niedziela, 15 października 2017

Mydlane cudności od PURITE



 PURITE to polska marka kosmetyków naturalnych, którą dopiero zaczynam poznawać. Miałam już od nich dezodorant w kremie, który spisał się bardzo dobrze, a dziś napiszę o dwóch mydlanych kostkach tej marki.


Opakowanie mydeł PURITE stanowi gumka recepturka pod którą wsunięto opaskę z szarego papieru z nadrukowanym logotypem marki i nazwą mydła. Okazało się jednak, że nie jest to opaska lecz złożona w kilkoro kartka/ulotka, na której znajdziemy wszelkie informacje o mydełku, a także o jego najważniejszych składnikach.


Pierwsza kostka to mydło nagietkowe, którego pełna nazwa brzmi: Nagietek + Rozmaryn + Kozie mleko + Miód. Producent pisze, że jest to Najbardziej lecznicze ze wszystkich mydeł, przeznaczone do skóry z problemami (zmiany cukrzycowe, żylakowe zapalenia podudzi) oraz dojrzałej - zw względu na właściwości ujędrniające i przeciwzmarszczkowe nagietka. Ma podwójne działanie lecznicze: część zielona (rozmarynowa) - odkaża, część żółta (nagietkowa) - łagodzi i goi podrażnienia.


Skład mydła (INCI): Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Aqua, Brassica Campestris Oleifera Oil (olej rzepakowy), Sodium Hydroxide (wodorotlenek sodu), Olea Eurpaea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Butyrospermum Parkii Fruit Butter (masło shea), Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy), Goat Milk (kozie mleko), Cera Flava (wosk pszczeli), Mel (miód), Calendula Officinalis Flower Extract (ekstrakt z nagietka), Rosmarinus Officinalis Leaf Extract (ekstrakt z rozmarynu), Rossmarinus Officinalis Leaf Oil (olejek eteryczny z rozmarynu).

Druga kostka to Mydło płatki owsiane + kozie mleko + miód. Producent pisze, że jest Najdelikatniejsze ze wszystkich mydeł Purite. Przeznaczone do skóry wrażliwej i wysuszonej.Za sprawą oczyszczającej mocy płatków owsianych skutecznie likwiduje zaskórniki. Wzbogacone w miód i kozie mleko. Doskonale oczyszcza i nawilża skórę. 


Skład mydła (INCI): Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Aqua, Brassica Campestris Oleifera Oil (olej rzepakowy), Sodium Hydroxide (wodorotlenek sodu), Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Butyrospermum Parkii Fruit Butter (masło shea), Persea Gratissima Oil( olej z awokado), Goat Milk Powder (sproszkowane mleko kozie), Cera Flava (wosk pszczeli), Mel (miód), Oatmeal (płatki owsiane), Cocos Oil (olejek eteryczny kokosowy), Mica (CI 77019), Iron Oxide (CI 77491), Titanium Dioxide (CI 77891).
Mydła Purite nie zawierają konserwantów, sztucznych aromatów i barwników. 


Obie kostki mają wiele wspólnych cech. Bardzo ładnie pachną. Nagietkowa ma delikatny zapach mydła i rozmarynu, natomiast owsiana pachnie wyraźniej niż nagietkowa i jest to zapach kokosu i wanilii z nutą mydlaną. Każde z tych mydełek obficie się pieni. Wytwarzają tak charakterystyczną dla mydeł naturalnych aksamitną pianę. Mam wrażenie, że myję się delikatną, aksamitną emulsją. Uwielbiam tę pachnąca pianę otulającą ciało.
Mydełka bardzo dobrze oczyszczają skórę i nie wysuszają jej. Myję nimi ciało i twarz. Po umyciu nie ma uczucia ściągniętej skóry. Są też dobrym środkiem do higieny intymnej. I to jest właściwie wszystko czego oczekuję od mydeł. Nie wierzę natomiast w obiecywane przez producenta ujędrnianie i nawilżanie skóry. Najważniejsze dla mnie jest to, że skóra jest czysta ale nie wysuszona. Od nawilżania i odżywiania skóry są inne kosmetyki. Jak dla mnie działanie myjące tych mydeł jest bardzo dobre i z pewnością do nich powrócę. Będę też chciała wypróbować inne mydła Purite. Myślę, że na to zasługują.       

niedziela, 8 października 2017

Jaśmin i migdałecznik - ajurwedyjski szampon i odżywka od ORIENTANY




    Ostatnio często piszę o kosmetykach polskiej marki ORIENTANA. Dzisiaj opowiem o dwóch kolejnych kosmetykach tej marki, a mianowicie o Ajurwedyjskim szamponie i odżywce Jaśmin i migdałecznik.



