czwartek, 12 stycznia 2017

Moje kosmetyczne hity roku 2016




    
Styczeń w pełni, pora więc dokonać kosmetycznego podsumowania roku 2016. Pokażę kosmetyki, które w ubiegłym roku najbardziej przypadły mi do gustu i najlepiej zaspokoiły moje pielęgnacyjne potrzeby. Dla porządku podzieliłam je na kilka kategorii: pielęgnacja twarzy, pielęgnacja ciała, pielęgnacja włosów oraz mydła w kostkach. Zacznijmy od:



 Jak widać na zdjęciu w mojej ubiegłorocznej pielęgnacji twarzy niepodzielnie królowały kosmetyki nowozelandzkiej marki ANTIPODESKrem pod oczy z olejem z pestek kiwi rewelacyjnie nawilżał i odżywiał delikatną skórę pod oczami i na powiekach. O skórę twarzy wspaniale dbał  Lekki krem na dzień Rejoice. Jeszcze niedawno sera dosyć rzadko gościły w mojej kosmetyczce lecz  Serum bogate w przeciwutleniacze Worship sprawiło, że dziś nie wyobrażam sobie pielęgnacji mojej cery bez dobrego serum. Pielęgnacji kosmetykami Antipodes dopełniał  Delikatny, bogaty w przeciwutleniacze tonik Ananda. Bardzo lubiłam chwile gdy oczyszczoną twarz zraszała pachnąca mgiełka tego toniku. Był to niewątpliwie jeden z lepszych toników jakie kiedykolwiek miałam. Dodać muszę, że kosmetyki Antipodes są bardzo wydajne i dlatego długo trwałe ich zużywanie. Gdy skończyło się serum Worship zaczęłam rozglądać się za następnym. Tym razem mój wybór padł na  Antyoksydacyjne serum do twarzy włoskiej marki BIOFFICINA TOSCANA. Z tego kosmetyku też jestem zadowolona. Serum jest przyjemne w użyciu, nawilża, lekko napina i wygładza skórę. Stosuję je głównie na dzień.




Moja sucha skóra na ciele wymaga solidnego odżywienia, nawilżenia i natłuszczenia. Dlatego właśnie w jej pielęgnacji preferuję masła i oleje, rzadziej sięgam po balsamy. Spośród mazideł do ciała jakie miałam w ubiegłym roku najwyżej oceniam  Otulające masło do ciała marki PAT&RUB. Masełko świetnie odżywiało skórę, a jego dodatkowym plusem był piękny zapach wanilii, cytryny i karmelu.
W roku 2016 zaczęłam poznawać niemiecką markę BIOTURM. Zaczęłam oKremu do rąk nr 52. Krem potrafił skutecznie zadbać o przesuszoną skórę moich rąk, co sprawiło, że nabrałam ochoty na inne produkty tej marki. Skończyło się to zakupem  czterech kosmetyków do higieny intymnej. Były to: Żel do higieny intymnej nr 91 z bio-serwatką i bio-żurawiną, Pianka do higieny intymnej nr 90 z bio- serwatką i bio-żurawiną, Dezodorujący spray z bio-serwatką do pielęgnacji intymnej nr 29 i Maść do pielęgnacji intymnej nr 92 z bio-serwatką i bio-żurawiną. Kosmetyki te spisują się świetnie, a ich wysoka jakość sprawia, że zasługują na umieszczenie ich w zacnym towarzystwie kosmetycznych hitów. Ostatnim produktem w tej kategorii jest  SCHMIDT`S Dezodorant z bergamotką i limonką. Jest to mój pierwszy dezodorant w kremie na bazie sody oczyszczonej. Spotkałam się z opiniami, że tego rodzaju dezodoranty innych marek są lepsze. Jednak ja tych innych jeszcze nie poznałam i, póki co, dla mnie najlepszy jest właśnie ten. Przede wszystkim jest skuteczny oraz niesamowicie wydajny. Czegóż więcej chcieć od dezodorantu?



