sobota, 23 maja 2015

SYLVECO Odbudowujący szampon pszeniczno - owsiany



            Na ten szampon już od dawna miałam ochotę ale tak się jakoś składało, że robiąc zakupy kosmetyczne kusiłam się na szampony innych marek. Pewnego dnia wybrałam się po kilka drobiazgów do pobliskiego sklepu zielarskiego i zobaczyłam stojące na półce kosmetyki Sylveco, a między innymi, Odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany. W tej sytuacji musiałam go kupić, po prostu nie było innej opcji. Żałowałam tylko, że w sklepie nie było odżywki do włosów tej samej marki. Ale nic to, jeszcze ją kiedyś dopadnę, a póki co, zadowoliłam się szamponem.




300 ml szamponu otrzymujemy w prostej butelce z brązowego, półprzezroczystego plastiku. Butelka oklejona jest etykietą ale nie całkowicie. Dzięki temu mamy możliwość kontrolowania ilości szamponu pozostającego do naszej dyspozycji. Na etykiecie, jak zwykle u Sylveco, znajdujemy mnóstwo informacji na temat szamponu, w tym również krótką charakterystykę produktu:
"Hypoalergiczny, przeznaczony do pielęgnacji każdego rodzaju włosów, szczególnie osłabionych i wymagających regeneracji. Zawiera bardzo łagodne, ale jednocześnie skuteczne środki myjące, które nie podrażniają nawet najbardziej wrażliwej skóry głowy. Hydrolizaty pszenicy i owsa to niskocząsteczkowe źródło protein, wiążą wilgoć, wnikają do korzeni włosów, odbudowując je aż po same końcówki. Dzięki składnikom silnie nawilżającym szampon zapobiega przesuszeniu, łagodzi podrażnienia skóry głowy. Przy regularnym stosowaniu wzmacnia włosy, poprawia ich elastyczność i sprawia, że są bardziej odporne na uszkodzenia i rozdwajanie."




Butelka ma wygodne zamknięcie. Bez trudu można ją otworzyć nawet jedną ręką. Szampon ma konsystencję niezbyt gęstego żelu i łatwo wydobywa się go z butelki. Podoba mi się zapach tego szamponu. Jest to zapach cytrusowy z nutą miodową. W składzie szamponu znajduje się miód i olejek eteryczny z trawy cytrynowej. Stąd taki zapach.
Gdy po raz pierwszy myłam włosy tym szamponem miałam wrażenie, że on prawie się nie pieni. Podczas drugiego mycia i następnych już było lepiej. Szampon Sylveco rzeczywiście pieni się słabiej od innych szamponów ale też jego piana jest inna. Przede wszystkim jest gęsta i ma bardziej zwartą strukturę niż jest to w przypadku innych szamponów. W efekcie mam wrażenie, że myję włosy nie pianą ale emulsją. Szampon rzeczywiście jest bardzo delikatny. Mam bardzo wrażliwą skórę głowy i niewiele potrzeba żebym odczuwała dokuczliwe swędzenie. Po umyciu głowy tym szamponem swędzenia nie ma, w ogóle nie drażni skóry. Jest to zapewne zasługą łagodnych substancji myjących tzn. glukozydu laurylowego, glukozydu kokosowego i betainy kokamidopropylowej. Jednocześnie szampon ten słabo radzi sobie ze zmywaniem oleju z włosów za co prawdopodobnie również odpowiedzialne są te łagodne detergenty.




Jestem posiadaczką włosów przetłuszczających się i dlatego zmuszona jestem myć je codziennie. Szampon Sylveco nie przyspiesza przetłuszczania się moich włosów ale też nie opóźnia tego procesu. Nigdy jeszcze nie miałam szamponu, który by opóźniał lub zmniejszał przetłuszczanie i tak samo jest w tym przypadku.
Produkt Sylveco plącze włosy ale znacznie mniej niż inne szampony, a co za tym idzie, rozczesują się łatwiej niż po innych szamponach. Poza tym szampon dobrze oczyszcza włosy i nawilża je. Umyte nim włosy są gładkie, miękkie i ładnie się błyszczą. Wygląda na to, że ten kosmetyk jeszcze niejeden raz zagości w mojej łazience.


