sobota, 23 kwietnia 2016

Mydełka od TEA NATURA




            Z pewnością wiecie, bo niejeden raz o tym pisałam, że jestem wielką fanką naturalnych mydeł w kostkach. Uwielbiam testować te pachnące, mydlane kostki, zarówno te, które wyprodukowano w Polsce, jak i pochodzące z innych krajów. Dzisiaj przedstawię Wam dwa mydełka włoskiej marki TEA NATURA. Kupiłam je jeszcze w ubiegłym roku w tym sklepie ale musiały dosyć długo czekać na swoją kolej do mydelniczki.




Są to mydełka kokosowo-oliwne. Jedno z dodatkiem nagietka, drugie z lawendą.

Skład mydła nagietkowego: Coco Nucifera Oil, Aqua, Sodium Hydroxide, Olea Europaea Fruit Oil, Citrus Nobilis Oil, Potassium Hydroxide, Calendula Officinalis Flower Oil, Citric Acid, Calendula Officinalis Flower, d-Limonene.

Skład mydła lawendowego: Coco Nucifera Oil, Aqua, Sodium Hydroxide, Olea Europea Fruit Oil, Lavandula Hybrida Oil, Potassium Hydroxide, Citric Acid, Lavandula Hybrida Flower, Linalool, d-Limonene.




Jak widać składy mydełek są bardzo podobne. Różnią się tylko dodatkami ziołowymi. Zaciekawiło mnie natomiast coś innego. Do wytworzenia tych mydeł producent użył wodorotlenku sodu i wodorotlenku potasu. Do tej pory wiadomo mi było, że do produkcji mydeł w kostkach używa się wodorotlenku sodu, natomiast wodorotlenek potasu potrzebny jest do produkcji mydeł w płynie i mydeł w paście (np. savon noir). Tu producent użył dwóch wodorotlenków i zapewne miał w tym jakiś cel. Niestety, nie wiem jaki gdyż o produkcji mydeł mam raczej blade pojęcie.




 Mydełka TEA NATURA są niewielkie, ważą po 100 g. Zapakowane są w celofan i kolorową, papierową opaskę, na której znajdziemy wszystkie niezbędne informacje. W kostkach widoczne są ciemniejsze punkty. Są to zatopione płatki kwiatów lawendy w jednej i płatki nagietka w drugiej kostce. Nowe mydełka mają gładkie powierzchnie ale po zmydleniu cienkiej warstewki mydła, płatki kwiatów wystają ponad powierzchnię kostki i mogą działać jak delikatny peeling.
Mydła TEA NATURA wspaniale się pienią. Myślę, że jest to zasługa oleju kokosowego. Puszysta, pełna bąbelków piana w trakcie mycia zmienia się w kremową emulsję rozpieszczającą naszą skórę.


Mydełka są delikatne, a jednocześnie dobrze oczyszczają skórę. Myję nimi całe ciało, twarz, używam ich też do higieny intymnej. Sprawdzają się znakomicie. Nie działają wysuszająco, a to jest ważne gdy się ma suchą skórę. Są bardzo podobne, właściwie różnią się tylko zapachem. Pachną delikatnie, jedno lawendą, a drugie raczej ziołowo. Są to mydła naprawdę dobrej jakości i warto je wypróbować. W przyszłości zamierzam przetestować też pozostałe mydełka tej marki.


 

wtorek, 12 kwietnia 2016

MaterNatura Szampon z czystkiem do włosów przetłuszczających się i skłonnych do łupieżu




       Dawno już nie pisałam o kosmetykach do włosów, w tym roku na pewno nie. Pora więc to nadrobić i w ramach nadrabiania przedstawiam Wam dzisiaj Szampon z czystkiem do włosów przetłuszczających się i skłonnych do łupieżu włoskiej marki MaterNatura.


