poniedziałek, 22 maja 2017

EUBIONA Tonik z bio-aloesem i owocem granatu



    Tonizacja cery to, moim zdaniem, ważny etap jej pielęgnacji i dlatego nigdy tego etapu nie pomijam. Czasem zamiast toniku używam hydrolatów, czasem są to toniki samorobione ale najczęściej używam toników gotowych. Dzisiaj przedstawię jeden z nich, a mianowocie Tonik z bio-aloesem i owocem granatu niemieckiej marki EUBIONA.


O toniku przeczytałam: Nawilżający tonik z kwasem hialuronowym, przeznaczony do codziennego, łagodnego oczyszczania skóry suchej. Wyciągi z aloesu i oczaru wirginijskiego odświeżają i tonizują skórę, zapobiegając jej przesuszeniu. Hydrolat owoców granatu działa orzeźwiająco.
W składzie toniku znajduje się kilka ciekawych, wartościowych substancji. Jednym z nich jest ekstrakt z liści aloesu w postaci żelu. Aloes ma bardzo szerokie zastosowanie w kosmetyce. Jest bogaty w antyoksydanty, a poza tym dobrze nawilża i regeneruje skórę. Ekstrakt z owoców granatu posiada wyjątkowe właściwości przeciwzapalne, antyoksydacyjne i odżywcze, a to dzięki zawartości kwasu punikowgo (Omega 5). Owoc granatu bogaty jest również w polifenole zaliczane do wyjątkowo silnych antyoksydantów oraz w witaminy C i E. Kolejnym wartościowym składnikiem jest hydrolat z oczaru wirginijskiego. Posiada on właściwości gojące i przeciwzapalne, działa kojąco i regenerująco, wspomaga ochronę UV. Jest hydrolatem o silnych właściwościach antyoksydacyjnych, a więc działa przeciwstarzeniowo. W składzie toniku znajduje się również kwas hialuronowy w postaci hialuronianu sodu, a jak wiemy, kwas ten rewelacyjnie nawilża skórę.
Całkowity skład toniku: Aqua (Water), Aloe Barbadensis Gel*, Punica Granatum Extract*, Hamamelis Virginiana Distillate, Alcohol, Sodium Hyaluronate, Parfum, Limonene, Linalool, Citronellol.
* - składniki pochodzące z kontrolowanych upraw biologicznych,
100% składników pochodzi z surowców naturalnych,
20% składników pochodzi z kontrolowanych upraw biologicznych,
95% składników roślinnych pochodzi z kontrolowanych upraw biologicznych.


100 ml toniku zamknięto w plastikowej buteleczce. Szkoda, że butelka nie została wyposażona w atomizer gdyż bardzo lubię zraszać twarz tonikiem. Na to jednak jest prosta rada, wystarczy przelać tonik do butelki z atomizerem, co, oczywiście, uczyniłam. Bardzo podoba mi się zapach tego kosmetyku. Jest owocowy, a jednocześnie świeży i orzeźwiający. Kojarzy się właśnie z owocem granatu.
Gdy po raz pierwszy użyłam tego toniku okazało się, że... pozostawia on na skórze lekko lepką warstwę. Bardzo mnie to zaskoczyło gdyż jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim działaniem toniku. Na szczęście warstwa ta szybko znika, zostaje wchłonięta przez skórę wraz z tonikiem i można spokojnie nakładać krem. Ja nawet nie czekam na wchłonięcie się toniku tylko od razu aplikuję na twarz krem i wszystko razem ładnie się wchłania. Tonik Eubiony nie powoduje ściągania skóry, natomiast bardzo dobrze ją koi, nawilża i odświeża. Podoba mi się też krótki skład tego toniku. Lubię kosmetyki z takimi składami. Tonik z bio-aloesem i owocem granatu można kupić w tym sklepie. Są tam również kremy do twarzy z tej samej linii, na dzień i na noc. Myślę, że też warto je wypróbować.



wtorek, 16 maja 2017

MADARA Zaawansowany krem przeciwzmarszczkowy na dzień AGE DEFENCE - Time Miracle



   
    Na kosmetyki łotewskiej marki MADARA już od dawna miałam ochotę, a ochota skutecznie była podsycana przez bardzo pozytywne, wręcz entuzjastyczne recenzje tych produktów w blogosferze. Wiecie jednak jak to jest w praktyce. Chce się poznać mnóstwo kosmetyków, mnóstwo marek i przy każdych zakupach trzeba dokonywać wyboru tych kosmetyków, które przetestuje się już teraz, a które kiedy indziej. I tak moja znajomość z Madarą odsuwała się w czasie. W końcu jednak ciekawość zwyciężyła i zamówiłam Time Miracle  Zaawansowany krem przeciwzmarszczkowy na dzień AGE DEFENCE.



