niedziela, 3 grudnia 2017

SO`BIO etic Krem nawilżająco-odżywczy do rąk z oślim mlekiem.



 
       SO`BIO etic to dosyć popularna wśród zwolenniczek naturalnej pielęgnacji francuska marka kosmetyków naturalnych. Je jednak dopiero zaczynam ją poznawać. Wcześniej miałam tylko masło do ciała tej marki, a teraz przyszła kolej na Krem nawilżająco-odżywczy do rąk z oślim mlekiem.



Na temat kremu można przeczytać:
Aby chronić dłonie przed licznymi szkodliwymi czynnikami otoczenia i na długo zachować elastyczność i gładkość ich skóry SO`BIO stworzyło nawilżająco-odżywczy krem z mlekiem oślim do rąk. Ten nietłusty krem natychmiast się wchłania i pozostawia na dłoniach pachnącą, cudownie jedwabistą i nieklejącą powłokę ochronną. Nawilżona, ochroniona i odżywiona skóra dłoni odzyskuje jedwabistą gładkość i piękno.
Zawiera:
- ośle mleko - odżywcze i regenerujące
- masło karite - odżywcze i zmiękczające
- aloe vera bio - nawilżający i kojący.



W kremie znajdują się dwa składniki, które moja skóra bardzo lubi. Jeden z nich to ośle mleko. Jak wiemy w oślim mleku kąpała się Kleopatra i wiedziała co robi. Współczesne badania potwierdzają korzystny wpływ oślego mleka na skórę. Działa ono regenerująco, rozjaśniająco i nawilżająco. Ponadto stymuluje produkcję kolagenu i elastyny w skórze, a więc ma działanie anti-aging. Jest bogate w witaminy A, B1, B2, B6, C, D i E oraz nienasycone kwasy tłuszczowe Omega-3 i Omega-6, a także wiele mikroelementów. Drugi składnik to aloes. Żel aloesowy bogaty jest w glikoproteiny, polisacharydy, polipeptydy, aminokwasy, witaminy i mikroelementy. Zawarty w kosmetykach żel aloesowy ma działanie przeciwzapalne, łagodzi podrażnienia, zmiękcza twardy naskórek. Polisacharydy z żelu ułatwiają wiązanie wody, a więc zapobiegają przesuszeniu skóry. Szkoda tylko, że aloesu jest w tym kremie niewiele, znajduje się na końcu składu.



Krem otrzymujemy w plastikowej tubie zawierającej 75 ml kosmetyku. Jest to biały kremik o dosyć lekkiej konsystencji i przyjemnym, delikatnym zapachu kojarzącym mi się trochę z wanilią, trochę z karmelem. Szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Nie ma więc obaw, że coś (np. dokumenty w pracy) zaplamimy na tłusto.
Moje dłonie są bardzo suche i dlatego wiele kremów ma po prostu zbyt słabe dla nich działanie. Wmasuję taki krem, wchłonie się i... skóra jest taka jak przed aplikacją. Jakbym w ogóle tego kremu nie wmasowała. Dlatego potrzebuję preparatu treściwego i odżywczego. Taki właśnie jest Krem nawilżająco-odżywczy do rąk z oślim mlekiem od SO`BIO etic. Mimo iż szybko się wchłania, to skóra pozostaje miękka, delikatna i jedwabista. Nie ma śladu po przesuszeniu. Takie właśnie kremy lubię i ja i moje ręce. Dodatkowym plusem kosmetyku jest jego wydajność. Niewielka ilość wystarcza na całe dłonie i trzeba wręcz uważać, żeby nie wycisnąć z tubki zbyt dużo.


Skład kremu (INCI): Aqua (Water), Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water*, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Cocoglycerides, Bentonite, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Donkey Milk, Glyceryl Stearate Citrate, Benzyl Alcohol, Ricinus Communis (Castor Seed) Oil*, Sodium Stearoyl Glutamate, Parfum (Fragrance), Sodium Benzoate, Xanthan Gum, Lactic Acid, Phytic Acid, Sodium Levulinate, Linalool, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder*, Benzyl Salicylate.
* - z rolnictwa ekologicznego
99% składników jest pochodzenia naturalnego,
21% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego.
Krem posiada dwa certyfikaty świadczące o jego naturalności: Cosmebio i Ecocert.


Znacie kosmetyki tej marki? Jeśli tak, to co o nich sądzicie?    