 
Skład szamponu (INCI): Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Mel Extract, Cocoglucoside, Panthenol, Hydrolyzed Oats, Hydrolyzed Wheat Protein, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Cymbopogon Schoenanthus Oil.
Piękny, naturalny i bardzo krótki, jak na szampon, skład. Substancjami czynnymi są tutaj:
  • hydrolizowane proteiny pszenicy i owsa - regenerują i wzmacniają zniszczone wlosy,
  • olejek z trawy cytrynowej - reguluje wydzielanie sebum, działa przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Zapobiega łupieżowi i wzmacnia cebulki włosowe,
  • miód - silnie nawilża włosy oraz nadaje im gładkość i połysk ale ich nie obciąża,
  • kwas mlekowy - jest naturalnym składnikiem skóry i włosów. Pobudza skórę do regenaracji, nawilża ją i wzmacnia jej barierę ochronna,
  • panthenol - prowitamina B5. Silnie regeneruje i nawilża skórę, a jednocześnie wzmacnia i pogrubia włosy.
Zapewne niejedna z Was miała już ten szampon. Ciekawa jestem czy u Was też się sprawdził?
     

niedziela, 17 maja 2015

LASS NATURALS Mydełko z drzewem arganowym Oud



          O tym, że uwielbiam mydła naturalne w kostkach wspominałam już tyle razy, że świetnie o tym wiecie, a przynajmniej wie każdy, kto od czasu do czasu tu zagląda. Ta miłość do mydlanych kostek wymusza na mnie testowanie coraz to nowych mydełek, coraz to nowych marek. Tym razem padło na indyjską markę LASS NATURALS, a konkretnie na Mydełko z drzewem agarowym Oud.



O mydełku można przeczytać:
"Naturalne ajurwedyjskie mydełko o zniewalającym, bogatym zapachu drewna agarowego (Oud). Olejek z tego drewna jest bardzo cenionym składnikiem w krajach Orientu, stosowanym m.in. do produkcji perfum. Urzeka balsamicznym, słodko-drzewnym zapachem, który wpływa relaksująco na zmysły. Oprócz działania aromaterapeutycznego mydełko z drzewem agarowym uspokaja i chroni problemową skórę. Wykonane jest ręcznie z najwyższej jakości naturalnych olejków eterycznych i ziół dla uzyskania optymalnego efektu aromaterapeutycznego."




Mydełko Oud kupiłam właściwie dla zapachu. Wybrałam je dlatego, że miałam już kiedyś mydełko z oud (klik) i jego zapach mnie zauroczył. Pomyślałam więc, że to mydełko też będzie pięknie pachniało i rzeczywiście tak jest.
Mydlana kostka opakowana była w folię i papierową opaskę na której umieszczono wszystkie potrzebne informacje. Mimo iż opakowanie wyglądało na szczelne, można było wyraźnie poczuć zapach mydełka. Piękny, orientalny, lekko kadzidlany zapach. Z pewnością nie wszyscy lubią tego rodzaju wonie ale dla wielbicielek orientalnych zapachów to mydło jest wymarzone.




Mydełko z drzewem agarowym Oud  to prosta kostka bez żadnych ozdób o wadze 125 g i ciemnej, brunatnej, niemal czarnej barwie. Używam tego mydełka do mycia twarzy i całego ciała. Bardzo dobrze oczyszcza skórę i nie wysusza jej. Nie powoduje też uczucia ściągnięcia skóry. Wytwarza obfitą pianę i dopiero wówczas w pełni uwalnia się zapach tej kostki. Jest intensywny i długo utrzymuje się na skórze. Pachnie w całej łazience nawet wtedy, gdy suche mydło leży na mydelniczce.
Skład mydełka wygląda tak:




Prosty, naturalny i krótki skład bez żadnych chemicznych dodatków. Bardzo lubię takie składy kosmetyków. Myślę, że to mydełko jeszcze niejeden raz zagości w mojej łazience. Nabrałam też ochoty na wypróbowanie innych mydeł tej marki, a jest ich dosyć dużo. Dodatkowym plusem tych mydeł jest niewygórowana cena. W sklepie Iwos  kosztują 9,50 - 10 zł. Warto się na któreś z nich skusić.



sobota, 9 maja 2015

EUBIONA Krem do rąk i paznokci




     Kremy do rąk to kosmetyki niezbędne w codziennej pielęgnacji suchej i często spierzchniętej skóry moich dłoni. Jeszcze w ubiegłym roku używałam bardzo niewiele takich kremów, a w skórę rąk wmasowywałam oleje. Z efektów takiej olejowej pielęgnacji byłam zadowolona, powróciłam jednak do kremów nie rezygnując całkowicie z olejów. Moim najnowszym nabytkiem z tej kategorii kosmetyków jest Krem do rąk i paznokci z echinaceą i liściem oliwnym od EUBIONY.




