niedziela, 16 października 2011

JAK KUPOWAC SZAMPON?










Wybierając dla siebie szampon do włosów nie należy kierować się zapachem, opakowaniem, czy reklamą w telewizji. Nie tędy droga. Żeby wybrać dobry szampon i dobrać go do kondycji swoich włosów, niezbędne jest umiejętne czytanie etykiety i zapoznanie się z systemem INCI.

Szampon z ekstraktem z czarnej rzepy, kokosa, miodu, łopianu, czy aloesu? Wybór nie jest łatwy, szczególnie dla laika, który sugeruje się jedynie tym, co znajduje się na przedzie etykiety i nie potrafi rozszyfrować składu kosmetyku. Gdy nauczymy się odczytywać skład szamponu, zrozumiemy, co tak naprawdę liczy się przy jego zakupie.

Rodzajów szamponów jest wiele i bez wątpienia jest w czym wybierać. Na rynku znajdziemy szampony do włosów normalnych, suchych, przetłuszczających się, farbowanych, cienkich, prostych, kręconych, dla kobiet, dla mężczyzn, dla dzieci i wiele, wiele innych.

Jak czytać skład ?


Zastanawiamy się nieraz, czy połapanie się w gąszczu skomplikowanych składników jest w ogóle możliwe? Jak najbardziej. Postarajmy się poznać system INCI, a nasz proces wybierania szamponu będzie bardziej świadomy, a terminy używane przez producentów, bardziej zrozumiałe.
INCI to skrót od angielskiego  International Nomenclature of Cosmetic Ingredients  czyli Międzynarodowej Nomenklatury Składników Kosmetycznych. Ten "język kosmetyczny" tworzony jest przez dwie organizacje - amerykańską CFTA i europejską COLIPA.
Unia Europejska wprowadziła w 1997 roku obowiązek stosowania INCI na etykietach kosmetyków. Dzięki temu nazwy poszczególnych składników znacznie uproszczono i ujednolicono. Ta regulacja ułatwia pracę specjalistom, którzy wreszcie mogą posługiwać się wspólnym językiem i umożliwia lekarzom stworzenie jednolitego systemu ostrzeżeń. Z rozwiązanie tego cieszą się też konsumenci, którzy wreszcie mają możliwość rozszyfrowania składu szamponu i dokonywania świadomego wyboru.

Przeciętnemu użytkownikowi szamponu, który nie ma zamiaru zgłębiać wszystkich informacji, jakie znajdują się na etykiecie, w zupełności wystarczy wiedza o tym, że: 
  
- Kolejność nazw w składzie INCI i nformuje o stężeniu danej substancji. Dotyczy to składników, których w szamponie jest więcej niż 1%.


- Substancje, których w składzie jest mniej niż 1%, czyli: barwniki, konserwanty czy substancje zapachowe umieszcza się na etykieci w kolejności alfabetycznej. Na składniki z końca listy szczególną uwagę powinni zwrócić alergicy.


- Tajemnicze nazwy zaczynające się od indeksu CI (np. CI 17200) oznaczają barwniki i pigmenty. Jest to skrót od angielskiego  Colour Index, a cyfry są związane z klasyfikacją danego barwnika.


- Substancje roślinne mają oryginalne, łacińskie nazwy, podawane zgodnie z konwencją Linneusza. Często w nawiasie podaje się angielski odpowiednik np. Prunus Dulcis (Sweet Almond Extract).

Skład.

Czynniki myjące.

Czynniki myjące to głównie substancje powierzchniowo czynne (inaczej - detergenty lub w skrócie SPC). Ich zadaniem jest mycie włosów, usuwanie zabrudzeń z włosów i skóry głowy. Czynniki myjące są pianotwórcze.

To, czy szampon się pieni nie ma wpływu na jego skuteczność. Producenci dbają o pianotwórczość swoich szamponów tylko ze względów marketingowych, gdyż panuje powszechne przekonanie, że dobry szampon musi się pienić. 

Do najpopularniejszych czynników myjących zalicza się:

Sodium Lauryl Sulfate (SLS)
Sodium Laureth Sulfate (SLES)

SLS i SLES są najczęściej stosowanymi detergentami przy produkcji szamponów w Europie. W USA przeważnie używa się detergentów:

Ammonium Lauryl Sulfate (ALS)
Ammonium Laureth Sulfate (ALES).

ALS i ALES są detergentami nieco tylko łagodniejszymi dla skóry głowy niż SLS i SLES



Oprócz tych dwóch podstawowych każdy szampon zawiera też tzw. detergenty pomocnicze. Zastosowanie takich detergentów ma kilka celów. Są to:
- wspomaganie mycia,
- stabilizacja piany,
- zredukowanie działania drażniącego,
- zagęszczenie szamponu,
- odżywienie włosów.
Najpopularniejsze detergenty pomocnicze to: Cocamide MEA, Cocamide DEA, Cocamidopropylamine Oxide, Sodium Lauryl Sarcosinate, Cocamidopryl Betaine, Decyl Glucoside, Lauryl Glucoside.