środa, 29 listopada 2017

TEA NATURA Żel do higieny intymnej z malwą i drzewem herbacianym




     Już od kilku lat używam do higieny intymnej naturalnych mydeł w kostkach. Jednak w ubiegłym roku coś się odmieniło i zaczęłam używać żeli, oczywiście tych naturalnych. Zaczęło się od żelu i pianki Bioturm, potem był żel Argital, potem Sylveco i Biolaven. Te dwa ostatnie już wykończyłam ale jeszcze o nich nie napisałam. Teraz w użyciu jest Żel do higieny intymnej z malwą i drzewem herbacianym włoskiej marki TEA NATURA.



O tym kosmetyku przeczytałam: Żel do higieny intymnej z malwą i drzewem herbacianym firmy TEA Natura bogaty jest w ekstrakt z płucnicy islandzkiej i eteryczny olejek z drzewa herbacianego, które mają antyseptyczne i antybakteryjne działanie. Odpowiedni dla kobiet i mężczyzn.
Ten produkt nie zawiera olejów mineralnych, składników pochodzenia zwierzęcego, SLS i SLES, syntetycznych barwników, substancji zapachowych, konserwantów i substancji genetycznie modyfikowanych.



250 ml żelu otrzymujemy w prostej, plastikowej butelce z zamknięciem na klik. Butelka oklejona jest etykietą o miłej dla oka, wesołej szacie graficznej.




Żel od TEA Natura zawiera ekstrakt z płucnicy islandzkiej (Cetraria Islandica). Płucnica jest porostem, co oznacza, że tworzy ją grzyb żyjący w symbiozie z glonem. Przeciwdziała oznakom starzenia, działa odtruwająco, oczyszczająco, nawilżająco oraz antyseptycznie i przeciwgrzybiczo. Ekstrakt z malwy (Malva Sylvestris) zawiera dużo flawonoidów, które wzmacniają naczynka krwionośne przez co zmniejszają ich przepuszczalność, a więc chronią i wzmacniają skórę. Natomiast olejek eteryczny z drzewa herbacianego to naturalny środek antybakteryjny, przeciwzapalny i dezynfekujący.



Kosmetyk ma konsystencję niezbyt gęstego żelu, natomiast kolorem przypomina słabą herbatę. Zapach ma dosyć intensywny, ziołowy, orzeźwiający z dominującym aromatem drzewa herbacianego. Pieni się obficie, co sprawia, że jest produktem wydajnym. Wystarczy naprawdę niewielka ilość żelu do umycia intymnych okolic ciała. Jest delikatny. Nie tylko nie podrażnia ale łagodzi drobniejsze zadrażnienia i na długo pozostawia poczucie świeżości. Czasem używam go do mycia twarzy i w tej roli też spisuje się znakomicie. Dobrze oczyszcza skórę i nie powoduje uczucia ściągnięcia. Jestem bardzo zadowolona z tego żelu. Szkoda tylko, że już niewiele pozostało go w butelce.



Skład żelu (INCI): Aqua, Lauryl Glucoside, Caprylyl/Capryl Glucoside, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Disodium Cocoamphodiacetate, Glycerin, Malva Sylvestris Flower/Leaf Extract, Ethylhexylglycerin, Melaleuca Altemifolia Leaf Oil, Cetraria Islandica Extract, Sodium Dehydroacetate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Citric Acid, Sodium Benzoate, d-Limonene.
Żel do higieny intymnej z malwą i drzewem herbacianym nie jest moim pierwszym kosmetykiem od TEA Natura. Miałam już mydełka  tej marki i były to produkty wysokiej jakości. Być może dlatego zdecydowałam się na wybór właśnie tego żelu i nie żałuję. Kupiłam go w tym sklepie.
Poznałyście już kosmetyki od TEA Natura?

sobota, 25 listopada 2017

LAVERA Łagodny szampon do codziennego mycia włosów Basis Sensitive



   LAVERA to popularna marka kosmetyków naturalnych. W jej ofercie znajduje się mnóstwo kosmetyków różnych rodzajów. Ja jednak poznałam dopiero kilka produktów Lavery: szampon i odżywkę z wyciągiem z kwiatów chmielu, jeden z kremów do rąk i jeszcze puder sypki, którego kilka opakowań już zużyłam. Łagodny szampon do codziennego mycia włosów Basis Sensitive już od jakiegoś czasu mnie kusił ale tak się składało, że gdy robiłam zakupy przegrywał z innymi szamponami. Dopiero recenzja Anuli skłoniła mnie do jego zakupu.



