niedziela, 1 marca 2015

Projekt DENKO - styczeń i luty 2015




           Pierwsze dwa miesiące roku 2015 mamy już poza sobą i przyszła pora pokazać, co udało mi się w tym czasie wykończyć. Zobaczcie:




1. ALEPIA Savon Noir Bio z karmelem - czarne mydło to, moim zdaniem, jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy), kosmetyk do peelingu. Jego dodatkowym plusem jest prosty, naturalny skład. O mydle z karmelem pisałam tutaj . Savon Noir jest stałym gościem w mojej łazience, niezmiernie rzadko się zdarza, żeby go nie było. Z dodatkami lub bez ale jakaś wersja tego kosmetyku jest. Czy kupię ponownie? Pytanie w zasadzie retoryczne. Jasne, że tak. Nawet już zamówiłam.

2. NIKEL Tonik z komórkami macierzystymi róży alpejskiej - jeden z lepszych toników jakie miałam. Recenzję znajdziecie tutaj. Czy kupię ponownie? Bardzo bym chciała ale obawiam się, że barierą będzie jego wysoka cena.

3. ALEPIA  Rhassoul w pudrze Superieur - glinka marokańska rhassoul w pudrze. Uwielbiam maseczki z tej glinki. Najczęściej są to maseczki na twarz ale czasem też na włosy. Więcej możecie przeczytać tu. Ta glinka też jest niemal stałym gościem w mojej łazience. Czy kupię ponownie? Już kupiłam, tym razem mam glinkę z EcoSpa.

4. KIVVI Harmonizujący tonik do twarzy Pyrus Cydonia - z tego toniku również byłam zadowolona, a moja cera zdecydowanie go polubiła. Pewnie bym go jeszcze miała gdyby nie to, że przez moje gapiostwo część toniku mi się wylała. Recenzja znajduje się tutaj. Tonik z pewnością zasługuje na ponowny zakup.

5. DIY  pokrzywowy peeling do ciała - samorobiony peeling cukrowy z dodatkiem nasion pokrzywy. Dobry dla osób, którym nie przeszkadza pozostawiona na skórze cieniutka, tłusta warstwa. Recenzję peelingu znajdziecie tutaj. Czy zrobię go ponownie? Oczywiście, a właściwie to już zrobiłam. 

6, 8 COSMETIC GARDEN Naturalne mydła kastylijskie. Jedno z nich to mydełko cytrusowe, a drugie bezzapachowe z kozim mlekiem. Jestem wielką fanką mydeł tej marki. Po prostu są świetne. O tych dwóch mydełkach pisałam tutaj. Czy kupię ponownie? Z całą pewnością.

7. BIOFFICINA TOSCANA  Peeling do ciała z masłem roślinnym i olejkiem z melisy - jest to peeling solny i bardzo tłusty. Pozostawia na skórze tłustą warstwę, a więc nie wszystkim przypadnie do gustu. Ja go polubiłam. Recenzję znajdziecie tu. Czy kupię ponownie? Być może za jakiś czas tak. Przedtem chciałabym wypróbować peelingi innych marek.

9. ESPRIT EQUO  Maseczka peelingująca do twarzy Rhassoul - maseczkę tę użyłam tylko jeden raz gdyż miałam jej jednorazowe opakowanie. Zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Pisałam o niej tutaj. Myślę, że warto kupić ją ponownie.

10. KARAWAN AUTHENTIC  Mydło alep z Aleppo 20% laurie - mała 100 - gramowa kostka. Jest to tradycyjne mydło alep. O mydłach alep pisałam już kilka razy więc tym razem sobie darowałam. Czy kupię ponownie? Jasne, że tak. Być może będzie to mydło innej marki ale też alep.

11. KIVVI  Marmolada do ciała Słodka Pomarańcza - moim zdaniem kosmetyk ten bardziej zasługuje na nazwę "masło" niż "marmolada". Bardzo lubię wszelkie masła do ciała i to również mi się spodobało. Bardzo dobrze spisało się na mojej suchej skórze. Więcej przeczytacie tutaj. Warto kupić je ponownie.

