Postanowiłam zmienić wygląd bloga. Ten stary już mi się trochę znudził, opatrzył. Doszłam do wniosku, że czas na zmiany. W nowym wystroju kolory są bardziej stonowane, spokojniejsze. Zmieniłam też kilka szczegółów w treści i dodałam wykaz marek kosmetyków, o których dotychczas pisałam. Mam nadzieję, że te zmiany spodobają się moim Czytelniczkom.
A teraz przedstawiam nowy kosmetyk domowej roboty. Jest to Migdałowy krem do mycia twarzy. Oto on:
Nie wymyśliłam tego kremu sama. Przepis na niego znalazłam na blogu ZIELONY KOSZYCZEK (klik). Przepis spodobał mi się więc postanowiłam z niego skorzystać. I tak zrobiłam.
Do wykonania kremu potrzebne są migdały. Całe, w skórkach. Kupiłam najmniejsze opakowanie migdałów jakie znalazłam w sklepach, czyli 200g, a do wykonania kremu zużyłam połowę czyli ok. 100g. Migdały, właśnie całe i w skórkach, wrzucamy do blendera i mielimy. Należy je zmielić tak, żeby powstało coś w rodzaju miękkiej pasty. Nie jest to łatwe zadanie dla blendera.
Na zdjęciu widać jak zapchana jest końcówka blendera. Żeby ułatwić blenderowi zadanie najpierw zmieliłam migdały w młynku do kawy. Taki młynek nie zmieli ich zbyt drobno, ale zawsze jest to już jakieś ułatwienie dla blendera. Blendowałam je dosyć długo z przerwami, żeby nie spalić silniczka w blenderze. W końcu uzyskałam wilgotną pastę. Żeby uzyskać konsystencję bardziej przypominającą krem można dodać do masy trochę oleju ze słodkich migdałów. Oprócz oleju dodałam jeszcze, za radą ZIELONEGO KOSZYCZKA, łyżkę zmielonych płatków owsianych oraz trochę suszonych kwiatów lawendy i nagietka. I kremik gotowy.
Jak go używamy? Trochę kremu łączymy z wodą w zagłębieniu dłoni, mieszamy i nakładamy na wilgotną twarz. Krem rozprowadzamy i wciskamy w skórę twarzy, szyi i dekoltu. Potem spłukujemy letnią wodą i kładziemy na skórę zimny kompres. Ponieważ nie bardzo mi się chce "bawić" w kompresy, to po prostu na koniec spłukuję twarz zupełnie zimną wodą. Po osuszeniu skóry przemywam ją hydrolatem i wklepuję krem. Efekt? Buzia jest gładziutka jak przysłowiowa pupcia niemowlęcia.
ZIELONY KOSZYCZEK pisze, że jest to krem zbliżony do Kremu do Mycia dr Hauschka. Sprawdziłam w sklepach internetowych. Tubka 50 ml takiego kremu kosztuje 46 zł. Trudno dokładnie policzyć ile kosztuje taki krem własnej roboty, ale na pewno mniej niż 10 zł, a wyszło mi tego kremu ok. 80 ml. Dodatkowym zyskiem, przynajmniej dla mnie, jest satysfakcja z własnoręcznie zrobionego, w pełni naturalnego, kosmetyku.
A czy Wy też czasem same robicie kosmetyki?


































)