Kosmetyki włosowe reprezentują dwa szampony.  EUBIONA Szampon rewitalizujący do włosów przetłuszczających sięMaterNatura Szampon z czystkiem do włosów przetłuszczających się i skłonnych do łupieżu. Prawdę mówiąc miałam pewien problem z wyborem produktów z tej kategorii gdyż w ubiegłym roku nie trafił mi się żaden kosmetyk do włosów, który jakoś szczególnie by się wyróżniał na tle innych, a z tego co miałam chyba najlepsze były te dwa szampony. Każdy z nich dobrze oczyszczał skalp i włosy będąc jednocześnie tak delikatnym, że nie podrażniał skóry głowy. Zmywały też z włosów oleje. To są podstawowe cechy jakich wymagam od szamponów i one te warunki bardzo dobrze spełniały.


a

W roku 2016 poznałam sporo nieznanych mi wcześniej mydlanych marek. Były to mydła zarówno polskie jak i z innych krajów. Wszystkie były jakościowo dobre ale niekwestionowanymi gwiazdami pośród nich były dwie polskie marki: HAGI i Pszczela DolinkaHAGI Naturalne mydło z masłem tucuma o ciekawym, ziołowym i trochę orientalnym zapachu i intensywnym żółtym kolorze świetnie się spisało w myciu twarzy, ciała i w higienie intymnej. Najbardziej jednak zachwyciło mnie  Mydło naturalne miodowe Sam Miód  od Pszczelej Dolinki. Kostka zawiera 33-34% miodu spadziowego. To dużo i pewnie dlatego mydełko ma piękny miodowo-mydlany zapach otulający podczas całej kąpieli. Urzekła mnie ta nieregularna, półprzezroczysta kostka.

To już wszystkie moje hity minionego roku. W tajemnicy powiem Wam, że mam już jednego kandydata na ulubieńca bieżącego roku. Czy rzeczywiście nim zostanie? To się dopiero okaże. Jeszcze go testuję i jeszcze o nim nie pisałam.

      

sobota, 7 stycznia 2017

Projekt DENKO - od września do grudnia 2016



   Dzisiaj, po raz pierwszy, denko aż z czterech miesięcy. Zazwyczaj posty denkowe pisałam co dwa miesiące. Tym razem jednak miałam tak mało pustych opakowań, że postanowiłam poczekać jeszcze dwa miesiące. Teraz opakowań po zużytych kosmetykach jest tyle:


 
Wbrew pozorom tych opakowań wcale nie jest dużo, po prostu koszyczek wypełniony jest po brzegi. Zobaczmy, co w nim jest.

Pielęgnacja twarzy


   
1. DIY  tonik naturalny kadzidłowy - bardzo prosty w wykonaniu tonik. Zrobiony na bazie hydrolatu z kadzidłowca, który ma właściwości ujędrniające i przeciwzapalne. Tonik bardzo dobrze się spisał i z pewnością jeszcze kiedyś go zrobię. Pisałam o nim tu. 

2. SYLVECO  Arnikowe mleczko oczyszczające - mleczka używałam do etapowego oczyszczania twarzy. Dobrze oczyszcza skórę, ma przyjemny zapach. Nie podrażnia skóry ani oczu. Moim zdaniem zasługuje na ponowny zakup.

3. ANTIPODES Lekki krem na dzień Rejoice - bardzo dobry krem i niesamowicie wydajny. Dobrze nawilża i wygładza skórę. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Więcej o nim przeczytacie tu. Warto kupić go ponownie.

Pielęgnacja włosów



    
4. ANTHYLLIS Szampon do włosów przetłuszczających się - zadowolona byłam z tego szamponu. Przede wszystkim był delikatny w działaniu, co nie przeszkadzało mu dobrze oczyszczać włosy i skórę głowy. Recenzję tego szamponu znajdziecie tutaj.
Czy kupię ponownie? Myślę, że tak. 