To tyle udało mi się wykończyć w ciągu dwóch miesięcy. Kosmetyki naturalne są z reguły bardzo wydajne i wykończenie jednego opakowania kremu czy innego produktu zabiera sporo czasu, a tu ciągle kuszą nowości, ciągle chciałoby się przetestować coś innego... Trzeba jednak kierować się zdrowym rozsądkiem i nie kupować więcej niż jest się w stanie zużyć. Dlatego mocno ograniczyłam swoje kosmetyczne zakupy i każdy produkt zużywam do końca. Nic się nie marnuje. Zobaczymy ile kosmetyków uda mi się wykończyć w następnym miesiącu lub dwóch.


    

sobota, 28 lutego 2015

WELLNESS & BEAUTY Olejek do kąpieli sezamowy



    
           W  Rossmanie coraz częściej można znaleźć kosmetyki z przyzwoitym, naturalnym składem. Niedawno pisałam o szamponach i odżywkach do włosów amerykańskiej marki Petal Fresh (klik) ale warto też zwrócić uwagę na jedną z marek własnych Rossmanna, a mianowicie WELLNESS & BEAUTY. Jest to cała seria kosmetyków do pielęgnacji ciała i w ofercie Rossmanna znajduje się już od dłuższego czasu. Ja jednak, będąc w tym sklepie, nie zwracałam na nie uwagi. Do czasu. Tak było dopóty, dopóki nie przeczytałam recenzji Olejku sezamowego do kąpieli WELLNESS & BEAUTY  na blogu Angel Kosmetyki bez tajemnic. Postanowiłam wówczas, że muszę go mieć i  przy najbliższej bytności w Rossmanie zaczęłam rozglądać się po półkach w poszukiwaniu tego olejku. W końcu znalazłam, a przynajmniej tak mi się wydawało. Na jednej z półek stało kilka olejków tej marki ale tego, o który mi chodziło, nie było. Nie było też innych kosmetyków Wellness & Beauty. Kontynuowałam więc poszukiwania i w końcu, na drugim końcu sklepu znalazłam! Tym razem naprawdę był. Olejek do kąpieli sezamowy.



Producent tak opisuje kosmetyk:
"Pozwól w czarujący sposób rozpieścić swoje zmysły - dzięki specjalnej mieszance cennego oleju sezamowego i ekstraktu z prawdziwej wanilii. Delikatnie pachnący olej do kąpieli zapewnia ciału i zmysłom poczucie komfortu. Chroniąca skórę witamina E i oleje pielęgnacyjne zapobiegają wysuszeniu skóry i sprawiają, że skóra jest wyczuwalnie miękka i gładka." 




Z reguły nie przepadam specjalnie za zapachem wanilii w kosmetykach ale Angel tak zachwalała zapach tego oleju, że postanowiłam się skusić. Przyniosłam więc z Rossmana małą buteleczkę z przezroczystego plastiku, w której znajdowało się 150 ml oleju. Butelka posiada metalową zakrętkę i, niestety, nie jest wyposażona w pompkę, a po otwarciu ukazuje się nam dosyć szeroki wlot butelki. Nie uważam jednak tego za wielki minus gdyż olej przeznaczony jest do kąpieli, a w tej sytuacji nie musimy odmierzać go po kropelce. Wspomniałam o braku pompki tylko dlatego, że używam tego oleju nie do kąpieli, a po kąpieli. Służy mi jako balsam do ciała.





Skład kosmetyku jest bardzo prosty. Oto on:
INCI: Carthamus Tinctorius Seed Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Sesamum Indicum Oil, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Polysorbate 20, Parfum, Tocopherol, Tocopheryl Acetate.
Prosty, naturalny skład. Mamy tu trzy wartościowe oleje. Na pierwszym miejscu widzimy olej z krokosza barwierskiego o działaniu odżywczym i regenerującym. Na drugim miejscu mamy olej słonecznikowy działający na skórę przeciwrodnikowo, przeciwzapalnie i normalizująco. Trzeci olej, sezamowy, idealny dla skóry suchej, wrażliwej i dojrzałej. Poza tym jest tu jeszcze ekstrakt z wanilii, witamina E i emulgator Polysorbate 20 otrzymywany z oleju kokosowego.