O kremie tym możemy przeczytać:
"Wyciągi z echinacei oraz liści oliwnych wzmacniają, chronią i pielęgnują skórę rąk i paznokcie. Olej ze słodkich migdałów, jojoba, masło karite i oliwa z oliwek regenerują i nawilżają skórę. Kwas hialuronowy transportuje wszystkie organiczne substancje w głąb skóry i dzięki temu przyspiesza procesy regeneracji. Krem szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu na dłoniach. Doskonały do suchych i spierzchniętych dłoni."




Krem ten jest moim pierwszym kosmetykiem marki EUBIONA. Kupiłam go ponieważ jest to jedna z marek, które zamierzam poznać.
Kosmetyk otrzymujemy w miękkiej plastikowej tubie o pojemności 50 ml, a plastikowa zakrętka jest solidnym i szczelnym zamknięciem tuby. Krem jest dosyć gęsty i charakteryzuje się bardzo przyjemnym zapachem, który odbieram jako owocowo - ziołowy. Nie zgadzam się z opisem, który zamieściłam wyżej, że krem wchłania się szybko i całkowicie nie pozostawiając tłustej warstwy. Trzeba dłonie chwilę pomasować aż krem się wchłonie. Na skórze pozostaje cieniutka warstewka ale raczej nie jest ona tłusta. Moim zdaniem nie dyskredytuje to kremu ale powoduje, że stosuję go głównie na noc. Jest to kosmetyk bardzo treściwy i mocno odżywczy. Wspaniale odżywia i regeneruje skórę, powoduje, że staje się ona jedwabiście gładka i miękka. Nie tylko nie żałuję, że go kupiłam ale bardzo go polubiłam.




Skład kremu (INCI): Aqua, Glycine Soja Oil*, Caprylic/Capric Triglyceride, Olea Europaea Fruit Water*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Glycerin, Olea Eurpaea Fruit Oil*, Glyceryl Stearate Citrare, Butyroapermum Parkii Butter*, Lecithin Hydrogenated, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Echinacea Purpurea Extraxt*, Sodium Hyaluronate, Squalane, Hydrogenated Coco Glycerides, Tocopherol, Xanthan Gum, Glyceryl Stearate, Lactic Acid, Sodium Lactate, Alcohol, Parfum, Limonene, Linalool, Citronellol.
* - składniki pochodzące z upraw ekologicznych,

100% składników pochodzenia naturalnego,
18,57% wszystkich składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego,
99,4% składników roślinnych pochodzi z rolnictwa ekologicznego. 




Warto dodać, że krem posiada certyfikat Ecocert oraz certyfikat neutralizowania emisji CO2, a jego składniki nie były testowane na zwierzętach.
Z kremu jestem bardzo zadowolona, a to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że warto poznać też inne produkty tej marki.  

sobota, 2 maja 2015

Projekt DENKO - marzec i kwiecień 2015


       
            Kolejne dwa miesiące tego roku zleciały jak z bicza strzelił i przyszedł czas na ich denkowe podsumowanie. W ciągu marca i kwietnia udało mi się wykończyć sporo kosmetyków. Oceńcie zresztą sami:



Ponieważ trochę się tych pustych opakowań nazbierało postanowiłam, dla większej przejrzystości, podzielić je na grupy.

Kosmetyki włosowe

 
1. LAVERA Szampon do włosów cienkich i delikatnych z bio-wyciągiem z kwiatów chmielu - całkiem niezły szampon ale po umyciu nim włosów konieczne jest użycie odżywki. Więcej na jego temat przeczytacie tu. Czy kupię ponownie? Myślę, że tak.

2. LAVERA Odżywka do włosów cienkich i delikatnych z bio-wyciągiem z kwiatów chmielu - jedna z lepszych odżywek jakie miałam przyjemność używać. Po prostu mnie zachwyciła i z całą pewnością do niej wrócę. Recenzję znajdziecie tutaj.