Zagęstniki.

Oprocz tego w skład szamponów wchodzą zagęstniki, z których najpopularniejszy to chlorek sodu (Sodium Chloride), czyli zwykła sól kuchenna. Zagęstniki nadają szamponom gęstość i lepkość, ale nie wpływają na skuteczność szamponu.


Następne składniki to substancje perłotwórcze i zmętniające. Substancje te dodaje się wyłącznie w celach marketingowych, gdyż mają one sugerować większą ilość substancji czynnych. W rzeczywistości mniejsza czy większa klarowność szamponu nie wpływa na skuteczność i jakość szamponu.

Dodatki czyli substancje odżywcze.

Substancje odżywcze, czyli kondycjonujące, to takie, których zadaniem jest odżywienie włosów, nadanie im blasku, zapobieganie puszeniu, wypadaniu. Innymi słowy, czynniki kondycjonujące szamponu spełniają rolę podobną do roli odzywki do włosów. Każdy rodzaj szamponu ma w swoim składzie inne substancje kondycjonujące. Takimi substancjami mogą być np. olejki i substancje woskowe, witaminy, ekstrakty ziołowe, a także z owoców czy warzyw, kolagen ,elastyna, silikony i wiele innych.

Konserwanty.

Każdy szampon zawiera też konserwanty. Najczęściej są to substancje zwane parabenami  np. Methylparaben, Propulparaben itp.


Większość z wymienionych wyżej składników szamponów w większym lub mniejszym stopniu szkodzi naszym włosom i skórze głowy. Czy zatem powinniśmy potępiać producentów szamponów, że, z chęci zysku, nas trują? Czy zwolennicy kosmetyków naturalnych, ekologicznych powinni mieć za złe, że nawet w szamponach uznawanych za naturalne i często posiadających certyfikaty np. ECOCERT, znajdziemy detergenty? Myślę, że nie do końca.
Czegóż bowiem oczekują zwolennicy szamponów ekologicznych? Z jednej strony tego, by dany szampon był jak najbardziej naturalny i  delikatny. Z drugiej - by swoją konsystencją i "zachowaniem" ( chodzi np. o obfite pienienie się) był jak najbliższy tego, co znamy z użycia tradycyjnych, chemicznych szamponów. Oczekiwania te są ze sobą sprzeczne i niewykonalne. Nakładają się na to jeszcze kwestie finansowe - im surowiec jest bardziej naturalny, tym jest droższy, a więc i produkt finalny, czyli szampon jest sporo droższy.

Jeśli komuś zależy tylko na naturalnych składnikach, to powinien myć głowę np. glinką marokańską Rhassoul (Ghassoul). Jest to doskonały środek oczyszczający, w stu procentach naturalny, delikatny i bezpieczny. Tyle, że Rhassoul  po wymieszaniu z wodą ma gliniasto - błotną konsystencję, no i się nie pieni. Tak więc producenci kosmetyków naturalnych certyfikowanych ekologicznie, starają się, by pozostać jak najbliżej tradycyjnych szamponów 
chemicznych (pod względem "zachowania się" produktu w trakcie użycia), a jednocześnie oddalić się od nich na tyle, by móc uzyskać certyfikat.

Podstawowymi składnikami każdego szamponu jest woda i detergenty. To od nich zależy jakość i delikatność szamponu. Kosmetyka konwencjonalna stawia głównie na dwa silne,
syntetyczne detergenty: SLS i SLES. Obydwa są w kosmetykach naturalnych, certyfikowanych ekologicznie zakazane, ale inny detergent Ammonium Lauryl Sulfate (ALS) - tylko nieco mniej drażniący- ale też syntetyczny- jest przez francuski ECOCERT i europejski NaTrue dopuszczany. Znajdziemy go więc wśród podstawowych składników wielu francuskich szamponów certyfikowanych ekologicznie. ALS często towarzyszy Cocamidopropyl  Betaine - jego zadaniem jest złagodzenie działania ALS. Jest to jednak substancja chemiczna, ropopochodna, która nie powinna - zdaniem niektórych fachowców - występować w składzie certyfikowanych eko-kosmetyków.Podobnie jak ALS.


Jeśli nie SLS, SLES i nie ALS, to co? Zdecydowanie najbardziej delikatne są detergenty z końcówką  Glucoside (Coco Glucoside, Capryl Glucoside - pochodne cukru). Z tym, że są one surowcem drogim (ok. 10 razy droższy od SLS), a więc mniej rozpowszechnionym. Delikatne są również  Disodium Cocoyl Glutamate  Sodium Cocoyl Glutamate. I właśnie eko-szampony z takimi detergentami powinniśmy wybierać.