Do zakupu właśnie tego kremu Madary skłonił mnie również opis producenta. Oto on: 0% wody, 100% naturalnej efektywności. Ten luksusowy, innowacyjnie walczący z oznakami starzenia krem, radykalnie zmniejsza skutki stresu środowiskowego, pomaga w utrzymaniu właściwego stanu naturalnego kolagenu, naprawia strukturę skóry i rozjaśnia zmęczoną cerę. Zobaczysz natychmiast, jak twoja skóra staje się gładsza i bardziej rozświetlona. Stworzony na bazie CELL REPAIR BIO-COMPLEX (bio kompleksu naprawiającego komórki) chronionego patentem MADARA i odnawiającego skórę soku z brzozy. Unikalna formuła, woda została w 100% zastąpiona sokiem z brzozy.



W kremie znajdziemy wiele wartościowych składników aktywnych. Przede wszystkim jest to zastępujący wodę sok z brzozy o łagodnym działaniu ujędrniającym, tonizującym oraz przeciwzapalnym i kojącym skórę. Ekstrakt z owoców rokitnika to składnik zawierający mnóstwo witamin, minerałów, antyoksydantów. Rokitnik stymuluje proces regeneracji naskórka, opóźnia proces starzenia się skóry, przywraca jej sprężystość, nawilża i odżywia skórę, poprawia jej koloryt. Ekstrakt z kwiatów koniczyny czerwonej zawiera izoflawony, glikozydy, fitosterole, saponiny, garbniki. Na skórę działa ujędrniająco, nawilżająco i rozjaśniająco. Kolejny składnik aktywny to ekstrakt ze skrzypu polnego. Skrzyp przede wszystkim jest bogatym źródłem krzemu łatwo przyswajalnego przez organizm, a także flawonoidów i potasu. Dzięki temu zapewnia skórze elastyczność i sprężystość, wpływa korzystnie na stan naczyń krwionośnych i ułatwia odnowę tkanki łącznej. Ekstrakt z przywrotnika pospolitego wspomaga regenerację naczyń włosowatych, przywraca skórze właściwą elastyczność, zmniejsza, a czasem nawet likwiduje przebarwienia i blizny. Ekstrakt z borówki czarnej działa antyoksydacyjnie, odżywczo, a także rozjaśnia i ujędrnia suchą, dojrzałą skórę. Jędrność i elastyczność skóry poprawia również ekstrakt z przytulii właściwej. Z kolei ekstrakt z kasztanowca zwyczajnego pobudza krążenie i uszczelnia naczynia krwionośne. Widać, że krem jest wręcz naszpikowany ekstraktami ziołowymi i są to zioła odznaczające się bardzo korzystnym działaniem na ludzką skórę.



50 ml kremu zamknięto w opakowaniu typu airless co zapewnia higieniczne dozowanie kosmetyku. Krem ma typową, dosyć lekką konsystencję. Zapach ziołowy, bardzo delikatny. Łatwo rozprowadza się po skórze, dobrze się wchłania i nie pozostawia tłustej ani lepkiej warstwy. Z powodzeniem można go stosować pod makijaż. Krem nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry. Cera jest gładka i miękka, najwyraźniej  została dobrze nawilżona i odżywiona. Używam tego kremu już od miesiąca i widzę, że stan skóry się poprawił, a konkretnie poprawiła się jej elastyczność i koloryt. Odnoszę też wrażenie, że drobne zmarszczki uległy lekkiemu spłyceniu. Czego więcej można oczekiwać od kremu? Nie muszę chyba dodawać, że jestem z niego bardzo zadowolona. Jest to mój pierwszy kosmetyk marki Madara ale z pewnością nie ostatni. Ten krem zachęcił mnie do poznania innych produktów Madary.





