mydło i mam nadzieję, że ostatni. Nie muszę chyba dodawać, że więcej mydeł tej marki nie kupię.

I to już wszystko, co udało mi się zużyć lub wykończyć w maju i czerwcu. Moje kosmetyczne zapasy są już na normalnym poziomie. Jakiś jeden szampon w zapasie, jakiś balsam czy krem. Tylko mydełek jest więcej ale znacznie mniej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Myślę, że uporałam się już z ciągotkami do robienia nadmiernych zakupów kosmetycznych. Sytuacja opanowana :)

     

niedziela, 17 maja 2015

LASS NATURALS Mydełko z drzewem agarowym Oud



          O tym, że uwielbiam mydła naturalne w kostkach wspominałam już tyle razy, że świetnie o tym wiecie, a przynajmniej wie każdy, kto od czasu do czasu tu zagląda. Ta miłość do mydlanych kostek wymusza na mnie testowanie coraz to nowych mydełek, coraz to nowych marek. Tym razem padło na indyjską markę LASS NATURALS, a konkretnie na Mydełko z drzewem agarowym Oud.



O mydełku można przeczytać:
"Naturalne ajurwedyjskie mydełko o zniewalającym, bogatym zapachu drewna agarowego (Oud). Olejek z tego drewna jest bardzo cenionym składnikiem w krajach Orientu, stosowanym m.in. do produkcji perfum. Urzeka balsamicznym, słodko-drzewnym zapachem, który wpływa relaksująco na zmysły. Oprócz działania aromaterapeutycznego mydełko z drzewem agarowym uspokaja i chroni problemową skórę. Wykonane jest ręcznie z najwyższej jakości naturalnych olejków eterycznych i ziół dla uzyskania optymalnego efektu aromaterapeutycznego."




Mydełko Oud kupiłam właściwie dla zapachu. Wybrałam je dlatego, że miałam już kiedyś mydełko z oud (klik) i jego zapach mnie zauroczył. Pomyślałam więc, że to mydełko też będzie pięknie pachniało i rzeczywiście tak jest.
Mydlana kostka opakowana była w folię i papierową opaskę na której umieszczono wszystkie potrzebne informacje. Mimo iż opakowanie wyglądało na szczelne, można było wyraźnie poczuć zapach mydełka. Piękny, orientalny, lekko kadzidlany zapach. Z pewnością nie wszyscy lubią tego rodzaju wonie ale dla wielbicielek orientalnych zapachów to mydło jest wymarzone.




Mydełko z drzewem agarowym Oud  to prosta kostka bez żadnych ozdób o wadze 125 g i ciemnej, brunatnej, niemal czarnej barwie. Używam tego mydełka do mycia twarzy i całego ciała. Bardzo dobrze oczyszcza skórę i nie wysusza jej. Nie powoduje też uczucia ściągnięcia skóry. Wytwarza obfitą pianę i dopiero wówczas w pełni uwalnia się zapach tej kostki. Jest intensywny i długo utrzymuje się na skórze. Pachnie w całej łazience nawet wtedy, gdy suche mydło leży na mydelniczce.
Skład mydełka wygląda tak:




Prosty, naturalny i krótki skład bez żadnych chemicznych dodatków. Bardzo lubię takie składy kosmetyków. Myślę, że to mydełko jeszcze niejeden raz zagości w mojej łazience. Nabrałam też ochoty na wypróbowanie innych mydeł tej marki, a jest ich dosyć dużo. Dodatkowym plusem tych mydeł jest niewygórowana cena. W sklepie Iwos  kosztują 9,50 - 10 zł. Warto się na któreś z nich skusić.



sobota, 2 maja 2015

Projekt DENKO - marzec i kwiecień 2015


       
            Kolejne dwa miesiące tego roku zleciały jak z bicza strzelił i przyszedł czas na ich denkowe podsumowanie. W ciągu marca i kwietnia udało mi się wykończyć sporo kosmetyków. Oceńcie zresztą sami:



Ponieważ trochę się tych pustych opakowań nazbierało postanowiłam, dla większej przejrzystości, podzielić je na grupy.

Kosmetyki włosowe

 
1. LAVERA Szampon do włosów cienkich i delikatnych z bio-wyciągiem z kwiatów chmielu - całkiem niezły szampon ale po umyciu nim włosów konieczne jest użycie odżywki. Więcej na jego temat przeczytacie tu. Czy kupię ponownie? Myślę, że tak.

2. LAVERA Odżywka do włosów cienkich i delikatnych z bio-wyciągiem z kwiatów chmielu - jedna z lepszych odżywek jakie miałam przyjemność używać. Po prostu mnie zachwyciła i z całą pewnością do niej wrócę. Recenzję znajdziecie tutaj.