5. PETAL FRESH ORGANICS  Odżywczo-antyseptyczny szampon Tea Tree - ten szampon już kiedyś miałam i ponownie do niego wróciłam co chyba jest najlepszą rekomendacją dla niego. Bardzo lubię ten szampon i pewnie jeszcze niejeden raz go kupię. Więcej na jego temat przeczytacie tu

6. LAVERA  Odżywka do włosów cienkich i delikatnych z bio-wyciągiem z kwiatów chmielu - tę odżywkę też kiedyś miałam i chętnie do niej wróciłam. Mimo iż odżywka przeznaczona jest do włosów normalnych, a moje są tłuste, to bardzo byłam z niej zadowolona. Recenzja znajduje się tutaj. Ten kosmetyk z całą pewnością zagości jeszcze w mojej łazience.

  Pielęgnacja ciała


 


7. BIOTURM  Krem do rąk nr 52 - Bioturm to marka kosmetyków, którą odkryłam w ubiegłym roku, a pierwszym produktem tej marki jaki poznałam był właśnie krem do rąk. Bardzo dobrze odżywiał przesuszoną skórę moich dłoni, pozostawiał ją miękką i gładką. Recenzja kremu jest tutaj.

8. VIANEK  Intensywnie odżywcze masło do ciała - jest to jedyny kosmetyk z linii Vianek jaki dotychczas poznałam. Muszę przyznać, że z początku to masełko mnie rozczarowało ale później, w miarę używania, zaczęło mi się coraz bardziej podobać. W końcu je doceniłam i już nie żałowałam, że je kupiłam. Więcej o tym kosmetyku przeczytacie tu. Moim zdaniem zasługuje na ponowny zakup.

9. DIY  Krem magnezowy - w tym bialym słoiczku bez żadnej etykiety znajdował się krem magnezowy mojej produkcji. Tego kremu używam już trzeci rok. Jak mi się kończy to natychmiast kręcę następną porcję. Jak zrobić taki kremik i dlaczego warto go używać przeczytacie tu  i tu.
Krem magnezowy można kupić gotowy np. w tym sklepie. Jest on jednak dosyć drogi i znacznie taniej wychodzi zrobiony samodzielnie.

Naturalne mydła w kostkach




10. HAGI  Naturalne mydło z masłem tucuma - kolejna polska marka mydeł naturalnych, którą poznałam w ubiegłym roku. Bardzo dobre mydełko. Każdy, kto lubi naturalne mydła w kostkach powinien zainteresować się produktami Hagi. Recenzja tego mydełka jest tu. Czy warto kupić je ponownie? Oczywiście, że tak.

11. ALEPIA  Mydło Aleppo 5% - mydła Aleppo darzę szczególnym sentymentem gdyż właśnie od nich zaczęła się moja przygoda z kosmetykami naturalnymi. W moich mydlanych zapasach zawsze znajduje się przynajmniej jedna kostka tego mydła i od czasu do czasu chętnie do niego wracam. O mydłach Aleppo pisałam już wiele razy np. tu.

12 i 13. PSZCZELA DOLINKA  Mydło ręcznie robione Sam Miód i Mydło ręcznie robione Brzoskwiniowe Mango - tę polską markę mydeł naturalnych też poznałam w ubiegłym roku. Te mydełka mnie zachwyciły, a szczególnie to o nazwie Sam Miód. Pisałam o nim tutaj. Czy kupię ponownie? Jasne, że tak. Przyznam się, że już kupiłam.

To już wszystko. Z pewnością nie jest tego zbyt dużo ale, po pierwsze, kosmetyki naturalne są przeważnie bardzo wydajne i każde zaczęte opakowanie wystarcza na długo. A po drugie, to po latach stosowania kosmetyków naturalnych (używam ich od 2009 roku) zauważyłam, że zużywam ich mniej niż kiedyś. Skóra na ciele, na twarzy jest w lepszym stanie i nie wymaga tak dużej ilości mazideł jak jeszcze kilka lat temu. To dobry objaw i jestem z niego zadowolona.   

wtorek, 3 stycznia 2017

EUBIONA Szampon rewitalizujący do włosów przetłuszczających się



      Niemiecką markę kosmetyków naturalnych EUBIONA dopiero zaczynam poznawać. Miałam dopiero jeden produkt tej marki, a mianowicie krem do rąk i paznokci (klik). Z kremu byłam bardzo zadowolona, a więc postanowiłam przetestować inne produkty tej marki. Padło na kosmetyki do włosów. Kupiłam szampon i odżywkę. Dzisiaj napiszę o szamponie, a jest to Rewitalizujący szampon do włosów przetłuszczających się.