Szampon otrzymujemy w prostej, plastikowej butelce o pojemności 210 ml.
Producent pisze, że jest to Naturalny szampon do włosów na bazie roślin indyjskich stworzony według formuły ajurwedyjskiej. Nie zawiera SLS/SLES, silikonów, parabenów ani innych szkodliwych substancji chemicznych. Nie plącze włosów, nawilża je i odżywia. Do włosów cienkich i delikatnych.
Działanie aktywnych składników:
Amla - zapobiega wypadaniu,
Reetha - naturalnie oczyszcza,
Shikakai - zmiękcza i wygładza,
Lodhra - chroni skórę głowy,
Jaśmin - nadaje połysk,
Migdałecznik - wzmacnia i odżywia.



Szampon jest dosyć gęsty ale bez problemu wylewa się z butelki potrzebną ilość. Kolor ma biały, trochę jak rozwodnione mleko, lekko opalizujący. Zauroczył mnie zapach tego szamponu. Jest to zapach jaśminu z ziołowym akcentem, a jednocześnie jest świeży i nieodparcie kojarzy mi się z Orientem. Bardzo mi się podoba.
Szampon bardzo dobrze się pieni. Tworzy pianę o takiej zwartej strukturze. Mam wrażenie, że myję włosy emulsją, a nie pianą. Wymaga też dokładniejszego spłukiwania niż w przypadku innych szamponów. Jest wydajny, a więc trzeba uważać żeby nie użyć go zbyt dużo gdyż wtedy trzeba go dosyć długo spłukiwać.
Ten szampon rzeczywiście w niewielkim stopniu plącze włosy, a więc można go stosować solo, bez odżywki. Włosy po nim ładnie się błyszczą, są miękkie i lekko odbite od nasady. Są też sypkie, co bardzo mi odpowiada. Krótko mówiąc fajny, naturalny szampon. Nie polecam go jedynie do zmywania oleju z włosów. Raz spróbowałam i dopiero po trzecim namydleniu włosów szamponem olej był zmyty. Dlatego do zmywania oleju używam innego szamponu, który lepiej sobie radzi z tym zadaniem.


Skład szamponu (INCI): Aqua, Lauryl Glucoside, Palm Kernel/Coco Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Cocoyl Glutamate, Glycerin, Jasminum Officinale Extract, Emblica Officinalis Fruit Powder, Sapindus Mukurossi Fruit Powder, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glyceryl Oleate, Camellia Sinensis Leaf Extract, Sodium PCA, Rosa Damascena Flower Water, Hydrolyzed Wheat Protein, Terminalia Bellerica Fruit Extract, Oryza Sativa Bran Oil, Acacia Concinna Fruit Powder, Symplocos Racemosa Bark Extract, Zinc PCA, Polyquaternium 10, Panthenol, Decyl Glucoside, Camellia Sinensis Seed Oil, Hydrolyzed Sweet Almond Protein, Xanthan Gum, Jasminum Sambac Flower Extract, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

Ajurwedyjska odżywka do włosów Jaśmin i migdałecznik zamknięta jest, podobnie jak szampon, w plastikowej butelce o pojemności 210 ml.


Odżywka wygląda identycznie jak szampon. Jest jednak od niego gęściejsza dzięki czemu nie spływa z włosów ale łatwo się po nich rozprowadza. Dosyć trudno jest wydobyć ją z butelki i byłoby lepiej gdyby producent zapakował ją w miękką, plastikową tubę.
Odżywka nie tylko wygląd ma identyczny z szamponem. Zapach też. Piękny, jaśminowy aromat z ziołową nutą.
Składniki aktywne odżywki:
Jojoba - olejek pozyskiwany z pustynnej rośliny Simmondsia Chinensis nawilża, zmiękcza i odżywia włosy,
Gotu Kola (Centella Asiatica) - wzmacnia skórę głowy, przyspiesza wzrost włosów,
Shikakai (Acacia Concinna) - oczyszcza włosy bez naruszania ochrony lipidowej i uszkodzeń. Wzmacnia cebulki włosa i pobudza wzrost. Zwiększa połysk, zmiękcza, wygladza włosy,
Ajwan (Trachyspermum Ammi) - działa aseptycznie i odkażająco na skórę głowy,
Jaśmin - nadaje połysk,
Migdałecznik - wzmacnia i odżywia.