3. BABYDREAM  Szampon dla dzieci - kupowałam go systematycznie ze względu na to, że dobrze zmywa z włosów oleje. Jeśli używany aktualnie szampon naturalny nie radził sobie z tym zadaniem, to zawsze pod ręką był Babydream. Pisałam o nim tutaj. Czy nadal będę go kupować? Kupiłam już następną butelkę ale okazało się, że producent zmienił nieco skład szamponu. Jeśli ta nowa wersja będzie tak dobrze usuwać z włosów oleje jak poprzednia to będę go kupować. Jeśli nie, to się rozstaniemy.

4. LASS NATURALS Szampon przeciw wypadaniu włosów IHT 9 - ciekawy szampon i na moich włosach sprawdził się bardzo dobrze. Zasługuje na ponowny zakup. Recenzja tutaj. 

5. LASS NATURALS Odżywka przeciw wypadaniu włosów - nie jest zła ale nie zachwyciła mnie. Więcej na jej temat znajdziecie tu. Czy kupię ponownie. Może kiedyś...


Pielęgnacja twarzy

 
6. ECO SPA Hydrolat lawendowy ekologiczny - hydrolaty są stałą pozycją w pielęgnacji mojej twarzy, a lawendowy należy do grona moich ulubionych hydrolatów. Używam go jako toniku, a także do samorobionych maseczek glinkowych. Pisałam o nim dawno temu, o tutaj. Zużyłam już niejedną butelkę tego hydrolatu i z całą pewnoscią kupię następną.

7. AVEBIO  Woda kwiatowa z czystka - jeszcze jeden ciekawy hydrolat. Używałam go w taki sam sposób jak hydrolat lawendowy. Dobrze służył mojej cerze i z pewnością jeszcze go kupię. Recenzja tutaj.

8. BIO LOGICAL  Krem przeciwzmarszczkowy "Delicate skin - guard"- delikatny, lekki krem, idealny na okres wiosenno-letni. Dobrze nawilża i odżywia skórę. Można stosować go na dzień i na noc. Więcej na jego temat przeczytacie tu. Czy kupię ponownie? Myślę, że tak.

9. PAESE  Serum potrójny kwas hialuronowy 1,5% - moja kosmetyczna miłość od pierwszego użycia. Odkryłam go dopiero kilka miesięcy temu i już nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez tego kwasu. Tutaj znajdziecie więcej informacji na jego temat. Czy kupię ponownie? Tak, tak i jeszcze raz tak.

10. WILD EARTH  Peeling-maska z kawą Wake Up! - ciekawy, naturalny kosmetyk pochodzący z dalekiego Nepalu. Peeling i maseczka, takie dwa w jednym. Jego dodatkową zaletą jest niesamowita wydajność. Pisałam o nim tutaj. Zasługuje na ponowny zakup.

11. ITALCHILE Krem ultraodżywczy Cicabaume - był to chyba najbardziej tłusty krem jaki kiedykolwiek miałam ale rzeczywiście był bardzo odżywczy. Z racji tej tłustości używałam go wyłącznie na noc ale zaczęła ona (tzn. ta tłustość) być mniej wyczuwalna gdy wpadłam na pomysł dodawania do kremu żelu regenerującego Santaverde (klik), a potem kwasu hialuronowego. Ponownie raczej nie kupię gdyż kosmetyki tej marki poznikały ze sklepów. Recenzja tutaj.

12. BLISKO NATURY  Olej z pestek malin - kupiłam go z ciekawości gdyż czytałam wiele pochwalnych opinii na jego temat. Nie zawiodłam się. Olej świetnie spisywał się w pielęgnacji cery. Używałam go solo lub zmieszanego z kremem. Dodawałam też do maseczek glinkowych. Recenzję znajdziecie tu.

Pozostałe kosmetyki



13. MYDLARNIA "Powrót do natury" Naturalne mydło z borowiną - jest to jedno z mydeł sprzedawanych na poczcie. Pokazywałam je tutaj. Mydło to oceniam jako bardzo przeciętne. Ze względu na to, że w jego składzie znajduje się Sodium Tallowate czyli substancja uzyskiwana z łoju wołowego, nie zamierzam kupować mydeł tej marki.

14. SAVON DU MIDI  Prowansalskie mydło z masłem karite VETYVER - bardzo przyjemne naturalne mydełko. To już drugie zużyte przeze mnie mydło z tej serii. Nie pisałam jego recenzji gdyż od tej mydlanej kostki różni się jedynie zapachem. Oba mydełka zasługują na ponowny zakup.