O szamponie przeczytałam:
"MATERNATURA szampon z czystkiem do włosów przetłuszczających się i skłonnych do łupieżu zawiera organiczne wyciągi roślinne o działaniu oczyszczającym, ściągającym i normalizującym pracę gruczołów łojowych oraz nadprodukcję sebum. Składniki te przywracają naturalną równowagę skóry głowy. W recepturze szamponu zastosowano wyciąg z liści czystka ladanowego (Cistus Ladaniferus) o działaniu ściągającym, a także hamującym rozwój bakterii i grzybów skóry głowy (odpowiedzialnych m.in. za proces powstawania łupieżu). Kosmetyk zawiera również wyciągi z pokrzywy, skrzypu polnego, korzenia lukrecji oraz liści rozmarynu o udowodnionych właściwościach przeciwłupieżowych, przeciwzapalnych, oczyszczających i efektywnie wzmacniających włosy. Wyciągi te dodatkowo pobudzają nowe mieszki włosowe do wzrostu. W utrzymaniu naturalnej równowagi skóry głowy pomocny jest także zastosowany w szamponie wyciąg z kwiatów ylang ylang, gdyż normalizuje on pracę gruczołów łojowych przeciwdziałając przetłuszczaniu się włosów. Dzięki obecności olejku ze słodkiej pomarańczy kosmetyk posiada właściwości odświeżające i kojące."


 
Plastikowa butelka, w której zamknięto szampon ma kształt najbardziej prosty jaki może być, a mianowicie kształt walca. Mieści się w niej 250 ml szamponu. Bardzo podoba mi się szata graficzna tej butelki. Jest delikatna, utrzymana w pastelowych kolorach z rysunkiem różowego kwiatuszka czystka.
Szampon jest trochę bardziej rzadki niż większość szamponów ale nie jest przesadnie rzadki. Bez problemu akceptuję jego konsystencję. Zapach ma typowo ziołowy, moim zdaniem przyjemny. Pieni się bardzo dobrze i świetnie radzi sobie ze zmywaniem oleju z włosów. Jest delikatny. Nie podrażnia skóry głowy ale dobrze ją oczyszcza, włosy również. Minusem jest to, że dosyć mocno plącze włosy. Dlatego rzadko używam go solo, przeważnie po spłukaniu piany nakładam na włosy odżywkę. Po wyschnięciu włosy ładnie się błyszczą i dobrze się układają. Nie zauważyłam natomiast zmniejszenia wydzielania sebum. Moje włosy nadal wymagają codziennego mycia. Mimo to z szamponu jestem zadowolona. Dla mnie najważniejsze jest to, że dobrze oczyszcza skórę i włosy i że jest delikatny. Warto dodać, że szampon MaterNatura posiada certyfikat ICEA, jednego z najważniejszych organów certyfikujących produkty naturalne i ekologiczne we Włoszech i w Europie.



Skład szamponu: Aqua (Water), Cocamidopropyl Hydroxysultaine, Disodium Cocoamphodiacetate, Sodium Cocoyl Sarcosinate, Cocamidopropyl Betaine, Cistus Ladaniferus Leaf Oil*, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Leaf/Twig Oil*, Eucalyptus Globulus Leaf Oil*, Cananga Odorata Flower Oil*, Equisetum Arvense Leaf Extract*, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract*, Urtica Dioica (Nettle) Extract*, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil*, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract*, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract*, Citrus Aurantium (Orange) Peel Oil*, Citrus Medica Vulgaris Peel Oil, Benzyl Alcohol, Lauryl Glucoside, Glycerin, Coco-Glucoside, Sodium Benzoate, Glyceryl Oleate, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Sodium Dehydroacetate, Sodium Sunflowerseedamphoacetate, Limonene, Linalool, Lactic Acid, Geraniol. 
* - z upraw ekologicznych.




Swój szampon kupiłam w sklepie Ecco Verde ale teraz kosmetyki tej marki można już kupić w niektórych polskich sklepach np.tu i tu

sobota, 2 kwietnia 2016

ANTIPODES Lekki krem na dzień Rejoice




    Od pewnego czasu w pielęgnacji mojej twarzy niepodzielnie królują kosmetyki nowozelandzkiej marki ANTIPODES. Pisałam już o toniku, serum, kremie do twarzy i kremie pod oczy, a dziś przedstawię Wam kolejny kosmetyk tej marki, a mianowicie Lekki krem na dzień Rejoice. Jest to, oczywiście, krem do twarzy.