O szamponie przeczytałam: Rewitalizująca pokrzywa oraz wzmacniający wyciąg z granatu delikatnie normalizują produkcję sebum. Działa relaksująco na skórę głowy, która odzyskuje naturalną równowagę. Wolny od PEG, syntetycznych barwników, zapachów oraz konserwantów. Delikatna, łagodnie oczyszczająca formuła odpowiednia nawet dla wrażliwej skóry głowy.
Szampony i żele pod prysznic Eubiona zawierają wyłącznie łagodne, cukrowe substancje myjące, które nie zanieczyszczają środowiska i ulegają całkowitej biodegradacji w czasie do 48 godzin, tak więc nie wpływają negatywnie na mikroorganizmy żyjące w wodzie
  • produkty Eubiona nie zawierają sztucznych konserwantów, barwników ani zapachów
  • nie zawierają także silikonów ani pochodnych przemysłu petrochemicznego
  • podlegają regularnym kontrolom i certyfikacji przez ECOCERT i otrzymały certyfikat dla kosmetyków naturalnych i organicznych w zgodzie ze standardami tej organizacji.


200 ml szamponu zamknięto w butelce z białego, nieprzezroczystego plastiku. Na dodatek butelka cała jest oklejona etykietą i w efekcie nie można zobaczyć (nawet patrząc pod światło) ile szamponu jest jeszcze w środku. Nie przepadam za takimi opakowaniami. Wolę przezroczyste lub częściowo przezroczyste ale zdarzają się i takie. Za to zamknięcie na "klik" jest bardzo wygodne. Można dozować szampon nawet jedną ręką.
Szampon jest gęsty, gęściejszy niż większość szamponów. Nie uważam tego za wadę. Możliwe, że właśnie dlatego jest wydajny gdyż niewielka jego ilość wystarcza do umycia włosów. Pieni się obficie i ma ładny, owocowy zapach.


Czytałam na innych blogach, że szampon ten zwiększa objętość włosów, że odbija je od nasady. Ja, niestety, takich efektów u siebie nie zaobserwowałam. Mimo to uważam, że jest to dobry szampon. Działa łagodnie ale skutecznie i nie drażni mojego wrażliwego skalpu. Dobrze oczyszcza skórę i włosy, zmywanie oleju też nie jest dla niego problemem. Mam też wrażenie, że plącze włosy w mniejszym stopniu niż inne szampony. Natomiast jeśli idzie o wpływ na przetłuszczanie się włosów to jest on raczej niewielki. Zazwyczaj myję włosy codziennie rano. Po użyciu szamponu Eubiony włosy jeszcze przez pół następnego dnia wyglądają nieźle ale późnym popołudniem są już wyraźnie przetłuszczone, a więc w tej kwestii nadzwyczajnych efektów też nie ma, przynajmniej na moich włosach. Po wysuszeniu włosy są błyszczące i dobrze się układają.


Skład szamponu: Aqua, Lauryl Glucoside, Urtica Dioica Extract*, Punica Granatum Extract*, Sodium Cocoyl Glutamate, Disodium Cocoyl Glutamate, Coco Glucoside, Sucrose Laurate, Glycerin, Alcohol, Sodium PCA, Sodium Chloride, Sodium Lactate, Lactid Acid, Parfum, Lomonene, Linalool, Citronellol.
* - składniki pochodzące z kontrolowanych upraw biologicznych
100% składników pochodzenia naturalnego,
10,2% składników z rolnictwa ekologicznego,
97,6% składników roślinnych z rolnictwa ekologicznego.   

sobota, 31 grudnia 2016

Witamy Rok 2017!