Skład kremu: Betula Alba (birch) Juice*, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Squalane, Glycerin***, Glyceryl Stearate, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Dicaprylyl  Carbonate, Cetearyl Alcohol, Betaine, Sodium PCA, Hippophae Rhamnoides (Seabuckthorn) Fruit Extract*, Trifolium Pratense (Red Clover) Flower Extract*, Galium Verum (Madara) Extract*, Alchemilla  Vulgaris (Lady`s Mantle) Extract*, Vaccinium Myrtillus (Blueberries) Fruit Extract*, Mica (CI 77019)****, Dipalmitoyl Hydroxyproline, Benzyl Alcohol, Aroma, Aqua, Titanium Dioxide (CI 77891)****, Chitin, Beta-glucan, Tocopherol, Sodium Benzoate, Equisetum Arvense (Horsetail) Extract*, Aesculus Hippocastanum (Horse-Chestnut) Seed Extract*, Xanthan Gum, Ascorbyl Palmitate, Sodium Hyaluronate, Potassium Sorbate, Sodium Phytate, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Limonene**, Linalool**, Eugenol**, Citral**.

* - z rolnictwa ekologicznego
** - naturalne olejki eteryczne
*** - stworzone z organicznych składników
**** - czyste, mineralne pigmenty
99% składników jest pochodzenia naturalnego
79% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego.
Krem Time Miracle Age Defence jest kosmetykiem certyfikowanym przez ECOCERT.

       

sobota, 6 maja 2017

SO`BIO etic Odżywcze masło do ciała z oślim mlekiem



    Pisałam już niejeden raz, że jestem posiadaczką suchej skóry na ciele i dlatego mazidła do ciała stale goszczą w mojej łazience. Ze względu na wspomnianą suchość skóry wybieram produkty bardziej odżywcze, treściwe, a więc częściej są to masła i kremy niż balsamy chociaż na balsam też czasem się skuszę. Dziś napiszę o Odżywczym maśle do ciała z oślim mlekiem marki SO`BIO etic. Kosmetyki tej marki są dosyć popularne wśród zwolenniczek naturalnej pielęgnacji ale dla mnie jest to dopiero pierwszy produkt od SO`BIO.




Producent tak pisze o kosmetyku: Wzbogacone mlekiem oślim, aloesem bio oraz masłem karite, masło do ciała działa intensywnie odżywczo i nawilżająco*. Aksamitna, kremowa konsystencja ułatwia aplikację produktu, który otula ciało pachnącą, ochronną i nietłustą powłoką.
Ochroniona i odżywiona, twoja skóra odzyskuje jedwabistą gładkość i piękno.
*- nawilżanie górnych warstw naskórka. 




Konsystencja masełka jest dokładnie taka, jak pisze producent czyli kremowa i aksamitna. Zapach jest bardzo delikatny i kojarzy mi się z wanilią i karmelem. Bardzo przyjemny ale nie utrzymuje się długo na skórze. Masło łatwo rozprowadza się po skórze i wchłania się całkowicie po chwili masażu. Nie pozostawia na skórze tłustej czy lepkiej warstwy. Pozostawia skórę dobrze nawilżoną, miękką i gładką. Fajny kosmetyk, dobrze działa na moją skórę. Mimo to mam co do niego pewne zastrzeżenia. Dotyczą one składu. Oto on: Aqua (Water), Anthemis Nobilis Flower Water*, Isopropyl Palmitate, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Cocoglycerides, Olus Oil (Vegetable Oil),  Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Alcohol, Donkey Milk, Glyceryl Stearate SE, Benzyl Alcohol, Bentonite, Parfum (Fragrance), Xanthan Gum, Hydrogenated Vegetable Oil, Sodium Benzoate, Lactic Acid, Candelilla Cera (Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax), Sodium Levulinate,  Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Tocopherol, Linalool, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder*, Benzyl Salicylate.
*- składniki pochodzące z rolnictwa ekologicznego,
98% składników jest pochodzenia naturalnego,
20% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego.
Podkreśliłam w składzie dwie pozycje. Jedna z nich to olus oil, o którym wiadomo tylko tyle, że jest to olej pochodzenia roślinnego ale olej kokosowy, migdałowy, arganowy i cała masa innych też są pochodzenia roślinnego. Dlaczego więc tego oleju nie można nazwać "po imieniu" tylko ukrywany jest pod tajemniczą nazwą olus oil? Prawdopodobnie jest tu coś do ukrycia. Znalazłam taki opis tego oleju: Olus Oil - olej lub mieszanina olejów pochodzenia roślinnego. Emolient tłusty, tworzy na skórze i włosach odżywczy film, który zmiękcza i wygładza, zapobiega odparowywaniu wilgoci i chroni przed czynnikami zewnętrznymi takimi jak np. wiatr, mróz czy klimatyzowane pomieszczenia. Składnik może nasilać problemy trądzikowe, powodować wypryski i zaskórniki. Składnik niewiadomego pochodzenia. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych organizmów-GMO lub oleju palmowego. Plantacje palmy olejowej dla pozyskiwania oleju palmowego zakłada się w niektórych krajach na obszarach celowo karczowanych, uprawy tej palmy mają destrukcyjny wpływ na środowisko naturalne, florę i faunę lasów deszczowych.W krajach takich jak Borneo, Malezja, Indonezja są już zagrożone zagładą.(Żródło)