Krem Rejoice, podobnie jak wszystkie kosmetyki tej marki, które miałam przyjemność poznać, zawiera w swoim składzie wiele cennych dla skóry substancji. Znajdziemy tu tłuszcze roślinne jak masło shea zawierające witaminy E i F oraz prowitaminę A, allantoinę i fitosterole. Masło to nawilża, odżywia, chroni i regeneruje skórę. Działa też przeciwzapanie i przeciwzmarszczkowo. Olej makadamia bogaty jest w witaminy A i E oraz witaminy z grupy B. Olej tem działa antyoksydacyjnie i nadaje skórze gładkość, a obecność nienasyconych kwasów tłuszczowych sprawia, że olej ten posiada właściwości regeneracyjne. Kolejnym tłuszczem roślinnym jest olej jojoba. Jest to olej wyjątkowy gdyż jego struktura jest bardzo podobna do struktury sebum wydzielanego przez ludzką skórę. Zawiera witaminy A,E i F, kwasy tłuszczowe i fitosterole. Nadaje się do pielęgnacji każdego typu cery. Cera tłusta wydziela zbyt dużo sebum i olej jojoba reguluje jego wydzielanie. Z kolei cera sucha produkuje zbyt mało sebum i olej jojoba uzupełnia te niedobory. Przyspiesza regenerację komórek skóry, łagodzi stany zapalne, zmiękcza, nawilża i natłuszcza skórę. Olej z awokado jest skarbnicą witamin. Zawiera komplet witamin z grupy B, witaminy E, C, D i K oraz prowitaminę A. Inne jego składniki to cała masa minerałów i kwasy tłuszczowe Omega-6 i Omega-9. Olej z awokado polecany jest przede wszystkim do skóry suchej. Regeneruje ją i nawilża. Sprawdza się również w pielęgnacji suchej skóry głowy.


Wspaniałym składnikiem kremu jest olejek manuka. Pozyskuje się go z liści krzewu manuka (Leptospermum Scoparium). Jest to olejek eteryczny będący bardzo silnym antyseptykiem. Ma właściwości antybakteryjne, przeciwgrzybicze i przeciwzapalne. Ma bardzo szerokie zastosowanie lecznicze i kosmetyczne. Pomaga przy trądziku, opryszczce, łojotoku, grzybicy i innych problemach skórnych. Olej z nasion dzikiej róży (Rosa Canina Oil) nawilża i ujędrnia skórę, posiada właściwości regenerujące i wygładzające. Wspomaga syntezę kolagenu w skórze, a więc działa przeciwzmarszczkowo.
W kremie Rejoice znajdziemy też hydrolat z lawendy, witaminę E, a także glikozydy ze słomy pszenicy.


60 ml kremu zamknięto w tradycyjnej, metalowej tubie. Dodatkowym opakowaniem jest kartonik z typową dla marki grafiką. Jeśli idzie o konsystencję, to krem wcale nie jest taki lekki. Jest dosyć gęsty, zwarty i sprawia wrażenie tłustego. Ale to tylko wrażenie. W rzeczywistości wchłania się dobrze i szybko nie pozostawiając tłustej warstwy. Zgodnie z zaleceniem producenta używam go codziennie rano. Bardzo dobrze nawilża i wygładza skórę. Jego dodatkowym atutem jest piękny, delikatny zapach. Pachnie migdałami i wanilią. Badania naukowe wykazały, że krem Rejoice stymuluje produkcję kolagenu w skórze do 59% ale tego, niestety, nie jestem w stanie sprawdzić. Kremem jestem zachwycona. Moja cera go polubiła. Jedyne do czego mogę się przyczepić to opakowanie. Otóż wolałabym, żeby producent pomyślał o wyposażeniu tuby w szeroką zakrętkę. Wówczas tuba mogłaby stać. Posiadając małą zakrętkę musi leżeć i potrzebuje więcej miejsca na półce. Jednak mała zakrętka nie zniechęci mnie do używania tego kremu. Jest zbyt dobry, żeby z niego rezygnować.


Całkowity skład kremu: Aqua (Water), Lavandula Angistifolia  (Lavender) Distillate*, Xanthan Gum, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Rosa Canina (Rosehip) Oil*, Persea Gratissima (Avocado) Oil*, Macadamia Ternifolia (Macadamia Nut) Oil*, Cetearyl Alcohol, Wheat Straw Glycosides, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil*, Tocopherol (Vitamin E), Naticide (Natural Preservative with Fragrances of Sweet Almond & Vanilla Pod), Leptospermum Scoparium (Manuka) Oil.
* - certyfikowane, organiczne składniki.