Jak już wspominałam używam tego olejku po kąpieli w charakterze balsamu do ciała. Na skórze pozostaje cieniutka, tłusta warstwa ale nie przeszkadza mi ona wcale. Najważniejsze, że moja skóra jest świetnie nawilżona i odżywiona. gładka i miękka, a na dodatek pięknie pachnie. Zapach wanilii połączony z sezamem spodobał mi się bardzo. Lubię otulić się tym zapachem i cieszę się, że dosyć długo pozostaje na skórze.
Dodatkowym atutem tego kosmetyku jest jego cena. Kupiłam go w grudniu kiedy to produkty marki WELLNESS & BEAUTY  sprzedawane były w cenach promocyjnych. Zapłaciłam za niego 6,49 zł. Teraz zapewne jest o kilka złotych droższy ale nadal jest to niewygórowana cena.
Znacie kosmetyki tej marki? Jeśli tak, to co o nich sądzicie? 

niedziela, 22 lutego 2015

LAVERA Szampon do włosów cienkich i delikatnych z bio-wyciągiem z kwiatów chmielu




          LAVERA  to jedna z najpopularniejszych marek kosmetyków naturalnych, o ile nie najbardziej popularna. Ja jednak, mimo iż kosmetyków naturalnych używam już od kilku lat, dopiero zaczynam poznawać tę markę. Zawsze tak się jakoś składało, że zamawiając kosmetyki kusiłam się na inne marki, a Laverę zostawiałam na kiedy indziej. Teraz wreszcie nadeszło to "kiedy indziej" i zaczynam poznawać pierwsze produkty tej marki. W grudniu, korzystając z DDD, kupiłam Szampon do włosów cienkich i delikatnych z bio-wyciągiem z kwiatów chmielu oraz taką samą odżywkę. Dzisiaj parę słów na temat szamponu, który dobija już do dna tuby.




Producent tak opisuje kosmetyk:
"Wzmacniający szampon do włosów cienkich, delikatnych i normalnych. Bio-wyciąg z kwiatów chmielu, pochodzący z upraw własnych Lavera w niemieckiej Bawarii, nadaje włosom dodatkowej objętości i wytrzymałości. Łagodne tensydy roślinne delikatnie myją i oczyszczają włosy i skórę głowy."
"Informacje dodatkowe: Certyfikowany kosmetyk naturalny, z częściową zawartością składników pochodzących z upraw organicznych (NaTrue*). Nie zawiera składników pochodzących z martwych zwierząt, pochodnych przemysłu petrochemicznego, syntetycznych środków barwiących, zapachowych czy konserwujących. Nietestowany na zwierzętach. Produkt wegański."




200 ml szamponu zamknięto w tubie z miękkiego plastiku. Szampon jest przezroczysty jak woda ale znacznie gęściejszy, o lekko żelowej konsystencji. Ma przyjemny, kwiatowy zapach. Pieni się dobrze i dokładnie oczyszcza skórę głowy i włosy. Bez problemu zmywa z włosów oleje. Dosyć trudno rozczesuje się po nim włosy, po prostu są splątane. Konieczne więc jest użycie odżywki. Nie jest to dla mnie problemem gdyż po każdym szamponie stosuję odżywkę. Mało ciekawie wyglądają moje włosy po wyschnięciu. Bardzo się puszą, natomiast nie widzę obiecanej przez producenta zwiększonej objętości. Jest to drugi powód dla którego niezbędna jest odżywka. Na plus tego szamponu należy zaliczyć jego delikatność. Nie drażni mojego wrażliwego skalpu, nie powoduje przykrego swędzenia, a to jest dla mnie bardzo ważne.

Skład szamponu jest taki:



Na drugim miejscu, zaraz po wodzie, widzimy Sodium Coco-Sulfate. Jest to detergent bardzo podobny do SLS-u, a właściwie to jego łagodniejsza forma. Nie jestem zachwycona tym składnikiem, jednak znaleźć go można w wielu kosmetykach naturalnych, nawet tych z certyfikatami. Szampon posiada certyfikat NaTrue i jest produktem wegańskim.
Podsumowując uważam, że szampon ten jest kosmetykiem przeciętnym. Biorąc pod uwagę jego delikatność i fakt, że dobrze oczyszcza włosy, mogę go używać razem z odżywką. Kupiłam go w sklepie Green Line.


