sobota, 26 października 2013

Moje pierwsze mydełko z LAWENDOWEJ FARMY



              We wrześniu złożyłam swoje pierwsze zamówienie w LAWENDOWEJ FARMIE. Zamawiałam produkty wchodzące w skład nagrody w urodzinowym rozdaniu ale przecież ja też musiałam coś z tego mieć, prawda? Wrzuciłam więc do zakupowego koszyczka dodatkowe dwa mydełka dla siebie. Dzisiaj pokażę Wam jedno z nich o nazwie Czerwona Koniczyna.





Czerwona Koniczyna to prosta mydlana kostka o wadze 110g. Opakowana jest w folię i papierową opaskę w kolorze kremowym z nadrukiem w stylu retro. Na opasce, oprócz podstawowych informacji takich jak nazwa i adres producenta, nazwa mydła mamy też podany skład:


 
Gołym okiem widać, że jest to piękny, naturalny skład. Wśród składników znajdujemy odwar z kwiatów koniczyny czerwonej (stąd nazwa mydełka), a koniczyna czerwona to, jak podaje producent, "jeden z najbardziej bezpiecznych i skutecznych środków leczących schorzenia skóry np. różnego rodzaju egzemy i łuszczycę, jest stosowana w świądzie skóry, oparzeniach, trudno gojących się ranach i ropniach." 



Pomyślałam więc, że to mydełko jest wręcz stworzone dla mnie i zamówiłam.
Tak, jak pisałam wyżej, jest to prosta kostka bez żadnych ozdób. Kolor bym określiła jako pośredni między beżem i brudnym różem, natomiast zapach, no cóż, zawsze mam problem z opisywaniem zapachów słowami. Ten jest bardzo delikatny, chyba kwiatowy, chociaż chwilami mam wrażenie, że wyczuwam też nutkę ziołową.




Czerwona Koniczyna wytwarza obfitą pianę. Z wyglądu piana jak piana. Cały jej urok odczuwamy dopiero w trakcie rozprowadzania jej po skórze. Wówczas ma się wrażenie, że nie jest to zwykła, mydlana piana tylko jakaś aksamitna, kremowa emulsja. Taką pianę wytwarza większość mydeł naturalnych, a ja te piany uwielbiam.
Mydełko jest bardzo delikatne. Myję nim twarz i całe ciało. Świetnie się też spisuje jako środek do higieny intymnej. Czytałam, że wiele mydeł z LAWENDOWEJ FARMY nadaje się również do mycia włosów. Postanowiłam to sprawdzić i pewnego dnia umyłam nim włosy bez zastosowania płukanki octowej. Gdy spłukiwałam mydlaną pianę czułam w dotyku, że włosy nie mają poślizgu, są takie tępe. Natomiast ogromnym zaskoczeniem było rozczesywanie włosów. Spodziewałam się, że będą się plątały, a tymczasem rozczesały się idealnie. Zupełnie jakbym zastosowała płukankę octową lub odżywkę! Jednak po wyschnięciu  prezentowały się mało ciekawie. Niby nie były całkiem matowe ale połysk był znikomy. Poza tym puszyły się i elektryzowały. Wniosek stąd taki, że można myć włosy Czerwoną Koniczyną ale konieczne jest zastosowanie płukanki octowej lub odżywki.


 
O tym, czy mydło z odwarem z czerwonej koniczyny posiada jakieś właściwości lecznicze nie miałam okazji się przekonać. Moja skóra jest aktualnie w bardzo dobrym stanie i nie ma potrzeby jej leczenia.

W ofercie LAWENDOWEJ FARMY  jest bardzo dużo mydeł z różnymi ziołowymi dodatkami i nie tylko z ziołowymi. Są mydełka z jogurtem, miodem, glinkami itp. Wątpię czy uda mi się wypróbować wszystkie ale z pewnością jeszcze niejedno z nich zagości w mojej łazience.

Znacie mydełka z LAWENDOWEJ FARMY ? Jeśli tak, to co o nich sądzicie?