Źródła: jakkupowac.pl, ekoistka.pl





 



piątek, 14 października 2011

MYDŁA Z OŚLIM MLEKIEM




    Tradycyjna rola mleka w pielęgnowaniu kobiecej urody jest powszechnie znana i to już od starożytności. Kleopatra, Poppea - żona Nerona, Nefretete, Sissi zasłynęły z kąpieli w mleku oślic. Wszystkie te panie znane są ze wspaniale zachowanej urody, zawdzięczając ją zbawiennemu działaniu oślego mleka.
Starożytne piękności nie tylko kąpały się w mleku, również przygotowywały z niego "kremy" łącząc mleko z mąką i dodając zgniecione skorupki ślimaków, tworząc pierwowzór peelingu.  W starożytnym Rzymie rozpowszechniony był też zwyczaj nacierania ciała chlebem zwilżonym w oślim mleku. Robiły tak zwłaszcza kobiety mniej zamożne, które nie mogły sobie pozwolić na kąpiele w mleku.                           
Ośle mleko to produkt trudno dostępny i ekskluzywny, dlatego istnieje niewiele kosmetyków mających je w swoim składzie. Pozyskiwanie oślego mleka jest bardzo trudne, hodowla bardzo wymagająca. Obecność oślego mleka w kosmetykach nadaje im unikalne właściwości. Proteiny mleka są znakomitym stymulatorem produkcji kolagenu, a ze względu na właściwości nawilżające, przeciwzmarszczkowe i regenerujące wykorzystuje się je do produkcji kosmetyków.

W Biolanderze też możemy znaleźć kosmetyki, a przede wszystkim mydła, zawierające ten cenny składnik. Byłam posiadaczką jednego z nich, niestety, już się skończyło.
Było to N&B Mydło z oślim mlekiem BIO. Jest to czyste mydło roślinne, w swoim składzie zawiera olej arganowy, który dobrze nawilża skórę i chroni ją przed wysuszeniem. Mydełko dobrze się pieni i ma piękny, delikatny zapach. Nie potrafię opisać słowami tego zapachu, kojarzył mi się z ciepłem i przytulnością. Kąpiel w takim wspaniałym mydle to prawdziwa przyjemność.

Ale, jak już pisałam, mydełko się skończyło i teraz myję się innym mydłem z oślim mlekiem. Tym razem jest to SAVONNERIE Mydło Marsylskie  w Płynie Ośle Mleko. Oto ono:  
  Jest to duża, litrowa butla mydła. Używam je tak, jak żel pod prysznic. Dobrze się pieni i pięknie pachnie, chociaż inaczej niż poprzednie mydło. Zapach ma jakby kwiatowy, ale jednocześnie kojarzy mi się z zapachem mleka i wanilii. Skóra po nim jest dobrze oczyszczona i nie wysuszona. 

Te dwie pozycje to jeszcze nie wszystko. W Biolanderze są też mydła z oślim mlekiem innych producentów. Jednym z nich jest L`Asinerie de Pierretoun. Firma ta znajduje się w Kraju Basków. w miejscowości La Bastide Clairence, uznawanej za najpiękniejszą wieś we Francji, w której do dziś podziwiać można cały urok dawnych wiejskich gospodarstw. L`Asinerie de Pierretoun produkuje kosmetyki z oślim mlekiem, a zwłaszcza mydła.

                                                                                                                                                                       
Do mydeł Asinerie dodawane jest świeże, ośle mleko, certyfikowane przez Ecocert.
Zawiera proteiny, kwasy organiczne, lipidy, witaminy A, E i prowitaminę B5 (D-Panthenol). Wspaniale wygładza i odżywia skórę oraz łagodzi podrażnienia. Delikatnie natłuszcza, regeneruje naskórek i likwiduje uczucie szorstkości. Jest polecane do skór suchych i z objawami pierwszych zmarszczek, a także w przypadku alergii, trądzika, egzemy czy łuszczycy. Pozostawia skórę miękką i subtelnie pachnącą.

Również Labogravier produkuje mydła z oślim mlekiem. Są to


mydła bez konserwantów, sztucznych barwników, syntetycznych perfum. Zawierają 10% oślego mleka, 17% oleju z kopry, 70% oleju palmowego, perfumowane olejkami eterycznymi BIO. Polecane do mycia twarzy i całego ciała, do codziennej higieny dla całej rodziny, a szczególnie dla małych dzieci.