3. BABYDREAM  Szampon dla dzieci - kupowałam go systematycznie ze względu na to, że dobrze zmywa z włosów oleje. Jeśli używany aktualnie szampon naturalny nie radził sobie z tym zadaniem, to zawsze pod ręką był Babydream. Pisałam o nim tutaj. Czy nadal będę go kupować? Kupiłam już następną butelkę ale okazało się, że producent zmienił nieco skład szamponu. Jeśli ta nowa wersja będzie tak dobrze usuwać z włosów oleje jak poprzednia to będę go kupować. Jeśli nie, to się rozstaniemy.

4. LASS NATURALS Szampon przeciw wypadaniu włosów IHT 9 - ciekawy szampon i na moich włosach sprawdził się bardzo dobrze. Zasługuje na ponowny zakup. Recenzja tutaj

5. LASS NATURALS Odżywka przeciw wypadaniu włosów - nie jest zła ale nie zachwyciła mnie. Więcej na jej temat znajdziecie tu. Czy kupię ponownie. Może kiedyś...


Pielęgnacja twarzy

 
6. ECO SPA Hydrolat lawendowy ekologiczny - hydrolaty są stałą pozycją w pielęgnacji mojej twarzy, a lawendowy należy do grona moich ulubionych hydrolatów. Używam go jako toniku, a także do samorobionych maseczek glinkowych. Pisałam o nim dawno temu, o tutaj. Zużyłam już niejedną butelkę tego hydrolatu i z całą pewnoscią kupię następną.

7. AVEBIO  Woda kwiatowa z czystka - jeszcze jeden ciekawy hydrolat. Używałam go w taki sam sposób jak hydrolat lawendowy. Dobrze służył mojej cerze i z pewnością jeszcze go kupię. Recenzja tutaj.

8. BIO LOGICAL  Krem przeciwzmarszczkowy "Delicate skin - guard"- delikatny, lekki krem, idealny na okres wiosenno-letni. Dobrze nawilża i odżywia skórę. Można stosować go na dzień i na noc. Więcej na jego temat przeczytacie tu. Czy kupię ponownie? Myślę, że tak.

9. PAESE  Serum potrójny kwas hialuronowy 1,5% - moja kosmetyczna miłość od pierwszego użycia. Odkryłam go dopiero kilka miesięcy temu i już nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez tego kwasu. Tutaj znajdziecie więcej informacji na jego temat. Czy kupię ponownie? Tak, tak i jeszcze raz tak.

10. WILD EARTH  Peeling-maska z kawą Wake Up! - ciekawy, naturalny kosmetyk pochodzący z dalekiego Nepalu. Peeling i maseczka, takie dwa w jednym. Jego dodatkową zaletą jest niesamowita wydajność. Pisałam o nim tutaj. Zasługuje na ponowny zakup.

11. ITALCHILE Krem ultraodżywczy Cicabaume - był to chyba najbardziej tłusty krem jaki kiedykolwiek miałam ale rzeczywiście był bardzo odżywczy. Z racji tej tłustości używałam go wyłącznie na noc ale zaczęła ona (tzn. ta tłustość) być mniej wyczuwalna gdy wpadłam na pomysł dodawania do kremu żelu regenerującego Santaverde (klik), a potem kwasu hialuronowego. Ponownie raczej nie kupię gdyż kosmetyki tej marki poznikały ze sklepów. Recenzja tutaj.

12. BLISKO NATURY  Olej z pestek malin - kupiłam go z ciekawości gdyż czytałam wiele pochwalnych opinii na jego temat. Nie zawiodłam się. Olej świetnie spisywał się w pielęgnacji cery. Używałam go solo lub zmieszanego z kremem. Dodawałam też do maseczek glinkowych. Recenzję znajdziecie tu.

Pozostałe kosmetyki



13. MYDLARNIA "Powrót do natury" Naturalne mydło z borowiną - jest to jedno z mydeł sprzedawanych na poczcie. Pokazywałam je tutaj. Mydło to oceniam jako bardzo przeciętne. Ze względu na to, że w jego składzie znajduje się Sodium Tallowate czyli substancja uzyskiwana z łoju wołowego, nie zamierzam kupować mydeł tej marki.

14. SAVON DU MIDI  Prowansalskie mydło z masłem karite VETYVER - bardzo przyjemne naturalne mydełko. To już drugie zużyte przeze mnie mydło z tej serii. Nie pisałam jego recenzji gdyż od tej mydlanej kostki różni się jedynie zapachem. Oba mydełka zasługują na ponowny zakup.