            

niedziela, 15 lutego 2015

ABSOLUTE ORGANIC Odżywcze masło do ciała



            Zimą nasza skóra ma większe skłonności do przesuszenia niż latem i potrzebuje bardziej intensywnego nawilżenia i odżywienia. Przebywamy przeważnie w mieszkaniach z wysuszającym powietrze centralnym ogrzewaniem. Do tego dochodzą różnice temperatur pomiędzy tą w mieszkaniu i tą na zewnątrz. Efektem jest przesuszona skóra. W moim przypadku dużym problemem jest skóra na ciele. O ile wiosną i latem można nazwać ją suchą, to późną jesienią i zimą przeistacza się w bardzo, bardzo suchą. Balsamy do ciała nie zdają wówczas egzaminu, są zbyt słabe. Używam więc produktów bardziej treściwych jak oleje i masła, a moim najnowszym odkryciem w tej kategorii kosmetyków jest Odżywcze masło do ciała ABSOLUTE ORGANIC.





Kosmetyki ABSOLUTE ORGANIC  produkowane są przez firmę B4U, izraelskiego lidera w branży kosmetycznej. Producent tak pisze o tym kosmetyku:
"Masło do ciała Absolute Organic zostało stworzone dla skóry, którą należy często nawilżać. Z tego też powodu masło to ma gęstą konsystencję i jest bogate w niezbędne, organiczne składniki pochodzące z roślin rosnących w Alpach Szwajcarskich - Gorysza miarza, Hyzopu i Szanty zwyczajnej. Zawiera ono również organiczną oliwę z oliwek, olejki: makadamia i jojoba oraz skwalen odpowiedzialny za odżywianie i ochronę skóry przed utratą nawilżenia, masło shea, Aloe Vera i witaminę E, których zadaniem jest zrelaksowanie oraz utrzymanie skóry w odpowiedniej formie."





Skład masła (INCI): Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Glyceryl Stearate SE, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Oleate, Glyceryl Stearate, Potassium Sorbate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Glycerin, Aqua, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Peucedanum Ostruthium Leaf Extract*, Hyssopus Officinalis Extract*, Marrubium Vulgare Extract*, Squalane, Beeswax*, Tocopheryl Acetate, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil*, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil*, Benzoic Acid, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, p-Anisic Acid, Potassium Sorbate, Citral, Geraniol, Linalool, Limonene, Linalool, Limonene.
- składniki pochodzące z upraw ekologicznych.
99,58% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego,
58,57% wszystkich składników pochodzi z upraw ekologicznych. 




250 ml Odżywczego masła do ciała ABSOLUTE ORGANIC  zamknięto w plastikowym słoiczku z metalowym wieczkiem. Ma ono (masło, nie wieczko) jasnobeżową barwę i dosyć gęstą, kremową konsystencję. 
W składzie tego kosmetyku znajdujemy wiele naturalnych i pożytecznych dla skóry składników. Masło shea i oliwa z oliwek, bogate w witaminę E, A i retinol, nawilżają i odświeżają skórę, a także wygładzają ją i poprawiają jej strukturę. Oleje makadamia i jojoba tonizują skórę, zmiękczają, nawilżają i odżywiają. Wyciągi z alpejskich ziół takich jak gorysz miarz (Peucedanum Ostruthium), hyzop (Hyssopus Officinalis) i szanty zwyczajnej (Marrubium Vulgare) działają przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo i przeciwzapalnie. W masełku jest niewiele wody. Znajduje się ona dopiero na dwunastym miejscu w składzie, natomiast na pierwszym mamy sok z aloesu. Poprawia on stan suchej skóry, nawilża ją i zapobiega łuszczeniu, łagodzi podrażnienia.