18 komentarzy:

  1. Ale ma super skład! mam słabość do takich naturalnych mydełek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również uwielbiam takie mydlane, naturalne cudeńka :)

      Usuń
  2. oj znamy znamy, to moim zdaniem nr 1 wśród naszych polskich perełek kosmetycznych! czerwonej koniczyny jeszcze nie miałam ale jeszcze nie było mydła z LF które by mi nie podpasowało. co do mycia głowy mydłami-taki sposób moim włosom nei służy. płukanka octowa, która przy tej metodzie jest niezbędna dodatkowo wysusza mi włosy. ale jak czuję, że mam podrazniony skalp-a mogę mieć tzw "bad hair day" to idzie w ruch mydło 3korzenie. dla skóry to duża ulga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może po umyciu włosów mydłem powinnaś, zamiast płukanki octowej, zastosować odżywkę?

      Usuń
    2. Wypróbowałam wszelkie możliwe kompilacje:) spłukuję bardzo obficie wodą oczywiście a mimo to włosy są obciążone po mydle, zbite w strąki i nijakie:) myślę,że nie ma co ich uszczęśliwiać na siłę. Za to delikatne szampony bez sls im służą.

      Usuń
    3. U mnie było to samo, choć włosy na długości po mydle wyglądały tragicznie, mój skalp aż wzdychał z ulgą po myciu :)

      Usuń
  3. mydełka uwielbiam ale takiego niestety jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam jeszcze twardych mydełek z LF. Tyle jest wspaniałych naturalnych mydeł, że życia chyba nie wystarczy aby każdego spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, wszystkich z pewnością nie zdołamy wypróbować :)

      Usuń
    2. Właśnie sobie uświadomiłam, że ten post jest trzecim pod rząd traktującym o produkcie naturalnym polskiej produkcji. To wspaniale, że przybywa polskich kosmetyków naturalnych :)

      Usuń
  5. Znam i uwielbiam, bo są wydajne, naturalne i przede wszystkim polskie :) Swojego czasu uratowały mnie też przed wyłysieniem. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. u mnie szał na naturalne mydełka dopiero się zaczął :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę i się od nich uzależnisz, tak jak ja :)

      Usuń
  7. Kupuję w Lawendowej Farmie regularnie, ponieważ moja skóra łatwo ulega podrażnieniom, a naturalne produkty dobrze jej służą. Od niedawna chodzę na basen, więc jeszcze bardziej przykładam się do nawilżania i delikatnego mycia ciała i twarzy :) Moje ulubione mydełka, które fajnie nawilżają i myją to: Jogurtowe, Kokosowe, Plaster Miodu, Słodka Trzpiotka (to akurat płynne mydełko), Maślankowe, Żółty Sandał i Kremowa Śmietanka. Nawet ostatnio kupiłam płynadełko Różowa Pantera - do mycia twarzy - są to oleje, olejki eteryczne i różowa glinka - działanie jest świetne. Używam na przemian z mydłem Aktywny Węgiel. Do ust używam balsamów LF - Miodowy cukierek, na chwilę obecną wariant miętowy, ale mój ulubiony to pomarańczowy. Kostki shea też są świetne dla tych co mają suche stopy, dłonie, kolana itp. I te zapachy, obłęd! Do golenia nóg, bikini, pach używam mydełka do golenia Golibroda - miętowo-lemongrassowy - super, zero podrażnień, zacięć itp.! Uwielbiam produkty LF, są efektywne, urocze i ładnie pachną naturą :))))) Do włosów jeszcze nie próbowałam, ale obawiam się że moje włosy potrzebują produktów ciężkiego kalibru :)
    Zakupy w LF zawsze miło wspominam, Pani Ewa jest przemiłą osobą z którą miło się koresponduje!
    uściski
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo mydeł z LF muszę jeszcze poznać... Z panią Ewą miałam już przyjemność korespondować i potwierdzam Twoją opinię o niej :)

      Usuń
    2. Też będę dalej próbować, w sezonie jesień-zima preferuję te bardziej tluste :)) Jeszcze nie trafiłam na produkt, który by mnie rozczarował :) Dobre bo polskie!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...