15. WELLNESS & BEAUTY  Olejek do kąpieli sezamowy - Wellness & Beauty to jedna z kosmetycznych marek własnych Rossmanna. Olejek sezamowy jest ciekawym kosmetykiem gdyż na pierwszy miejscu w składzie ma wartościowy olej z krokosza barwierskiego. Używałam go zamiast balsamu do ciała. Jego dodatkowe atuty to piękny zapach i przystępna cena. Więcej na jego temat tutaj. Czy kupię ponownie? Tak, warto od czasu do czasu skusić się na niego.

16. ALPHANOWA NATURAL REPAIR  Organiczny krem do rąk - bardzo dobry krem, wspaniale odżywia i nawilża przesuszoną skórę rąk. Byłam z niego bardzo zadowolona i z pewnością warto kupić go ponownie. Tutaj znajdziecie recenzję.

17. MYDŁA NATURALNE  Mydło lawendowe - mydełko nie miało żadnego opakowania i dlatego nie ma go na zdjęciach. Wyglądało tak:

 
 Jest to jedno z tych mydełek. Recenzji nie napisałam gdyż zużyłam je nie porobiwszy zdjęć. Mogę powiedzieć, że mydło było wspaniałe. Jak najbardziej zasługuje na ponowny zakup. 

I to już wszystkie moje marcowo-kwietniowe zużycia. Moje kosmetyczne zapasy znów znacznie się zmniejszyły z czego jestem bardzo zadowolona. W tej sytuacji uznałam, że zrobienie niewielkich, kosmetycznych zakupów nie będzie przesadą. Nowości te pokazałam Wam w poprzednim poście.

Muszę powiedzieć, że nie jestem jedyną dziewczyną w moim domu zainteresowaną kosmetykami. Tę panienkę kosmetyki przyciągają jak magnes zwłaszcza wtedy, gdy próbuję je sfotografować :)))



  

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Wiosenne nowości



      
           Dzisiaj dotarła do mnie paczuszka z moimi najnowszymi kosmetycznymi nabytkami. Zobaczcie co kupiłam:




Są tu głównie kosmetyki amerykańskiej marki Avalon Organics. Marka ta od dawna mnie kusiła i wreszcie dałam się skusić. Kupiłam: 
  • Ujędrniający balsam do ciała z koenzymem Q10
  • Tonik wyrównujący koloryt skóry z wit.C
  • Krem chroniący przed fotostarzeniem z wit.C.
Nie mogłam też oprzeć się pokusie i kupiłam mydełko ale tylko jedno. Cóż to byłyby za zakupy bez mydełka? Wybrałam Mydło z drzewem agarowym Oud. Dlaczego właśnie to? Miałam już kiedyś mydło z oud (klik) i przepięknie pachniało. Tu też liczyłam na urzekający zapach i nie zawiodłam się. Oczywiście to mydełko ma inny zapach niż poprzednie gdyż oud jest tylko jednym z elementów kompozycji zapachowej.

Tak się złożyło, że dotychczas nie poznałam zbyt wielu amerykańskich kosmetyków. Poważniej zainteresowała mnie nimi Anula z tym, że ona zaopatruje się w sklepie iHerb, a ja swoje kupiłam w polskim sklepie Iwos, który zresztą też poleca Anula. Zakupy w tym sklepie robiłam po raz pierwszy i muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona jakością i szybkością obsługi. Dlatego umieściłam logo tego sklepu w prawym, bocznym pasku bloga. Znajdują się tam loga sklepów, w których kupowałam przynajmniej jeden raz i wysoko oceniam ich poziom obsługi i stosunek do klienta.

Zakupy w sklepie Iwos to jeszcze nie wszystko. Kilka dni temu kupiłam co nieco stacjonarnie:




W sklepie zielarskim kupiłam kosmetyki Sylveco: Oczyszczający peeling do twarzy i Odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany. Natomiast w Rossmanie kupiłam Mydło z błotem z Morza Martwego izraelskiej marki Canaan.