Dzisiaj pożegnamy rok 2016 i powitamy nowy, 2017.
Z tej okazji życzę Wam aby nowy rok był lepszy od starego,
żeby wszystkie Wasze poczynania kończyły się sukcesem, 
żeby marzenia się spełniły
i żeby udało się zrealizować postanowienia noworoczne 
jeśli takowe czynicie.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!
                                                     Sandra




piątek, 23 grudnia 2016

BOŻE NARODZENIE 2016






Wszystkim, którzy tu zaglądają, życzę spokojnych, rodzinnych świąt Bożego Narodzenia i, oczywiście, wspaniałych i wymarzonych prezentów pod choinką.
Sandra

sobota, 10 grudnia 2016

BIOFFICINA TOSCANA Antyoksydacyjne serum do twarzy



     Od jakiegoś czasu sera są stałym elementem pielęgnacji mojej twarzy. Kiedyś używałam ich sporadycznie, a teraz jest na odwrót. Sporadycznie zdarza się, że nie mam żadnego serum w łazience. Po prostu doszłam do wniosku, że lat mi przybywa, cera się starzeje, a więc trzeba zafundować jej bardziej intensywną pielęgnację. Moim zdaniem bardzo dobrze nadają się do tego właśnie sera. Aktualnie używam Antyoksydacyjnego serum do twarzy włoskiej marki BIOFFICINA TOSCANA.



Producent pisze, że Serum firmy Biofficina Toscana bogate jest w aktywne składniki o wysokim stężeniu. Działa na bazie opatentowanego kompleksu roślinnego Uviox-Oleox, który składa się z organicznych składników czynnych z Toskanii, jak również kwasu hialuronowego, bisabololu oraz specjalnych, organicznych ekstraktów z roślinnych czerwonych jagód. Połączenie substancji działających w kompleksie Uviox-Oleox uzyskano z liści czerwonych winogron chianti, jak również oliwek rosnących na Krecie. Chronią one przed oznakami starzenia skóry oraz optymalnie odżywiają skórę i dają jej promienny wygląd.
Uviox-Oleox zawiera wysokie stężenie biofenoli, które przeciwdziałają szkodom wywołanym przez wolne rodniki i są naturalną ochroną dla skóry. Ich połączony sposób działania oferuje optymalną pielęgnację przeciwzmarszczkową. Kwas hialuronowy na bazie roślinnej nawilża, chroni przed starzeniem skóry oraz hamuje powstawanie zmarszczek. Bisabolol uzyskiwany z rumianku pozostawia gładką i jędrną skórę. Witamina E ma antyoksydacyjne działanie na komórki skóry. Te aktywne składniki połączone z ekstraktami z czerwonych jagód i liści winogron odżywiają skórę i pozostawiają jej zdrowy wygląd. To wysoce skoncentrowane, wolne od alkoholu serum jest bogate w specjalne składniki, które sprawiają, że skóra ma gładszy i promienny wygląd.




30 ml serum zamknięto w buteleczce z matowego szkła. Butelka wyposażona jest w pipetkę, co ułatwia precyzyjne dozowanie kosmetyku. Serum ma postać gęstego, mętnego płynu. Żelem bym tego nie nazwała, jest to raczej gęsty płyn. Bardzo podoba mi się zapach tego płynu. Jest taki świeży, owocowy ale nie pozostaje długo na skórze. Serum stosuję głównie na dzień. Zauważyłam, że szybkość wchłaniania się tego kosmetyku zależy od stopnia wysuszenia skóry. Mam cerę mieszaną i w moim przypadku serum szybciej wchłania się na suchych policzkach, natomiast nieco dłużej na tłustej sferze T. Zrobiłam mały eksperyment i wypróbowałam serum na dłoni. Skóra moich dłoni jest bardzo sucha i tutaj serum wchłonęło się po prostu błyskawicznie, a ręka była znacznie lepiej nawilżona i bardziej gładka niż skóra drugiej dłoni gdzie serum nie aplikowałam. Tak samo dobrze produkt ten nawilża buzię. Nawilża, lekko napina i wygładza skórę. Gdy serum się wchłonie aplikuję na twarz aktualnie używany krem i moja cera jest wystarczająco nawilżona i odżywiona. Dodam jeszcze, że serum jest kosmetykiem bardzo wydajnym. Wystarczy trochę większa jego kropla by pokryć twarz, szyję i dekolt. W tej sytuacji 30 ml kosmetyku wystarczy na długo.

