sobota, 19 kwietnia 2014

Wielkanocne życzenia









Wszystkim, którzy tu zaglądają, życzę,
aby nadchodzące Święta były źródłem
wszelkiej radości, spokoju 
i wiosennych nastrojów.
Sandra

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

LA SAPONARIA - naturalne mydła ze słonecznej Italii.



          Najpopularniejszymi kosmetykami naturalnymi w naszym kraju są produkty niemieckie, francuskie, syryjskie, rosyjskie, a ostatnio także i polskie, co bardzo mnie cieszy. Natomiast kosmetyki włoskie są znacznie mniej spopularyzowane. Ja na przykład poznałam dotychczas tylko jedną włoską markę i to w niewielkim zakresie. Były to szampon i odżywka Biofficina Toscana. Pisałam o nich tutu . Obecnie poznaję drugą włoską markę, a mianowicie LA SAPONARIA.
Firma ta produkuje, między innymi, mydła naturalne. Ja wybrałam dwie kostki: Mydło roślinne Lipa i Ślaz (malwa) oraz Mydło roślinne Mirt i Czerwone Winogrona.




Mydełka tej marki to niewielkie 100-gramowe kostki opakowane w papier pergaminowy i papierową opaskę, na której znajdziemy wszystkie potrzebne informacje.




O mydle Lipa i ślaz producent pisze tak:
"Mydło na bazie oliwy extravergine z oliwek wzbogacone olejkiem eterycznym ylang ylang i słodką pomarańczą. Dzięki zmiękczającemu i nawilżającemu działaniu z lipy i ślazu oraz właściwościom odżywczym olejku jojoba szczególnie polecane jest dla osób o suchej i łatwo podatnej na podrażnienia skórze."
Wspominałam już kilka razy, że mam na ciele skórę suchą i problematyczną, nic więc dziwnego, że zdecydowałam się na zakup tego właśnie mydełka i, oczywiście, w pierwszej kolejności je przetestowałam.



Skład mydła: Olea Europaea Oil*, Cocos Nucifera Oil*, Aqua, Sodium Hydoxide, Simmondsia Chinensis Oil, Cananga Odorata Oil, Citrus Sinensis Dulcis Oil, Glycerin, Malva Sylvestris Extract, Tilia Cordata Extract, Citric Acid, Sodium Phytate, Limonene, Linalool, Benzyl Benzoate, Benzyl Alcohol, Benzyl Cinnamate, Farnesol.  
* - składniki z upraw ekologicznych.

Drugie mydełko to Mirt i Czerwone winogrona.



Jego skład: Olea Europaea Oil*, Cocos Nucifera Oil*, Aqua, Sodium Hydroxide, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Myrtus Communis Oil, Rosmarinus Officinalis Oil, Glycerin, Vitis Vinifera Peel Extract, Santalum Album Wood Extract, Citric Acid, Tetrasodium Etidronate, Limonene, Linalool, Geraniol.
* - składniki z upraw ekologicznych.

O tym mydle producent pisze:
"Naturalne mydło o działaniu regenerującym i antyoksydacyjnym. Organiczne czerwone winogrona z odmiany Chianti uprawiane z pasją na wzgórzach w okolicach Sieny. Z tego, co zostaje z wycisku winogron otrzymujemy cenny wycia anti-age, bogaty w witaminy, polifenole i resweratrol, który jest naturalnym, skutecznym przeciwutleniaczem. Sprawia, że mydło wykazuje się działaniem wzmacniającym i regenerującym skórę ciała... Zalecane do skóry dojrzałej i/lub wrażliwej".