Mleko ośle, na przestrzeni dziejów, zrobiło ogromną karierę w kosmetyce. Kilka przykładów mydeł dobrze to ilustruje. Szkoda, że jego drogocenne właściwości nie są w pełni doceniane w naszym kraju. Mydła z tym mlekiem naprawdę warte są uwagi. 


Zapraszam na zakupy do BIOLANDERA,aa kod rabatowy ad-2032 obniży koszt zakupów o 5%.  a



                                                         

                                                                
                                                                 


środa, 12 października 2011

LABOGRAVIER Krem na Noc Cosmo Naturel






Jest to mój pierwszy krem tej marki. Dosyć długo zastanawiałam się, czy zamówić właśnie ten krem, czy jakiś inny, już mi znany. Jednak chęć poznania czegoś nowego zwyciężyła. Zamówiłam go i nie zawiodłam się. Już przy pierwszym użyciu Como Naturel mnie zaskoczył, przede wszystkim tym, że błyskawicznie się wchłania i...matuje skórę. Zupełnie jak krem na dzień! Po raz pierwszy spotkałam się z takim działaniem kremu na noc.
Jest to bardzo bogaty krem. Zawiera oleje i ekstrakty roślinne BIO takie jak: wiesiołek, ogórecznik, olej arganowy, masło shea, olejek różany Muscat, Woda Różana.
Oprócz bazy podstawowej zawiera także:
-  glicerynę roślinną w celu utrzymania optymalnego nawilżenia,
-  oleje roślinne z upraw ekologicznych, które także potrzebne są do 
   nawilżenia skóry,
wyciągi roślinne (aloes, nagietek, malwa) o właściwościach 
   kojących, łagodzących i nawilżających.

Po wieczornej aplikacji tego kremu, rano cera jest odżywiona, nawilżona i napięta. Opakowanie kremu Cosmo Naturel to estetyczna buteleczka z pompką.



Cosmo Naturel to cała linia kosmetyków firmy LABORATOIRE GRAVIER. Oprócz kremu na noc znajdziemy w niej: Krem do Cery Suchej, Krem do Skóry Wrażliwej, Krem Anti - Age, Krem Nawilżający, Mleczko do Demakijażu.



W skład tej linii kosmetyków wchodzą również: Krem z Filtrem "SPF 25" BIO, Mleczko do Twarzy i Ciała po Opalaniu BIO i Samoopalacz Spray BIO.












O tym, że kosmetyki Cosmo Naturel są naprawdę naturalne i nie są testowane na zwierzętach świadczą certyfikaty:                                                                                                    



                               

Wszystkie kosmetyki z linii COSMO NATUREL można kupić w sklepie  BIOLANDERa kod rabatowy    ad-2032  gwarantuje 5% zniżki.  

wtorek, 11 października 2011

GLINKI W KOSMETYCE





Glinki do celów kosmetycznych i leczniczych były wykorzystywane już w starożytności. Glinki, w zależności od składu minerałów, mogą przybierać różne barwy, a najcenniejsze glinki pozyskuje się z dużych rozlewisk wodnych oraz ze skamieniałego popiołu wulkanicznego. Ponieważ glinki wydobywane są z niedostępnych miejsc, głębokich pokładów gleby, morza oraz jaskiń, możemy powiedzieć, że swoją moc czerpią z wnętrza ziemi. Są to naturalne surowce mineralne, wolne od zanieczyszczeń.


Glinki wchłaniają nadmiar łoju i dzięki temu zapobiegają nieestetycznemu świeceniu się skóry i rozwojowi chorób skórnych o podłożu łojotokowym np. trądzikowi zwyczajnemu.
Usuwają zanieczyszczenia, a trzeba wiedzieć, że preparaty kosmetyczne, w tym specjalistyczne kremy, zadziałają tylko na oczyszczonej skórze.
Zwężają rozszerzone pory, a cechą charakterystyczną cery tłustej i trądzikowej są rozszerzone pory.
Spłycają zmarszczki. Glinki posiadają bardzo bogaty skład dzięki czemu bardzo pomocne są w walce ze starzeniem. Redukują drobne zmarszczki, napinają skórę i poprawiają jej jędrność.
Poprawiają wygląd skóry. Minerały zawarte w glinkach sprawiają, że staje się ona rozświetlona, gładka i ma wyrównany koloryt.
Głęboko odżywiają - ładna skóra, to odżywiona skóra.
Modelują sylwetkę. Maski z użyciem glinek możemy stosować nie tylko na twarz, ale też na całe ciało. W połączeniu z peelingiem ciała kessą walnie przyczyniają się do likwidacji cellulitu.




 Glinki możemy kupować w postaci małych
płatków. W takiej właśnie postaci jest glinka marokańska Rhassoul Alepii. Taką glinkę należy zwilżyć wodą. Gdy woda zostanie wchłonięta przez glinkę utworzy się miękka masa przypominająca błoto. Zamiast zwykłej wody można do glinki wlać dowolny hydrolat czy napar ziołowy. Aby wzbogacić naszą maskę możemy do niej dodać kilka kropel oleju arganowego lub innego czy na przykład trochę miodu.