Odżywkę nakładam na umyte, mokre włosy i po kilku minutach spłukuję ciepłą wodą. Włosy łatwo się rozczesują, a po wyschnięciu są błyszczące, miękkie i lekko (szkoda, że nie bardziej) uniesione u nasady. Dobrze się układają. Zarówno szampon jak i odżywka są kosmetykami delikatnymi i nie powodują podrażnień skóry. Moje włosy polubiły ten duet i z pewnością będę do niego wracać.


Skład odżywki (INCI): Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin, Stearyl Alcohol, Simmondsia Chinensis Oil, Aquaxyl, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cetyl Alcohol, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Hydrogenated Vegetable Oil, Centella Asiatica Extract, Citrus Medica Limonum Fruit Powder, Acacia Concinna Fruit Powder, Tocopherol, Sodium PCA, Polyquaternium 10, Jasminum Officinale Flower Oil, Camelia Sinensis Seed Oil, Terminalia Bellerica Fruit Extract, Cetrimonium Chloride, Trachyspermum Ammi Flower Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.            

niedziela, 17 września 2017

PSZCZELA DOLINKA Miodowy Słodziak




      Miodowy słodziak od PSZCZELEJ DOLINKI to nic innego jak scrub do ciała. Bardzo lubię peelingi do ciała i do twarzy. I choć nadal uważam, że najlepszy peeling to czarne mydło Savon Noir i rękawica kessa, to nie gardzę też innymi scrubami. Cukrowymi, czasem solnymi. Tym razem mój wybór padł na Scrub do ciała Miodowy Słodziak. Poznałam już kilka mydełek od Pszczelej Dolinki i wszystkie bardzo mi się podobały, a najbardziej mydło miodowe o nazwie Sam Miód (recenzja). Miałam też masło do ciała tej marki (recenzja) i byłam z niego zadowolona. Skusiłam się więc na peeling.



Producent pisze, że Scrub do ciała jest mieszanką cukru trzcinowego, miodu, masła mango i oliwy z oliwek. Stosujemy go na mokrą, rozgrzaną skórę, pod prysznicem lub w wannie. Delikatnie masujemy ciało, tak, aby kryształki cukru nie podrażniły skóry. Po użyciu dokładnie spłukać ciało dość ciepłą wodą. Świetnie rozgrzewa, pobudza mikrokrążenie w skórze, masuje i usuwa zrogowaciały i martwy naskórek. Bardzo odżywczy, wygładza i zmiękcza skórę.


Skład peelingu jest krótki i naturalny. Oto on: cukier trzcinowy, miód, masło mango, oliwa z oliwek, olejek waniliowy.
W składzie widzimy masło mango polecane do pielęgnacji skóry suchej, zniszczonej, spalonej słońcem, a także skóry dojrzałej, podrażnionej i wrażliwej. Nawilża, uelastycznia i regeneruje skórę oraz ułatwia gojenie się niewielkich ran i podrażnień. Z kolei miód doskonale wpływa na kondycję skóry. Jest dobrze przyswajalny i łatwo się wchłania, nadaje się do pielęgnacji każdego typu skóry. Ma właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne. Oliwa z oliwek bogata w witaminę F chroni skórę przed nadmierną utratą wilgoci. Jest też bogatym źródłem antyoksydantów, których obecność zapewnia skórze młodość, witalność i ochronę.