I to już wszystkie moje nowości. Kosmetyki Sylveco są dosyć powszechnie znane ale ciekawa jestem czy znacie pozostałe pozycje z moich zakupów. Jeśli tak, to co o nich sądzicie?

czwartek, 23 kwietnia 2015

LES ARGILES DU SOLEIL Mydło z glinką fioletową



        We wrześniu ubiegłego roku wzięłam udział w urodzinowym rozdaniu na blogu Anuli . Nie wygrałam żadnej z głównych nagród ale w udziale przypadło mi Mydło z glinką fioletową LES ARGILES DU SOLEIL. Anula dobrze wiedziała, że uwielbiam naturalne, mydlane kostki i że tą kosteczką sprawi mi ogromną przyjemność. I tak właśnie było! Bardzo się ucieszyłam gdy wyjęłam z koperty mydełko. Chwaliłam się nim tutaj.



Mydełko dosyć długo musiało czekać w kolejce ale w końcu doczekało się i aktualnie króluje na łazienkowej mydelniczce. Tak się złożyło, że dzień wcześniej skończyło mi się jedno z "pocztowych" mydełek, o których pisałam tutaj. Mydełko, owszem, myło, pieniło się ale wystarczyło raz namydlić dłonie LES ARGILES... żeby poczuć różnicę. I to ogromną różnicę. To po prostu inna jakość mydła. To tak jakby przesiąść się z malucha do mercedesa!
Mydło z glinką fioletową tworzy obfitą pianę, gęstą i kremową. Mam wrażenie, że rozprowadzam po skórze aksamitną emulsję. Piana ma bardzo ładny zapach, taki delikatny, kwiatowy. Mydło bardzo dobrze oczyszcza skórę ale jej nie wysusza i nie powoduje uczucia ściągnięcia. Jest bardzo delikatne. Myję nim twarz i całe ciało, w higienie intymnej też bardzo dobrze się sprawdza.


 
Jak widać na zdjęciach jest to skromna, niepozorna, mydlana kostka. Nie miała żadnego opakowania, tylko na odwrocie kostki znajdowała się naklejka z podstawowymi informacjami.



Jest tam informacja, że mydło przeznaczono do skóry suchej i wrażliwej, a więc takiej jak moja. Jest też podany skład mydła ale chyba niepełny, bo mydełko bardzo ładnie pachnie, a w składzie nie ma żadnych olejków eterycznych ani innych substancji zapachowych. Są za to wymienione pestki winogron, co mnie dziwi gdyż nie widzę tam, ani nie wyczuwam żadnych pestek, a mydełko nie ma właściwości peelingujących. Jednak te nieścisłości w składzie nie mają żadnego wpływu na jakość mydełka, które jest naprawdę świetne. Anula, dziękuję Ci za tę wspaniałą kosteczkę. Wiedziałaś co dla mnie wybrać :)

piątek, 17 kwietnia 2015

Włosowy zestaw od LASS NATURALS



         Na ten zestaw czaiłam się już od dłuższego czasu. Naczytałam się opinii, głównie pozytywnych, na jego temat i postanowiłam, że muszę go mieć. Robiąc jakiś czas temu zakupy w sklepie Helfy , wrzuciłam go do koszyka. Mówię tu o zestawie IHT 9 indyjskiej firmy LASS NATURALS.




W paczce, oprócz innych zamówionych wówczas produktów, znalazłam estetyczny, biały kartonik skrywający trzy plastikowe butelki. W jednej z nich znajdował się szampon, w drugiej odżywka, a w trzecim olej do włosów. Każda butelka zawierała 200 ml kosmetyku.



Produkty z zestawu IHT 9 są kosmetykami przeciw wypadaniu włosów. Ich zadaniem jest powstrzymanie wypadania włosów, a także zapobieganie temu zjawisku poprzez wzmocnienie włosów. Są to kosmetyki ajurwedyjskie, każdy z nich zawiera w swoim składzie bogactwo ziół i ekstraktów roślinnych.