 Skład serum możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu:



BIOFFICINA TOSCANA nie jest dla mnie marką nieznaną. Miałam już kiedyś od niej szampon i odżywkę do włosów oraz peeling do ciała. Pamiętam, że byłam z tych kosmetyków zadowolona. Natomiast po raz pierwszy mam kosmetyk służący pielęgnacji twarzy. Ten produkt też zdobył moje uznanie. Moim zdaniem producent spełnił swoje obietnice. Mam na myśli obietnice dotyczące nawilżenia, odżywienia i wygładzenia skóry. Czy opóźnia powstawanie zmarszczek? Tego, niestety, nie jestem w stanie stwierdzić.



Serum jest kosmetykiem certyfikowanym przez ICEA, jeden z najważniejszych organów certyfikujących produkty naturalne i organiczne we Włoszech i Europie. Jest produktem wegańskim i nie jest testowany na zwierzętach. Kupiłam je w tym  sklepie.

niedziela, 4 grudnia 2016

Higiena intymna z kosmetykami BIOTURM




        W mojej higienie intymnej od dawna królują niepodzielnie naturalne mydła w kostkach. Nie mogę narzekać, jestem bardzo zadowolona z ich działania. Jednak czasem chce się odmiany. Przeszukiwałam strony sklepów internetowych w poszukiwaniu jakichś ciekawych kosmetyków do higieny intymnej i uwagę moją zwróciły produkty marki BIOTURM. W efekcie w moim posiadaniu znalazł się taki oto zestaw:



Co tutaj mamy? Przede wszystkim dwa kosmetyki myjące, a mianowicie Żel do higieny intymnej nr 91 z bio-serwatką i bio-żurawiną i Piankę do higieny intymnej nr 90 z bio-serwatką i bio-żurawiną.




  Dlaczego aż dwa myjadła? Ano dlatego, że podobnie jak przysłowiowy osiołek, któremu w żłoby dano, w jeden owies, w drugi siano, nie mogłam się zdecydować, który produkt wybrać. W końcu wybrałam i owies i siano czyli i piankę i żel. Nie zmarnują się, z pewnością oba kosmetyki zużyję do końca.

Producent pisze, że pianka i żel  zapewniają uczucie świeżości i czystości. Wysokie stężenie aktywnego kompleksu bio-serwatki i naturalnego kwasu mlekowego wspiera naturalną  florę bakteryjną oraz przywraca naturalną równowagę kwasowo-zasadową (pH) kobiecych miejsc intymnych. Nowa formuła zawiera sok z bio-żurawiny, znanej z pozytywnego wpływu na zdrowie dróg moczowych i w tym celu zwykle przyjmowanej doustnie. Wiele kobiet przyjmuje preparaty z żurawiną profilaktycznie jak również podczas występowania stanów zapalnych.
Producent nadmienia też, że żurawina nadaje kosmetykom delikatnie różowy kolor i owocowy zapach.


Piankę do higieny intymnej zamknięto w plastikowej butelce z pompką. Butelka zawiera 250 ml kosmetyku mającego postać płynu, który widać na zdjęciu na białej łyżeczce. Pompka przetwarza ten płyn w białą, puszystą piankę. Piana jest biała, a nie różowa, jak zapewniał producent. Rzecz jasna nie przeszkadza mi to, wszak nie kupowałam pianki dla koloru. Zapach pianki jest rzeczywiście owocowy i bardzo przyjemny. Z działania pianki jestem bardzo zadowolona. Rzeczywiście daje poczucie czystości i świeżości. Jest bardzo delikatna. Jeśli w sferze intymnej są jakieś podrażnienia to nie powoduje zwiększonego pieczenia. Mam wrażenie, że te podrażnienia trochę łagodzi.