Odżywcze masło do ciała ABSOLUTE ORGANIC  jest kosmetykiem treściwym ale łatwo rozprowadza się po skórze. Mimo iż ma w swoim składzie oleje, nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Szybko się wchłania, a skóra po nim jest gładka, miękka i dobrze nawilżona ale nie jest tłusta. Masło posiada delikatny, cytrusowy zapach, który na pewien czas pozostaje na skórze. Jest również wydajne, wystarczy niewielka jego ilość do wmasowania w całe ciało. Moja sucha skóra pokochała ten kosmetyk i chłonie go jak gąbka wodę. Jest on idealny dla osób ze skórą suchą. Naturalność masła potwierdza certyfikat ECOCERT.


Odżywcze masło do ciała dostałam do przetestowania od sklepu Kuferek Natury. Można je tam kupić w bardzo korzystnej cenie. 


      

wtorek, 10 lutego 2015

Mydła COSMETIC GARDEN - moje ulubione



               Znajomość z mydłami amerykańskiej marki COSMETIC GARDEN  zawarłam wiosną ubiegłego roku. Miałam wówczas przyjemność poznać trzy mydełka, a pisałam o nich tu i tu. Mydełka zachwyciły mnie, toteż gdy w styczniu dostałam propozycję przetestowania kolejnych kostek, zgodziłam się bez wahania. Tym razem w moje łapki wpadło Naturalne mydło kastylijskie Cytrusowe,



a druga kostka to Naturalne mydło kastylijskie bezzapachowe z kozim mlekiem.




Skład mydła cytrusowego (INCI): Olea Europae,a (Olive) Fruit Oil, Aqua, Cocos Nucifera Oil, Sodium Hydroxide, Cymbopogon Citratus Leaf Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Limonene, Citral, Citrus Grandis Fruit Extract.

Skład mydła z kozim mlekiem (INCI): Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Aqua, Cocos Nucifera Oil, Caprae Lac Powder, Sodium Hydroxide.

Widzimy, że do produkcji mydeł użyte zostały tylko dwa oleje, a mianowicie oliwa z oliwek (75%) i olej kokosowy (25%). Oprócz tego jest jeszcze woda, w mydle cytrusowym wyciąg z grejfruta i olejki eteryczne dla zapachu. W mydle bezzapachowym jest też kozie mleko w proszku.




W mydełkach jest jeszcze jeden składnik Sodium Hydroxide, po polsku wodorotlenek sodu lub soda kaustyczna, a więc substancja silnie żrąca. Większość z nas wie jaka rolę pełni wodorotlenek sodu w procesie produkcji mydła ale, niestety, nie wszyscy. Spotykałam się z opiniami, że mydło (takie czy inne) wcale nie jest naturalne gdyż zawiera tak niebezpieczną substancję jak soda kaustyczna. Otóż nic bardziej mylnego, w gotowej kostce mydła nie znajdziemy wodorotlenku sodu. Jest on jednak niezbędny do wyprodukowania mydła. Wodorotlenek sodu wchodzi w reakcję z tłuszczem i powoduje jego zmydlanie. Świeżo zrobione mydło jest gorące i dosyć rzadkie. Wlewa się je do formy i odstawia na 24 - 48 godzin. Po tym czasie mydło jest już twarde. Można wyjąć je z formy i pokroić na mniejsze kostki. Mydło takie nie nadaje się jeszcze do użytku. Nadal znajduje się w nim wodorotlenek sodu i próba umycia się takim mydłem skończyłaby się poparzeniem skóry. Musi ono jeszcze przez 4 - 6 tygodni (a czasem i dłużej) leżakować. W tym czasie mydło jeszcze bardziej twardnieje gdyż odparowuje z niego część wody, a poza tym nadal zachodzi w nim proces zmydlania tłuszczu. Po okresie leżakowania mydło jest gotowe do użytku i całkowicie bezpieczne. Nie ma już w nim wodorotlenku sodu gdyż zużył się on w całości w procesie zmydlania tłuszczu.




Wracajmy do mydeł COSMETIC GARDEN. Są one zapakowane w estetyczne, białe kartoniki, na których znajdziemy wszystkie niezbędne informacje. Kostki nie są zbyt duże, ważą po 110g. Mydełka mają naturalną barwę kremową wpadającą w jasny beż i jakby lekko perłową. Widać po nich, że są ręcznie robione i ręcznie krojone. Nie są idealnie równe i gładkie jak mydła robione maszynowo. Widoczne są nierówności, różne niewielkie wgłębienia, ślady po ręcznym krojeniu. Na swój użytek mówię o nich, że są takie trochę "kostropate" i takie właśnie mydlane kostki uwielbiam.




