sobota, 27 września 2014

Olej abisyński - prawdziwe olejowe cudeńko




             Zapewne pamiętacie, że w swojej pielęgnacji uwielbiam stosować oleje gdyż kilka razy już o tym pisałam. Z przyjemnością testuję coraz to nowe rodzaje olejów, a mimo to jeszcze wiele spośród nich pozostało do poznania. Gdy więc skontaktował się ze mną pan Piotr reprezentujący firmę JAST Surowce kosmetyczne   z propozycją przetestowania oleju abisyńskiego, chętnie się zgodziłam i otrzymałam taką oto buteleczkę oleju:




 Olej abisyński otrzymuje się z rośliny o nazwie modrak abisyński (Crambe Abyssinica) rosnącej na terenach wschodniej Afryki i w rejonach śródziemnomorskich. Obecnie roślina ta jest uprawiana np. w USA, a także, w niewielkich ilościach w Polsce.




 Olej abisyński zawiera bardzo dużo nienasyconego kwasu erukowego, dzięki któremu odznacza się wyjątkowymi właściwościami pielęgnacyjnymi.
Szukając informacji na temat tego oleju znalazłam taki jego opis:
"Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry zapewnia intensywne nawilżenie nawet gdy skóra jest bardzo wysuszona i widoczne jest wiele zmarszczek. Poprawia kondycję skóry, redukuje zmarszczki. Pozostawia skórę gładszą, elastyczną i miękką w dotyku. Olej ten szybko i łatwo penetruje naskórek, co pomaga w uzupełnieniu utraconych lipidów i jednocześnie nie zostawia tłustego filmu." (ZSK)




Olej otrzymałam w butelce z białego szkła. Butelka ma duży otwór więc dozowanie było utrudnione. Przelałam więc go do innej butelki z kroplomierzem i teraz mogę dozować go według uznania i bez zbędnego marnotrawstwa.

 Olej abisyński jest dosyć rzadki, rzadszy niż inne oleje. Ma jasnożółtą barwę, można ją nazwać słomkową. Jest bez zapachu, co może być ważne dla osób nie przepadających za typowo olejowymi woniami. Odnosiłam wrażenie, że jest to olej mniej tłusty od innych. Z początku myślałam, że mi się to po prostu wydaje ale zrobiłam mały eksperyment. Naolejowałam nim włosy i spróbowałam umyć je szamponem Verdesativa (klik ), który niezbyt dobrze radził sobie ze zmywaniem olejów. Okazało się, że  zmył olej bardzo dobrze, po drugim namydleniu włosy skrzypiały pod palcami. Chyba rzeczywiście ten olej jest mniej tłusty od innych. 
 To by tłumaczyło dlaczego olej abisyński jest tak dobrze wchłaniany przez skórę. Jeśli nie przesadzimy z ilością wchłania się do matu. Używam go do twarzy na dzień i na noc. Wieczorem solo, a rano dodaję 2-3 krople do kremu na dzień. Pięknie się wchłania i rzeczywiście nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Nie zauważyłam redukcji zmarszczek ale rzeczywiście jest dobrym nawilżaczem i powoduje, że skóra jest gładka i elastyczna. Używam go czasem do ciała zamiast balsamu. Przy wcieraniu go w skórę nie odczuwa się śliskości tak charakterystycznej dla większości olejów. Skóra jest prawie tępa i, podobnie jak na twarzy, nie pozostaje na niej tłusta warstwa. Mnie delikatny, tłusty film na skórze nie przeszkadza ale są osoby, które tego nie znoszą.

 2-3 razy w tygodniu używam oleju abisyńskiego do olejowania włosów. Aplikuję olej na noc, a rano zmywam szamponem i celowo nie stosuję masek czy odżywek żeby nie maskować działania oleju. Po wyschnięciu włosy są miękkie, gładkie i błyszczące. Miłym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że włosy, mimo iż nie stosowałam odżywki, nie elektryzowały się nawet wówczas gdy czesałam je plastikowym grzebieniem. Jak dla mnie jest to świetny olej i z pewnością będzie częstym gościem w mojej łazience.