Kosmetyki ANTIPODES podbiły moje serce i z pewnością w przyszłości wypróbuję również inne produkty tej marki. Na koniec chciałam przypomnieć, że Antipodes warto kupować w sklepie Lavande. Ceny w tym sklepie są znacznie niższe niż w Ecco Verde.

lavande.com.pl

sobota, 26 marca 2016

Wielkanoc 2016




Wszystkiego co najlepsze 
na Święta Wielkiej Nocy,
wiosennych nastrojów, ciepłej, radosnej atmosfery,
miłych spotkań z rodziną i przyjaciółmi,
smacznego jajka
i mokrego lanego poniedziałku
życzy Wam Sandra




czwartek, 24 marca 2016

ALAFFIA Mydło Pineapple Coconut Shea Butter Soap



    Kosmetyki marki ALAFFIA poznałam w blogosferze. Przeczytałam sporo blogowych recenzji produktów tej marki. Wszystkie były bardzo pozytywne i zachęcające do wypróbowania Alaffii. Niestety kosmetyki Alaffia są trudno dostępne w Polsce. Jednak szczęście mi w pewnym stopniu dopisało. Na początku roku byłam w warszawskim sklepie TK MAXX i trafiłam na mydła Alaffia. Nie było, co prawda, pełnego wyboru tych mydełek ale z tego co było wybrałam dwa i dzisiaj przedstawię Wam jedno z nich, a mianowicie Mydło z masłem shea Ananas i Kokos.




Mydełko zamknięto w papierowym opakowaniu, na którym znajdziemy wszystkie niezbędne informacje. Kostka ma kolor pośredni między kremowym, a jasnym beżem i jest naprawdę duża. Waży 198 g. Ma bardzo ładny i delikatny zapach. Wyczuwam tu aromat kokosu ożywiony ananasem.
Skład mydła jest taki:



Wśród składników są dwa raczej rzadko spotykane w mydłach naturalnych. Jeden z nich to tlenek żelaza (Iron Oxides) jest mineralnym barwnikiem, a drugi to dwutlenek tytanu (Titanium Oxide) znany powszechnie jako filtr UV. Tylko po co taki filtr w mydle? Przecież namydlone nie wychodzimy na słońce. Domyślam się, że tego filtra nie zastosowano z myślą o nas, użytkownikach, tylko z myślą o samym mydle. Prawdopodobnie czynniki takie jak długie przechowywanie mydlanych kostek w różnych magazynach i na półkach sklepowych, różne temperatury otoczenia, różne oświetlenia mogą spowodować zmianę koloru mydła i dwutlenek tytanu ma temu zapobiec. Wolałabym, żeby tego składnika w mydle nie było gdyż ponoć wcale nie jest on taki nieszkodliwy za jaki powszechnie jest uważany.




Nie żałuję jednak, że kupiłam to mydło. Jest bardzo przyjemne w użyciu. Bardzo dobrze się pieni, co zapewne jest zasługą zawartego w nim oleju kokosowego. Dobrze oczyszcza skórę nie drażniąc jej i nie wysuszając. Jest delikatne w działaniu, a jego łagodny zapach w trakcie użycia jest niemal niemal niewyczuwalny. Używam go do mycia całego ciała, twarzy i okolic intymnych. Spisuje się bardzo dobrze. Ponieważ kostka jest duża i dosyć twarda, więc wystarcza na długo. Jestem z tego mydła zadowolona i mam nadzieję, że uda mi się jeszcze kiedyś kupić inne kostki z tej serii.

    

niedziela, 20 marca 2016

BALM BALM Oczyszczająca maseczka z hibiskusa



    Maseczki do twarzy uważam za ważną część pielęgnacji cery, a na dodatek bardzo lubię je stosować. Rzadko kupuję gotowe maseczki. Przeważnie robię je sama z glinek, alg i innych dodatków lub z tego, co mamy we własnej kuchni np. owoce, warzywa, nabiał, przyprawy, zioła itp. Zresztą, same wiecie, że maseczkowych kombinacji jest nieskończenie wiele, wystarczy tylko popuścić wodze fantazji. Dziś przedstawię Wam Oczyszczającą maseczkę z hibiskusa od BALM BALM.




