sobota, 11 października 2014

CHANDRIKA Ajurwedyjskie mydło z imbirem i limonką



           
             Zapewne pamiętacie, że uwielbiam mydła naturalne w kostkach. Używam ich do mycia twarzy i całego ciała. Rzadko mi się zdarza używać mydła w płynie czy żelu pod prysznic. Przetestowałam już mnóstwo mydełek z różnych stron świata ale dawno nie miałam mydła pochodzącego z Indii, zdecydowałam się więc na przetestowanie Ajurwedyjskiego mydła z imbirem i limonką CHANDRIKA.




Mydła Chandrika produkowane są ręcznie i cieszą się powodzeniem już od 70 lat. Zalecane są przy problemach dermatologicznych np. przy egzemie czy łuszczycy. Mają też zmniejszać przebarwienia skóry, blizny i zmarszczki.

Mydełko otrzymujemy w kolorowym kartoniku, a po jego otwarciu okazało się, że mydlana kostka zapakowana jest dodatkowo w małą torebkę pergaminową.



Mydełko jest malutkie, waży tylko 70 g ale w sprzedaży są również większe kostki tego mydła o wadze 125 g,
Po wyjęciu mydełka z opakowania okazuje się, że kostka ma kształt owalny i kolor ciemnozielony ale jest to zieleń w odcieniu morskim. Wygląda tak: 



Słyszałam, a właściwie czytałam o mydełkach CHANDRIKA, że bardzo ładnie pachną. I rzeczywiście, moje mydełko ma przyjemny zapach ziołowy z domieszką aromatu kwiatowego. Jest to zapach intensywny i świeży, pachnie nim cała łazienka. Na skórze też dosyć długo się utrzymuje. Używam tego mydełka do mycia twarzy i całego ciała. Wytwarza ono obfitą, gęstą pianę, która bardzo dobrze oczyszcza skórę. Po umyciu jest ona bardziej "tępa" niż po innych mydłach naturalnych. Ważne jest to, że skóry nie wysusza.
Skład mydła jest taki:




Muszę przyznać, że ten skład nie do końca mi się podoba. Są tu składniki naturalne jak olej kokosowy i kashayam. Kashayam są to wodne wyciągi ziołowe stosowane w Ajurwedzie do leczenia chorób. Są różne rodzaje kashayam stosowane przy różnych schorzeniach. Tutaj w skład kashayam wchodzi dziki imbir i limonka i ten właśnie składnik mydełka ma leczyć przypadłości skórne. W składzie znajdujemy też Wax czyli wosk. Producent nie precyzuje czy jest to wosk pszczeli, czy po prostu utwardzona parafina. Myślę, że raczej parafina. Poszukałam w internecie informacji o mydłach tej marki i przy niektórych były określenia Paraffin Wax. Drugim takim składnikiem jest Talc. Moim zdaniem w naturalnym mydle nie powinno być tych dwóch składników. Wiele osób ich nie toleruje ale równie dużo uważa je za naturalne i pożyteczne. Zdania są podzielone. Ja też bym wolała żeby w mydle nie było parafiny i talku ale nie popadajmy w skrajność. To mydełko jest tak dobre, że z przyjemnością je używam, a właściwie to mogę powiedzieć, że zużyłam gdyż z kostki bardzo niewiele już pozostało. Z pewnością pokuszę się również o wypróbowanie innych mydeł tej marki.




Mydło CHANDRIKA otrzymałam do przetestowania od sklepu o nazwie ZIELONY SKLEP. Można tam kupić wiele indyjskich kosmetyków, suplementy diety, a także książki poświęcone Ajurwedzie.  


 

20 komentarzy:

  1. Z zainteresowanie przeczytałam receznję. Znowu nieznane mi mydełko. Tylko ten Wax i ten talk. Raczej się nie skuszę. Z chęcią jednak zapoznam się z ofertą sklepu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, talku i parafiny nie powinno tam być. Wiele osób uważa, że talk jest naturalny gdyż jest minerałem, a parafinę otrzymuje się w procesie rafinacji ropy naftowej, a więc też z surowca naturalnego, a nie syntetycznie. Nawet jeśli przyjmie się tę argumentację, to nie zmienia to faktu, że nie wszystko, co naturalne służy zdrowiu człowieka. Z Ajurwedy przecież pochodzi zalecenie: "Nigdy nie kładź na skórę tego, czego nie włożyłbyś do ust."

      Usuń
    2. To prawda. Jak pomyślę czym karmi nas przemysł spożywczy ...

      Usuń
    3. Przemysł spożywczy też ma swoje za uszami. Jedyny sposób to w jak największym stopniu unikać żywności przemysłowo przetworzonej.

      Usuń
  2. Szkoda że jednak ten talc jest. Ale najważniejsze że działa jak należy!: )

    OdpowiedzUsuń
  3. Mialam kiedyś podobe mydlo, nie pamietam z jakiej firmy, ale z tych samych stron i niestety pachniało tak koszmarnie, ze musialam czym predzej zużyć je do rąk..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli idzie o zapachy, to ich odbiór jest sprawą indywidualną. Ten sam zapach jednego zachwyca, a drugiego odrzuca :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawe mydełko. ;)
    Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi właśnie nie podobają się składy tych mydeł...
    Ale najważniejsze, że Ci służy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też uważam, że taki naturalne mydło nie powinna zawierać parafiny ani talku no ale cóż:) Ja obecnie używam mydła z neem Himalaya Herbals.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to mydełko Himalaya Herbals ale jeszcze nie używałam. Mydełka tej marki też mają skład, powiedziałabym, średni :)

      Usuń
  7. Wydawało mi się, że miałam mydło o takiej nazwie, ale na pewno nie wyglądało tak, więc pewnie już mi się myli.

    Niedawno jeden sprzedawca powiedział mi, że parafina jest naturalnym składnikiem, bo jest z ropy, która występuje w naturze... No cóż... może nie tylko on tak podchodzi? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że miałaś mydełko o tej nazwie. Chandrika ma kilka mydeł więc pewnie miałaś inne tej marki.

      Chyba sporo ludzi traktuje parafinę tak jak napisałaś. W takim razie absolutnie wszystko, co wyprodukuje człowiek powinniśmy uważać za naturalne ponieważ zostało wytworzone z surowców występujących na naszej planecie :)

      Usuń
  8. hah no i słusznie jeśli naturalne to skład bebe, ale jeśli służy, czasem warto robić odstępstwa:)

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja zrobiłam takie odstępstwo, a kierowała mną ciekawość :) Zrobiłam jeszcze jedno odstępstwo ale o tym jeszcze nie pisałam, jeszcze testuję owo "odstępstwo" :)

      Usuń
  9. Jest wiele produktów indyjskich czy arabskich, które niby są naturalne a tak naprawdę w składzie mają wiele świństw.

    OdpowiedzUsuń
  10. lubię mydła naturalne w kostkach, to faktycznie ma nieciekawy skład

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...