  Firma  JAST Surowce kosmetyczne, od której otrzymałam olej abisyński, zajmuje się hurtową sprzedażą naturalnych surowców kosmetycznych. Można go jednak kupić w sklepach z półproduktami np tu lub tu. Dodatkowym atutem tego oleju jest przystępna cena. Naprawdę warto go wypróbować.

22 komentarze:

  1. brzmi ciekawie... kolejny fajny olej.. zaczynam się rozkochiwać w olejach:)
    mam perilla, jest właściwościowo świetny, mnie kłopot sprawia nieco "rybi" zapach - co ciekawe domownicy, tak nie odbierają tej woni...
    naprawdę chętnie sięgnę po ten abisyński, zwłaszcza, że jest bezzapachowy:)

    pozdrawiam
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już dawno zakochałam się w olejach :) Perillę pewnie też przetestuję nie bacząc na zapach :)

      Usuń
  2. Ale mi narobiłaś smaka!!!!
    Nie wiem czy dam radę się oprzeć.
    Rozumiem, że nie ma skłonności do zapychania nawet solo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie zapycha ale nie wiem jak zareaguje Twoja skóra.

      Usuń
  3. zainteresowałaś mnie. A miałam ograniczyć zakupy w najbliższym czasie. Dam radę, muszę się powstrzymać ;) Ale na pewno prędzej czy później wpadnie w moje łapki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem z własnego doświadczenia jak trudno jest ograniczyć zakupy kosmetyczne :) Ale co się odwlecze to nie uciecze, jeszcze go dopadniesz :)

      Usuń
  4. Nie słyszałam wczesniej o tym olejku. Po tej recenzji mam ochotę go wypróbować.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, że masz ochotę go wypróbować. Przede mną też jeszcze dużo olejów do wypróbowania, a każdy kusi :)

      Usuń
  5. O dziewczyno, kolejny olej do przetestowania!

    Mam w łazience (i lodówce! ;-P) rosnącą kolekcję olejów i cięgle mi mało. To, co tu napisałaś brzmi tak, że będę musiała jeszcze ten poznać bliżej! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci w tajemnicy, że u mnie też zacny zapasik olejów :) Kiedy ja to wszystko pozużywam???

      Usuń
  6. Nawet o nim nie słyszałam. Brzmi interesująco, jednak narazie nie planuję zapoznawać się z nowymi olejami. Trzeba wykończyć te, które są na stanie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo rozsądna decyzja, zapasy trzeba zużywać :)

      Usuń
  7. Eh, od tych wszystkich olei można wpaść w jakiś amok olejowy, tyle w nich cudowności że tylko kupować...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, a przecież oleje to nie jedyne kosmetyki. A jeszcze glinki, algi, hydrolaty, różne półprodukty, o gotowcach nie wspominając :)

      Usuń
  8. Ciekawy olej, ale jakoś nie mogę się przekonać do tego typu produktów. ;)
    Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszyscy lubią to samo. Każdy kosmetyk bez wyjątku ma swoich zwolenników i przeciwników :)

      Usuń
  9. Ja mam także olej abisyński. TYlko, że mój jest jakiś inny. Mam z Pachnącej Krainy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weszłam na stronę pachnącej krainy i z tego, co tam przeczytałam wynika, że produkt, który sprzedają pod nazwą "olejek abisyński" (znów ten "olejek") tak naprawdę jest mieszanką kilku olejów. Zobacz sama:

      http://www.pachnacakraina.com/oleje-,olejek-abisynski-szybko-poprawi-zniszczona-starzejaca-i-wysuszona-skor%C4%98-100-ml,203

      Myślę, że gdybyś kupiła olej abisyński np. w ZSK, to byłby taki jak mój.

      Usuń
    2. Miało być oczywiście "Weszłam na stronę Pachnącej Krainy.."

      Usuń
  10. Jeszcze się nie spotkałam z tym olejem :) Bardzo mnie zaciekawił, bo też bardzo lubię oleje :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...