Piszę o tych dwóch mydełkach w jednym poście gdyż, w moim odczuciu, są one bardzo do siebie podobne. Lipa i ślaz ma bardzo słabo wyczuwalny, ziołowy zapach natomiast Mirt i Czerwone Winogrona pachnie troszkę mocniej. Jego zapach określiłabym jako ziołowy z lekką nutą owocową. Obie kostki dobrze się pienią. Myłam nimi całe ciało i twarz. sprawdziły się również w higienie intymnej. Są to mydła delikatne. Powiedziałabym, że Mirt i Czerwone winogrona jest bardziej delikatne od drugiej kostki. Dobrze oczyszczają skórę i nie wysuszają jej, co dla mnie jest bardzo ważne. Generalnie są to dobre mydła i byłam z nich zadowolona ale jest coś, co mi się tu nie podoba. Otóż w składzie mydełka Mirt i Czerwone Winogrona znajdujemy składnik o nazwie Tetrasodium Etidronate. Jest to substancja drażniąca, dopuszczona do stosowania w kosmetykach jedynie w ograniczonej ilości. Co, w takim razie, robi ten składnik w mydle przeznaczonym do skóry wrażliwej? Ja tego działania drażniącego nie zauważyłam ale z pewnością znajdą się osoby, które to odczują. 


  
Mydła LA SAPONARIA posiadają certyfikat Suolo e salute. Jest to włoska organizacja certyfikująca, istniejąca od roku 1969. Certyfikat ten mogą uzyskać kosmetyki, które:
  • zawierają wyłącznie składniki naturalne, pochodzące z rolnictwa ekologicznego lub zbiorów roślin dziko rosnących,
  • surowce powinny być poddane obróbce w możliwie najmniejszym stopniu,
  • nie mogą być testowane na zwierzętach,
  • nie zawierają organizmów modyfikowanych genetycznie (GMO),
  • nie zawierają składników poddanych promieniowaniu gamma,
  • nie zawierają składników pochodzących z roślin i zwierząt zagrożonych wyginięciem,
  • substancje zapachowe muszą pochodzić wyłącznie z naturalnych olejków eterycznych,
  • opakowanie kosmetyku powinno być przyjazne dla środowiska.
LA SAPONARIA produkuje kilkanaście różnych mydeł, a także inne kosmetyki. Swoje mydełka kupiłam tutaj.
    

wtorek, 8 kwietnia 2014

Kwietniowe nowości



            
             Pewnie myślicie, że złamałam swoje postanowienie o tym, że w kwietniu nie kupuję żadnych kosmetyków. O postanowieniu pisałam tu. Jednak tak źle jeszcze nie jest i w postanowieniu trwam nadal, a nowości mam dzięki współpracy nawiązanej z dwiema firmami.
Dzięki uprzejmości firmy SANTAVERDE otrzymałam zestaw wspaniałych kosmetyków:





Są to (od lewej):

  • Tonik do cery wrażliwej 100 ml
  • Eliksir piękna extra rich 30 ml
  • Aloe vera krem medium 30 ml
  • Aloe vera żel regenerujący 30 ml
Są to opakowania pełnowymiarowe. Kosmetyki SANTAVERDE produkowane są na bazie organicznego soku z aloesu, a znając działanie aloesu spodziewam się, że będę z tych produktów zadowolona. Więcej informacji  o firmie i jej produktach znajdziecie tutaj.





Druga firma to mała, rodzinna mydlarnia Cosmetic Garden produkująca mydła naturalne. Do przetestowania otrzymałam trzy mydlane kostki:





Są to:
  • w papierze w paski - Mydło Lawendowe
  • w białym papierze - mydło o nazwie "Świeźo ścięta trawa"
  • w papierze złocistym - mydło "Pomarańcza i Bez"
Mydlarnia Cosmetic Garden znajduje się w USA ale jej właścicielem jest Polak, pan Jacek Maksymiuk. Pan Jacek zamierza wprowadzić swoje mydełka na rynki europejskie, w tym również do Polski. Więcej o tej mydlarni możecie przeczytać tu.




Dzisiaj zaczynam testowanie tych cudeniek, a za jakiś czas możecie liczyć na recenzje.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

II Wiosenny Lili Plebiscyt na najlepsze kosmetyki naturalne



   II Wiosenny Lili Plebiscyt na najlepsze kosmetyki naturalne trwa. Jest to już drugi etap plebiscytu czyli głosowanie.