Oprócz recenzji Anuli o szamponie przeczytałam:
Łagodne, roślinne środki myjące (tensydy na bazie cukru i kokosa) niepodrażniające skóry oczyszczają i nawilżają włosy normalne. Hydrolat z bio-dzikiej róży i wyciąg z bio-pszenicy nadają włosom piękny połysk, a roślinna keratyna ułatwia ich rozczesywanie. Do codziennego stosowania. Nie zawiera silikonów. Zawiera naturalne składniki roślinne pochodzące z upraw ekologicznych, kontrolowanych dzikich zbiorów i z własnej produkcji. Wyprodukowano w Niemczech. 100% naturalny kosmetyk, wegański.



Szampon ma postać przezroczystego żelu i delikatny świeży zapach z nutą ziołową. Bardzo dobrze się pieni, a to sprawia, że jest wydajny. Jest rzeczywiście łagodny. Nie podrażnia skóry i nie powoduje uciążliwego (żeby nie powiedzieć dosadniej) swędzenia. Jednak mimo tej łagodności dobrze oczyszcza włosy i skalp i, tak jak pisze Anula, wystarczy jedna aplikacja szamponu.
Myślałam, że skoro jest to szampon łagodny, to nie poradzi sobie ze zmywaniem olejów z włosów. Myliłam się. Bez problemu zmywa olej tyle tylko, że wymaga to dwóch aplikacji szamponu.



Włosy po umyciu tym szamponem nie są bardzo splątane i dosyć łatwo się rozczesują. Po wyschnięciu są błyszczące, lekko odbite od nasady i dobrze się układają. Krótko mówiąc jest to bardzo dobry szampon szczególnie dla tych osób, które ze względu na przetłuszczające się włosy, muszą je myć codziennie. Z pewnością zasługuje na to, żeby do niego wracać.
Muszę przyznać, że już kilka razy zdarzyło mi się kupić kosmetyk pod wpływem recenzji Anuli i jeszcze na żadnym się nie zawiodłam. Tak też było i tym razem.


Skład szamponu (INCI): Water (Aqua), Sodium Coco Sulfate, Lauryl Glucoside, Glycerin, Betaine, Sea Salt (Maris Salt), Persea Gratissima (Avocado) Fruit Extract*, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract*, Sodium Cocoyl Glutamate, Disodium Cocoyl Glutamate, Lactobacillus Ferment, Zinc PCA, Hydrolyzed Corn Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Soy Protein, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Sodium Phytate, Alcohol*, Fragrance (Parfum)**, Limonene**, Geraniol**, Linalool**, Citral**, Citronellol**.
* - składniki z certyfikowanych upraw organicznych,
** - naturalne olejki eteryczne.
Szampon posiada certyfikat Na True.

niedziela, 19 listopada 2017

ORIENTANA Bio serum do twarzy brahmi i kwas hialuronowy



    Od jakiegoś czasu sera są stałym, i bardzo ważnym, elementem pielęgnacji mojej twarzy. Nie wyobrażam już sobie pielęgnacji bez serum. Aktualnie jest to Bio serum do twarzy Brahmi i Kwas hialuronowy od ORIENTANY.



Skusiłam się własnie na to, a nie na inne serum ze względu na dwa główne składniki widniejące w nazwie kosmetyku, a mianowicie na kwas hialuronowy i brahmi. Większość z nas wie, że kwas hialuronowy jest świetnym nawilżaczem. Bardziej szczegółowo na jego temat pisałam w tym poście. Bardzo ciekawą rośliną jest brahmi (Bacopa Monnieri). Rośnie w Indiach i na terenach tropikalnych. Jest ważnym ziołem stosowanym od wieków w medycynie ajurwedyjskiej i chińskiej. Jest pomocna w leczeniu  i ochronie centralnego układu nerwowego. Wspomaga pamięć i koncentrację, pozytywnie wpływa na jasność umysłu. Leczy też wiele innych schorzeń. Ma też zastosowanie w kosmetyce jako skuteczny środek przeciw wypadaniu włosów i problemom skórnym. Zawiera antyoksydanty i inne substancje regenerujące starzejącą się cerę.