W sprzedaży są też glinki w proszku lub wręcz w pudrze. Z glinką w takiej postaci postępujemy tak samo, jak z glinką w płatkach.










Z pewnością najwygodniejsze i najbardziej praktyczne są glinki w tubie. Jest  to gotowa już masa z glinki, którą bezpośrednio z tuby nakładamy na twarz, szyję i dekolt bądź na całe ciało.








Dla tych kobiet, które nie przepadają za maseczkami z samej glinki też jest propozycja, a mianowicie gotowa maseczka z glinką i innymi składnikami. Jest to wspaniały Balsam - Maseczka SINAGUA na twarz z glinką Montmorillonite. Oprócz glinki maseczka ta zawiera masło shea, oleje: sezamowy, słonecznikowy, daktylowy, sól Guerande, witaminę E oraz olejki eteryczne: szałwii, imbiru, litsee, mandarynki, drzewa herbacianego. Po takiej maseczce cera jest gładka, dobrze nawilżona i natłuszczona.





Te wspaniałe dla cery każdej kobiety kosmetyki można kupić w Biolanderzea z kodem rabatowym ad-2032 będą o 5% tańsze.

niedziela, 9 października 2011

HAMMAM W DOMU - ciąg dalszy




Domowy hammam możemy zakończyć na peelingu kessą i wtarciu w skórę dowolnego olejku czy balsamu, ale możemy też przedłużyć przyjemność domowego spa i zrobić sobie maskę z glinki Rhassoul.

Marokańska glinka   Rhassoul  znana też pod nazwą Ghassoul (czyt. rasul) jest jednym z najstarszych kosmetyków. Jej nazwa pochodzi od arabskiego słowa "rhassala" (czyt. rasala) czyli "myć". Jest to glinka w 100% naturalna, pochodząca z jedynych znanych na świecie, marokańskich złóż.
W Maroku glinka Rhassoul znana jest od XII wieku. W tradycji beduińskiej była używana do mycia włosów oraz czyszczenia twarzy i ciała. Obecnie stosowana jest w kosmetyce i dermatologii, a także w przemyśle farmaceutycznym.

Działanie glinki Rhassoul polega na absorpcji zanieczyszczeń. Charakteryzuje ją wyjątkowa chłonność, inaczej mówiąc działa jak bibuła. Po rozrobieniu z wodą tworzy kleistą masę przypominającą błoto.

Maskę z glinki przygotowujemy w następujący sposób: niewielką ilośc glinki wkładamy do miseczki i dolewamy wody. Odstawiamy na ok. 10 minut. W tym czasie glinka wchłonie wodę i stanie się miękka.                                                                                                   

Zamiast zwykłej wody można do glinki wlać wodę różaną, hydrolat z bławatka lub inny. Do uzyskanej masy można dodać odrobinę miodu lub kilka kropel oleju arganowego. Maskę nakładamy na twarz, szyję i dekolt.
Maskę z glinki Rhassoul można też nakładać na całe ciało. Po 15 minutach glinkę spłukujemy i cieszymy się oczyszczoną, gładką skórą.

Glinka Rhassoul nie jest w żaden sposób agresywna dla skóry. Może być stosowana w pielęgnacji skóry wrażliwej, naczynkowej i skłonnej do alergii. Reguluje wydzielanie sebum i jest bardzo skuteczna w leczeniu trądziku. 

Po spłukaniu glinki i wytarciu ciała przychodzi pora na ostatni etap hammamu, a mianowicie namaszczanie.  W całe ciało wcieramy odżywczy olej, najlepiej arganowy. Można też namaścić ciało innym olejkiem np. migdałowym, cedrowym czy jaśminowym. Jeśli ktoś nie lubi olejków może wmasować w skórę dobrej jakości balsam.

W Biolanderze można zaopatrzyć się w glinkę Rhassoul Alepii.
Są to małe płatki glinki bez żadnych dodatków. Biolander oferuje też glinkę Charme d`Orient. Jest to glinka w pudrze o zapachu geranium.







Zapraszam na zakupy do  Biolandera i proponuję swój kod rabatowy ad-2032 umożliwiający 5% zniżki.

sobota, 8 października 2011

HAMMAM W DOMU




Z dobrodziejstw hammamu możemy skorzystać we własnym domu. Oczywiście nie stworzymy w naszej domowej łazience atmosfery takiej, jak panuje w marokańskim czy tureckim oryginalnym hammamie. Możemy jednak skorzystać z cudownych właściwości naturalnych kosmetyków, takich samych, jakie używane są w łaźniach Orientu.