15. WELLNESS & BEAUTY  Olejek do kąpieli sezamowy - Wellness & Beauty to jedna z kosmetycznych marek własnych Rossmanna. Olejek sezamowy jest ciekawym kosmetykiem gdyż na pierwszy miejscu w składzie ma wartościowy olej z krokosza barwierskiego. Używałam go zamiast balsamu do ciała. Jego dodatkowe atuty to piękny zapach i przystępna cena. Więcej na jego temat tutaj. Czy kupię ponownie? Tak, warto od czasu do czasu skusić się na niego.

16. ALPHANOWA NATURAL REPAIR  Organiczny krem do rąk - bardzo dobry krem, wspaniale odżywia i nawilża przesuszoną skórę rąk. Byłam z niego bardzo zadowolona i z pewnością warto kupić go ponownie. Tutaj znajdziecie recenzję.

17. MYDŁA NATURALNE  Mydło lawendowe - mydełko nie miało żadnego opakowania i dlatego nie ma go na zdjęciach. Wyglądało tak:

 
 Jest to jedno z tych mydełek. Recenzji nie napisałam gdyż zużyłam je nie porobiwszy zdjęć. Mogę powiedzieć, że mydło było wspaniałe. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup. 

I to już wszystkie moje marcowo-kwietniowe zużycia. Moje kosmetyczne zapasy znów znacznie się zmniejszyły z czego jestem bardzo zadowolona. W tej sytuacji uznałam, że zrobienie niewielkich, kosmetycznych zakupów nie będzie przesadą. Nowości te pokazałam Wam w poprzednim poście.

Muszę powiedzieć, że nie jestem jedyną dziewczyną w moim domu zainteresowaną kosmetykami. Tę panienkę kosmetyki przyciągają jak magnes zwłaszcza wtedy, gdy próbuję je sfotografować :)))



  

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Wiosenne nowości



     
           Dzisiaj dotarła do mnie paczuszka z moimi najnowszymi kosmetycznymi nabytkami. Zobaczcie co kupiłam:




Są tu głównie kosmetyki amerykańskiej marki Avalon Organics. Marka ta od dawna mnie kusiła i wreszcie dałam się skusić. Kupiłam: 
  • Ujędrniający balsam do ciała z koenzymem Q10
  • Tonik wyrównujący koloryt skóry z wit.C
  • Krem chroniący przed fotostarzeniem z wit.C.
Nie mogłam też oprzeć się pokusie i kupiłam mydełko ale tylko jedno. Cóż to byłyby za zakupy bez mydełka? Wybrałam Mydło z drzewem agarowym Oud. Dlaczego właśnie to? Miałam już kiedyś mydło z oud (klik) i przepięknie pachniało. Tu też liczyłam na urzekający zapach i nie zawiodłam się. Oczywiście to mydełko ma inny zapach niż poprzednie gdyż oud jest tylko jednym z elementów kompozycji zapachowej.

Tak się złożyło, że dotychczas nie poznałam zbyt wielu amerykańskich kosmetyków. Poważniej zainteresowała mnie nimi Anula z tym, że ona zaopatruje się w sklepie iHerb, a ja swoje kupiłam w polskim sklepie Iwos, który zresztą też poleca Anula. Zakupy w tym sklepie robiłam po raz pierwszy i muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona jakością i szybkością obsługi. Dlatego umieściłam logo tego sklepu w prawym, bocznym pasku bloga. Znajdują się tam loga sklepów, w których kupowałam przynajmniej jeden raz i wysoko oceniam ich poziom obsługi i stosunek do klienta.

Zakupy w sklepie Iwos to jeszcze nie wszystko. Kilka dni temu kupiłam co nieco stacjonarnie:




W sklepie zielarskim kupiłam kosmetyki Sylveco: Oczyszczający peeling do twarzy i Odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany. Natomiast w Rossmanie kupiłam Mydło z błotem z Morza Martwego izraelskiej marki Canaan.

I to już wszystkie moje nowości. Kosmetyki Sylveco są dosyć powszechnie znane ale ciekawa jestem czy znacie pozostałe pozycje z moich zakupów. Jeśli tak, to co o nich sądzicie?

piątek, 17 kwietnia 2015

Włosowy zestaw od LASS NATURALS



         Na ten zestaw czaiłam się już od dłuższego czasu. Naczytałam się opinii, głównie pozytywnych, na jego temat i postanowiłam, że muszę go mieć. Robiąc jakiś czas temu zakupy w sklepie Helfy , wrzuciłam go do koszyka. Mówię tu o zestawie IHT 9 indyjskiej firmy LASS NATURALS.