Skład pianki: Glycerin, Aqua, Lac* (Serwatka*), Decyl Glucoside, Alcohol, Vaccinium Macrocarpon Fruit Juice*, Sodium Lauryl Sulfoacetate, Betaine, Coco Glucoside, Glyceryl Oleate, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Citrus Aurantium Bergamia Fruit Oil, Vaccinium Angustifolium Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Rubus Idaeus Fruit Extract, Rubus Fruticosus Fruit Extract, Vitis Vinifera Fruit Extract, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Lactic Acid.
* - składniki pochodzące z kontrolowanych upraw biologicznych

Żel do higieny intymnej otrzymujemy również w plastikowej butelce, która też zawiera 250 ml kosmetyku. Oczywiście ta butelka wygląda nieco inaczej niż ta z pianką, a przede wszystkim nie posiada pompki.



Żel ma bliżej nieokreślony kolor, taki jak widać na zdjęciu i też nie nazwałabym go różowym ale nie uważam tego za minus. Pachnie świeżo, owocowo, tak samo jak pianka. Konsystencja, jak na żel przystało, żelowa, niezbyt gęsta. Jeśli idzie o działanie, to mogę o nim powiedzieć niemal to samo, co o działaniu żelu. Dobrze oczyszcza, nie powoduje podrażnień, jest bardzo delikatny. Wytwarza obfitą pianę i pozostawia skórę bardziej śliską niż pianka, ale to już taka natura żeli myjących. Żel i pianka do higieny intymnej marki BIOTURM to bardzo dobre kosmetyki i cieszę się, że je odkryłam. Podejrzewam, że jeszcze niejeden raz zagoszczą w mojej łazience.
Skład żelu: Aqua, Lac* (Serwatka*), Glycerin, Sodium Coco-Glucoside Tartrate, Alcohol, Decyl Glucoside, Vaccinium Macrocarpon Fruit Juice*, Lactic Acid, Glyceryl Oleate, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Citrus Aurantium Bergamia Fruit Oil, Vaccinium Angustifolium Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Rubus Idaeus Fruit Extract, Rubus Fruticosus Fruit Extract, Vitis Vinifera Fruit Extract, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Xanthan Gum, Sodium Levulinate, Sodium Anisate.
*- składniki pochodzące z kontrolowanych upraw biologicznych.

A teraz kilka słów o pozostałych dwóch produktach marki BIOTURM.

    
Pierwszy z nich to Dezodorujący spray z bio-serwatką do pielęgnacji intymne nr 29. Producent pisze, że Dezodorujący spray do miejsc intymnych BIOTURM pielęgnuje i przywraca poczucie świeżości i pewności siebie. Idealny w podróży, przy ograniczonej mobilności (np. w szpitalu) czy utrudnionym dostępie do bieżącej wody. Swój delikatny, świeży zapach zawdzięcza wyjątkowo łagodnej kompozycji naturalnych olejków eterycznych. Wysokie stężenie aktywnego kompleksu bio-serwatki reguluje naturalny poziom pH flory miejsc intymnych. Skwalen i bio-olej jojoba wygładzają i koją podrażnioną skórę.

    
Każda z nas może znaleźć się w sytuacji, że będzie czuła potrzebę umycia się, a nie będzie ku temu warunków. Mnie takie sytuacje zdarzają się z racji mojej pracy. Kiedy więc wypatrzyłam ten dezodorant wśród kosmetyków Bioturm, pomyślałam, że to coś dla mnie. Poza tym nigdy jeszcze nie zetknęłam się z tego rodzaju dezodorantem więc tym bardziej byłam go ciekawa.
Dezodorant okazał się strzałem w dziesiątkę. Rzeczywiście daje poczucie świeżości. Oczywiście nie takie jakie odczuwa się po kąpieli ale jednak jest to zauważalna zmiana na plus. Wzmacnia również poczucie pewności siebie gdyż w niekomfortowej sytuacji nie mam obaw w stylu "Ojej, a co jeśli otoczenie wyczuwa ode mnie przykry zapach?"
Dezodorant otrzymujemy w małej, plastikowej buteleczce o pojemności 50 ml. Taką małą buteleczkę bez problemu można nosić w torebce zwłaszcza, że tego dezodorantu używam głównie poza domem. Bardzo podoba mi się zapach tego kosmetyku. Jest to niewątpliwie zapach świeżości, wyczuwam w nim nuty miętowe i anyżkowe. Producent zapewnia, że dezodorant odpowiedni jest dla kobiet w każdym wieku, również dla tych, które ze względu na stan zdrowia muszą używać pieluch. Można używać go też w przypadku podrażnień skóry w okolicach intymnych, natomiast nie należy stosować go do wewnętrznych miejsc intymnych.
Skład dezodorantu: Aqua, Glycerin, Lac*, Pentylene Glycol**, Triethyl Citrate, Squalane, Sucrose Palmitate, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate, Coconut Alkanes, Coco-Caprylate/Caprate, Mannan,Sucrose, Parfum, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Xanthan Gum, Geraniol, Limonene, Linalool. 
*- składniki pochodzące z kontrolowanych upraw biologicznych,
**- pochodzenia roślinnego.