Na tę maseczkę skusiłam się z dwóch powodów. Po pierwsze na kilku blogach przeczytałam pozytywne opinie na jej temat, a po drugie urzekł mnie jej skład. Wyobraźcie sobie, że tworzą go zaledwie trzy składniki, a mianowicie mąka z brązowego ryżu, zmielone płatki kwiatów hibiskusa i olejek eteryczny z geranium. Nie ma tu żadnych konserwantów, nawet naturalnych, żadnych ulepszaczy, poprawiaczy itp. Chyba trudno wyobrazić sobie bardziej naturalny skład.




Mąka z ryżu brązowego ma nie tylko właściwości peelingujące ale też pielęgnuje skórę. Nawilża ją, odżywia, uelastycznia, działa antyseptycznie, rozjaśnia przebarwienia i poprawia koloryt skóry. Hibiskus odświeża i nawilża skórę, wzmacnia naczynka krwionośne, działa ujędrniająco. Zawiera też kwasy organiczne złuszczające naskórek i dlatego dosyć często występuje w peelingach. Olejek eteryczny z geranium jest często spotykany w kosmetykach naturalnych. Ma piękny zapach przypominający woń różaną ale nie tylko dla zapachu dodaje się go do kosmetyków. Działa też przeciwbakteryjnie, pomaga w przypadkach infekcji skórnych, koi i relaksuje.




Maseczka Balm Balm nie jest kosmetykiem do końca gotowym. Otrzymujemy ją w postaci proszku o jasnym kolorze z ciemnymi punkcikami. Nietrudno się domyślić, że te punkciki to drobinki ususzonych i sproszkowanych płatków hibiskusa. Całość ma piękny zapach olejku geraniowego. Żeby przygotować maseczkę należy wsypać do miseczki odpowiednią ilość proszku i dolać trochę ciepłej wody. Mieszać do uzyskania konsystencji masy. Producent zaleca użycie łyżki stołowej proszku ale moim zdaniem całkowicie wystarcza kopiasta łyżeczka od herbaty, a maseczka wystarczy nam na dłużej. Słoiczek zawiera jej tylko 40 g, a to nie jest zbyt dużo. Pod wpływem wody proszek zmienia kolor na jasny wrzos z czerwonymi drobinkami kwiatów hibiskusa. Masę rozprowadzamy po twarzy i pozostawiamy na około 10 minut. W tym czasie powinna zaschnąć na skórze. Potem należy ją lekko zwilżyć wodą. Ja zraszam ją tonikiem lub hydrolatem. Masując skórę wykonujemy peeling po czym maseczkę należy zmyć ciepłą wodą.
Jak działa maseczka? Rewelacyjnie. Jako peeling jest delikatna ale jednocześnie dogłębnie oczyszcza skórę. Twarz jest wygładzona i jedwabista w dotyku. Maseczka nie uczula i nie powoduje podrażnienia. Krótko mówiąc jest to świetny kosmetyk i całkowicie naturalny. Bardzo go polubiłam. Do przygotowania maseczki możemy zamiast wody użyć dowolnego hydrolatu, można też, w zależności od potrzeb naszej cery, dodać kilka kropli ulubionego oleju lub kwasu hialuronowego.


Oczyszczająca maseczka z hibiskusa posiada certyfikat Soil Association. Certyfikat ten gwarantuje, że kosmetyk zawiera 95% składników organicznych. Maseczka od Balm Balm zawiera ich 100%.
Skład: Oryza Sativa (Rice) Powder, Hibiscus Sabdariffa Flower Powder, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Citral, Geraniol, Linalool, Citronellol, Limonene.       

czwartek, 10 marca 2016

ANTIPODES Serum bogate w przeciwutleniacze Worship




    Sera do twarzy goszczą w mojej kosmetyczce chyba jeszcze rzadziej niż kremy pod oczy. Podobnie jak w przypadku tych kremów uważałam, że nie są one konieczne, że stosowanie i serum i kremu to może przesada. Wychodziłam z założenia, że pielęgnacja polegająca na aplikacji dobrego kremu lub oleju na oczyszczoną i zwilżoną tonikiem skórę, jest wystarczająca. Złożyło się jednak tak, że wśród kosmetyków marki ANTIPODES jakie otrzymałam do testów od sklepu Lavande było też Serum bogate w przeciwutleniacze Worship.