W paczce, oprócz innych zamówionych wówczas produktów, znalazłam estetyczny, biały kartonik skrywający trzy plastikowe butelki. W jednej z nich znajdował się szampon, w drugiej odżywka, a w trzecim olej do włosów. Każda butelka zawierała 200 ml kosmetyku.



Produkty z zestawu IHT 9 są kosmetykami przeciw wypadaniu włosów. Ich zadaniem jest powstrzymanie wypadania włosów, a także zapobieganie temu zjawisku poprzez wzmocnienie włosów. Są to kosmetyki ajurwedyjskie, każdy z nich zawiera w swoim składzie bogactwo ziół i ekstraktów roślinnych.




Szampon przeciw wypadaniu włosów IHT 9   jest kosmetykiem nadającym się do częstego, nawet codziennego mycia i do wszystkich rodzajów włosów. W sam raz dla mnie gdyż ze względu na silne przetłuszczanie się zmuszona jestem myć włosy codziennie.
Skład szamponu (INCI): Plantapon SF*, Rose Water (Rosa Damascena), Dehyton KT* (Cocamidopropyl Betaine), Lamesoft PO65* (Coco Glucoside & Glyceryl Oleate), Bhringraj Ext. (Eclipta Alba), Jatamansi Ext. (Nardostachys Grandiflora), Fenugreek Ext. (Trigonella Foenum Graecum) Seed, Neem Ext. (Azadirachta Indica), Shikakai Ext. (Acacia Concinna), Ritha Ext. (Sapindus Mucorosai), Amla Ext. (Emblica Officinalis), Aloe Vera Ext. (Aloe Barbadensis), Saw Palmeto Ext. (Serenoa Serrulata), Henna Ext. (Lawsonia Inermis), Cocoa Ext. (Theobroma Cacao), Lemon Ext. (Citrus Limon), Citric Acid, Genapol LT, Potassium Sorbate.
* - naturalne składniki certyfikowane.
Szampon posiada gęstą, lekko żelową konsystencję. Zapach - intensywny, ziołowy, dosyć ostry i z pewnością nie wszystkim się spodoba. Mnie również nie zachwyca ale też nie odrzuca. Na szczęście zapach ten nie utrzymuje się na włosach długo, a jeśli zastosujemy odżywkę, znika natychmiast.
Podobają mi się właściwości myjące tego szamponu. Dobrze się pieni i dokładnie oczyszcza włosy i skórę głowy. Zmywa także oleje. Jest delikatny i nie drażni skóry, nie powoduje swędzenia. Nie narzekam też na jego wydajność. Przy rozczesywaniu włosy się plączą ale nie tak bardzo jak po innych szamponach. Po wyschnięciu włosy są miękkie i błyszczące.




Teraz pora na kilka słów o Odżywce przeciw wypadaniu włosów IHT 9. Ma ona konsystencję zbliżoną do kremowej. Ot, taki trochę rzadszy kremik. Zapach ziołowy ale znacznie delikatniejszy i przyjemniejszy niż woń szamponu. Odżywka łatwo rozprowadza się po włosach i nie spływa z nich. Trzymam ją na włosach kilka minut po czym spłukuję. Rozczesywanie włosów nie sprawia teraz żadnych problemów. Po wyschnięciu włosy są jedwabiste i błyszczące. Jednak nie do końca byłam zadowolona z jej działania gdyż fryzura była taka trochę przyklapnięta. Wtedy spróbowałam mycia metodą "odżywka-szampon-odżywka". I to było to! Po takim zastosowaniu odżywki włosy są ładnie uniesione u nasady i wyglądają o wiele lepiej.



Skład odżywki (INCI): Rose Water (Rosa Damascena), Cyclomethicone, Lanette O (Ceto Stearyl Alcohol, Structure XL (Hydroxy Propyl Starch Phosphate), Vegetable Glycerin (Glycerin Cutrina Shine), Genamin KDMP (Behentrimonium Chloride), Genapol LA 230 (Laureth-23), Olive Oil (Olea Europaea), Henne Extract (Lawsonia Inermis), Thyme (Thymus Vulgaris), Aloe Vera (Aloe Barbadensis), IPM*, Soya Pritein (Soja Protein), Holy Basil (Ocimum Basilicum), Rosemary Ext. (Rosmarinus Officinalis), Coco Butter (Theobroma Cacao), Coconut Oil (Cocos Nucifera), Liquorice Ext. (Glycyrrhiza Glabra), Natural Vitamin E (Tocopherol), Potassium Sorbate.
Muszę przyznać, że nie wszystko w tym składzie mnie zachwyca, np. cyklometikon będacy mieszanką silikonów i to już na drugim miejscu w składzie czy Behentrimonium Chloride - konserwant i antystatyk mogący drażnić i powodować reakcje alergiczne.
Niestety, nie mogę stwierdzić czy kosmetyki te powstrzymują wypadanie włosów. U siebie nie stwierdzam nadmiernego wypadania. Chciałam po prostu wzmocnić włosy po zimie. Czy mi się to udało? Myślę, że tak. Moje włosy rzeczywiście mają ładny, zdrowy wygląd. Nie zauważyłam natomiast wysypu nowych, małych włosków.