Ostatnim kosmetykiem jest Maść do pielęgnacji intymnej nr 92 z bio-serwatką i bio-żurawiną.


Podrażnienia i infekcje miejsc intymnych to bardzo osobisty temat dla każdej kobiety. Najczęstszą przyczyną świądu, infekcji pochwy i upławów jest przesadna higiena. Mydło, żel pod prysznic i środki do higieny intymnej wymywają naturalny kwas mlekowy zaburzając odporność miejsc intymnych na drobnoustroje i podrażnienia. Terapia antybiotykowa, chlorowana woda, jak również materiały higieniczne i źle dopasowana, wykonana z syntetycznych włókien bielizna, nierzadko podrażniają  miejsca intymne i uszkadzają naturalną florę bakteryjną. Tak pisze producent i, moim zdaniem, trudno się z nim nie zgodzić. Mnie również zdarzają się tego rodzaju podrażnienia i wówczas ta maść jest prawdziwym ratunkiem. Przede wszystkim jest skuteczna. Jak długo trzeba jej używać? Różnie. Zdarzało się, że wystarczyło jedno użycie ale kiedyś musiałam stosować ją przez kilka dni. Pewnie zależy to od rodzaju podrażnienia lub infekcji i od tego czy jest to podrażnienie lekkie, powierzchowne, czy silniejsze.


Maść otrzymujemy w tubce z twardego plastiku i jest w niej 30 ml produktu. Wbrew pozorom nie jest to mało gdyż maść nie jest kosmetykiem codziennego użytku. Stosujemy ją tylko w razie podrażnień, a te przecież nie zdarzają się codziennie. Maść ma postać lekkiego, białego kremu i nie jest perfumowana. Używać jej należy wyłącznie do zewnętrznych miejsc intymnych. Nakładać cienką warstwą nawet do kilku razy dziennie jeśli jest taka potrzeba.

Skład maści: Aqua, Lac*, Simmondsia Chinensis Sed Oil*, Squalane, Vaccinium Macrocarpon Fruit Juice*, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Polyglyceryl-3 Stearate, Glyceryl Stearate Citrate, Glucose, Bisabolol, Tocopherol, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Citrus Aurantium Bergamia Fruit Oil, Zingiber Officinale Root Extract, Vaccinium Angustifolium Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Vanilla Plasnifolia Fruit Extract, Rubus Idaeus Fruit Extract, Rubus Fruticosus Fruit Extract, Vitis Vinifera Fruit Extract, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Lactoperoxidase, Helianthus Annuus Seed Oil, Glucose Oxidase, Lactic Acid, Oryzanol, Xanthan Gum.
*- składniki pochodzące z kontrolowanych upraw biologicznych. 

Te dwa kosmetyki tzn. dezodorant i maść zdobyły moje uznanie i myślę, że podobnie jak pianka i żel, będą u mnie często gościły.Wszystkie te produkty certyfikowane są przez BDIH. Kupiłam je w tym sklepie.
Bardzo długi wyszedł ten post ale dotyczy czterech produktów. Mam nadzieję, że nie zanudzicie się przy czytaniu. A może znacie już te kosmetyki? 
                        
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...