Mydełka COSMETIC GARDEN  wspaniale się pienią. Myślę, że jest to zasługa oleju kokosowego gdyż właśnie on sprawia, że mydła odznaczają się obfitą pienistością. Piana wytwarzana przez te mydła jest nie tylko obfita. Jest również aksamitnie kremowa i taka tłuściutka w dotyku. Mam wrażenie jakbym się myła delikatnym kremem. Jednak, pomimo tego wrażenia tłustości, mydła nie pozostawiają na skórze tłustej warstwy. Jest ona dobrze oczyszczona, nawilżona, miękka i odświeżona. Mydełka nie podrażniają skóry i nie wysuszają. Są bardzo delikatne. Myję nimi twarz i całe ciało, sprawdzają się również w higienie intymnej. Są dokładnie takie, jakie powinny być naturalne mydła.




Mydełko cytrusowe posiada, zgodnie z nazwą, delikatny zapach cytrusowy. Zawdzięcza go ekstraktowi z grejfruta i olejkom eterycznym ze skórek grejfruta i z trawy cytrynowej. Jak dla mnie zapach ten mógłby być trochę bardziej intensywny ale najważniejsze są właściwości myjące i pielęgnujące mydła.
Mydło z kozim mlekiem nosi nazwę bezzapachowego gdyż nie jest niczym perfumowane. Ma jednak swój naturalny zapach ale niezbyt mocno wyczuwalny. Mydełko to jest idealnym rozwiązaniem dla alergików, których olejki eteryczne mogą uczulać. Bez obawy myłabym też tym mydłem małe dziecko.

Mydła COSMETIC GARDEN  kupić można tu, tutu. Tak jak pisałam mydełka te produkowane są w USA. Ja jednak nazwałabym je nie amerykańskimi lecz polsko-amerykańskimi, a to dlatego, że właścicielem firmy COSMETIC GARDEN i producentem tych mydlanych wspaniałości jest Polak mieszkający w USA. Pan Jacek zdradził mi, że już niedługo, prawdopodobnie w marcu, pojawi się na polskim rynku nowa seria mydeł o nazwie "Domowa Apteka". Będą to mydełka z dodatkiem ziół, przypraw i owoców, oraz z olejami takimi jak migdałowy, arganowy, masło shea. Już nie mogę się ich doczekać...        

niedziela, 8 lutego 2015

PETAL FRESH w Rossmanie




             Poszłam wczoraj do Rossmana aby kupić kolejne opakowanie ekologicznego proszku do prania Domol i trochę przysmaczków dla mojej koteczki. Zawsze przy takich okazjach przeglądam też półki z kosmetykami. A nuż uda się coś ciekawego wypatrzyć :) No i wypatrzyłam. Na półkach z kosmetykami włosowymi stały sobie szampony i odżywki do włosów amerykańskiej marki PETAL FRESH. Rozumiecie chyba, że nie mogłam przejść obok nich obojętnie i w moim koszyku znalazł się szampon i odżywka.




Na półkach stało kilka rodzajów szamponu i kilka odżywek tej marki. Ja wybrałam Odżywczo-antyseptyczny szampon do włosów Tea Tree i Odżywkę do włosów farbowanych Pomegranate & Acai.
Nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku tej marki ale wiem, że firma ta produkuje nie tylko kosmetyki do włosów ale też żele pod prysznic i do mycia twarzy, balsamy do ciała, peelingi itp. Miałam nadzieję, że uda mi się kupić jeszcze jakiś inny kosmetyk ale, niestety, w sklepie były tylko szampony i odżywki. Pani z obsługi powiedziała mi, że pozostałe kosmetyki będą w późniejszym czasie ale nie wiedziała kiedy. Nie pozostaje więc nic innego jak polować na nie podczas kolejnych wizyt w Rossmanie.