Drugim składnikiem podkreślonym w składzie jest Hydrogenated Vegetable Oil, który czasem można spotkać pod nazwą Hydrogenated Olus Oil. Jest to więc ten sam tłuszcz, o którym napisałam wyżej, tylko utwardzony (uwodorniony) i można o nim napisać dokładnie to samo. Nie ukrywam, że wolałabym, żeby takich tajemniczych składników nie było w kosmetykach naturalnych, a tym bardziej w produkcie cieszącym się aż dwoma certyfikatami (Cosmebio i Ecocert). Kupując kosmetyk naturalny chcę wiedzieć co nakładam na swoją skórę czy włosy i, moim zdaniem, taka składnikowa maskarada nie powinna mieć miejsca. A co Wy o tym sądzicie?    

środa, 3 maja 2017

ABSOLUTE ORGANIC Organiczny krem do rąk



        Krem do rąk to u mnie kosmetyk pierwszej potrzeby. Wysuszona skóra moich dłoni wiele razy dziennie potrzebuje nawilżenia i natłuszczenia. Czasem krem zastępuję takim czy innym olejem ale jednak kremy dominują w pielęgnacji moich rąk. Dzisiaj przyszła kolej na Organiczny krem do rąk marki ABSOLUTE ORGANIC.


O kremie przeczytałam: 
Krem do rąk bogaty w wyciąg z gorysza (Imperatoria) - roślinę pochodzącą z Alp Szwajcarskich, znaną ze swoich niezwykłych właściwości leczniczych i przeciwdziałania stanom zapalnym. Krem jest połączeniem organicznych olejków: oliwy z oliwek, olejku ze słodkich migdałów, makadamii i jojoba oraz olejków cytrusowych, które odżywiają skórę oraz organicznego masła shea, które regeneruje skórę i chroni przed utratą nawilżenia. Aloes nawilża i łagodzi podrażnienia. Krem zawiera również witaminę E odpowiedzialną za ogólną ochronę skóry.


Kosmetyki ABSOLUTE ORGANIC produkowane są przez izraelską firmę B4U. Nie są to produkty całkiem mi nieznane gdyż miałam kiedyś Odżywcze masło do ciała tej marki i pamiętam, że sprawdziło się bardzo dobrze na mojej skórze. Dlatego właśnie skusiłam się na przetestowanie tego kremu do rąk.


Mam bardzo suchą skórę rąk i dlatego dosyć trudno przychodzi mi znalezienie odpowiedniego dla nich kremu. Często jest tak, że wmasowany w dłonie krem szybko się wchłania i skóra jest taka, jak przed aplikacją kremu. Nie zawsze trafiam na krem intensywnie odżywczy, który dobrze zadba o skórę moich łapek. Tym razem mi się udało. Organiczny krem do rąk od ABSOLUTE ORGANIC spisuje się znakomicie. Przede wszystkim jest to krem treściwy i dlatego na całkowite jego wchłonięcie skóra potrzebuje kilku minut. Warto jednak poczekać by cieszyć się skórą miękką, jedwabiście gładką bez żadnych szorstkości. Zauważyłam też ciekawe zjawisko. Po kilkudniowym, systematycznym używaniu tego kremu stan skóry moich rąk wyraźnie się poprawił. Gdy umyłam ręce i nie nałożyłam kremu skóra nadal była sucha ale nie tak bardzo jak przedtem. Zniknęły też szorstkości i ręce są gładkie. Może tak działa na skórę wyciąg z tej alpejskiej rośliny o nazwie gorysz. Myślę też, że swój udział ma tu sok z aloesu znajdujący się wysoko, bo na drugim miejscu, w kładzie. Muszę przyznać, że jest to jeden z lepszych kremów do rąk jakie dotychczas miałam. Kupić można go tu, a także w wielu innych sklepach internetowych. Dodatkowym plusem tego produktu jest rozsądna cena i spora pojemność tubki (100 ml), a naturalność kosmetyku potwierdza certyfikat Ecocert.