Scrub otrzymujemy w płaskim, plastikowym słoiczku o pojemności 200 ml. Podoba mi się to, że zamawiając ten kosmetyk można sobie wybrać jego zapach. Do wyboru mamy zapachy: waniliowy, migdałowy, cynamonowy, daktylowy i imbirowy. Ja wybrałam waniliowy i nie żałuję. Peeling pachnie tak naturalnie jakbym wąchała domowe ciasto. Po prostu apetycznie.
Niestety, w użyciu scrub okazał się nieco uciążliwy, a to ze względu na swoją konsystencję. Jest gęsty i zbity. Trudno go rozprowadzić po skórze gdyż kruszy się i grudki wpadają do wanny. Próbowałam temu zaradzić dolewając do niego trochę oliwy ale nic to nie dało. Przypuszczam, że to ze względu na miód, który w oleju raczej się nie rozpuści. Woda mogłaby pomóc ale wtedy rozpuści się i cukier więc nie ma sensu jej dolewać. Zadowolona byłam natomiast z działania peelingu. Dobrze wygładza skórę pozostawiając ją miękką, pachnącą i delikatnie natłuszczoną. Gdyby nie jego konsystencja peeling byłby świetny. Jednak uciążliwość w stosowaniu trochę zniechęca i dlatego długo trwało zanim go wykończyłam. Raczej nie kupię go ponownie.


sobota, 9 września 2017

ORIENTANA Maska - krem pod oczy z rozmarynu



    Kremy pod oczy są już stałym elementem pielęgnacji mojej twarzy. Czas nieubłaganie upływa, lat przybywa. Doszłam więc do wniosku, że trzeba delikatnej skórze pod oczami zapewnić bardziej staranną pielęgnację i teraz już zawsze na mojej półce w łazience znajduje się krem pod oczy. Obecnie jest to Maska - krem pod oczy z rozmarynu polskiej marki ORIENTANA.


 O kremie przeczytałam: 
Maska - krem z rozmarynu to bezpieczne połączenie odżywczej maseczki z kremem pod oczy na noc. Zawarty w nim kwas karnozowy i karnozol mają działanie antyoksydacyjne - chronią skórę przed wolnymi rodnikami oraz posiadają właściwości antybakteryjne, drenujące i przeciwzapalne. Dzięki swojej lekkiej konsystencji maska - krem przenika do najgłębszych warstw skóry i wygładza zmarszczki stymulując proces odnowy kolagenu. 
Maska - krem zawiera ekstrakty roślinne, które działają wygładzająco i odżywczo na skórę wokół oczu. Bazą maski jest ekstrakt z trzęsaka - to bogaty w chitynę i chitosany grzybek, który stymuluje skórę do odnowy i wygładza zmarszczki. Ekstrakt z rozmarynu likwiduje opuchlizny i worki pod oczami. Stosuj w nocy - wtedy skóra najlepiej pobiera substancje zawarte w kosmetykach. Już po kilku dniach stosowania twoja skóra wokół oczu stanie się jasna, promienna i wygładzona.


 Rozmaryn używany jest do celów kosmetycznych od wieków. Już starożytni Egipcjanie wiedzieli o jego właściwościach zmniejszających opuchliznę. Znajdujące się w tej roślinie olejki eteryczne i terpenoidy (kwas karnozowy, karnozol i inne) posiadają silne własności antybakteryjne, antygrzybicze i przeciwwirusowe. Działają też antyoksydacyjnie, ujędrniająco i przeciwzmarszczkowo. W składzie kremu znajduje się też trehaloza. Jest to substancja otrzymywana z alg morskich działająca jako antyutleniacz i utrzymująca długo rezerwy wodne w skórze. Ekstrakt z trzęsaka bogaty w chitynę i chitosany stymuluje skórę do odnowy i wygładza zmarszczki. Z kolei alantoina nawilża i regeneruje skórę.