Aby móc urządzić sobie takie domowe spa - hammam musimy najpierw dokonać niezbędnych zakupów. Najważniejsze, według mnie, jest kupno kessy czyli rękawicy do peelingu.  Jest to taka sama
rękawica, jakiej używają w orientalnych hammamach. Wygląda niepozornie, ot, taki woreczek zeszyty z szorstkiej tkaniny. Można by sobie pomyśleć, że szorstka gąbka, czy jakakolwiek inna rękawica do peelingu będzie tak samo dobra. Nic bardziej mylnego! Też tak kiedyś myślałam, ale tylko wówczas, gdy nie posiadałam jeszcze kessy. Żadne stosowane wcześniej metody peelingu ciała, ani chemiczne, drogeryjne peelingi, ani szorstkie gąbki czy rękawice nie spełniały swojego zadania tak wyśmienicie jak kessa. Po żadnym innym peelingu nie miałam tak dogłębnie oczyszczonej i tak gładkiej skóry jak po użyciu kessy. Ona naprawdę jest wyjątkowa!

Oprócz kessy będziemy też potrzebować stosownych kosmetyków. Myślę, że najważniejszym z nich jest czarne mydło Savon Noir.
 Jest to mydło roślinne w 100% naturalne. Ma mazistą strukturę i brunatną barwę. Jest ono produkowane ze zmiażdżonych czarnych oliwek macerowanych w soli potasowej i zmieszanych z oliwą z oliwek. Jest bardzo łagodne i skuteczne, służy do przygotowania skóry do peelingu.

Najpierw należy nawilżyć ciało dobrze ciepłym prysznicem. Bierzemy do rąk trochę tego mydła i rozcieramy w dłoniach z niewielką ilością wody. W ten sposób powstanie delikatna emulsja o subtelnym zapachu oliwek. Tą emulsją nacieramy całe ciało i pozostawiamy na 3-4 minuty, aby skóra zaczerpnęła odżywczych właściwości tego cudownego specyfiku. Potem ciało spłukujemy dobrze ciepła wodą i wykonujemy peeling rękawicą kessa.

Savon Noir produkuje Alepia i można je dostać  w Biolanderze.









Biolander oferuje też Savon Noir innych producentów. na przykład Savonnerie Savon Noir Hammam o zapachu Eukaliptusa.
 Do wyboru jest też Charme d`Orient Savon Noir Eukaliptus
 czy charme d`Orient w płynie o zapachu Ambry.
 
Po spłukaniu z ciała emulsji z Savon Noir i wykonaniu peelingu kessą myjemy ciało dobrym mydłem, najlepiej mydłem Alep i teraz nasza skóra jest dobrze przygotowana do przyjęcia następnych substancji odżywczych.

Po zakupy mydeł Savon Noir i kessy zapraszam do sklepu Biolander, a kod rabatowy ad-2032 sprawi, że będą one o 5% tańsze.

piątek, 7 października 2011

PŁATKI MYDLANE





W dzisiejszych czasach pranie nie jest tak uciążliwą czynnością jak w dawnych czasach. W powszechnym użyciu są pralki automatyczne, które w ogromnym stopniu ułatwiają wykonywanie tego, jednego z wielu, domowego obowiązku. Współczesne pranie nie wymaga już dużego nakładu czasu i siły fizycznej, niesie jednak inne problemy i troski nie znane lub mało znane w odleglejszych czasach.

Jedną z tych trosk są powszechne dzisiaj alergie. Coraz więcej dzieci rodzi się z uczuleniami na mnóstwo rzeczy, uczulenia nie są też rzadkością wśród dorosłych. Czy to ma coś wspólnego z praniem? Oczywiście, że tak, gdyż bardzo często alergeny znajdują się w powszechnie stosowanych środkach piorących. Wszystkie proszki i płyny do prania, jakich pełno jest w sklepach, są środkami chemicznymi. Większość z nich nie nadaje się do prania rzeczy alergików bez względu na wiek.
Substancje takie jak detergenty, fosforany, fosfoniany, polikarboksylany znaleźć można nawet w proszkach przeznaczonych do prania wielorazowych pieluszek i ubranek niemowlęcych. Można sobie wyobrazić, jak to działa na delikatną skórę niemowlęcia nawet, jeśli nie jest ono alergikiem.
Co zatem robić? Myślę, że jednym z lepszych rozwiązań jest pranie w mydle, a właściwie w płatkach mydlanych. Jest to rozwiązanie korzystne zarówno dla ludzkiej skóry, jak i dla środowiska naturalnego.