Mamy do wyboru 50 wspaniałych naturalnych kosmetyków zgrupowanych w pięciu kategoriach. Tylko od nas zależy które z nich zdobędą tytuł "Lili Naj 2014". Dodatkowo wśród wszystkich głosujących zostaną rozlosowane atrakcyjne nagrody.
Ze szczegółami plebiscytu można zapoznać się tutaj.

Zapraszam do głosowania!

środa, 2 kwietnia 2014

Projekt DENKO - luty i marzec 2014




              Po raz kolejny prezentuję Wam denko dwumiesięczne. Tym razem, podobnie jak poprzednio, wykończyłam dziewięć produktów. Oto one:




1. KIVVI  Żel pod prysznic z bergamotką i werbeną - jest to wysokiej jakości kosmetyk, bardzo przyjemny w użyciu. Pisałam o nim tutaj. Zasługuje na ponowny zakup.

2. PLANETA ORGANICA  Balsam do włosów tybetański - objętość i siła - ten balsam, niestety, nie spełnił moich oczekiwań. Nie tylko nie zwiększał objętości włosów ale je obciążał. Więcej przeczytacie o nim tu. Czy kupię ponownie? Nie.

3. OL`VITA Olej z pestek wiśni - kolejny ciekawy olej. Jest to produkt polski o przystępnej cenie. Recenzję znajdziecie tu. Czy kupię ponownie? Oczywiście, że tak.

4. PLANETA ORGANICA Odmładzające serum do twarzy. Dla cery suchej i wrażliwej - serum niezbyt dobrze się u mnie sprawdziło. Przeznaczone jest do cery suchej, a ja mam mieszaną. Jest to więc kosmetyk nie dla mnie. Pisałam o nim tutaj. Nie kupię ponownie.

5. L` ORIENT  Krem pod oczy z zieloną herbatą BIO - bardzo dobry kremik i niesamowicie wydajny. Więcej możecie przeczytać tu. Czy kupię ponownie? Kupię obowiązkowo.

6. SANA Mydło Royal Arabian Night 7 olejów - łagodne, delikatne mydło naturalne. Dodatkowym plusem tego mydełka jest piękny, orientalny zapach. Tutaj znajdziecie recenzję. Z pewnością kupię je ponownie.

7. SYLVECO Krem brzozowy z betuliną - bardzo polubiłam ten kremik. Szybko mi się skończył gdyż, jak na kosmetyk wielozadaniowy przystało, używałam go nie tylko do twarzy. Recenzja tutaj. Czy kupię ponownie. Oczywiście, że tak.

8. ARGACOS Organiczny peeling witaminowy z arganem - ciekawy peeling do twarzy. Dobrze oczyszczał skórę, byłam z niego zadowolona. Więcej informacji o nim znajdziecie tutaj. Za jakiś czas pewnie znów go kupię.

9. LAWENDOWA FARMA Mydło naturalne BEZ LIPY - bardzo fajne mydełko naturalne o przekornej nazwie. Mimo iż zwie się BEZ LIPY, to w swoim składzie zawiera napar z lipowych kwiatów, a także bez czarny również w postaci naparu z kwiatów. Niestety, nie napisałam recenzji tego mydełka gdyż zapomniałam o zrobieniu zdjęć. Gdy sobie to uprzytomniłam w łazience były już tylko marne resztki mydlanej kostki. Z pewnością jeszcze kiedyś je kupię i wówczas napiszę recenzję.

Tak wygląda moje lutowo - marcowe denko. W łazienkowej szafce znów się rozluźniło ale nowości raczej nie będzie. Postanowiłam w kwietniu nie kupować kosmetyków, trzeba zużywać zapasy. Miejmy nadzieję, że uda mi się wytrwać w tym postanowieniu :)



czwartek, 27 marca 2014

BIO LOGICAL DELICIOUS Morelowy krem do ciała i do rąk



       
             Wspominałam już kilkakrotnie, że mam na ciele skórę suchą i do tego okresowo mniej lub bardziej problematyczną. Staram się więc dbać o nią najlepiej jak potrafię i dlatego różnych olejków i innych mazideł do ciała zawsze jest u mnie dostatek. Najnowszym nabytkiem jest Morelowy krem do ciała i do rąk marki BIO LOGICAL.