Opakowanie kremu to wąska i dosyć długa tubka zawierająca 20 g kosmetyku. Wylot tubki ma kształt dziubka co ułatwia precyzyjne dozowanie niewielkich ilości kremu potrzebnych pod oczy.
Kosmetyk ten z wyglądu przypomina mleko, a jego konsystencję określiłabym jako kremowo-żelową. Jest to kosmetyk, który można określić jako dwa w jednym. Wskazuje na to jego nazwa "maska-krem". Producent zaleca stosować go na noc gdyż wtedy skóra najlepiej wchłania składniki i maska najefektywniej spełnia swoją rolę. Krem lekko rozprowadza się po skórze i szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy i dlatego stosuję go również na dzień. Tuż po aplikacji mam poczucie lekkiego chłodzenia, które szybko mija. Jest to kosmetyk w zasadzie bezzapachowy. Jeśli trochę kremu podstawię pod sam nos to wyczuwam bardzo lekki i przyjemny, ziołowy zapach, natomiast w trakcie nakładania go na skórę nie wyczuwam zapachu.
Po wieczornej aplikacji maski-kremu rano skóra wokół oczu jest dobrze nawilżona. I wiecie co? Ten krem rzeczywiście zmniejsza poranne, podoczne obrzęki, a bywa też, że rano w ogóle ich tzn. obrzęków nie ma. Było to dla mnie miłe zaskoczenie gdyż, prawdę mówiąc, nie dowierzałam, że takie efekty są możliwe. Poza tym krem jest delikatny, nie podrażnił mi oczu, nie uczulił.
Maska-krem pod oczy z rozmarynu jest produktem przeznaczonym do każdego rodzaju cery.

      
Skład: Aqua, Isoppropyl Myristate, Seaweed Trehalose (naturalny disacharyd z alg), Glycerin, Rosmarinus Officinalis Extract (ekstrakt z rozmarynu) Tremella Fuciformis Extarct (ekstrakt z trzęsaka), Allantoin, Disodium EDTA.

Skład kremu jest krótki i to mi się podoba. Zastrzeżenia mam tylko do konserwantu (Disodium EDTA). Wolałabym żeby producent użył bardziej naturalnej substancji konserwującej zwłaszcza w kosmetyku pod oczy. Jednak ogólnie jestem zadowolona z tego kremu. Podejrzewam, że Orientana zaprzestała jego produkcji gdyż nie ma go już w ofercie firmowego sklepu internetowego. W niektórych sklepach można go jeszcze dostać. Ja kupiłam tu. 

niedziela, 3 września 2017

Mydełka od AJEDEN



      O tym, że uwielbiam naturalne mydła w kostkach już wiecie gdyż niejeden raz o tym mówiłam tzn. pisałam. Żele pod prysznic bardzo rzadko goszczą w mojej łazience. Ostatnio zdarzyło się to w roku 2015. Zdecydowanie wolę mydlane kostki od żeli. Podobnie jak Viola z bloga  Natura i ja wizyty w sklepach internetowych zaczynam od przeglądu mydeł jakie dany sklep ma w ofercie. W ten sposób można trafić na mydlane marki, których się nie zna czy nawet się o nich nie słyszało. Właśnie w taki sposób trafiłam na mydełka AJEDEN i sprawiłam sobie takie oto cztery cudeńka. Są to: Mydło z pyłkiem pszczelim, Mydło z aloesem, Mydło z czekoladą i Mydło z różą.


  AJEDEN to mała rodzinna manufaktura znajdująca się na obrzeżach Drawieńskiego Parku Narodowego. Właściciele tej małej firmy mają pasiekę i w ich ofercie znajdziemy, oprócz mydeł, miody i inne produkty pszczele jak pyłek kwiatowy czy świece z wosku pszczelego. Ale pasieka i produkty pszczele to nie wszystko. Włciciele hodują też kozy, a więc mają świeże, kozie mleko i na jego bazie wytwarzają swoje mydła. W składzie większości mydełek nie ma wody. Została zastąpiona kozim mlekiem. 
Dzisiaj przedstawię Wam dwie z czterech kostek widocznych na zdjęciu gdyż dopiero dwie przetestowałam. Kostki są dosyć duże. Ważą po 150 g (+/- 10%), a więc trudno je szybko wymydlić. Do tej pory zużyłam połowę jednej kostki i prawie połowę drugiej. Pierwsza z nich to Mydło z aloesem.