Skład kremu (INCI): Aqua (Water), Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Oleate, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Glyceryl Stearate SE, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Simondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Peucedanum Ostruthium Leaf Extract*, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Beeswax*, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil*, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Dehydroacetic Acid, Potassium Sorbate, Benzoic Acid, Benzyl Alcohol.

* - składniki pochodzące z upraw ekologicznych,
97,76% składników jest pochodzenia naturalnego,
27,48% składników pochodzi z upraw ekologicznych.        

piątek, 28 kwietnia 2017

Nowości z targów EKOCUDA



    Tak jak pisałam w poprzednim poście, udało mi się odwiedzić Targi Kosmetyków Naturalnych EKOCUDA. Byłam tam w niedzielę 23 bm i, oczywiście, nie obyło się bez zakupów. Zobaczcie co kupiłam.



Na stoisku Orientany kupiłam szampon Jaśmin i Migdałecznik oraz tonik do twarzy Róża Japońska i Pandan. Zamierzałam kupić też odżywkę do włosów ale, niestety, wszystkie odżywki tej marki były już wyprzedane. W tej sytuacji odżywkę zamówiłam w jednym ze sklepów internetowych.

Kupiłam też dwa mazidła do ciała.



Jedno z nich to Masło do ciała geranium, mandarynka, pettigrain od Alchemii Lasu, a drugie to Len i konopie odżywczy mus do ciała od Ministerstwa Dobrego Mydła.

Nie obyło się, rzecz jasna, bez zakupu naturalnych mydeł w kostkach. Oto one:



Nagietek, Hibiskus i Rozmaryn to mydełka od Ministerstwa Dobrego Mydła. Już od jakiegoś czasu kusiła mnie ta marka i teraz była okazja kupić jej produkty. Nie mogłam przecież z tej okazji nie skorzystać.



Kupiłam też mydełko lawendowe marki Dworzysk. O istnieniu tej marki dowiedziałam się całkiem niedawno z bloga Natura i ja. Gdy zobaczyłam ich stoisko na targach, musiałam kupić choć jedno mydełko. Spotkałam też stoisko mydlanej marki, o której nawet nie słyszałam. Była to marka Salto Natural. Nie mogłam od tego stoiska odejść z pustymi rękami i kupiłam dwa mydełka: lawendowe The Provencal i melissowe Melissa Aphrodisiac.
Jestem bardzo zadowolona z pobytu na targach. Zamierzałam kupić jeszcze kilka kosmetyków ale było tak dużo ludzi, że nie do każdego stoiska można było się dostać. Tak często bywa na imprezach zwanych targami, a ja cieszę się, że coraz więcej ludzi zainteresowanych jest kosmetykami naturalnymi i organicznymi.  

niedziela, 23 kwietnia 2017

Warszawskie EKOCUDA



    22 i 23 kwietnia ( czyli wczoraj i dzisiaj) odbyły się w Warszawie Targi Kosmetyków Naturalnych EKOCUDA. Była to już druga edycja tych targów, pierwsza miała miejsce w listopadzie ubiegłego roku. Wówczas nie mogłam być na tych targach ale teraz mi się udało.
Wystawców na targach było bardzo wielu i bardzo wielu zwiedzających. Udało mi się sfotografować tylko niewielką część stoisk. Przy większości było tak dużo ludzi, że nie było mowy o zrobieniu zdjęć. Zobaczcie te, które udało mi się zrobić.























