wtorek, 12 czerwca 2012

TULSI Maska do Włosów.



        Ta maska dostała się w moje ręce zupełnie przypadkowo. Jakiś czas temu zamówiłam w jednym ze sklepów internetowych hennę Khadi i jeden z indyjskich olejków do włosów. Złożyłam zamówienie i chwilę potem zrobiłam przelew. Teraz pozostało tylko czekać na przesyłkę. No i czekałam. Upłynęło kilka dni, a paczuszki nie było. Po zalogowaniu się do sklepu widziałam, że moje zamówienie ma status "zapłacone" ale, niestety, nie jest wysłane. Napisałam maila do sklepu z prośbą o wyjaśnienie. Bardzo szybko dostałam odpowiedź z przeprosinami, wyjaśnieniem sytuacji i zapewnieniem, że jako rekompensatę za długie oczekiwanie dołożą do paczki jakiś gratis. Po otrzymaniu przesyłki okazało się, że tym gratisem była Maska do Włosów TULSI.




Maska zapakowana była w celofanową torebkę i schowana w niewielkim zielono - żółtym kartoniku. Ma postać proszku, a właściwie pudru w kolorze takim jak na zdjęciu powyżej. Są to sproszkowane liście rośliny o nazwie Tulsi.

Tulsi  to sanskrycka nazwa bazylii azjatyckiej (Ocimum tenuiflorum). Jest ona jedną z najważniejszych roślin w symbolice hinduistycznej i w Indiach uważana za roślinę świętą.
Tulsi od wieków używana jest w medycynie ajurwedyjskiej zw względu na swoje właściwości lecznicze. Stosowano ją w przeziębieniu, grypie, cukrzycy, astmie, zapaleniu oskrzeli, dolegliwościach żołądka. Badania naukowe potwierdziły, że tulsi redukuje także stres i dostarcza wielu antyoksydantów. A jakie ma znaczenie w kosmetyce?

Puder Tulsi ma przede wszystkim działanie przeciwłupieżowe, antybakteryjne, oczyszczające oraz nawilżające skórę głowy. Polecany jest przede wszystkim do pielęgnacji włosów przetłuszczających się. Producent podaje taki sposób użycia maski:


Ja jednak nie posłuchałam rady producenta i rozmieszałam proszek tylko z wodą. Włosy bardzo lekko zwilżyłam wodą i nakładałam na nie maskę. Bardzo ciężko było nałożyć tę papkę na włosy. Papka nie miała poślizgu i to nakładanie było takie bardzo tępe. Gdy już się z tym uporałam, nałożyłam na głowę folię, a na nią turban z ręcznika. Trzymałam maskę na głowie przez godzinę, a potem spłukałam wodą. Podczas spłukiwania cały czas czułam na włosach to uczucie tępości i zastanawiałam się jak włosy będą wyglądały po wyschnięciu. Rozczesały się bez większego problemu, a po wyschnięciu wyglądały zupełnie normalnie.

Po pewnym czasie postanowiłam ponownie użyć tej maski. Tym razem jednak dodałam olejku i uzyskałam taką masę:



Maskę nałożyłam na zupełnie mokre włosy. Tym razem masa zawierała dodatek olejku, a więc nakładała się znacznie łatwiej niż poprzednio. Po godzinie spłukałam włosy i umyłam szamponem gdyż wyczuwało się w dotyku tłuszcz z olejku. Włosy po wyschnięciu wyglądały bardzo ładnie. Miały połysk i dobrze się układały.

Po zaledwie dwukrotnym użyciu maski trudno jest mi coś powiedzieć o jej skuteczności. Łupieżu nie mam, lecz moje włosy mają skłonność do przetłuszczania się. Myślę, że chcąc uzyskać widoczne efekty należy tę maskę stosować przez dłuższy czas. Wiadomo przecież, że zioła działają powoli. Tulsi można również używać jako maseczki do twarzy, zwłaszcza do cery tłustej i trądzikowej. Ja używam jej tylko do włosów gdyż moja cera nie jest ani tłusta, ani trądzikowa. Nie wiem jeszcze czy pokuszę się o zakup tej maski. Łatwiej będzie mi zdecydować gdy zużyję już całe opakowanie.

6 komentarzy:

  1. sklep zachował się super, maska ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  2. czyli jednak z olejkiem lepiej działa :) a nie przyciemnia włosów ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zauważyłam przyciemniania włosów, ale ja mam ciemne włosy. Gdybym była blondynką też bym się obawiała przyciemnienia.

      Usuń
  3. Ciekawa maseczka! Bedzie trzeba wypróbowac :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ciekawe! tylko też się zastanawiam czy nie przyciemnia włosów? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. BOję się troche uzywac tych różnych ajurwedyjskich ziół. MAm jasne włosy, a nie chcę, aby się przyciemniły.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...