 BIO LOGICAL to francuska firma założona przez miłośników ekologii i zdrowego stylu życia. Swoje kosmetyki produkują ze składników ekologicznych i naturalnych. Nie mogą też być testowane na zwierzętach, a opakowania kosmetyków muszą być biodegradowalne lub podlegać recyklingowi. Potwierdzają to dwa certyfikaty: Ecocert i Cosmebio.
O Morelowym kremie do ciała i do rąk możemy przeczytać: 
"Ten bogaty w organiczne olejki (arganowy, słonecznikowy, morelowy) i masło karite krem do ciała ma ma uzdrowicielską moc dla odwodnionej skóry. Regeneruje, nawilża i chroni. Pozostawia skórę jedwabiście gładką i naturalnie pachnącą."


Skład kremu: Aqua, Aloe Vera (Aloe Barbadensis Leaf Extract)*, Coco Caprylate Caprate, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii* (Shea Butter*), Behenyl Alcohol, Argania Spinosa Oil*, Prunus Armeniaca Kernel Oil*, Cetyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Glyceryl Caprylate, Glyceryl Stearate Citrate, Calendula Officinalis Extract*, Helianthus Annuus Seed Oil*, Xanthan Gum, Tocopherol, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum**, Citric Acid, Citronellol**, Limonene**, Linalool**.

* składniki pochodzące z upraw ekologicznych,
** składniki pochodzące z olejków eterycznych.

98,9% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego,
28% wszystkich składników pochodzi z upraw ekologicznych.
Krem jest produktem wegańskim.




Krem zamknięty jest w plastikowym słoiku ale jest to naprawdę duży słój. Zawiera aż 500 ml kosmetyku! Od momentu otwarcia słoika krem zdatny jest do użytku przez 6 miesięcy. Mam nadzieję, że zdążę go zużyć w tym czasie :) Oprócz zakręcanego wieczka słoik wyposażony jest też w ochronne wieczko wewnętrzne.


Jak na kosmetyk morelowy przystało, krem delikatnie pachnie morelami ale zapach ten nie pozostaje na skórze zbyt długo. Konsystencja typowo kremowa, dosyć zwarta ale nie do przesady.
A jak działa na skórę? Na moją wspaniale. Całkowicie się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Zgadzam się z producentem, że krem ten regeneruje i nawilża skórę pozostawiając ją gładką i pachnącą. Tak właśnie jest w moim przypadku, a moja skóra jest naprawdę wymagająca. Jednak idealny kosmetyk prawdopodobnie nie istnieje i w tym też widzę jedną wadę.Chodzi o to, że przy wcieraniu w skórę krem maże się. Dlatego należy nabierać palcami bardzo małe jego ilości. Wówczas szybciej się go wmasuje. Jednak biorąc pod uwagę bardzo dobre działanie na skórę przymykam oczy na ten jeden minus. I tak jestem z niego bardzo zadowolona. 


Morelowy krem do ciała i do rąk kupiłam w tym sklepie ale widziałam go też w innych np. tu.

piątek, 21 marca 2014

ALEPIA Savon Noir Bio z Karmelem



         O czarnym mydle Savon Noir pisałam już kilka razy. Jest to jednak tak dobry kosmetyk, że warto napisać o nim jeszcze raz. Miałam już różne Savon Noir. Klasyczne od Alepii, z eukaliptusem od Savonnerie, z różą damasceńską od l`Orient, a także czarne mydła rosyjskie. Tym razem mam znów Savon Noir Alepia ale z karmelem.