Butelki z szamponem i odżywką są dosyć duże, każda z nich zawiera po 355 ml produktu. Jeszcze nie używałam tych kosmetyków, jedynie je powąchałam ale nie zdradzę teraz jak pachną. Od jutra zaczynam testowanie, a potem będą recenzje.
Znacie tę markę kosmetyków? Jeśli tak, to co o niej myślicie?  

piątek, 6 lutego 2015

Miłe, kosmetyczne drobiazgi...



          Pisałam niedawno o kosmetykach do pielęgnacji twarzy marki KIVVI.  Był to krem intensywnie odżywczy (klik) i tonik harmonizujący (klik), które otrzymałam do przetestowania od sklepu Witalnie.com.pl. W paczuszce, oprócz kremu i toniku, znalazłam miłe kosmetyczne drobiazgi. Jednym z nich była Marmolada do ciała Słodka Pomarańcza  marki KIVVI  w wersji mini.




Byłam bardzo ciekawa tego kosmetyku, a to ze względu na jego nazwę. Marmolada. Jaka też może być marmolada do ciała? Po otwarciu pojemniczka zobaczyłam coś, co raczej powinno nosić nazwę masła do ciała, a nie marmolady. Moim zdaniem jest to klasyczne masło do ciała.




Kosmetyk ma rewelacyjny, naturalny skład. Znajdziemy tam ogromne bogactwo olejów roślinnych: olej kokosowy, masło shea, olej z pestek wiśni, z pestek moreli, olej makadamia, z kiełków pszenicy, rokitnikowy, z wiesiołka, olej jojoba, olej z awokado, z pestek czarnej porzeczki,  z róży rdzawej, z pestek kiwi, z pestek malin, wosk carnauba. Dużo tych naturalnych wspaniałości dla pielęgnacji naszej skóry!
"Marmolada" zamknięta jest w małym, metalowym pudełeczku. Jest jej tylko 15 ml. To niewiele jak na kosmetyk do całego ciała. Dlatego stosowałam ją tylko na miejsca gdzie moja skóra jest najbardziej przesuszona tzn. na podudzia, głównie na łydki.
Marmoladka łatwo rozprowadza się po skórze tym bardziej, że pod wpływem jej ciepła topi się. Pozostawia na skórze cieniutką, tłustą warstwę ale po pewnym czasie warstwa ta zostaje wchłonięta. Bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę pozostawiając na niej piękny, pomarańczowy zapach. Zupełnie jakbym wąchała świeżo przekrojony owoc. Moim zdaniem jest to kosmetyk wymarzony dla skóry suchej i bardzo suchej. Warto rozważyć zakup pełnowymiarowego opakowania tego produktu.

Drugim kosmetycznym drobiazgiem była Maseczka peelingująca do twarzy Rhassoul  włoskiej marki ESPRIT EQUO.  



Maseczka zawiera w swoim składzie wiele cennych dla skóry substancji. Oprócz glinki rhassoul znajdziemy tam olej arganowy, olej jojoba, masło shea, masło murumuru, hydrolat z róży damasceńskiej. Opakowanie zawiera 10 ml kosmetyku i ilość ta przeznaczona jest do jednorazowego zastosowania.




Maseczka nadaje się do każdego rodzaju cery. Ma postać kremu w kolorze beżowym. Należy nałożyć ją na oczyszczoną skórę omijając okolice oczu. Po 10 minutach zmywamy ją ciepłą wodą. Właściwości oczyszczające (peelingujące) maseczka zawdzięcza glince rhassoul. Pochłania ona martwe komórki naskórka, nadmiar sebum oraz inne zanieczyszczenia. Ma również właściwości napinające, ujędrniające i odświeżające. Z kolei zawarte w masce oleje i masła sprawiają, że skóra jest gładka, dobrze odżywiona i nawilżona. Maseczka jest kosmetykiem delikatnym, nadaje się również dla osób z cerą wrażliwą. 
Maseczki do twarzy należą do moich ulubionych kosmetyków. Najczęściej przygotowuję je sama z glinek, alg, olejów, latem z owoców itp. Jednak nie zawsze ma się czas i ochotę na taką zabawę i wówczas ratunkiem jest taka właśnie gotowa maseczka o dobrym, naturalnym składzie i świetnym działaniu. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...