Jak już wspomniałam wyżej wystawców było wielokrotnie więcej niż widać na zdjęciach. Ludzi też było dużo ale sprzedający kosmetyki twierdzili, że wczoraj było dużo więcej zwiedzających. Dobrze się stało, że przyjechałam dzisiaj, a nie wczoraj.
Atmosfera na targach była wspaniała. Stoiska obsługiwali  przeważnie młodzi ludzie bardzo sympatyczni i życzliwi.  Wszystkiego można było dotknąć, powąchać, wypróbować na własnej skórze. Spotkałam tam dobrze mi znane marki kosmetyków, a także te, które znałam tylko z internetu, z blogów i sklepowych stron. Były tam również marki, o których dotychczas nawet nie słyszałam.
Czy czegoś mi tam brakowało? Tak. Zdecydowanie brakowało szatni. Wiadomo, że ostatnio wiosna nie rozpieszcza nas pogodowo i chodzimy ubrani dosyć ciepło. W pomieszczeniach targowych też było ciepło i kurtkę trzeba było nosić pod pachą co było znacznym dyskomfortem przy oglądaniu kosmetyków, ewentualnych zakupach i robieniu zdjęć. Mimo to nie żałuję, że odwiedziłam targi. Do domu wróciłam zmęczona ale zadowolona. Mam nadzieję, że nie była to ostatnia edycja targów EKOCUDA. Jeśli będą następne, to też postaram się na nich być.    

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

MARTINA GEBHARDT Aloe Vera emulsja do skóry wrażliwej i zmęczonej



      Z kosmetykami niemieckiej marki MARTINA GEBHARDT zapoznałam się stosunkowo niedawno, bo zaledwie kilka miesięcy temu. Były to kosmetyki z linii różanej i pisałam o nich tutu, a ponieważ zachwyciły mnie zdecydowałam się przetestować inną emulsję do twarzy tej samej marki. Tym razem jest to emulsja aloesowa.



Aloes często spotykamy w składach kosmetyków do twarzy, ciała i włosów. Nie dzieje się to przypadkiem gdyż ekstrakt z liści aloesu zawiera wiele cennych substancji jak: witaminy z grupy B, beta karoten, cholina, witamina C, minerały (wapń, żelazo, potas, chrom i inne), nienasycone kwasy tłuszczowe, substancje antybakteryjne, przeciwbólowe i przeciwzapalne, enzymy, ligniny, saponiny, cukry. Aloes wykazuje silne działanie antyoksydacyjne, spowalnia procesy starzenia się skóry, regeneruje i odmładza skórę, wspomaga leczenie trądziku i innych zmian skórnych, utrzymuje właściwe pH skóry, jest naturalnym filtrem UVA i UVB, łagodzi poparzenia słoneczne. To tylko niektóre właściwości kosmetyczne aloesu ale już to wystarczy do kosmetycznego wykorzystywania tej cennej rośliny.


O emulsji do skóry wrażliwej i zmęczonej przeczytałam:
"Lekka, nawilżająca emulsja o konsystencji delikatnego, chłodzącego mleczka. Przywraca uczucie wypoczętej i promiennej skóry oraz łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Przynosi ulgę przemęczonej i podrażnionej skórze. Polecana do regeneracji skóry po nadmiernej ekspozycji na działanie słońca."


Emulsja rzeczywiście ma bardzo lekką konsystencję i bardzo przyjemny kwiatowy zapach. Aplikuję go na oczyszczoną i zroszoną tonikiem twarz. Szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej ani lepkiej warstwy. Jak najbardziej nadaje się pod makijaż. Używam jej teraz czyli wiosną ale myślę, że będzie idealnym kosmetykiem na lato. Wspaniale nawilża skórę, łagodzi ewentualne podrażnienia. Rzadko zdarzają mi się jakieś wypryski czy inne niespodzianki na twarzy ale jeśli już coś takiego się zdarzy, to emulsja przyspiesza ich gojenie.  Jest kosmetykiem bardzo delikatnym myślę więc, że sprawdzi się na cerze każdego rodzaju.
Emulsja aloesowa zamknięta jest w opakowaniu charakterystycznym dla kosmetyków marki Martina Gebhardt czyli w butelce z grubego, białego szkła z pompką. Pompka spisuje się bez zarzutu. Charakterystyczne również dla kosmetyków tej marki jest to, że są one sprzedawane w opakowaniach różnej pojemności. Emulsję aloesową można kupić w pojemności 30 i 100 ml, co jest bardzo praktycznym rozwiązaniem. Ja mam buteleczkę 30 ml i jestem z tego zadowolona gdyż jest to kosmetyk bardzo wydajny i ta mała buteleczka wystarcza naprawdę na długo. Nie wiem kiedy bym zużyła 100 ml.
Emulsja do skóry wrażliwej i zmęczonej Aloe Vera jest kosmetykiem certyfikowanym przez DEMETER, niemieckie stowarzyszenie producentów ekologicznych, stawiające producentom wysokie wymagania i rygorystycznie je egzekwujące.