Producent pisze, że jest to Naturalne, bogate serum do codziennej pielęgnacji twarzy. Efektywne połączenie mocy natury z nowoczesnymi, akceptowalnymi w kosmetykach naturalnych, składnikami stworzone do walki z oznakami starzenia takimi jak wiotkość skóry i zmarszczki. Lekka formuła o szybkim wchłanianiu.


Opakowanie Bio serum to butelka z ciemnego szkła o pojemności 30 ml. Butelkę włożono do kartonika i dołączono pipetę. Jest to bardzo dobre rozwiązanie gdyż dzięki niemu możliwe jest precyzyjne dozowanie kosmetyku.
Serum ma konsystencję niezbyt gęstego żelu. Jest mętne, przypomina rozwodnione mleko. Nie jest kosmetykiem perfumowanym, w jego składzie nie znajdziemy substancji zapachowych. Nie znaczy to jednak, że jest produktem bezzapachowym. Ma wyraźny zapach ziołowy ale dosyć ostry. Nie spotkałam się jeszcze z takim ziołowym zapachem. Może tak właśnie pachnie brahmi?
Nie zachwyca mnie ten zapach ale szybko się ulatnia więc nie ma problemu.


Serum stosuję na dzień i na noc. Rano wklepuję je w oczyszczoną i zwilżoną tonikiem twarz również w okolice oczu. Na skórze pozostaje cienka, lepka warstwa, która jednak szybko się wchłania. Z reguły nie czekam aż się wchłonie i od razu nakładam krem. Wszystko razem wchłania się do matu i można nakładać makijaż.
Wieczorem stosuję serum bez kremu. Aplikuję je na twarz solo lub z dodatkiem odrobiny oleju czy żelu aloesowego.
Serum doskonale dba o cerę. Świetnie ją nawilża i odżywia. Skóra jest miękka, promienna i bardziej elastyczna. Odnoszę wrażenie, że krem zaaplikowany na serum wchłania się inaczej niż nałożony bezpośrednio na skórę. Jakby szybciej i bardziej dogłębnie. Jeśli rzeczywiście tak jest, to pewnie składniki kremu wnikają głębiej i efekty pielęgnacyjne są lepsze. Może rzeczywiście opóźnia pojawienie się kolejnych zmarszczek. Trudno to jednoznacznie stwierdzić ale nie można wykluczyć.
Dodam jeszcze, że jest to kosmetyk bardzo wydajny. Jedna większa kropla wystarcza na całą twarz. Chyba nieprędko wykończę zawartość tej buteleczki.


niedziela, 12 listopada 2017

ESPRIT EQUO Krem arganowy do twarzy intensywnie nawilżający




   Lubię włoskie kosmetyki i poznałam już kilka włoskich marek. Teraz przyszła pora na kolejną, a mianowicie na ESPRIT EQUO. Kosmetyki tej marki tworzone są z naturalnych surowców pochodzących z ekologicznych, certyfikowanych upraw, a inspiracją do ich tworzenia jest kultura Wschodu wraz z jej tradycyjnymi rytuałami dbałości o ciało. Spośród kosmetyków tej marki wybrałam Krem arganowy do twarzy intensywnie nawilżający.





O kremie przeczytałam:
Intensywnie nawilżający krem na dzień i na noc. Dzięki zamierzonemu połączeniu oleju arganowego i oleju jojoba z kwasem hialuronowym, dociera do głębokich warstw skóry utrzymując równowagę hydrolipidową i dostarczając właściwą ilość niezbędnych substancji, aby skóra była stonowana i jędrna. Miękka i jedwabista struktura kremu sprawia, iż szybko się wchłania dając poczucie iż cera jest promienna i w dobrej kondycji. Efekt długotrwałego nawilżenia w połączeniu z działaniem ochronnym. Stanowi doskonały podkład pod makijaż.



W składzie kremu znajdziemy wiele wartościowych składników jak masło shea, olej jojoba, oliwa z oliwek, sok z aloesu, hydrolat z róży damacseńskiej, wspaniałe nawilżacze czyli kwas hialuronowy i glicerynę. Bardzo wysoko w składzie, bo na drugim miejscu znajduje się olej arganowy. Jest to składnik szczególnie ceniony przez producenta kosmetyków Esprit Equo i znajdujący się w większości produktów tej marki. Całkowity skład kremu wygląda tak:



Krem arganowy jest kosmetykiem treściwym, jego konsystencja też jest niezbyt lekka. Moim zdaniem jest to kremik idealny na obecną porę roku. Po aplikacji pozostawia na skórze cieniutką, lepką warstwę ale, na szczęście, warstwa ta szybko się wchłania i spokojnie można nakładać makijaż. Producent zaleca używanie kremu na dzień i na noc. Ja używam go głównie na dzień, na noc zastosowałam go zaledwie kilka razy. Krem spisuje się bardzo dobrze. Wyraźnie nawilża skórę pozostawiając ją miękką i gładką. Aż się chce ją dotykać :)
Ze składu kremu wynika, że są w nim substancje zapachowe. Mamy tam "Parfum (Fragrance), Citral, Citonellol" itd. Jednak gdy wącham krem to zapachu prawie nie wyczuwam. Bardzo słabo czuję przyjemny zapach, którego nie potrafię określić słowami. Czasem zastanawiam się czy mi się tylko wydaje, czy on rzeczywiście tam jest :)


Krem, podobnie jak wszystkie kosmetyki marki Esprit Equo, posiada certyfikat Cosmetici Biologici. Jest to certyfikat nadawany przez CCPB (Controllo e Certificazione Prodotti Biologici) prestiżową, niezależną jednostkę kontroli i certyfikacji, cieszącą się międzynarodowym uznaniem.

Krem otrzymujemy w opakowaniu typu airleess zawierającym 50 ml kosmetyku. Jest to opakowanie często stosowane przez producentów kosmetyków ale w tym przypadku zupełnie się nie sprawdziło. Krótko po tym jak zaczęłam używać tego kremu butelka, pomimo licznych naciśnięć, nie dozowała kremu, a czasem "wypluła" go tyle, że starczyłoby pewnie na trzy aplikacje, a nie tylko na jedną. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego jak rozciąć plastikowe opakowanie airless i przełożyć krem do szklanego słoiczka.

 

Tym sposobem otrzymałam pół słoiczka kremu o pojemności 60 ml czyli troszkę więcej niż pół oryginalnego opakowania. Szkoda by było zmarnować tyle naprawdę dobrego kremu. Nawet etykietkę udało mi się zdjąć i nakleić na słoiczek :) Nie sądzę, że wszystkie opakowania kremów tej marki są tak złej jakości. Prawdopodobnie trafił mi się jakiś niewydarzony egzemplarz. Najważniejsze jednak, że z kremu jestem zadowolona. 


Znacie kosmetyki Esprit Equo?  

niedziela, 5 listopada 2017

Nowości listopada



     Pod koniec sierpnia zrobiłam przegląd moich kosmetycznych zapasów. Te zapasy nie są przesadnie duże ale są. Żeby ich nie powiększać postanowiłam, że przez cały wrzesień nie kupię żadnych kosmetyków. I udało się. Rzeczywiście w ciągu września nie wydałam ani złotówki na kosmetyki. Pomyślałam więc, że skoro we wrześniu tak dobrze mi poszło, to spróbuję przedłużyć ten zakupowy post także na październik. I też się udało. Żadnego kosmetyku mi nie zabrakło i swobodnie mogłam obejść się bez nowości. Skoro jednak tak dzielnie zniosłam dwumiesięczny zakupowy post, to zgodzicie się chyba, że należy mi się jakaś nagroda. Przyznałam więc sobie i kupiłam skromną nagrodę. Oto ona:


Dawno już nie byłam na Dworcu Centralnym w Warszawie ale wczoraj trafiła mi się taka okazja. Miałam jeszcze sporo czasu do odejścia mojego pociągu, a więc z nudów spacerowałam po podziemnych korytarzach dworca. I tak właśnie spacerując natrafiłam na stacjonarny sklep z kosmetykami Kontigo. Podczas mojego ostatniego pobytu na dworcu tego sklepu jeszcze nie było. Na wystawie zobaczyłam kosmetyki Biolove. W blogosferze spotkałam się  z pozytywnymi recenzjami produktów tej marki, a więc weszłam do sklepu i nie wyszłam z pustymi rękami.


Kupiłam mus do ciała Mango, peeling do twarzy z pokrzywą i krem do rąk z mlekiem i miodem. Potem natrafiłam jeszcze na sklep o nazwie Tagomago i tam zobaczyłam kosmetyki włoskiej marki Phytorelax. Nie znam tych kosmetyków, nawet o nich nie słyszałam. Tam kupiłam aloesowy krem do twarzy z kwasem hialuronowym i witaminą E.