Producent zapewnia, że "Savon Noir Premium z Karmelem jest wyprodukowane wyłącznie z organicznego oleju z oliwek tłoczonego na zimno. Oczyszcza i usuwa martwe komórki skóry, sebum i zanieczyszczenia. Skóra jest miękka, nawilżona i dotleniona. Savon Noir Alepii jest odpowiednie również do twarzy. To mydło peelingujące jest wyjątkowe ze względu na swoją wysoką jakość."
Naturalność tego mydła potwierdza jego skład. Spójrzmy:




99,8% składników jest pochodzenia naturalnego, a 63,9% pochodzi z upraw ekologicznych. Kosmetyk ten posiada certyfikat Ecocert.
Oprócz składników takich jak w Savon Noir klasycznym znajdujemy tu karmel i glicerynę roślinną. Karmel jest naturalnym barwnikiem kosmetycznym, a gliceryna zapobiega wysychaniu kosmetyku i nadaje mu gładkość. Ma również właściwości łagodzące i nawilżające.




Raz w tygodniu, przeważnie w piątek lub w sobotę, urządzam sobie domowe SPA. Takie chwile relaksu po pracowitym tygodniu są wręcz nieocenione. 
Savon Noir ma postać pasty w ciemnym, karmelowym kolorze. Właściwie to jego konsystencja jest czymś pośrednim między marmoladą a galaretką. Należy bardzo uważać, żeby do pojemnika z mydłem nie dostała się woda gdyż wówczas mydło może się po prostu zepsuć. Żeby tego uniknąć przekładam trochę mydła do małej miseczki i zużywam je podczas jednego peelingu.




Zaczynam od umycia całego ciała mydłem Aleppo lub innym naturalnym mydełkiem. Podczas takiego mycia pory skóry otwierają się. Po spłukaniu mydła nabieram trochę Savon Noir, rozcieram w dłoniach do momentu aż przybierze postać białej emulsji, którą aplikuję na całe ciało łącznie z twarzą. Pozostawiam tę emulsje na skórze na kilka minut, a potem, przy pomocy rękawicy kessy, masuję skórę. Jest to wspaniały peeling. Pozostawia skórę miękką i gładką, wręcz jedwabistą. Aż miło ją dotykać!
Po spłukaniu i osuszeniu ciała ręcznikiem aplikuję na skórę olej arganowy. Oczyszczona skóra wręcz pije ten olej. Jeśli akurat nie mam w domu oleju arganowego, to używam inny np. migdałowy, kokosowy. Może też być dobrej jakości krem do ciała.


 
Wspominałam, że nakładam Savon Noir również na twarz. Mam cerę mieszaną, a więc z tłustą strefą T. Często na nosie powstają czarne punkciki, których nie można usunąć podczas mycia twarzy. I tu przychodzi z pomocą Savon Noir i kessa. Całą twarz masuję palcami, z wyjątkiem nosa. Skórę na nosie masuję kessą. Oczywiście robię to bardzo delikatnie, lekko przyciskając kessę do nosa. Efekt jest bardzo dobry, ciemne punkciki znikają. Po osuszeniu twarzy przecieram ją tonikiem i aplikuję aktualnie używany krem. 


Savon Noir Alepii zapakowane jest w plastikowy słoiczek o pojemności 200 ml. Oprócz zakręcanego wieczka słoiczek wyposażony jest jeszcze w drugie, wewnętrzne wieczko ochronne, a więc zawartość słoiczka jest dobrze zabezpieczona przed dostaniem się do środka wody.
Klasyczne Savon Noir odznacza się zapachem oliwkowym. Ja się do tego zapachu przyzwyczaiłam i mi nie przeszkadza. Z lektury blogów kosmetycznych wiem jednak, że wiele osób nie jest w stanie zaakceptować tego zapachu. Mam więc dla nich dobrą wiadomość. Savon Noir z karmelem ma zapach znacznie łagodniejszy i tak delikatny, że prawie niewyczuwalny. 
Moim zdaniem peeling wykonany czarnym mydłem i kessą to świetny sposób na oczyszczenie i odżywienie skóry. Z Savon Noir nie rozstaję się już od kilku lat i prawdopodobnie zostanie tak na długo chociaż czasem, dla urozmaicenia, a także z ciekawości, sięgam też po inne peelingi. Savon Noir z Karmelem Alepii kupiłam tu ale widziałam też je w innych sklepach internetowych.   
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...