Skład emulsji: woda, oliwa z oliwek*, olej migdałowy*, masło shea**, masło kakaowe**, wyciąg z liści aloesu*, alkohol cetearylowy, hydrolat z kwiatów oczaru wirginijskiego*, lecytyna**, wyciąg z krwawnika*, wyciąg z korzenia czarnego bzu*, wyciąg z kory magnolii**, wyciąg z liści herbaty chińskiej*, olej z owoców rokitnika zwyczajnego*, alkohol cetylowy, esencja spagiryczna z liści aloesu*, złoto, srebro, siarka, olejek z jagodlinu wonnego**, nalewka z wanilii płaskolistnej**, olejek z ziela palczatki pogiętej*, cytral***, salicylan benzylu***, farnezol***, linalool***, benzoesan benzylu***, geraniol***, limonen***.

* - składniki pochodzące z upraw Demeter,
**- składniki pochodzące z rolnictwa ekologicznego,
***- składniki naturalnych olejków eterycznych.

Emulsję do skóry wrażliwej i zmęczonej Aloe Vera, a także inne kosmetyki marki Martina Gebhardt można kupić w tym sklepie.

     

piątek, 7 kwietnia 2017

Projekt DENKO styczeń - marzec 2017



     Pierwszy kwartał roku 2017 zleciał nie wiadomo kiedy i przyszła pora na pokazanie co udało mi się zużyć i wykończyć w tym czasie. Pustych opakowań zebrało się tyle:



Jak zwykle zacznę od kosmetyków do twarzy




1. DIY  Serum z ekstraktem z jabłka i zielonej herbaty - serum zrobiłam z gotowego zestawu kupionego w sklepie EcoSpa. Było to całkiem niezłe serum. Zużyłam do twarzy pod krem, a ponieważ było dosyć rzadkie więc dodawałam też je do maseczek glinkowych.

2. Olej ze słodkich migdałów - używałam go do twarzy zamiast kremu na noc, dodawałam też do maseczek glinkowych. Kilka razy użyłam też do ciała. Bardzo lubię olej migdałowy i zużyłam już sporo takich butelek. Z pewnością ta nie jest ostatnia.

3. EcoSpa hydrolat z róży geraniowej ekologiczny - jest to hydrolat o silnym działaniu nawilżającym i zmiękczającym. Czasem używałam go w charakterze toniku ale głównie służył do rozrabiania maseczek glinkowych. Poza tym bardzo podobał mi się jego zapach. Z pewnością kupię go jeszcze niejeden raz.

4. MARTINA GEBHARDT Rose emulsja z różą do cery suchej i wrażliwej - emulsja, podobnie jak wszystkie kosmetyki z linii różanej tej marki, odznacza się pięknym, różanym zapachem. Jest bardzo dobrym kosmetykiem, idealna na wiosnę i lato. Pisałam o niej tu. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup.

5. EcoSpa Olej z pestek granatu zimnotłoczony - olej ten ma silne działanie antyoksydacyjne i dlatego często znajdujemy go w składzie kosmetyków odmładzających, regenerujących i przeciwzmarszczkowych. Olej jest bardzo gęsty, a więc używanie go solo raczej nie wchodzi w rachubę. Mieszałam go z innymi olejami (np. z migdałowym) i dodawałam do maseczek glinkowych. Z pewnością kupię następną buteleczkę.

6. LAVERA Puder sypki transparentny Trend Sensitiv - mój ulubiony puder. Zużyłam już kilka opakowań i nie zamierzam z niego rezygnować. Kolejne opakowanie już kupiłam i używam. Recenzję pudru znajdziecie tu.


Pielęgnacja włosów


7. ARGITAL  Szampon do włosów przetłuszczających się i przeciwłupieżowy - dobrze oczyszcza skórę i włosy ale dosyć mocno je plącze więc wskazane jest użycie odżywki. W sumie jest to dobry szampon, a więcej na jego temat przeczytacie tutaj. Zasługuje na ponowny zakup.

8. ARGITAL  Odżywka roślinna do każdego rodzaju włosów - moim zdaniem jest to całkiem dobra odżywka, moje włosy ją polubiły. Pisałam o niej tu . Czy kupię ją ponownie? Raczej tak.