Opis producenta: Jeżeli twoja skóra woła o pomoc nie pozostaje nic innego jak wybrać mydło z kozim mlekiem i wyciągiem z aloesu. Wzbogacone nierafinowanym masłem shea i zieloną glinką przyniosą ulgę niejednym dłoniom. Aloes pobudza regenerację naskórka, działa ściągająco i przeciwzapalnie. Mydło łagodzi podrażnienia, jest bezzapachowe więc nie podrażnia skóry. Warto tu wspomnieć o kwasie mlekowym, który występuje naturalnie w kozim mleku. Otóż kwas ten zapewnia naszej skórze odpowiednie pH. Ma to istotne znaczenie ponieważ nie naruszamy naturalnej bariery ochronnej naskórka, która zabezpiecza go przed działaniem czynników zewnętrznych. Kwas mlekowy posiada również silne właściwości nawilżające i odbudowujące komórki. 


Mimo iż kostka jest dosyć duża to dobrze układa się w dłoniach i bez problemu można ją mydlić. Mydełko jest bezzapachowe tzn. nie jest perfumowane. Natomiast posiada bardzo lekki zapach naturalnego mydła. Wytwarza obfitą, kremową pianę. Producent w swoim opisie wspomina o myciu nim rąk ale ja używam go także do mycia twarzy i całego ciała. Mydełko dobrze oczyszcza skórę ale jednocześnie jest bardzo delikatne. Nie wysusza skóry, nie podrażnia i nie powoduje uczucia ściągnięcia. Dobrze też spisuje się w higienie intymnej. Myślę, że tak delikatnym mydłem można myć również małe dzieci. Jestem z tej kostki bardzo zadowolona.
Skład mydła z aloesem: zmydlona oliwa z oliwek, kozie mleko, zmydlone: olej kokosowy, nierafinowane masło shea i olej z otrąb ryżowych, wyciąg z aloesu, zmydlony: zrównoważony olej palmowy i olej rycynowy, zielona glinka.

Druga kostka to Mydło z pyłkiem pszczelim.


Opis producenta: Mydło z pyłkiem kwiatowym (potocznie zwanym pszczelim) to taka bomba witaminowa o wymiarach 8x6 cm. Te małe kuleczki posiadają ogromną moc. Bogate w witaminy z grupy A, C, PP, E, D, K, H oraz witamin z grupy B. Zawierają również mikroelementy: wapnia, potasu, magnezu, żelaza i cynku. Pyłek posiada właściwości antybakteryjne. Mydło nadaje się do codziennej pielęgnacji. Po dłuższym stosowaniu możliwe, że Wasza skóra odzyska zdrowy wygląd. Po pozytywnych opiniach naszych klientów mydło na stałe zagościło w ofercie.

 
To mydło, mimo sporych rozmiarów, też dobrze układa się w dłoni i jest wygodne w użyciu. Jest również nieperfumowane. Pieni się obficie ale inaczej niż mydło z aloesem. Tamto wytwarza klasyczną pianę jak większość mydeł naturalnych. Piana mydła z pyłkiem pszczelim jest inna. Bardziej przypomina emulsję niż pianę. Bardzo lubię rozprowadzać tę emulsję po skórze. Mam wrażenie jakbym myła się kremem z dodatkiem piany. Bardzo przyjemne uczucie. Mydełko z pyłkiem pszczelim jest łagodne dla skóry ale dobrze ją oczyszcza i, podobnie jak poprzednie, nie wysusza jej i nie ściąga. Też myję nim twarz i całe ciało i spisuje się świetnie. Kostka ładnie wygląda z kolorowymi kuleczkami pyłku. Obracając kostkę w dłoniach wyczuwa się te kuleczki ale nie jest to mydło peelingujące. Do peelingu potrzeba jednak czegoś ostrzejszego. Najważniejsze, że dobrze myje skórę i jest dla niej delikatne.

Skład mydła: zmydlony zrównoważony olej palmowy, kozie mleko, zmydlone oleje: kokosowy i rycynowy, pyłek pszczeli.

Manufaktura AJEDEN pakuje swoje produkty w opakowania ekologiczne wykonane ze zwykłego, szarego papieru. Mydełka w opakowaniach wyglądały tak:


Pozostałe dwa mydełka czyli z różą i z czekoladą będą musiały trochę poczekać na rozgoszczenie się na łazienkowej mydelniczce. Najpierw muszę wykończyć te dwie kostki, a potem pewnie będę chciała wypróbować mydła innej marki i o nich napisać ale to się dopiero okaże.

Mydła tej marki można kupić w firmowym sklepie producenta oraz w sklepie, w którym je odkryłam, czyli tu.            
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...