W sklepie Biolander można kupić dwa rodzaje bardzo dobrych gatunkowo płatków mydlanych. Jedne z nich to Płatki Mydlane
Alep marki Alepia. Są szczególnie polecane do prania delikatnej bielizny dzieci i osób z alergią czy chorobami skóry. Zawierają 20% oleju laurowego. Nie znajdziemy w nich fosforanów, detergentów czy innych dodatków chemicznych. Są wytwarzane ekologicznie przez co są doskonałe. 
Są przeznaczone do prania ręcznego i w pralkach automatycznych. Na jedno pranie w pralce należy dać 3-4 łyżki płatków.

Biolander oferuje jeszcze jeden rodzaj płatków mydlanych. Są to Płatki Mydlane Marsylskie Marius Fabre. Są one przeznaczone do


prania w sposób ekologiczny, ekonomiczny ( wystarczają na 50-55 prań), bez zagrożenia dla delikatnych skór niemowląt, skór wrażliwych i ze skłonnością do alergii czy egzemy. 
Płatki marsylskie należy stosować w następujący sposób:
- pranie ręczne: 1 garść płatków na 5 litrów wody,
- pranie w automacie: 2 garści płatków na jedno pranie. Nie należy przekraczać podanej dawki, aby uniknąć zbyt obfitej piany. Przed umieszczeniem płatków w pralce zaleca się rozpuścić je w niewielkiej ilości ciepłej wody.


Zapewne niejedna pani domu obawia się, że rzeczy uprane w płatkach mydlanych nie będą należycie doprane. Poza tym w większości gospodarstw domowych jest twarda woda, która powoduje słabe rozpuszczanie się płatków lub wytrącanie ich w postaci kłaczkowatej zawiesiny. Na to też jest rada. Sytuację uratują nam soda oczyszczona i boraks.





Bardzo łatwo można sobie samemu zrobić domowy, ekologiczny proszek do prania składający się z płatków mydlanych, sody oczyszczonej i boraksu. Proporcje są następujące: 1 część sody, 1 część boraksu, 2 części płatków mydlanych. Ja to robię w następujący sposób: do miski wsypuję np. 6 kopiastych łyżek płatków. Płatki kruszę ręką możliwie najdrobniej, po czym dodaję 3 kopiaste łyżki sody i 3 kopiaste łyżki boraksu. Wszystko to dokładnie mieszam i proszek gotowy. Na jedno pranie sypię do pralki 4 łyżki tej mieszaniny.

W takim proszku własnej produkcji piorę już ok. dwóch miesięcy. Piorę w nim wszystko. Jak dotąd jestem bardzo zadowolona z efektów prania. Nawet bardzo pobrudzone rzeczy są ładnie doprane. Nie wiem jak ten proszek poradziłby sobie z często poplamionymi ubrankami małych dzieci, gdyż małych dzieci już nie mam. Jednak proszki ze sklepu nie ze wszystkimi zabrudzeniami sobie radzą, a jednak większość ludzi je kupuje.

Zapraszam po płatki mydlane do BIOLANDERA. Mój kod rabatowy  ad-2032 obniży koszt zakupów o 5%. 

czwartek, 6 października 2011

Mydła GAMILA




Zielona Galilea to miejsce, gdzie czas jakby zatrzymał się dwieście lat temu. Płodna ziemia jest źródłem życia dla wspaniałych gajów oliwnych, sadów, łąk pełnych ziół - a wszystko to jest utrzymywane z miłością przez jej mieszkańców. To właśnie w tej idyllicznej, górzystej krainie leży wioska Pq`in.

Wioskę zamieszkuje lud Druzów, który w X wieku odszedł od Islamu. Mieszkańcy Pq`in żyli pokojowo przez wieki wraz z wyznawcami innych religii - chrześcijanami, żydami, muzułmanami. Pq`in to społeczność oparta na szacunku i szanująca wszystkich mieszkańców. Całemu światu przekazują zgodne świadectwo życia w pokoju i harmonii.

Pq`in to ojczyzna druzyjskiej kobiety o imieniu Savta Gamila. Gamila nie potrafi czytać ani pisać, ale długie życie w samokształceniu sprawiło, że posiadła ogromną wiedzę na temat uzdrawiających mocy natury. Od wczesnej młodości Gamila zajmowała się zbieraniem ziół. Czerpiąc z wiedzy i doświadczenia swoich przodków zaczęła poszukiwać kompozycji, która nie tylko oczyszczałaby skórę, ale także nawilżała ją i odżywiała. Po wielu latach eksperymentów i rozmów z dermatologami stworzyła sekretną formułę złożoną z olejków roślinnych i ziół, będącą podstawą linii kosmetyków Gamila.