9. EUBIONA  Odżywka do włosów z olejem z pestek winogron i ekstraktem z limonki - ta odżywka też sprawdziła się na moich włosach. Była bardzo przyjemna w użyciu i żałowałam kiedy się skończyła. Z pewnością kupię ją ponownie. Recenzję znajdziecie tutaj. 

10. EUBIONA  Szampon rewitalizujący do włosów przetłuszczających się - ten szampon też sobie chwaliłam. Był łagodny i jednocześnie skutecznie oczyszczał włosy i skórę. Warto kupić go ponownie. Więcej na jego temat przeczytacie tu.


Pielęgnacja ciała




11. BIOTURM  Żel do higieny intymnej - bardzo dobry produkt. Daje poczucie czystości i świeżości, a jednocześnie jest bardzo delikatny. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup. O tym żelu i innych kosmetykach do higieny intymnej marki Bioturm pisałam tu. 

12. WELEDA  Krem do rąk z olejem rokitnikowym - na tym kremie trochę się zawiodłam. Spodziewałam się po nim lepszego nawilżenia i odżywienia skóry rąk. Pewnie ten krem lepiej by się sprawdził u kogoś, kto nie ma za bardzo wysuszonej skóry rąk. Dla mnie, niestety, był trochę za słaby i raczej nie kupię go ponownie. Recenzja znajduje się tu.     

13. PSZCZELA DOLINKA  Nawilżające tutti frutti do ciała - bardzo przyjemne masełko do ciała. Jest tłuste i dobrze odżywia skórę. Więcej o tym kosmetyku przeczytacie tutaj. Prawdopodobnie kupię je ponownie.

14. SCHMIDT`S  Dezodorant z bergamotką i limonką - był to mój pierwszy dezodorant w kremie. Jest skuteczny, wydajny, o pięknym, świeżym zapachu i prostym, naturalnym składzie. Czegóż chcieć więcej? Recenzję można przeczytać tutaj. Czy kupię ponownie? Oczywiście, że tak.

15. DIY  Balsam do ciała rozgrzewająco-ujędrniający - ten kosmetyk nazwałabym raczej masłem niż balsamem. Jest odżywcze i tłuściutkie ale dosyć dobrze się wchłania. Robi się je bardzo łatwo, a szczegóły znajdziecie tu

Mydełka


16. 94b hand made trzy mydełka: Konopie, Orient i Glinka rhassoul marokańska - bardzo dobre mydła naturalne. Wszystkie trzy oceniam bardzo wysoko. Pisałam o nich tu. Z pewnośćią kupię je ponownie. Te i inne mydełka tej marki.

17. PSZCZELA DOLINKA  Mydło ręcznie robione Miód z lipą - miodowe mydełko z dodatkiem naparu z lipy. Bardzo lubię miodowe mydła i to też bardzo mi odpowiadało. Z pewnością kupię je ponownie. Inne mydełka tej marki też.

18. LAWENDOWA FARMA  Mydło ręcznie robione metodą na zimno Krzepka Pokrzywa - jak wskazuje na to nazwa jest to mydło pokrzywowe. Jest przeznaczone nie tylko do mycia ciała ale też do mycia włosów. Ja jednak używałam tego mydła tylko do ciała, do mycia włosów wolę używać szamponów. Mydełko bardzo dobrze się sprawdziło i zasługuje na ponowny zakup.

10. SZTUKA MYDŁA  Miodostan mydło miodowe - kolejne mydełko z miodem ale zupełnie inne niż to z Pszczelej Dolinki. Pod względem jakościowym jest to bardzo dobre mydło ale drażnił mnie kształt kostki. Kostka jest niska ale szeroka prawie kwadratowa. Ten kształt sprawia, że mydło źle układa się w dłoniach, jest po prostu niewygodne. Szkoda, bo jego jakość jest godna uwagi. Nie wiem jeszcze czy kupię ponownie.

To już wszystko co zdołałam wykończyć w ciągu pierwszego kwartału bieżącego roku. Może nie jest to dużo ale kosmetyki naturalne są bardzo wydajne i każdy z nich starcza na długo. Poza tym nie chodzi przecież o to, żeby zużyć jak najwięcej kosmetyków gdyż każda z nas zużywa tyle ile potrzebuje.     
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...