Właściwie to mogę powiedzieć, że te zakupy zrobiłam przypadkiem. Zupełnie niespodziewanie wypadło mi jechać z Dworca Centralnego. Gdyby nie to, nie byłoby zakupów.
Zauważyłam, że na Dworcu Centralnym jest już kilka sklepów, w których można kupić kosmetyki naturalne co mnie ucieszyło. Udało mi się jednak powstrzymać przed zrobieniem większych zakupów tym bardziej, że w ostatni weekend listopada wybieram się (o ile nic nie stanie na przeszkodzie) na targi Ekocuda, a tam przecież nie obejdzie się bez zakupów. Musiałam więc pohamować swoje wczorajsze zakupowe zapędy :)

sobota, 4 listopada 2017

NATURATIV Bogate masło do ciała Home Spa




    Zauważyłam, że przez cały wrzesień i październik pisałam wyłącznie o kosmetykach polskiej produkcji. Nie było to zamierzone. Ot, po prostu, tak wyszło. Nie znaczy to, że rezygnuję z kosmetyków pochodzących z innych krajów. Oczywiście, że nie. Myślę jednak, że w mojej pielęgnacji coraz więcej miejsca zajmują polskie produkty. Nic dziwnego, przecież powstaje coraz więcej rodzimych firm produkujących naturalne kosmetyki dobrej jakości. Dzisiaj też w roli głównej wystąpi polski produkt, a mianowicie Bogate masło do ciała Home Spa od NATURATIV.



Producent pisze, że Bogate Masło do Ciała HOME SPA to kosmetyk naturalny do zadań specjalnych. Ma za zadanie doskonale odżywić, nawilżyć, ukoić i zregenerować skórę. Zawiera kompozycję substancji o właściwościach zwalczających wolne rodniki oraz kombinację olei i maseł roślinnych doskonale odbudowujących warstwę lipidową skóry. Idealnie się wchłania. Pachnie ziołowo i cytrusowo. Aromat jest mieszaniną olejków eterycznych.

Kompozycja kosmetyku naturalnego:

  • Sok z Aloe Vera* - łagodzi, wspiera wzrost komórkowy
  • Ekstrakt z goji* - bardzo silnie zwalcza wolne rodniki
  • Masło shea* - koi skórę, chroni i regenerje
  • Masło mango* - ma działanie silnie nawilżające, chroni i odbudowuje naskórek, wygładza i ujędrnia skórę
  • Olej winogronowy* - zwalcza wolne rodniki hamując proces starzenia skóry, działa przeciwzapalnie i kojąco
  • Betaina roślinna* - nawilża
  • Gliceryna roślinna* - nawilża
  • Naturalna witamina E - zwalcza wolne rodniki oraz chroni przed działaniem niekorzystnych czynników środowiskowych
  • Emolienty roślinne* - nawilżają
* surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym.




Masło otrzymujemy w plastikowym słoiku o pojemności 250 ml. Po otworzeniu słoika okazuje się, że kosmetyk jest dodatkowo zabezpieczony folią aluminiową dzięki czemu mamy pewność, że nikt przed nami z zawartości słoiczka nie korzystał.


 
Bogate masło do ciała Home Spa ma puszystą, kremową konsystencję i delikatny cytrusowo-ziołowy zapach, który przez pewien czas pozostaje na skórze. Jest bardzo wydajne. Niewielka ilość wystarczy na całe ciało. Łatwo rozprowadza się po skórze i szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej i lepkiej warstwy. Dobrze nawilża skórę czyniąc ją miękką i delikatną. Trzeba uważać, żeby nie nabrać zbyt dużo masła gdyż wtedy maże się po skórze i trzeba poświęcić więcej czasu na jego wmasowanie. Polubiłam to masło i szkoda, że jego poziom w słoiczku jest już bliski dna. Pocieszam się myślą, że w sklepie naturativ.pl często bywają interesujące promocje i z pewnością uda mi się upolować to masełko w przystępnej cenie.

Skład masła jest taki:

  

Jest to już trzecie masło do ciała tej marki jakie poznałam. Dwa pierwsze były jeszcze pod marką Pat&Rub ale to jest to samo co Naturativ. Można się o tym przekonać porównując składy. Ze wszystkich trzech produktów byłam bardzo zadowolona więc z pewnością sięgnę też po te masełka Naturativ, których jeszcze nie miałam. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...