Wśród kosmetyków marki Antipodes znajduje się kilka  rodzajów ser. Serum Worship jest szczególnie bogate w przeciwutleniacze, a więc jest wymarzone do cery dojrzałej czyli takiej jak moja.
To bogactwo przeciwutleniaczy pochodzi wyłącznie z roślin. Naukowcy nowozelandzcy opracowali metodę pozyskiwania antyoksydantów z owoców tylko przy pomocy wody, a więc bez żadnych chemicznych wspomagaczy. Uzyskanemu w ten sposób ekstraktowi nadano nazwę Vinanza.




W składzie serum Worship znajduje się Vinanza w postaci kompleksu ekstraktów z malin, jeżyn, czarnych porzeczek, owoców kiwi i winogron. Jest to rzeczywiście ogromna ilość antyoksydantów, które nie tylko niszczą wolne rodniki ale też dotleniają komórki skóry i działają przeciwzapalnie. Czytając skład serum znalazłam tajemniczą tzn. nieznaną mi substancję o nazwie galactoarabinan. Okazało się, że jest to polisacharyd pozyskiwany z modrzewia. Posiada on bogate właściwości pielęgnacyjne i jest stosowany w kosmetykach anty-aging. Wspomaga odnowę komórek, poprawia sprężystość i elastyczność skóry, w pewnym stopniu redukuje zmarszczki. Zmniejsza również utratę wody przez naskórek. Ekstrakt z jagód acai to kolejna porcja substancji pielęgnujących skórę, głównie fitosteroli, które pomagają w utrzymaniu prawidłowego stężenia kolagenu, co ma korzystny wpływ na ujędrnienie i nawilżenie skóry. Mamy tu jeszcze ekstrakt z kawy. Kawa pozytywnie działa na naszą skórę poprawiając jej krążenie i działając ujędrniająco. Często znajduje się w kosmetykach pod oczy, gdzie pomaga likwidować obrzęki i wygładza drobne zmarszczki.



Serum zamknięto w buteleczce z ciemnego szkła i dodatkowo zapakowano w kartonik. Buteleczka ma pojemność 30 ml i jest wyposażona w pipetę. Jest to bardzo dobre rozwiązanie gdyż serum ma postać płynną i dzięki pipecie możemy je precyzyjnie dozować. 
Kolor serum jest taki jak na powyższym zdjęciu. Jest to płyn bardziej gęsty niż woda ale niezbyt gęsty. Prawda, że obrazowo opisałam tę gęstość? :))) Niestety, dokładniej nie potrafię. :) Serum jest bezolejowe, wyprodukowane na bazie wody malinowej. Ma ciekawy zapach. Owocowy, a jednocześnie świeży i orzeźwiający. Bardzo mi się podoba i często odkręcam buteleczkę tylko po to, żeby powąchać jej zawartość.
Serum Worship stosuję rano i wieczorem. Kilka kropel kosmetyku umieszczam na palcach i wklepuję w oczyszczoną i zroszoną tonikiem skórę twarzy, szyi i dekoltu. Nie omijam też okolic oczu. Serum szybko się wchłania i skóra gotowa jest na przyjęcie kremu. Jest wspaniale nawilżona, wygładzona i delikatna, a zawarte w serum bogactwo przeciwutleniaczy zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Piękny zapach sprawia, że używanie tego produktu jest prawdziwą przyjemnością




Serum Worship posiada certyfikat BioGro. Jest to znana z wysokich standardów nowozelandzka organizacja certyfikująca wszelkie produkty ekologiczne z kosmetykami włącznie. 
 
Skład: Rubus Idaeus (Raspberry) Water*, Vinanza Oxifend Superfruit Complex of  Rubus Ursinus (Boysenberry) Extract + Ribes Nigrum (Blackcurrant) Extract + Actinidia Deliciosa (Vinanza Kiwi* Kiwi Fruit) Extract + Vitis Vinifera  (Vinanza Grape* Grape Seed) Extract, Galactoarabinan, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Guar Gum*, Xanthan Gum, Euterpe Oleracea (Acai Berry) Extract, Caprylyl/Capryl Glucoside, Coffea Arabica (Coffee Berry) Extract, Tocopherol (Vitamin E), Essential Oil Fragrances of Boysenberry & Blackcurrant: Citronellol, Geraniol, Isoeugenol, d-Limonene, Linalool.
* - składniki organiczne certyfikowane.
   
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...