Mydła Gamila to w 100% naturalne, ręcznie wytwarzane produkty. Nie zawierają substancji konserwujących, stąd mogą być przechowywane maksymalnie przez trzy lata.W ich skład wchodzi tłoczona na zimno oliwa z oliwek oraz olejki: masła shea, kokosowy, z awokado, laurowy, migdałowy i z pestek winogron. Kompozycję uzupełniają wyciągi z piętnastu ziół takich jak: pokrzywa, lawenda, rumianek, rozmaryn, werbena, szałwia, ruta czy pistacja.

Te wyjątkowe mydła są doskonałą propozycją do codziennej pielęgnacji twarzy, włosów i całego ciała. Odnawiają skórę czyniąc ją bardziej elastyczną i zdrową. Ludzie z różnymi problemami skórnymi jak egzema, łuszczyca czy trądzik zaobserwowali znaczną poprawę stanu skóry w ciągu kilku tygodni od momentu, gdy zaczęli używać tego mydła.
Mydła te z powodzeniem mogą służyć jako maska do twarzy lub pianka do golenia.

Mydła Gamila oprócz podstawowej formuły (Original) dostępne są w dziesięciu zapachach: rozmarynu, wawrzynu, geranium, mięty, mięty zielonej, palczatki cytrynowej, lawendy, jaśminu, wanilii i róży.







Te wspaniałe, luksusowe mydła można kupić w sklepie BIOLANDER,   a mój kod rabatowy ad-2032  zapewnia 5% zniżki.

wtorek, 4 października 2011

MARIUS FABRE Savon Noir 1L




Założycielem najsłynniejszej francuskiej fabryki mydła marsylskiego był Marius Fabre. W roku 1900, mając zaledwie 22 lata, założył swoją firmę w Salon de Provence. Zaczął produkować mydło w szopie, gdzie ustawił dwa kociołki i kilka form.
W 1927 roku założył spółkę i tak powstała fabryka mydła marsylskiego.
Dziś jest tam muzeum ze sklepikiem, gdzie można zakupić słynne mydło marsylskie, uznane niemal na całym świecie.

Oprócz znanego mydła marsylskiego Marius Fabre oferuje szereg innych produktów, takich jak oleje (zwłaszcza z oliwek), żele pod prysznic, sole kąpielowe, szampony, mydła w płynie, kremy do rąk, masło karite itp.

Jednym z ciekawszych produktów tej firmy jest czarne mydło Savon Noir w płynie. Savon noir w płynie stosowane jest od wieków do czyszczenia powierzchni domowych i sanitarnych. Perfekcyjnie czyści wszystkie powierzchnie:
- płytki, podłogi, powierzchnie 
 z tworzyw sztucznych, ceramikę, 
  skóry, dywany, marmury,


- idealny do mycia okien, nie pozostawia smug, nie ma potrzeby spłukiwania,


- naturalny szampon dla zwierząt (pozostawia sierść błyszczącą i miękką, nie powoduje alergii, eliminuje pasożyty), powszechnie stosowany do mycia koni w stadninach oraz kóz i krów w hodowlach, zalecany przez lekarzy weterynarii,


- może być używany do prania w pralkach automatycznych,


- niszczy szkodniki atakujące rośliny (mszyce i inne). Wystarczy rozpylić nad roślinami miksturę z 5 łyżek mydła na litr wody.


Do sprzątania należy rozcieńczyć 2 łyżki stołowe mydła na 5 litrów ciepłej wody. Mydło jest gęste, ale łatwo rozpuszcza się w wodzie. W przypadku twardej wody, powodującej wytrącenie mydła w postaci kłaczków należy do wody lub gotowego roztworu dodać trochę sody oczyszczonej (kopiasta łyżeczka na 5 litrów wody).
Produkt może być z powodzeniem stosowany do zadań specjalnych. W przypadku uporczywego brudu wystarczy nabrać na szmatkę czy gąbkę trochę nierozcieńczonego mydła i potrzeć brudne miejsce.Brud schodzi błyskawicznie.

Savon Noir w płynie to środek całkowicie naturalny i uniwersalny. W jego skład wchodzi tylko mydło potasowe, oliwa z oliwek i woda. Ma zastosowanie w domu i w ogrodzie. Może zastąpić kilka, a nawet kilkanaście środków czystości, w tym produkty do dezynfekcji.
Savon Noir Marius Fabre jest wytwarzane we Francji zgodnie ze starą tradycją marsylską. Swój kolor i zapach zawdzięcza oliwie z oliwek.
Używam tego mydła do sprzątania już od jakiegoś czasu i jestem bardzo zadowolona. Wszystko czyści bardzo dokładnie, a po takim sprzątaniu w domu niemal pachnie naturalną czystością bez żadnych chemicznych woni. Aż chce się sprzątać!

Savon Noir Marius Fabre można kupić w BIOLANDERZE, a mój kod rabatowy ad-2032  obniży cenę o 5%.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...