Szampon przeciw wypadaniu włosów IHT 9   jest kosmetykiem nadającym się do częstego, nawet codziennego mycia i do wszystkich rodzajów włosów. W sam raz dla mnie gdyż ze względu na silne przetłuszczanie się zmuszona jestem myć włosy codziennie.
Skład szamponu (INCI): Plantapon SF*, Rose Water (Rosa Damascena), Dehyton KT* (Cocamidopropyl Betaine), Lamesoft PO65* (Coco Glucoside & Glyceryl Oleate), Bhringraj Ext. (Eclipta Alba), Jatamansi Ext. (Nardostachys Grandiflora), Fenugreek Ext. (Trigonella Foenum Graecum) Seed, Neem Ext. (Azadirachta Indica), Shikakai Ext. (Acacia Concinna), Ritha Ext. (Sapindus Mucorosai), Amla Ext. (Emblica Officinalis), Aloe Vera Ext. (Aloe Barbadensis), Saw Palmeto Ext. (Serenoa Serrulata), Henna Ext. (Lawsonia Inermis), Cocoa Ext. (Theobroma Cacao), Lemon Ext. (Citrus Limon), Citric Acid, Genapol LT, Potassium Sorbate.
* - naturalne składniki certyfikowane.
Szampon posiada gęstą, lekko żelową konsystencję. Zapach - intensywny, ziołowy, dosyć ostry i z pewnością nie wszystkim się spodoba. Mnie również nie zachwyca ale też nie odrzuca. Na szczęście zapach ten nie utrzymuje się na włosach długo, a jeśli zastosujemy odżywkę, znika natychmiast.
Podobają mi się właściwości myjące tego szamponu. Dobrze się pieni i dokładnie oczyszcza włosy i skórę głowy. Zmywa także oleje. Jest delikatny i nie drażni skóry, nie powoduje swędzenia. Nie narzekam też na jego wydajność. Przy rozczesywaniu włosy się plączą ale nie tak bardzo jak po innych szamponach. Po wyschnięciu włosy są miękkie i błyszczące.




Teraz pora na kilka słów o Odżywce przeciw wypadaniu włosów IHT 9. Ma ona konsystencję zbliżoną do kremowej. Ot, taki trochę rzadszy kremik. Zapach ziołowy ale znacznie delikatniejszy i przyjemniejszy niż woń szamponu. Odżywka łatwo rozprowadza się po włosach i nie spływa z nich. Trzymam ją na włosach kilka minut po czym spłukuję. Rozczesywanie włosów nie sprawia teraz żadnych problemów. Po wyschnięciu włosy są jedwabiste i błyszczące. Jednak nie do końca byłam zadowolona z jej działania gdyż fryzura była taka trochę przyklapnięta. Wtedy spróbowałam mycia metodą "odżywka-szampon-odżywka". I to było to! Po takim zastosowaniu odżywki włosy są ładnie uniesione u nasady i wyglądają o wiele lepiej.



Skład odżywki (INCI): Rose Water (Rosa Damascena), Cyclomethicone, Lanette O (Ceto Stearyl Alcohol, Structure XL (Hydroxy Propyl Starch Phosphate), Vegetable Glycerin (Glycerin Cutrina Shine), Genamin KDMP (Behentrimonium Chloride), Genapol LA 230 (Laureth-23), Olive Oil (Olea Europaea), Henne Extract (Lawsonia Inermis), Thyme (Thymus Vulgaris), Aloe Vera (Aloe Barbadensis), IPM*, Soya Pritein (Soja Protein), Holy Basil (Ocimum Basilicum), Rosemary Ext. (Rosmarinus Officinalis), Coco Butter (Theobroma Cacao), Coconut Oil (Cocos Nucifera), Liquorice Ext. (Glycyrrhiza Glabra), Natural Vitamin E (Tocopherol), Potassium Sorbate.
Muszę przyznać, że nie wszystko w tym składzie mnie zachwyca, np. cyklometikon będacy mieszanką silikonów i to już na drugim miejscu w składzie czy Behentrimonium Chloride - konserwant i antystatyk mogący drażnić i powodować reakcje alergiczne.
Niestety, nie mogę stwierdzić czy kosmetyki te powstrzymują wypadanie włosów. U siebie nie stwierdzam nadmiernego wypadania. Chciałam po prostu wzmocnić włosy po zimie. Czy mi się to udało? Myślę, że tak. Moje włosy rzeczywiście mają ładny, zdrowy wygląd. Nie zauważyłam natomiast wysypu nowych, małych włosków.

O trzecim kosmetyku z tego zestawu czyli o oleju do włosów nie mogę dzisiaj napisać z tego powodu, że zaniedbałam regularne używanie tego produktu, a więc nie mam na jego temat zdania. Jeśli zmobilizuję się do systematycznego olejowania nim włosów to będę mogła coś o nim powiedzieć.

Znacie te kosmetyki? Jeśli tak, to co o nich sądzicie?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...