O trzecim kosmetyku z tego zestawu czyli o oleju do włosów nie mogę dzisiaj napisać z tego powodu, że zaniedbałam regularne używanie tego produktu, a więc nie mam na jego temat zdania. Jeśli zmobilizuję się do systematycznego olejowania nim włosów to będę mogła coś o nim powiedzieć.

Znacie te kosmetyki? Jeśli tak, to co o nich sądzicie?

sobota, 1 listopada 2014

Moje DENKO - wrzesień i październik 2014




             Znów minęły dwa miesiące i pora pokazać kolejne denko. Na początku października miałam zaledwie dwa puste opakowania, a jednocześnie kilka kosmetyków było na ukończeniu. Warto więc było poczekać jeszcze jeden miesiąc i teraz jest tych opakowań więcej. Zobaczcie, co udało mi się wykończyć w ciągu września i października:




1. RECEPTURY BABUSZKI AGAFII  Balsam do włosów wzmacniający - niestety, wzmocnienia włosów nie zauważyłam. Moim zdaniem jest to przeciętna odżywka do włosów. Jej niewątpliwym plusem jest przystępna cena. Recenzję znajdziecie tutaj. Czy kupię ponownie? Jeszcze nie wiem.

2. VERDESATIVA Szampon do włosów przetłuszczających się Konopia i Drzewo Herbaciane - dobry, naturalny szampon. Więcej na jego temat przeczytacie tutaj. Zasługuje na ponowny zakup.

3. SANTAVERDE Aloe Vera tonik do cery wrażliwej - fantastyczny tonik. Wielka szkoda, że już się skończył. Pisałam o nim tu . Warto kupić go ponownie.

4. BIO LOGICAL DELICIOUS Morelowy krem do ciała i do rąk - kosmetyk z rodzaju tych, co to nie wiadomo kiedy wreszcie się skończą. Duży słój kremu (500 ml) wystarczył mi na pół roku. Nie żałuję jednak, że go kupiłam. Byłam z niego bardzo zadowolona i z pewnością jeszcze kiedyś go kupię. Recenzja tutaj.

5. DIY Krem magnezowy - samorobiony krem z magnezem. Używałam go głównie do stóp. Z jego działania jestem tak bardzo zadowolona, że z pewnością zrobię go ponownie. Więcej na temat tego kremu przeczytacie tu.

6. CHANDRIKA  Ajurwedyjskie mydło z imbirem i limonką - mydło o niezupełnie naturalnym składzie ale przyjemne w użyciu. Będę chciała poznać jeszcze inne mydełka tej marki. Recenzję możecie przeczytać tutaj.

7. Olej migdałowy - jest to olej prawie zawsze obecny w mojej łazience. Używam go do pielęgnacji twarzy i ciała. Czasem dodaję go do kremów do twarzy lub do kosmetyków samorobionych. Jest również w składzie pokrzywowego peelingu do ciała, o którym pisałam w poprzednim poście. Z pewnością kupię następną butelkę.

8. LASS NATURALS  Mydło z limonką i imbirem - bardzo ciekawe, indyjskie mydełko. Z wyglądu i zapachu kojarzy się z galaretką owocową. Recenzji tego mydełka jeszcze nie napisałam. Z pewnością kupię je ponownie, a także inne mydła tej marki.

9. TERRACTIVE  Islandzka maska błotna z wodorostami - całkiem przyjemna maseczka chociaż muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś lepszego. Recenzję znajdziecie tu. Mimo iż nie uważam jej za kosmetyk wybitny, to pewnie od czasu do czasu ją kupię. Mam też ochotę wypróbować pozostałe maseczki z tej serii. 




Większość tych opakowań wylądowała w koszu ale nie wszystkie. Zostawiłam sobie, oczywiście, słoiczek ceramiczny, słoik po kremie do ciała Bio Logical i butelkę po toniku Santaverde gdyż jest szklana i ma świetnie działający atomizer. Przydadzą się na kolejne samoróbki.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...